RSS
niedziela, 25 września 2016
Mocny akcent

Tydzień zakończyłam sobotnim mocnym akcentem.

Na marsz umawiałam się z H. Miałyśmy się spotkać o 14.00 w knajpce Na Rozdrożu, ale ponieważ wcześniej nie wyszło nam spotkanie muzealne, wymyśliłam sobie, że pojadę do W-wy wcześniej i do muzeum pójdę sama. Po pierwsze to rzut beretem od miejsca spotkania a po drugie wcale się nie zanosiło na muzealne zwiedzanie w kolejnym tygodniu. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.

Nie przytaczam tytułów wystaw, bo wszędzie można je znaleźć, w każdym razie wystawy obejmowały prace twórców Afryki i szeroko pojętego Wschodu.

Wszystkie wystawy piękne, barwne, różnorodne... a przecież opuszczając je miałam poczucie przygnębienia, niepokoju, zagrożenia nawet. Pozostała we mnie świadomość nieprzewidywalności życia na świecie, ciemnych kart historii w różnych krajach...

 

 

 

O ile te prace były kolorystycznie i formą bardzo atrakcyjne, o tyle dalsze wystawy były mocno niepokojące.  Oko, które śledzi baletnicę, filmy, które ogląda się ze ściśniętym sercem, obrazy przesycone smutkiem i jakby rezygnacją...

 

 

I tak nie zgadniecie, co jest przedstawione, więc powiem: szeregi wojskowych namiotów. To obraz z filmu. Długo patrzyłam, zanim dostrzegłam ludzką figurkę, odsuwającą wejście. Mróz po kościach... niesamowite wrażenie!

Albo to:

 

W pierwszej chwili myślałam, że to szybowce. Nie. To ludzie na linie czy linach z drągami do łapania równowagi. I znowu poczucie czegoś absurdalnego, niewytłumaczalnego, groźnego...

I nawet wielobarwna wesolutka hamakowa kawiarenka z możliwością własnoręcznego zaparzenia sobie kawy /wybranej z mnóstwa gatunków/ nie jest w stanie zmienić nastroju, bo ze ściany krzyczy czarny w tonacji obraz pełen wybuchów, przemocy, pękających śrub, urwanych głów etc., który jest kompletnym dysonansem dla kawiarnianego luzu.

Właściwie świadomy i światły zwiedzający powinien się do oglądanej wystawy przygotować, zapoznać przynajmniej z tematyką... Ja poszłam na żywioł i zdałam wyłącznie na własną intuicję. Być może mój odbiór byłby nieco inny, gdyby na oglądany obraz nałożyła się interpretacja osoby oprowadzającej? A może nie... Może te niepokoje by się spotęgowały?...

.....................

Optymistyczne było za to wyjście z CSW. Na sali, na podłodze siedziała gromada dzieci, za nimi rozpoczęta wspólna praca plastyczna.  Warsztaty artystyczne, wychowujące zaangażowanego , świadomego widza. Genialnie! Kultura przetrwa!

 

.........................................................

Miałam pisać o sobotnim marszu a ostatecznie wpis jest tak obszerny, że chyba sobie daruję a osoby zainteresowane zapraszam na  http://babciabezmohera.blogspot.com/ . Za chwilę umieszczę tam kilka zdjęć z marszu.

15:47, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 września 2016
Trąbka przedmuchana!

Nic mi się dziś nie chce. Wróciłam z W-wy trochę zmęczona. Odebrałam poduszki /z trzech starych, po upraniu pierza wyszły mi dwie bardzo przyzwoite- zakład na Pradze, gdyby ktoś był zainteresowany/ i muszę przyznać, że jazda- kilka przesiadek- z dwoma tobołami + podręczną torebką, do komfortowych nie należała! ;(

W domu jesienny chłodek. Po raz pierwszy włączyliśmy ogrzewanie i zrobiło się tak przytulnie, że rozleniwienie przyszło niemal natychmiast. Nie mam zamiaru z nim walczyć tym bardziej, że jutro czeka mnie dość intensywny dzień! I już duszki w kieszonkach upycham, trąbkę przedmuchuję... oj, będzie się działo!! ;))

 

 

No, to- hej, hej! Do zobaczyska na marszu! :))

19:51, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
środa, 21 września 2016
Jakie by tu imię??...

Ter-be! Notka Tobie dedykowana! :))

Zostałam przyparta do muru i trzeba jakoś z tego wybrnąć.

Właściwie pseudo wybrał mi syn:- Jesteś babcią? Jesteś! Mohera nie nosisz? Nie. Ani dosłownie, ani w przenośni, to w porzo będzie!

No i było przez całe lata. Czemu tak uparcie bronię swojej anonimowości? Sama nie wiem. Z jednej strony mam świadomość , że ta anonimowość jest całkowicie iluzoryczna i kto bardziej kumaty internetowo, to większych trudności ze zdekonspirowaniem mnie miał nie będzie, z drugiej strony myślę, że nikomu nie będzie się chciało zajmować takim błahym tematem, tym samym łudzę się, że jestem dość bezpieczna w swoim babciowaniu.

Przyznam, że przez całe życie tyle nie nakłamałam, co przy zabiegach ukrycia własnej osoby na blogosferze. W poczcie gmaila np. figuruję jako Janina Kowalska. Dlaczego? Ano Jan Kowalski to taki przykład typowego Polaka, no to tylko płeć mu zmieniłam...No, dobra! Nie będę dużo pisać, bo własnoręcznie się zdekonspiruję. ;)

Ter-be upomniała się, żeby jednak jakieś imię sobie nadać. Tylko jakie? Wspomniana Janina jakoś niekoniecznie mi się podoba. W dzieciństwie nieprawdopodobnie imponowała mi Klara, ale mi przeszło. Przeleciałam teraz różne damskie imiona. Wiele jest ładnych, ale jednak ich nie chcę. Jak już ma być jakaś symbolika, to się trochę pobawię. 

Ava może być?... ;) Może, nie może, ale będzie. I nie pytaj mnie proszę, dlaczego akurat coś takiego wymyśliłam. Wcale nie dlatego, że mi się jakoś szczególnie to imię podoba, po prostu jest kontynuacją mojej ucieczki w anonimowość i stanowi pewną ciągłość.

A w ogóle to "babcia" może być nadal- wcale mi nie przeszkadza! W końcu jestem nią od ... lat - nie powiem ilu, bo jeszcze się wypłoszysz! ;)))

Serdeczności dla Ciebie i wszystkich odwiedzających! BBM :)))

19:36, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
niedziela, 18 września 2016
Kompletny zastój

Hej! Puk, puk! Jest tam kto?!

Cisza.

Nie wiem, sytuacja w kraju spowodowała, że ludzie zamilkli? Czy to wpływ jesieni?... W każdym razie marazm blogowy nie sprzyja optymizmowi.

Może czas to odwrócić?

Piszcie! Cokolwiek. Odzywajcie się! Nie sposób odciąć się od życia. To i niezdrowe, i niepotrzebne!

No to na zachętę coś sympatycznego:

Orbity Ziemi i Wenus w obrazie graficznym- ich ruch wokół Słońca.

Nie wiem, na ile jest to prawdziwy obraz a na ile żart grafików komputerowych, ale nie mam zamiaru dociekać, bo i po co? Po prostu przyjemnie jest popatrzeć na cuda stworzone przy pomocy linii prostych. I tyle! :))

19:47, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
czwartek, 15 września 2016
Taki to pożyje!

Wielkie jesienne sprzątanie przydomowego ogródka. Krzaczory równiutko przycięte, ogolone niemal przy skórze. Trawa wygrabiona z drobnych gałązek i liści. Trawa... jaka trawa? Raczej klepisko. Haczyk należy do rasy psów kopiących doły i drapiących darń  pazurami, tak że w tej chwili efekt jest dość smutny. Widać to zresztą na załączonej fotce:

Słoneczko świeci a Haczyk wyleguje się w wykopanym przez siebie wcześniej dole. Taki to pożyje! I niech mu tam! ;) Zawsze jest coś za coś: albo pies, albo trawnik! Dobrze, że Kura nie wspomaga tej dewastacji terenów zielonych, bo sam piach by wkrótce został! :)))

W każdym razie sprzątanie jest zakończone i co prawda teraz jest dość goło, ale za to na wiosnę, jak się wszystko świeżą zielenią pokryje, będzie jak w raju! :))

11:57, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
czwartek, 08 września 2016
Najdroższe, najpiękniejsze, ekskluzywne...

Jak to dobrze nikomu niczego nie zazdrościć.

Oglądałam dziś w internecie najdroższe warszawskie apartamenty. Najdroższe- niewątpliwie! Od 1-2 mln w górę. Czy najpiękniejsze? Kwestia gustu. Na tę ekskluzywność składa się poza urodą i standardem wyposażenia mieszkania- także lokalizacja.

Ale nie mam zamiaru analizować co i za ile, bo to nie ma sensu. Nigdy nie miałam podobnego mieszkania, nie mam i nie będę miała. Mało tego- nawet nie chciałabym mieć! ;)

/fotka prasowa z internetu/

No, nie będę ukrywać, że miło popatrzeć na jasne, słoneczne, zadbane wnętrze. Ale z drugiej strony, gdy pomyślę, ile pracy trzeba włożyć, żeby mieszkanie wyglądało tak właśnie, to od razu w progu chce mi się płakać... bo kurz osiada przecież w każdym pomieszczeniu jednakowo- i w tym ubogim, i w tym ekskluzywnym.

Nigdy nie czułam się swobodnie w podobnych wnętrzach. Za bardzo przypominają mi muzealne sale z głębokiego PRL-u, kiedy to z rogu skrzyni należało wyjąć filcowe kapcie nakładane na buty i dodatkowo uważać, żeby nie dotknąć żadnej gabloty! Człowiek kroczył onieśmielony i sztywny, jakby połknął kij od szczotki.

Dla mnie dom to życie: to i durnostojki, i odrobina bałaganu a nawet jakaś niezauważona pajęczynka w kącie okna. Dom ma być dla mnie, nie ja dla domu. W domu chcę się czuć swobodnie, bez skrępowania i skupionej uwagi, czy przypadkiem nie chlapnęłam herbatą na podłogę... Chlapnęłam to chlapnęłam- to zetrę, czym tu się przejmować?

Zawsze z podziwem i zazdrością patrzę na wypielęgnowane pokoje, ale jest to zazdrość czysto ideowa- bez parcia, że u siebie chcę tak samo. Bo lubię swoje mieszkanie takie, jakie ono jest- i w takim się najlepiej czuję.

19:49, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
czwartek, 01 września 2016
Konkurs! Blog Day

Po raz pierwszy przymierzam się do wzięcia udziału w konkursie. I to bynajmniej nie dlatego, że chcę się załapać na którąkolwiek z nagród. Generalnie nie najlepiej się czuję w rywalizacji i z zasady ją sobie odpuszczam.

Tu dokonałam pewnego odstępstwa, ponieważ jest szansa zareklamować blogi, które odwiedzam i uważam, że warte są propagowania. Przyjęłam założenie, że polecam blogi jedynie z Bloxa i nie biorę pod uwagę konkurencyjnej platformy blogerskiej. To mi nieco ułatwiło sprawę, choć i tak mam świadomość, że nie mam możliwości wymienić i zarekomendować wszystkich interesujących blogów, bo przecież jest ich mnóstwo.

No to do rzeczy:

1) http://fusilla.blox.pl/html

Wulkan energii, pomysłowości, ciekawości życia, ludzi i otoczenia, zaradności, gospodarności... a w ogóle to można dowolnie dopisywać kolejne elementy i najprawdopodobniej wszystkie tam da się odnaleźć.

Dodatkowo blogowe notki pisane są z dużym luzem, wdziękiem i humorem. Wejście do Fusilki na blog to duża przyjemność i skuteczna odskocznia od szarzyzny własnego życia.

2) http://dewaluacja.blox.pl/html

Gdzie mogę i kiedy mogę polecam blog Dewaluacji.

Kobieta o sercu i spojrzeniu poety, ciekawości dziecka. Jej fotografie to perełki, dzieła sztuki, urzekają innością wyrazu, niezwykłością rzeczy zwykłych, uchwyceniem chwil, które nie wszystkim uchwycić się pozwalają.

Bardzo lubię jej dział "Wierszem pisane", pełen delikatności, oryginalnych skojarzeń, niebanalnych określeń, wzruszeń i przyjaznego ciepła. A i jej notki o trudach codzienności pisane są z pazurem, barwnym, soczystym językiem.

3) http://kobietawbarwachjesieni.blox.pl/html

Idealny przykład na to, że 80-letnia kobieta może być otwarta, kreatywna, ciągle głodna poznawania nowych rzeczy i samopoznania, żyjąca pełnią życia, mimo nieuchronnych ograniczeń związanych z wiekiem i stanem zdrowia.

Pisząca ładna polszczyzną, co we współczesności jest nie do przecenienia!

4) http://retrospekcjewolanda.blox.pl/html

Zbiór felietonów omawiających nasze tu i teraz. Celne obserwacje, cięty język, frapujące dyskusje pod każdą notką. Felietony ważne i potrzebne. Jeden z moich ulubionych blogów o politycznym charakterze.

5) http://remekdabrowski.pl/

Tu chyba nawet nie trzeba reklamować. Odreagować, uśmiechnąć się, zakpić z absurdów życia- to tu!

Przez chwilę pojawiły mi się wątpliwości, czy to jest na Bloxie, ale jeśli nawet nie, to trudno!

Swoje zamierzenia zrealizowałam a czy zmieszczę się w konkursie, czy nie, to już najmniej istotne.

Wchodźcie, czytajcie, oglądajcie, bo warto! :))

21:04, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
_______________

Przepraszam, Makowko! Zapomniałam o obietnicy. Już się poprawiam:

http://babciabezmohera.blogspot.com/

Pozdrawiam Cię, jak zawsze, serdecznie. :)

14:37, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
To był całkiem niezły tydzień!

Tydzień był dość udany, prawdopodobnie również dlatego, że z dala od telewizora i polityki.

A ponadto: wreszcie skończyły się prace remontowe na ulicy! Bardzo długo wszystko to trwało i było mocno utrudniające codzienne życie. Co prawda do kompletnego finiszu jeszcze trochę brakuje, pozostała wykończeniówka i prace porządkowe. Kurz od piłowania kostek jest wszędzie- na ogrodzeniu, na liściach, w każdej szczelinie. Z grubsza to ogarnęłam, ale doprowadzenie całości do jakiego takiego akceptowalnego stanu jest po prostu niemożliwe. Liczę na to, że ostatecznie przyzwoity deszcz da sobie z tym radę!

Co jeszcze? Zrealizowałam przegrywanie kaset VHS na płyty DVD. Przy okazji nagrałam jakieś zamierzchłe Misie Uszatki, ale nie mam o to do siebie wielkich pretensji, bo przed realizacją nawet nie miałam na czym sprawdzić, co właściwie jest nagrane. Czyli i tak dobrze, że najważniejsze rodzinne historie udało się utrwalić na dalsze lata. Teraz oddałam kasety magnetofonowe. Są droższe w przegrywaniu... może dlatego, że bardziej podatne na uszkodzenia. W każdym razie cieszę się, że ruszyłam z miejsca sprawę, którą bardzo chciałam zrealizować.

Kolejne zadowolenia są mikre, codzienne i normalne, ale są- i to jest najważniejsze! Trzecia tura przecieru pomidorowego- wykonane! Kupiłam truskawki za psie pieniądze - tak już na koniec targu. W domu okazało się, że są rewelacyjne, więc poszłam kupić jeszcze. Nie kupiłam, bo okazja szybko się dezaktualizuje- truskawek już nie było. I to kolejny powód do zadowolenia, bo ledwo te okazyjne zjedliśmy a i tak resztę trzeba było wrzucić w kompot. Wieloowocowy był- śliwki mieszańce, ufo, truskawki- ale bardzo smaczny!

Jak to dobrze cieszyć się z małych rzeczy!

Wreszcie na zakończenie tygodnia i sezonu urlopowego- koncert pod chmurką. Zespół Los Companieros z muzyką Andów.

Mam wrażenie, że zaszczycił nasz grajdołek niepełny zespół, ale to w sumie nie takie znów istotne. Mużyka gór jest dla mnie bardzo atrakcyjna i z przyjemnością wysłuchałam całości koncertu. A urzekło mnie jego zakończenie, podczas którego zaprezentowano wiązankę melodii ze świata- przegląd utworów charakterystycznych dla różnych krajów a doskonale u nas znanych.

Gdyby ktoś miał ochotę zapoznać się bliżej z zespołem, to zapraszam!

Prawda, że dobrze się tego słucha? :)

Czyli zawsze można znaleźć swoje małe radości!

13:10, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
wtorek, 23 sierpnia 2016
Komu pomnik, komu??!

Na portalu "Sok z buraka" pojawił się protest przeciwko pomnikowi L.K. i propozycja, by zastanowić się nad pomnikiem dla uczczenia postaci prof. Bartoszewskiego, któremu upamiętnienie niewątpliwie się należy.

Nie zajrzałam do komentarzy, nie chciałam zanurzyć się w hejt, który z pewnością także się pojawił. Powiem tak. Za bardzo szanuję i cenię Profesora, by mogła mi się podobać wojna na pomniki. Przypuszczam, że gdyby za życia przedstawiono Mu taką propozycję, zwyczajnie by ją wyśmiał. Bo nie w pomnikach jest wielkość a w życiu człowieka. I nie pomnikami za to owocne życie powinniśmy dziękować a mądrymi, dobrymi inicjatywami, służącymi ludziom. I wtedy można nadać im imię Profesora, wtedy to ma sens!

A L.K. można postawić tysiące pomników a Polacy i tak będą pamiętali, że marnym był prezydentem.

21:21, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 132
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm