RSS
wtorek, 06 grudnia 2016
Ostatni zryw

Może błąd, że równoległego wpisu nie dałam na obu blogach?

Może i błąd, ale przy dobrej woli i zainteresowaniu dużej grupy ludzi da się go naprawić.  Nasz eksplorer jaskiniowy Krzysztof Starnawski pretenduje do tytułu  Podróżnika Roku 2016. Jest silnym konkurentem Miry Rai. W gruncie rzeczy tylko ta para się liczy i rywalizuje o tytuł. Pozostali są daleko w tyle.

Przedstawiam konkurentów:

Można swój głos oddać raz dziennie /z każdego nośnika- bo sprawdziłam  i na telefonie, i na komputerze/.

Jeśli moje informacje są prawidłowe, to mamy już niewiele czasu /9dni?/. Dobrze byłoby się zmobilizować, bo różnice głosów są do pokonania, ale warto byłoby akcję rozpropagować na FB, Twitterze, czy jeszcze gdzie indziej- ja, niestety, dysponuję tylko własnymi blogami. ;( Robię , co mogę- poza codziennym głosowaniem- ale efekty są mizerne. Na przykład:

 

 

/W obu przypadkach sfotografowałam ekran komputera strony nationalgeographic/

Różnica dwóch tysięcy głosów- to i dużo, i mało... Ostra mobilizacja, odpowiednia akcja propagandowa i pan Krzysztof ma tytuł w kieszeni!

No to co, klikamy?...;))

Zapraszam:

http://www.nationalgeographic.com/adventure/adventurers-of-the-year/?

 

21:12, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
sobota, 03 grudnia 2016
Tak było wczoraj

Tak było wczoraj z rana.

 

 

 

Dziś śniegu ubyło a za kilka dni zniknie całkowicie- prognozy mówią o 6'C. Tak więc warto trochę zimowej bieli wstawić, choćby dla pamięci... ;))

 

18:57, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
piątek, 02 grudnia 2016
Krzyk zza grobu

Czasem przeglądam nekrologi w gazecie, ale rzadko.

Dziś mąż położył mi przed nosem GW akurat z nekrologami: - Zobacz!

Rzeczywiście, był inny niż wszystkie. Przeczytałam uważnie, byłam bardzo poruszona. Jeżeli przed rozstaniem się z tym światem myśli się nie o sobie a o sytuacji w kraju, jeżeli z łoża śmierci chce się jeszcze rodakom coś ważnego przekazać, to... nie umiem ubrać w słowa- wstrząsnął mną ten nekrolog:

Nie pójdę na Cmentarz Wolski, żeby odszukać kwaterę. Nie znam tego cmentarza, nie znam tego człowieka, jednak pozwolę sobie tutaj złożyć na ręce członków rodziny wyrazy szacunku za niezwykły gest Bliskiej im Osoby a panu Tomaszowi Bilińskiemu z serca zapalam wirtualne świeczki.

[*] [*] [*]

19:21, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 28 listopada 2016
Pooooszło!

Czas przedświąteczny, czas bycia dobrym.

Weszłam w to:

Adres jest, więc osoby zainteresowane zachęcam do bliższego zapoznania się z zasadami akcji.

Dziś wysłałam przygotowane drobiazgi. Cieszę się, że nie czekałam do ostatniej chwili. Lubię szybko realizować to, do czego się zobowiązałam a sprawa "Robotki" wisiała mi nad głową już stanowczo zbyt długo.

***

W tym roku jakoś przyczepiły się do mnie pewne wątpliwości. Czemu akcyjność? Czemu nie stać mnie na coś więcej niż tylko jednorazowe oczyszczenie charytatywnego sumienia przed świętami albo u Jurka Owsiaka?... I dalej: czemu nagłośniane akcje a nie indywidualne rozejrzenie się wokół siebie, bo przecież w każdej miejscowości znajdzie się ktoś smutny, ktoś kto potrzebuje życzliwego słowa czy drobnego upominku na święta...

Ja wiem, że lepszy rydz niż nic, że ważniejsze zasypać kartkami Dom Opieki Społecznej niż się odwrócić plecami od tej akcji i nie zrobić niczego... a przecież coś mnie drapie i nie daje spokoju. Być wielkodusznym, bo to jednorazowy wysiłek a nie regularny obowiązek...

BŁAGAM, NIE ZROZUMCIE MNIE ŹLE!

Jestem pełna podziwu, uznania , szacunku dla Pań, które problem zauważyły i postanowiły go rozwiązać, dla ich wrażliwości i ogromu pracy, którą wkładają w realizację kolejnych projektów /akcja trwa już 7 lat! i wciąż się rozwija/.

Myślę jedynie o sobie, że mogłabym więcej, bardziej, lepiej...

Czego się boję? Że nie udźwignę, że nie będę umiała się wycofać, jeśli uznam, że się w tym nie odnajduję, że wyjdę z wygodnego kokonu bycia dla siebie i własnej rodziny i nie trafię tam już z powrotem?...

Przyznam, że czuję się z tymi myślami jakoś nie tak.... :((

22:06, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
sobota, 26 listopada 2016
Coś za coś.

Wczorajszy dzień miałam wspomnieniowo- zwiedzaniowy, więc i zdjęć trochę będzie.

Umówiłam się z H. na wędrówkę po Muzeum Etnograficznym, jako że dawno tam nie byłam a nowe wystawy zapowiadały się atrakcyjnie.

Początek był mało zachęcający, bo dojechałam metrem, wysiadłam i... zupełnie nie mogłam zlokalizować , gdzie jestem. Warszawę znam słabiutko, ale w centrum z reguły radziłam sobie całkiem przyzwoicie- a tu klops! Nie katastrofa. Koniec języka za przewodnika i wkrótce odzyskałam orientację.

Spotkanie, kawusia, pogawędka i dalejże penetrować hektary muzealne.

Jedna z wystaw dotyczyła kultury Bali. Przyznam, że byłam nieco rozczarowana, bo kultura to przebogata a tu prezentowała się nader skromnie.

Może zdjęcia nie potwierdzą mojego wrażenia, ale- w moim odbiorze- balijskich eksponatów było niewiele. W naszych sklepach, swojego czasu, więcej tych rzeczy można było oglądać, dopóki nie przeminęła moda na egzotykę.

Następna część to nasza twórczość ludowa, w znacznej mierze religijna.

Jeśli to archanioł Gabriel, to nie powiem, żeby zbyt zachęcająco do nieba zapraszał! ;)))

A i diabeł nie taki straszny, na jakiego pozował...

Dalej to już ekspozycja stała. Wytwory materialnej kultury naszej i różnych stron świata. Maski, stroje, biżuteria... różności.

A wspominkowo?

Kto swoje lata ma, zapewne pamięta. Jeśli nie ze swojego domu, to u sąsiadów widział.

A tu dekoracje sufitowe wiejskiej izby- tzw. pająki. Jako dziecko napatrzeć się na to nie mogłam- zachwycały barwami, przebogatą formą... coś z niczego!

A tu?

To jeszcze na pewno wszyscy pamiętają, bo znikło stosunkowo niedawno.  Wystawy kusiły tysiącami kolorowych pisanek, figurek, serwetek, laleczek...

Ech! Czasy...

***

A w ogóle to nie sposób nawet fragmentarycznie przedstawić zbiorów- tyle tego jest: i instrumenty muzyczne, i wyroby ze słomy i z łyka, drewniane formy różnych kształtów i wielkości...

Faktem jest, że łaziłyśmy z H. ładnych parę godzin i cały czas było co oglądać.

-------------

I jeszcze wyjaśnienie tytułu. Wycieczka znakomita, ale albo źle stanęłam, albo mnie przewiało, w każdym razie kręgosłup trochę mi się zbuntował. Na razie sprawdzę, czy fastum wystarczy- jeśli nie, będę musiała wziąć parę zastrzyków.

Tak czy owak- warto było! ;))

20:07, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 21 listopada 2016
Będzie żył!!

Był pewien problem z Haczykiem. Dziąsła przy zębach mocno się zaczerwieniły i wyglądały niezdrowo, ale Haczyk zachowywał się jak najzdrowszy pies, więc po drobnej naradzie zapadła decyzja- obserwować. Początkowo obserwowałam pilnie- zmiany się nie powiększały... Ale za jakiś czas zauważyłam, że dziąsła jakby dalej zmieniają kolor. Lek-wet sugerowała, że możliwa będzie konieczność usunięcia kła. Ponieważ taki zabieg musiałby być pod narkozą, konieczne było badanie krwi. Analiza wykazała jakieś niepokojące objawy...

Nie było na co czekać- fru! Do chirurga weterynaryjnego. No i jesteśmy po!

Zęba nie trzeba było usuwać, ale wszystkie mu oczyszczono i ma teraz takie piękne jak minister Zalewska! Nawet buzi można mu dać bez większej niechęci! ;)))

Tu- przed zabiegiem:

A tu już odpoczywa po zabiegu i czeka na USG:

Bo żeby nie było, że to tylko to! Przejrzano Haczyka od stóp do głów. Zęby oczyszczone i d... oczyszczona. USG zrobione przez psiego fachowca. Wygląda na to, że rakowych historii nie ma, niemniej jakieś stany zapalne stwierdzono.

Zastrzyk z antybiotykiem dostał na do widzenia. Dalej antybiotyk w tabletkach przez 5 dni i za jakiś czas ponowne badanie krwi, żeby sprawdzić, czy jest zmiana na lepsze.

Odetchnęłam!

Wróciliśmy do domu. Trochę jest biedny i kołowaty po głupim jasiu, ale mam nadzieję, że po pełnej kuracji antybiotykowej wszystko będzie w porządku.

***

Przyznam, że siedziałam w tej przychodni i wywalałam gały: aparatura USG, rentgen, urządzenia takie, że ani ich nazwać nie potrafię, ani powiedzieć, do czego służą!

Ale się czasy zmieniły! Zwierzaki mają opiekę jak ludzie... może lepszą?... Cuda, cudeńka- nie do uwierzenia! I ludzie faktycznie o zwierzęta dbają. Kilka gabinetów, wyznaczone godziny przyjęć i ruch w interesie aż furczy!

No i dobrze! W końcu pies też człowiek, prawda Haczyku?...;)))

16:06, babciabezmohera
Link Komentarze (23) »
niedziela, 20 listopada 2016
Dziwadło?

Moje storczyki kwitną jak głupie! I żeby chociaż w tym była jakaś moja zasługa- to nie! One tak same z siebie! Podlewam je, kiedy pamiętam- a że często gęsto zapominam... no, cóż, nigdy nie umiałam dbać o roślinność. A może są mi wdzięczne, że im się z opieką nie narzucam i w ten sposób mają surowe warunki zbliżone do swoich naturalnych?... W końcu to rośliny egzotyczne... pora sucha, te rzeczy. No to u mnie pory suchej mają pod dostatkiem! ;))

Miłego nowego tygodnia!:))

17:47, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
sobota, 19 listopada 2016
Jestem

Komputer wrócił do mnie wyczyszczony, odświeżony, unowocześniony- no, nówka sztuka nieledwie. Trochę problemów było, ale mam nadzieję, że już jest z górki. :)

Teraz do mnie należy przyswoić sobie nowości. Syn nie odmawia mi pomocy, ale talenty pedagogiczne ma niezbyt duże a i cierpliwości jakoś niewiele, toteż czasami iskrzy, ale co tam- ważny jest rezultat a ten zapowiada się znakomicie! Ponadto zdążyłam się uodpornić na ewentualne porażki i wychodzę z założenia, że skoro całość dotychczasowej nauki internetowej przetrwałam bez większego uszczerbku, to i z uzupełniankami sobie poradzę.

Generalnie z naprawy komputera jestem baaaaardzo zadowolona! Na tyle bardzo, że zupełnie zbladły moje marzenia o laptopie.

Jestem zwarta i gotowa do kolejnych notek! :))

18:57, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
sobota, 12 listopada 2016
Wirus?

Nie mogę się dostać na Bloggera. Dostaję informację o blokadzie. Być może mam zawirusowany komputer, bo w telefonie tej blokady nie ma.

Dość dawno żadnego przeglądu komputera nie miałam. Wygląda na to, że trzeba będzie pogodzić się z losem i oddać do odwirusowania i w ogóle przejrzenia, co mu dolega, bo ostatnio już nie chodzi a wlecze się niemożebnie- jakby ostatkiem sił. Zobaczę jeszcze, co syn na to wszystko powie. Może on coś zaradzi?... Wolałabym, bo zawsze parę złotych bym ocaliła.

Nie miała baba kłopotu, zachciało jej się z komputera korzystać... ;((

12:43, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 07 listopada 2016
Nie za wcześnie na pochwały?...

Nie wiem, może... ale wiem na pewno, że warto zauważyć i głośno powiedzieć, pochwalić nawet na zapas- bo to bardzo motywuje do kolejnych wysiłków.

Otóż, proszę Państwa! W ciągu poprzednich kilku dni NIE ZEŻARŁO MI ŻADNEGO WPISU I ŻADNEGO KOMENTARZA!!! Wszystko idzie jak po maśle! I oby tak dalej, to bloxowe  blogowisko odzyska nadwątloną mocno opinię przyjaznego miejsca.

Dziękuję Adminom/ Adminostwu! Na razie jest O.K.! I niech tak będzie nadal. :))

15:55, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 134
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm