|
Blog > Komentarze do wpisu
Zaistnieć w czyimś życiu
Sens istnienia nigdy chyba nie przestanie być zagadką. Nie trzeba być filozofem, żeby nie nurtowało mnie co jakiś czas pytanie: po co jestem? komu i do czego moje życie jest potrzebne?/ pomijając fakt, że sama jakoś tam- lepiej czy gorzej- z tego życia przecież korzystam/ Kiedyś wpadłam na odkrywcze stwierdzenie, że moje JA się nie zmienia: przybywa mi lat, zmienia się i starzeje ciało, przybywa doświadczeń, ale ja to cały czas jestem JA, nieważne czy 5-cioletnia, czy 50-cioletnia... Długo tak myślałam, ale to myślenie domagało się jednak korekty, bo co prawda JA- jako jedyna i niepowtarzalna jednostka cały czas pozostaję sobą, ale to nieprawda, że doświadczenia mnie nie zmieniają- zmieniają i to bardzo! Pojawia się problem: dorosły i dojrzały. Różnica zasadnicza, bo dorosły to taki, który biologicznie przygotowany jest do samodzielnego życia, ale dojrzały to coś więcej- to gotowość do wzięcia odpowiedzialności za własne życie i życie tych, którzy od naszych wyborów i naszych decyzji zależą.
Lubię Annę Marię Jopek- jej sposób śpiewania, jej piosenki... Nie wiedziałam, że Marcin Kydryński jest autorem tekstu piosenki "Rób, co możesz" a fragment tego tekstu od pewnego czasu wręcz mnie prześladuje, towarzyszy mi w kuchni, w drodze po zakupy- po prostu: jest ze mną! "Jesteś tutaj zaledwie chwilę, jedyny raz zjawiasz się. Zrób, co możesz, ale nie tyle, by cię ktoś zapamiętał źle." I wiem, że to nie jest możliwe, że zaistniałam w życiu tak wielu osób, że nadepnięcie niektórym na odcisk było nieuniknione! Wiem też, że nie jest możliwe cofnięcie popełnionych błędów, a gdyby nawet było możliwe, to nie będzie możliwe niepopełnienie innych, następnych... I chyba to też ma jakiś sens, bo błędy stymulują rozwój, bo człowiek najbardziej skutecznie uczy się na błędach właśnie! A jedyne, co można zrobić, to starać się żyć świadomie, ważyć wszystkie "za" i "przeciw" przy podejmowaniu decyzji i mieć na względzie fakt, by swoim postępowaniem, słowami nie ranić istot żyjących obok. Czy to się zawsze uda? Pewnie nie, ale spokój da mi przekonanie, że przynajmniej tego chciałam, że starałam się... niedziela, 26 lutego 2012, babciabezmohera
Komentarze
2012/02/26 12:15:41
Kiedy byłam młoda, to myślałam, że wszyscy mnie muszą lubić i że to jest właśnie głównym zadaniem w życiu. Jednak z upływem lat okazało się, że to nie tak. Że wszystkim nie dogodzisz, choćbyś się nie wiem jak starała. I teraz już wiem, że z jednymi mi po drodze, z drugimi nie. I nie gniewam się o to ani na siebie, ani na innych. Ważne - jak piszesz - aby być w zgodzie z własnymi (oraz ogólnie przyjętym)i wartościami. A w ogóle - im jestem starsza, tym mniej mi zależy na tym, co sobie o mnie myślą. Chociaż jeszcze zależy...
2012/02/26 13:17:20
Nie mam namniejszej watpliwosci o tym...A ja dochodze do wniosku ze majac ze soba dobra, solidna uczciwa relacje - wtedyczlowiek jest w stanie miec podobna relacje z ludzmi wokol siebie....
2012/02/26 13:48:08
A mnie się podoba przysłowie: "Nie żałuj róż, kiedy lasy płona". Lubię wspominać, ale nie żałuję tego, co zrobiłam i to nieważne źle, czy dobrze. Było, minęło i nie wróci. Czasem szkoda, czasem nie.
Annę Marię Jopek bardzo lubię. Tylko nie wiem dlaczego tak bardzo jest pod pantoflem męża; nawet ubiera się tak, jak on chce. Pozdrawiam. 2012/02/26 13:59:57
Ciekawy blog, często tu zaglądam. Czekam na nowe wpisy! W miedzy czasie zapraszam do siebie tajemnicawiary.blox.pl Pozdrawiam
2012/02/26 14:20:43
Nicka1:
Każde z przysłów opiera się na jakichś doświadczeniach i zawiera prawdę różnych obserwacji. Wiem, o czym mówisz, bo wielokrotnie sama doświadczałam przykrości , spowodowanych dobrymi intencjami innych ludzi i niewątpliwie sama takie ludziom wyrządzałam, kierowana chęcią niesienia pomocy. W swojej notce chciałam jedynie powiedzieć, że im jestem starsza, tym częściej wracam do życiowego bilansu i próby wartościowania tego, co mi się w życiu przydarzyło- złego i dobrego... Rest5: Kiedy byłam młoda, chciałam, żeby mnie wszyscy lubili. Może to zabrzmi zabawnie, ale nadal chcę. ;) Różnica jest tylko taka, że kiedyś za akceptację innych gotowa byłam poświęcić niemal wszystko, teraz już nie. Teraz jestem zadowolona, że wreszcie sama siebie akceptuję, mając przecież świadomość własnych wad i niedoskonałości a próbę naginania mnie do cudzych oczekiwań zbywam milczeniem- nie muszę już ZASŁUGIWAĆ na akceptację innych ludzi, nie muszę jej kupować, nie jest mi już niezbędna do życia, choć nadal pożądana. ;) 2012/02/26 14:34:58
Robin153:
Masz rację. Zgoda ze sobą i wewnętrzna spójność są wyznacznikami dobrych relacji społecznych. Dr555: Niewątpliwie: żyć tu i teraz to ogromna sztuka i niewiele osób to potrafi. Jeśli tak właśnie umiesz żyć, to pielęgnuj to, bo to skarb! :) Dzieckoswiatla: Witaj! Dziękuję za przychylną opinię! Zajrzałam do Ciebie, ale nie obiecuję, że będę zbyt częstym gościem. Sprawy wiary są dla mnie ważne, ale nie czuję potrzeby dogłębnych analiz religijno-liturgiczno-dogmatycznych. Przykro mi, jeżeli Cię zawiodłam. :( 2012/02/26 14:44:26
Nie jestem filozofem, Caddicus! ;) Jestem zwykłą, mocno starszą panią, która od czasu do czasu robi przegląd życiowych doświadczeń... ale jeśli mój wpis skłoni Cię do osobistych refleksji, to... hurrrra! punkt dla tej pani! :)))
2012/02/26 16:21:40
Fajnie napisane!
A to stwierdzenie: "żyć świadomie, ważyć wszystkie "za" i "przeciw" przy podejmowaniu decyzji i mieć na względzie fakt, by swoim postępowaniem, słowami nie ranić istot żyjących obok". - calkiem podobnie mysle, jednak wiem, ze zmianiamy sie tak bardzo z kazdym rokiem z kazda sytuacja przezyta z kazdym doswiadczeniem, ze za kazdym razem i tak postapimy inaczej. Sama to u siebie zauwazylam. Pozdrawiam 2012/02/26 16:30:32
Wildrose661:
Jasne, że nie da się żyć według szablonu, bo człowiek stałby się robotem, ale dobrze jest starać się mieć choćby drobny wgląd w siebie, w intencje swoich wyborów. Pozdrawiam też! :) 2012/02/26 17:45:44
Oczywista oczywistość, że zgadzam się z Twoimi słowami.;))) Najbardziej boli mnie, że tak wiele osób głosi mądre prawdy życiowe lub przytakuje im, a w praktyce nie stosuje ich kompletnie.
Nigdy nie robiłam nic specjalnie żeby inni mnie polubili, raczej żebym"podczas golenia" mogła sobie zawsze w oczy spojrzeć. A z wiekiem mocno złagodniałam, ale może to nie z powodu nabytej mądrości, tylko od leczenia tarczycy. Tak myślę, bo ci sami ludzie i te same problemy mnie wkurzają, tylko częściej to olewam, że tak powiem.;))))))))))))))))))))))))) 2012/02/26 18:35:44
Madanka:
U siebie też zauważam wyraźne złagodnienie. Sądzisz, że to tarczyca? ;)))))))))))) |
|
i coś w tym powiedzeniu chyba jest... ponieważ jest to dalej bardzo subiektywne podejście... to że ty chcesz "dobrze" to nie znaczy że druga osoba do której jest to skierowane też tak sądzi... akcja - reakcja to nie zawsze to samo :)