RSS
środa, 17 stycznia 2018
Tylko na "Złotowłosej" działa! ;))

No to tak- chyba będę miała laptopa, o którym myślałam od dłuższego czasu, zawsze jednak przyoszczędzone pieniądze znalazły jakieś inne przeznaczenie. Na upartego mogłabym mieć sprzęt za friko, bo przy dobrej manipulacji... kto by się odważył matce odmówić? ;) Ale nie chcę tak! Jasne, że mam nadzieję na obniżkę, ale chcę najnormalniej odkupić.

Chwilowo stanęło na tym, że laptop jest u mnie "na wypożyczeniu" i mam sprawdzić, czy właśnie tego chciałam.

Początki były urocze, bo nie umiałam go ani włączyć, ani wyłączyć /dla wyjaśnienia: nigdy dotąd laptopa w ręku nie miałam!/. Podobieństw jest mnóstwo, natomiast różnice w obsłudze też są. Ale - jak widać- wystarczyła mini instrukcja, by szare komórki zaskoczyły i piszę już na pożyczonym laptopie. I całkiem mi się to podoba.

Nie bardzo tylko umiem ślizgać się palcem po wyznaczonym polu, choć i to zechcę z czasem opanować. Na razie mam mysz bezprzewodową i jeśli nie pomylę głowy z ogonem, to jakoś wszystko działa.

Ale i mysz potrafi postawić mi warunki.

Ponieważ nie mam podkładki, chciałam wykorzystać książeczkę wnusia z twardą okładką i tym zastąpić, ale... tylko "Złotowłosa" została przez mysz zaakceptowana. Na innych tytułach się buntuje! Kapryśnica jedna! ;)))

11:52, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
wtorek, 16 stycznia 2018
W obronie durnostojek

Moda na minimalizm być może jest i praktyczna, i estetyczna, i ma mnóstwo innych zalet, ale nie zamierzam jej ulegać. Dla mnie durnostojki to kawał mojego życia, to skarbonka wspomnień, to ocieplacz domowych kątów- bo widać, że mieszka tu żywy czujący człowiek, któremu to się podoba a tamto nie- a nie zimny emocjonalnie robot zaprogramowany na sterylność otoczenia.

Moje durnostojki co jakiś czas bywają zarzewiem rodzinnego sporu, że kurz tylko i w ogóle...

Kolejność działań:

1/ awantura,

2/ pójście na kompromis i "zlikwidowanie"przeze mnie części zgromadzonej kolekcji,

3/ cichutkie i powolne sprowadzanie z powrotem pojedynczych elementów "zlikwidowanej" kolekcji, bądź uzupełnianie nowościami.

4/ spokojne czekanie na powtórkę z rozrywki.

Opracowana strategia sprawdza się zupełnie przyzwoicie. Czasem dokonuję drobnych modyfikacji, czasem nie. Ale ostatecznie durnostrojki trwają, bo durnostojki to moja miłość, bo durnostojki - TO JA!

13:36, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
niedziela, 14 stycznia 2018
Prawdopodobnie znowu pobijemy rekord

Na dobrą sprawę tym zdjęciem można by zakończyć notkę.

Orkiestra gra. Z każdym rokiem głośniej.

Wysiłek organizatorów jest ogromny. W każdym miejscu. Ludzie chcą się spotykać, chcą być razem. Chociaż w ten jeden wieczór...

Jest super!

Gromada rzeczy do sprzedania, do wylicytowania a poza tym puszki pęcznieją od datków.

Dziś królują serduszka i dobra wola dobrych ludzi. Oby było jej i ich jak najwięcej. Póki co- bądźmy razem! :))

17:45, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
czwartek, 11 stycznia 2018
No i masz!

Prawie nie wierzę, że coś takiego było możliwe!!!

A jednak! Obywatelski projekt poszedł do kosza bez mrugnięcia okiem. Opozycja pokpiła sprawę. Nie pierwszy i nie ostatni raz a przecież rozczarowanie i wściekłość narastają i zarówno PO jak i Nowoczesna muszą mieć tego świadomość!!

Jeżeli z opozycji opozycji nic się teraz nie wykroi, to chyba już nie ma dla nas ratunku.

---------------------

A swoją drogą- jakim trzeba być zboczonym sadystą, żeby dobijać się o pozbawienie kobiet wszelkich praw do decydowania o swoim życiu?!!

A w ogóle to czemu się tak ograniczają- po całości by trzeba!! Po całości! Z gwałtu całkiem fajny dzidziuś może się urodzić, nieprawdaż?! No i - gdy zaistnieje dylemat : matka czy dziecko,  to wynik też winien być oczywisty-  dziecko! Matka już sobie pożyła!

Nie podoba się??!! Rozpalić stosy! I na stos wiedźmy, wszetecznice jedne!!

W JAKIM KRAJU JA ŻYJĘ??!!!

16:46, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 08 stycznia 2018
Co ja na to poradzę, że wszystko mi się kojarzy?

Jest taki z długą brodą dowcip o facecie, któremu wszystko się z d... kojarzyło.

Ja też tak mam, tyle że moje skojarzenia dotyczą rządzącej partii. Ja wiem, to chore, ale trudno mi się od tego uwolnić. Czasem rzecz wydaje się być daleka od podobnych skojarzeń- a ja je mam!! Ot, na przykład: zobaczyłam, sfotografowałam- i skojarzenie pojawiło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Pniak obrosły grzybnią tak, że już i niewiele wolnego miejsca zostało. Co pomyślałam?

Szykuje się tzw. rekonstrukcja rządu. Nie wnikam- kto za kogo, bo to nie ma wielkiego znaczenia- "intelektualistów" pokroju Jakiego jest ci tam dostatek, więc nieważne na kogo padnie. Mnie bardziej intryguje, jakie synekury dostaną ci, którzy pójdą w odstawkę?...

Kempie utworzono specjalny wydział /no, nie wiem, czy nie ministerstwo.../ żeby mogła roztoczyć opiekę nad uchodźcami, których nie ma. I generalnie ci, którzy odchodzą, dostają na otarcie łez całkiem przyzwoite intratne posadki. Na ich miejsce wchodzą następni, ciągnąc za sobą długi ogon Krewnych-i-Znajomych-Królika, którzy też są głodni profitów władzy.

Złośliwość z mojej strony? Chyba niekoniecznie. Wystarczy popatrzeć na dotychczasowe wymiany. Zresztą podobno dziś Morawiecki ma przedstawić kolejnych ministrów do wymiany. Saryusz-Wolski zamiast Waszczykowskiego? Być może. Ale niezależnie od tego, kto go zastąpi /jeśli/, Waszczykowski raczej ambasadorem w San Escobar nie zostanie a i ośmiorniczkami się nie zadowoli.

No, cóż. Poczekamy, zobaczymy.

11:33, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
sobota, 06 stycznia 2018
_____________

Przyznam, że odkąd zrezygnowałam z fizycznego uczestnictwa w protestach organizowanych ostatnio wieczorami, czułam duży dyskomfort. Niby mogłabym spokojnie się rozgrzeszyć, bo to... "i szron na głowie, i nie to zdrowie /choć w sercu ciągle maj!/", i pora roku mało sprzyjająca starym ludziom, i wieczory, i odległe dojazdy poza Warszawę... no jest się czym tłumaczyć, a przecież ciągle coś kłuło! I nie wystarczało uważne obserwowanie telewizyjnych przekazów. Ta zadra ciągle była.

Wreszcie znalazłam sposób. Odszukałam adres Obywateli RP. Napisałam. Dostałam numer konta. Pierwsza wpłata już poszła. Niewielka, nie jestem bogata. Ale będę wysyłać regularnie tyle, ile dam radę, tak długo, jak długo będę mogła...

Ja wiem, te symboliczne datki- to niewiele, ale zawsze coś. Chociaż tyle...

10:33, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
niedziela, 31 grudnia 2017
Może to niegłupie?...

Może to niezły pomysł- skupić się na dobrych rzeczach, żeby nie pozwolić przytłoczyć się złu...

Wszystkiego najlepszego nam wszystkim, żeby nie opuszczała nas nadzieja i wiara w zwycięstwo normalności! Dobrego roku! :)

 

12:48, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
środa, 27 grudnia 2017
Ipo

Święta, święta, ipo świętach...

Choinka zaczyna się sypać, poświąteczne resztki będą dojadane pewnie do nowego roku...

Wędlinę zakupioną na święta przesmażyłam z cebulką, żeby przedłużyć jej żywot, bo w czasie świątecznych posiłków nie został zjedzony nawet plasterek! Szczęśliwie dużo wędliny nie kupowałam.

Jak co roku- wszyscy najedzeni, obdarowani, zadowoleni. Chyba, bo atmosfera była bardzo sympatyczna i wyglądało na to, że wszyscy się ze sobą dobrze czuli.

Choinka w tym roku wyjątkowo okazała  i - jak co roku- tolerancyjna. Zgodnie współistniały na gałązkach: bombki krajowe słomiane i wiklinowe złocone-pewnie chińskie, łańcuchy stareńkie jeszcze z tzw. pazłotek cukierkowych, cierpliwie zbieranych przez długi czas, ugniatanych potem pracowicie przez dzieci- no i i te współczesne, ze srebrnego staniolu czy folii... szkło i drewno, glina i papier, mydło i powidło- wszystko! Zbiory gromadzone przez lata i tylko ich ilość zawieszana na gałązkach się zmieniała, w zależności od wielkości choinki. Zresztą nawet teraz, przy dużej choince, wszystkie ozdoby się nie zmieściły.

A przy ubieraniu zawsze wspominki- skąd i z jakiego okresu zabaweczka czy ozdóbka pochodzi...

Do ubierania choinki chętni się zawsze znajdą, gorzej z rozbieraniem.To zajęcie już raczej nie jest lubiane. Ale za wcześnie, żeby się tym martwić. Sypie się, to się sypie- jeszcze jakiś czas postoi! :))

Wszystkiego dobrego Wam poświątecznie! :)))

11:00, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 grudnia 2017
Przedświątecznie

Dostałam tę karteczkę, zachwyciłam się i chcę się nią podzielić z Wami wszystkimi.

Żal mi, że złoty, srebrny i czerwony haft na granatowym tle nijak się ma do oryginału, który jest delikatny jak nić pajęcza połyskująca kropelkami rosy.

Rękodzieło zawsze jest wartościowe, to rękodzieło jest wartościowe po wielekroć, bo poza tym że piękne, to tworzone i dzielone z innymi sercem.

Kochani! Niech te Święta będą dla Was ukojeniem i radością, niech przyniosą wiele ciepłych wzruszeń, niech pozwolą wyciszyć się i odpocząć skołatanym sercom, niech wleją w nie wiarę, że Nowy Rok będzie dla nas łaskawszy niż ten, który mija. ZDROWIA, OPTYMIZMU, POGODY DUCHA, NADZIEI NA LEPSZE JUTRO!

WESOŁYCH ŚWIĄT!:)

15:28, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
czwartek, 14 grudnia 2017
Kraj lat dziecinnych...

Ujawniłam się, że czasem miałabym chęć skonfrontować lektury wieku wczesnodziecięcego z ich dzisiejszym odbiorem i... przy jakiejś okazji dostałam w prezencie "Historynkę" L.M. Montgomery.

Z książkami bywa tak, że czasem czyta się je tak, jakby się ich wcześniej w ogóle nie czytało albo trafia się na jakieś zapamiętane fragmenty, albo odkłada się książkę po przeczytaniu paru stron, bo drażni infantylnością i sztucznymi problemami... Jest możliwość jeszcze innych reakcji. Moja była zupełnie niecodzienna: weszłam w atmosferę jak do przyjaznego, znajomego ogrodu- poczułam się jak u siebie.

To prawda, że dzieci były zupełnie nie z naszych czasów, ale wcale mi to nie przeszkadzało.

Pomyślałam, że musiałam tę książkę czytać w dzieciństwie kilka, może kilkanaście razy, skoro mi się aż tak pozytywnie zakodowała. Książka do psychicznego odpoczynku, akurat na nasze czasy.

***

A skoro udało mi się wygrzebać w internecie "Historynkę", to zaczęłam szukać dalej. I znalazłam! Tytuły mojego dzieciństwa: "Dom urwisów", "Księżniczka Dżawacha". Autorka- Lidia Czarska a właściwie Czuriłowa- Rosjanka. Rok pierwszego wydania- 1903... to dopiero starocie!

Nie próbuję już tego zdobywać, bo tu spotkanie z dzieciństwem mogłoby się okazać jednak rozczarowaniem, jako że pierwszą książkę mimo upływu lat dość dobrze pamiętam. Jej tonacja zbliżona do naszej "Trędowatej" mogłaby być obecnie zupełnie niestrawna a nie chcę sobie świadomie obrzydzać książek, które w dzieciństwie kochałam. Wolę myśleć o nich z wdzięcznością, bo ubarwiały moje dzieciństwo.

17:07, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 143
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm