RSS
wtorek, 15 stycznia 2019
PODPISZ LIST !!

Jedyne, co mogę zrobić, to tu propagować akcję  AVAAZ:

https://secure.avaaz.org/campaign/pl/stop_nienawisci_31/?bpzEbkb&v=114138&cl=15512426625&_checksum=0273d1c5c3eed330bfef9f0123a061b096144451722f207942557dc3e59faac1&signup=1

Podpiszmy! Bądźmy razem! Bądźmy razem wszyscy!

..............................................

I zakończę słowami Młynarskiego: "MOŻE TO COŚ DA, KTO WIE?..."

...............................................

W każdym razie warto i trzeba próbować!

09:22, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 14 stycznia 2019
...

Nie umiem poradzić sobie z emocjami. Stało się coś tak bardzo złego, że jeśli nawet ta śmierć- śmierć Prezydenta Gdańska- nie sprawi, że nastąpi przełom, to nie ma dla nas ratunku. Nóż bandyty zamordował człowieka i morduje ideę solidarności, morduje dobro w swojej najczystszej postaci... Ale przecież zło nie może zwyciężyć, prawda?...

Jak przeciwstawić się złu?... Jak??... Jak pokonać nienawiść, samemu nie dopuszczając jej do siebie? Jak uczciwie rozliczyć to, co się wydarzyło i to, co dzieje się na naszych oczach?...

Chylę nisko czoło w obliczu śmierci, łączę się w żałobie, usiłuję wzbudzić w sobie wiarę, że z tego straszliwego wczorajszego zła- morderstwa Pawła Adamowicza, powstanie jednak dobro- światełko do nieba?...

18:18, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
niedziela, 13 stycznia 2019
Byłam, wrzuciłam, podziwiałam!

Z przyjemnością dokonałam obywatelskiego obowiązku, uczestnicząc w Orkiestrze Jurka Owsiaka. Co prawda tylko jako widz, ale cieszyłam się, że byłam jednym z licznych "jakowidzów", bo sala była pełna. Młodzi, starzy, dzieci- pełen przekrój!

Na scenie występy, w przerwach licytacje co bardziej wartościowych ofert.

Po  ścianami poustawiane stoliki. Czego tam nie było: i zabawki, i książki, i kalendarze, i notesy... i ciasto z herbatą- a to wszystko po kilka złotych!... i  manekiny do nauki sztucznego oddychania... no różniste różności! Nie trafiłam na zajęcia pierwszej pomocy, ale podobno były bardzo ciekawe.

A jako, że zawsze interesują mnie różne artystyczne pomysły, to jeszcze jedno zdjęcie: lampiony z makramowymi osłonami. Kiedyś też makramy plotłam, zrobiłam sobie makramową podkładkę pod kalendarz AMUN-u.  Wisi już ładnych parę lat i całkiem nieźle się sprawdza.

Cieszę się, że byłam, że obejrzałam część dziecięcych występów, że wrzuciłam pieniądze, że było tak dużo ludzi! Po prostu fajny dzień mimo byle jakiej pogody! :))

19:37, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
sobota, 12 stycznia 2019
No!

Właściwie mogłam poeksperymentować na czymś mniejszym, ale uznałam, że sobie poradzę. I poradziłam, przypominając po drodze szereg prawd oczywistych, o których- przez lata nie mając szydełka w ręku- po prostu zapomniałam czy może nie brałam pod uwagę.

Bałam się, żeby derka-kocyk nie była za mała, więc naćwiczyłam kwadratów jak kto głupi, po czym - po praniu- okazało się, że tak się to dziadostwo rozwlokło, że jest za duże nie tylko na fotel, ale też na sofę.  Nie wykończyłam tego, bo nie wykluczam, ze trzeba będzie łączyć jeszcze raz... Widzę sporo niedoróbek, nie pochowałam jeszcze wszystkich supełków a jest ich zatrzęsienie, bo to wszystko z różnych resztek różnych włóczek. Przy łączeniu w paru miejscach pomyliłam stronę prawą z lewą. Normalnie można tego nie zauważyć, ale ja wiem, więc widzę. Itd., itd. Pozytyw jedynie taki, że chyba kolorystycznie jest w porządku.

Ale- jakby co: pierwsze koty za płoty. Następna "narzuta" będzie bardziej dopracowana, przynajmniej taką mam nadzieję!;)

18:44, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 11 stycznia 2019
Przykrywanie, czyli: nie nadążam, czyli:diabelski młyn.

Chyba odpuszczę sobie komentowanie wydarzeń z mojego babskiego punktu widzenia, bo po prostu nie nadążam. Każdy dzień przynosi kolejne rewelacje, afera goni aferę i coraz bardziej utrwala mi się wyobrażenie, że strzelaniem do dzików i ich dzieci chce się przykryć prawdopodobne bankructwo stadniny koni w Janowie, która to wiadomość miała zapewne przykryć aferę KNF-u, SKOK-ów itd.itd.  Prawdziwy diabelski młyn, nad którym już chyba nawet wszechpotężny prezes zapanować nie umie...

Nie ma kiedy spokojnie odetchnąć, bo ciągle coś się dzieje!

-------------

A słupki sondażowe ani drgną! Czy ktoś coś z tego rozumie??!

Myślę, że na aukcii Owsiaka znalazłby nabywcę co najmniej za trzykrotną wartość nominału, co?... ;))

19:32, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 07 stycznia 2019
... sami nie wiecie...

Na którymś blogu wyczytałam o przeglądzie szuflad i zmobilizowało mnie to do sprawdzenia, jak to jest u mnie. I bardzo się zdziwiłam, bo nawet nie przypuszczałam, że mam coś takiego. Odtwarzacz DVD- na baterie, więc chyba samochodowy. Prawdopodobnie należał do któregoś z synów a jak się u mnie znalazł- nie mam bladego pojęcia! Prawdopodobnie był przeznaczony do wyrzucenia a mnie się żal zrobiło i odłożyłam. Co prawda nie ma tej ebonitowej czy plastikowej płytki zamykającej baterie, ale poza tym -wszystko gra! I to bez zakłóceń.

Oczywiście poszłam się synowi pochwalić z niespodziewanego nabytku, ale dość stanowczo ostudził mój entuzjazm, że takie urządzenie to już prehistoria i że pół emerytury zeżre mi dokupowanie baterii. A niech sobie gada! A Młynarskiego już na tym słuchałam! ;))) Po cichu się przyznam, że mam jeszcze stareńki radiomagnetofon z odtwarzaczem kaset a samych kaset- ho! ho!- jeszcze trochę. Cały przegląd rodzinnych zainteresowań muzycznych. Trzymać w zasadzie nie ma sensu, wyrzucić- szkoda! ;(

-------------------

Szydełkowych kwadratów z resztek włóczek przybywa i mam ich już całkiem sporo. Jestem na etapie obrabiania i łączenia, ale trochę to jeszcze potrwa, zanim się pochwalę gotowym wyrobem /choć w gruncie rzeczy cały czas mam wątpliwości, czy w ogóle będzie się czym chwalić... ;((/

11:13, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
sobota, 05 stycznia 2019
Czas się otrząsnąć

Okres ponoworoczny był mocno chandrowaty- wpadłam w ciąg tunelowego myślenia o mocno pesymistycznym zabarwieniu. Bo tak- na początek roku wiele podsumowań i prognoz. No to i mnie dopadło- i się zaczęło.

Zaczęłam kombinować, że na ten rok są dwie możliwości: albo PiS wygra wybory, albo je przegra,  tyle że obie możliwości zwiastują nam trudne życie. Jeśli wygra- to będzie, jak jest i coraz gorzej- nie ma co przekonywać do oczywistości. A jeśli przegra? To tylko w marzeniach Polska stanie się normalnym demokratycznym krajem. Dlaczego? Ano wyznawców PiS-u wcale mało nie jest i z całą pewnością z upodobaniem będą piaskiem w szprychy rzucać, droga  naprawy państwa będzie długa i żmudna a przy jazgocie przegranych trudna podwójnie- to będzie marsz bosymi stopami po ostrych szklanych krawędziach: bolesny, powolny, z ciągłym zagrożeniem, że przy braku natychmiastowych pozytywnych rezultatów, PiS znowu wróci do władzy...

W którymś momencie powiedziałam sobie- DOSYĆ! Będzie, co ma być i nie ja będę osobą , która świat do góry nogami przewróci, toteż moje chandry nikomu na zdrowie nie wyjdą. Jedyne, co mogę, to tutaj sobie pogadać, pogadać ze znajomymi i przede wszystkim- NIE ZASZCZEPIAĆ INNYM LUDZIOM PESYMISTYCZNEGO MYŚLENIA!!!

Socjalizm szlag trafił, to i PiS kiedyś w czarnej dziurze się znajdzie! Wtedy ludzie zatęsknili za prawdą i normalnym wolnym życiem, tak będzie i teraz... może nie od razu, ale będzie i już!

I po prostu tego się trzymajmy! Jeśli każdy dołoży swój okruch, to wyjdziemy na prostą i wreszcie przestaniemy się wstydzić, że rządzą nami ci, którzy NIGDY WŁADZY DOSTAĆ NIE POWINNI!

ps. A co do lektur:

16:28, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
niedziela, 30 grudnia 2018
Co czytasz?

Dziś znowu padło to pytanie, bo kilka nowych książek pod choinką się znalazło i jeszcze wypożyczonych do biblioteki nie zwróciłam, toteż pytanie "co czytasz?" było całkiem zasadne.  Otóż żadnej z tamtych. W ręku miałam "Zabić drozda" Harper Lee, książkę, która była dla mnie tym, czym dla dziecka jest miś-przytulanka: przyjacielem i powiernikiem, lekarstwem na jątrzące się rany, naprawiaczem świata. Kiedy ją przed laty przeczytałam po raz pierwszy- przepadłam, utonęłam, zakochałam się w niej bez pamięci, niemal się z nią nie rozstawałam. Ile razy ją czytałam? Nie wiem - mnóstwo. Sięgałam po nią co jakiś czas, znałam ją  niemal na pamięć i nigdy mi się nie znudziła!

Czemu o tym wspominam? Bo pojawiło się któreś z kolei wydanie książki w innym przekładzie. "Moją" książkę przełożyła Zofia Kierszys, to kolejne wydanie- jakiś facet, nawet nie pamiętam nazwiska . Nie czytałam tego drugiego przekładu, zapoznałam się z nim dopiero niedawno, słuchając audiobooka.  NIE MA PORÓWNANIA!!!  To wydanie może być ewentualnie do przeczytania i raczej  odłożenia , tamto- to poetycka wyprawa w kraj dzieciństwa, lekka i ulotna a przecież przedstawiająca dramatyczne sytuacje i wybory, skrząca się dowcipem a jednocześnie śmiertelnie poważna.

Zastanawiam się, czy prawo autorskie do przekładu jest tak finansowo wyśrubowane, że lepiej zatrudnić kogoś nowego i bez doświadczenia za tzw. psi pieniądz? Ale czy to ma sens, czy warto?... Mam duże wątpliwości.

To są  jedynie moje gdybania, bo nic na ten temat pewnego nie wiem, ale tak bardzo mi żal, że byle jakim przekładem można zamordować arcydzieło- moją ukochaną książkę! :((

16:40, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
piątek, 28 grudnia 2018
Ekologiczny Mikołaj

Spośród mikołajowych upominków wyłowiłam ten, który mnie zdumiał najbardziej- buteleczka oleju z czarnuszki. Zapachniało tajemnicą , ziołami, czarami i w ogóle. Dołączona plakietka informowała, że tenże olej jest na wszystko: nadciśnienie, łuszczyca, niewykluczone że i z Alzheimerem sobie poradzi, czyli jak powiadają: krawaty wiąże i przerywa ciąże, pij, pij, zdrowszy umrzesz! ;)

Ja, jako zatwardziały sceptyk co do wszelakich nowości, uroczyście buteleczkę odstawiłam na bok i spoglądałam co jakiś czas z zaciekawieniem ale i pewną nieufnością. Wreszcie małżonek, który też dostał ziołowy specyfik na wątrobę i orzekł, że jest rewelacyjny, zmobilizował mnie do działania.  Dziś po raz pierwszy naruszyłam mikołajowy prezent. Fuj!! Jakbym się towotu napiła! Paskudztwo gęste, gorzkie i śmierdzące. Dobrze, że w zaleceniu tylko łyżeczka... Da się wytrzymać, zobaczymy, jaki będzie efekt gwiazdkowej kuracji...

----------------------------

A co w święta? Fajnie było! Psy /syn zostawił nam pod opiekę Kurę a córka przyjechała z Boczkiem/ na ogół były dość zgodne i tylko dwa razy doszło do zatargów- oczywiście o psie przysmaki. Kura to już stara suka i głowy do wściekłych boczkowych zabaw nie miała. Wolała spokój:

Ale i Boczek z lubością odpoczywał po szaleńczych gonitwach za  rzucaną zabawką:

Ponieważ na zdjęciu widać głównie jego klejnoty a sam pies jest jakby niedookreślony, pozwolę sobie przypomnieć, jak wyglądał jesienią:

Trochę podrósł od tamtego czasu, ale niewiele. A energii ma za 10 Kur- nie chodzi tylko biega! ZAWSZE!

Generalnie święta były bardzo sympatyczne i - mam nadzieję- wszyscy byli zadowoleni. Oczywiście jedzenia było dużo za dużo i jeszcze zagospodarowujemy ostatnie resztki. Do usmażonego sandacza dołożyłam jajko na twardo, do tego musztarda, majonez i sałatka- bo pasty to jednak nie przypominało!- do chleba całkiem smaczna wyszła.

No to jeszcze tylko przegląd Demotywatorów /ostatnio coraz trudniej coś fajnego z nich wyłowić, bardzo obniżyły loty!/ i ... do kolejnego pogadania z Wami! :))

I wyjątkowo mnie ubawiła niby-religijna gra słów:

 

Miłego poświątecznego czasu i cierpliwego oczekiwania na Sylwestra i Nowy Rok, który niechby skutecznie pogonił tego mijającego nieudacznika!! ;)))

16:55, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
wtorek, 25 grudnia 2018
Wszystko się sprzysięgło

Wigilia minęła i zrobiło się nagle dużo wolnego czasu. Pomyślałam, że mogłabym coś skrobnąć, ale pech bynajmniej nie miał zamiaru mnie opuścić- klawiatura przestała reagować a na drugiej zaczęły się dziać dziwne rzeczy: zamiast liter wyskakiwały cyfry.

Najprawdopodobniej w głównej skończyły się baterie /choć to dość dziwne jednak/ a w tej w laptopie musiałam coś źle przycisnąć i zrobił się bałagan. Na szczęście wnuk poradził sobie z problemem i pisać już mogę, tyle że jest to znaczne utrudnienie /a nowe baterie kupię dopiero po świętach/. Ale- niech tam, czego się nie robi dla idei...

Wyszperałam sympatyczny, cieplutki wierszyk na dzisiejszy dzień:

IDĄ ŚWIĘTA PO NIEBIE

Idą święta po niebie

W błyszczących czapkach, szalikach

W kurtkach wypchanych śniegiem

W podbitych mrozem trzewikach.

Idą pod rękę z choinką

Strojną w suknię ze świeczek

Dają jej kosz upominków

I biec jej każą do dzieci.

W ciemne, rozgrzane kominy

Wdmuchują słodkie zapachy

I robiąc tajemne miny

Stukają palcami w dachy.

Aż późną nocą, ziewając

Zwijają się w tycie kłębuszki

I gwiazdka po gwiazdce spadają

Jak sny na ciepłe poduszki.

A wtedy skryty za drzewem

Wiatr bierze swoje skrzypeczki

I płynąć zaczyna po niebie

Nuta pierwszej kolędy.

Eliza Sarnecka-Mahoeny

                                                                                             Denver , Colorado

----------------------------------------------------------------

/Po mojemu w ostatnim wersie zgrabniej by było: nuta kolędy-piosneczki, ale nie będę przecież poprawiać poetki... ;)/

WESOŁYCH ŚWIĄT WSZYSTKIM! -aż do skutku! :))

19:36, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 153
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm