RSS
piątek, 30 stycznia 2009
Urodzinowo

Bez...

 

Wcale nie powiem, ile lat liczysz-

no bo i po co?

Niech sny przyjazne Cię nawiedzają

głęboką nocą...

a każdy dzionek, powtarzam: KAŻDY!

niech chroni od smutku i łez,

niech będzie ciepły, miły, radosny, 

niech będzie  bez:

bez bólu krzyża, zawrotów głowy,

bez niepokoju o jutro, 

bez trosk rodzinnych i finansowych,

bez zmartwień zdrowotnych też!

Zawsze serdecznie Tobie życzyłam- wszystkiego najlepszego; dziś jeszcze proszę:- Przyjmij ode mnie gałązki bzu wiosennego. Zanurz się cała w bzowym zapachu; niech wiosna się obudzi! Z fantazją, nadzieją, z uśmiechem...- znowu  wyruszysz do ludzi! ;))

Mojej wieloletniej przyjaciółce Eli- w Dniu Urodzin- serdeczności!

 

17:48, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
czwartek, 29 stycznia 2009
Ustalanie pory roku

Słońce takie, że krew zaczyna szybciej krążyć- nic, tylko WIOSNA IDZIE! Trzeba sprawdzić koniecznie! Chyba nie założę nic na głowę... Otwarłam drzwi na dwór i owionęło mnie zimne powietrze; nawet nie chłodne- zimne! Szybko cofnęłam się po szal...ale ze spaceru nie zrezygnowałam- i oto dowód rzeczowy.

 

15:54, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
czwartek, 22 stycznia 2009
Czas drapieżnych dam

Taki był tytuł na okładce jednego z ostatnich numerów Polityki a ja się z tematem noszę jak z jajem już od dłuższego czasu... Najpierw była prowokacyjna Maria Awaria. Wywiady, spotkania, rozmowy z piosenkarką, sluchanie jej utworów pozwoliło mi obłaskawić pierwszą z drapieżnych dam. Zaczerpnęłam pełnymi garściami z moich zasobów tolerancji- i udało się, zwłaszcza, że już przy pierwszym wrażeniu więcej było na tak niż na nie.

Z drugą drapieżną damą poszło mi już znacznie gorzej. Film Małgorzaty Szumowskiej "33 sceny z życia" został tak wysoko wyróżniony i tak rozreklamowany, że postanowiłam sprawdzić, jak się do tego będzie miał mój odbiór. Poszłyśmy obie z córką i gdyby nie to, że nie chciałam psuć jej seansu- wyszłabym z kina! Dawno się tak nie rozsierdziłam- aż się popłakałam ze złości i bezsilnego buntu.  Doskonale zdaję sobie sprawę, że życie nie ma smaku miodu ani zapachu wanilii, że bywa brutalne, okrutne i nieprzewidywalne, ale to co zostało pokazane na filmie było przerysowane wręcz karykaturalnie... chyba, że kulturalno- intelektualne "elyty" są aż tak zdemoralizowane, wtedy- tylko współczuć. Córka oglądała ten film niejako z dwóch poziomów: treści filmu i warsztatu twórczego; ja- jeśli się zanurzę w treść- wchodzę całością emocji i wtedy bardzo boleśnie odbieram to, co mnie rani a co jednocześnie odbieram jako pseudo dekoracyjny przyciągacz widzów, pozbawiony głębszej psychologicznej prawdy.Film mi się zdecydowanie nie podobał, choć do dziś noszę go w sobie i wykłócam się z reżyserką o poszczególne sceny!... A może to na tym ma wartość tego filmu polegać?!...

Na temat panii Sylwii Chutnik i jej twórczości nie myślę się wypowiadać, ponieważ nic na ten temat nie wiem, pomyślałam jednak, że przełamię własną niechęć i sięgnę po "Wojnę..."Doroty Masłowskiej /też niewątpliwie drapieżnej damy/, bo pisarka się z niej zrobiła całą gębą, dopieszczana przez wszelkie możliwe sławy, związane z krytyką literacką czy kulturą przez wielkie K - a ja poza uprzedzeniem i strzępem luźnych informacji nie miałam się na czym oprzeć. I tak jak oszczędziłam ew. czytelnikom krytycznej analizy filmu, tak książki nie oszczędzę: wulgarny bełkot marginesu społecznego, bez ładu i składu, i myśli przewodniej. Uczciwie mówię, że przeczytałam uważnie kilkanaście kartek, resztę przerzuciłam, bo nie czułam ani chęci ani potrzeby babrania się w tym bagnie.

No i spróbuję zreasumować stawiając kilka pytań: 1) czy drapieżna dama to ta, która podejmuje trudne tematy i przedstawia je bez osłonek, choć w wyważony sposób, czy też ta, która epatuje słuchacza, widza, czytelnika wulgaryzmami, seksem i używkami w każdej postaci?  2) czy tego typu drapieżność nie zabija kobiecości?  3) Czy takie utwory mają szansę na sprowokowanie wartościowej dyskusji o problemach ludzi, o ich bolączkach i dylematach?...

Pewnie jeszcze więcej pytań by się znalazło... Jestem starą kobietą, akceptuję swoje lata i nawet jest mi z nimi dobrze, ale...po zapoznaniu się z taką twórczością czuję...że mój czas już przeminął, że coraz więcej we mnie niezrozumienia współczesności... I dopiero wtedy tak naprawdę czuję się  s t a r a!

17:46, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
Dni Wnucząt

Tak sobie myślę, że zarówno Dzień Babci jak i Dzień Dziadka powinien być ogłoszony równocześnie Dniem Wnucząt, bo nie moglibyśmy istnieć bez siebie nawzajem. Bez wnucząt byłabym zaledwie matką, to wnuczęta wprowadziły mnie na piętro wyżej, dodatkowo wzbogaciły moje życie, pokazały szerszą perspektywę.

Ogromnie się cieszę, że Was mam, Kochani Wnuczkowie i cieszę się, że pamiętacie o mnie, i najserdeczniej dziękuję za życzenia i każdy gest pamięci.  :))

Dzieła malutkich rączek niezmiennie od lat wzruszają...

 

12:31, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Pokonałam kolejny stopień.

Trochę mi się nabałaganiło w ostatnich zapisach, bo skasowałam ucięte zdjęcie i wkleiłam drugie-już dobre. Ogromnie się z tego cieszę, bo zdjęcia ostro odchudzone z prawej strony bardzo traciły na wyglądzie. Zupełnie nie wiedziałam, jak się z tym uporać i cudowałam na wszelkie możliwe sposoby bez żadnego efektu. W końcu uznałam własną bezsilność i poprosiłam o pomoc. Efekt?- natychmiastowy! Dziękuję One.jacku!

Wygląda na to, że sprawy kompletnie podstawowe, by dobrze się u siebie poczuć, już opanowałam!

14:54, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
14:32, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 stycznia 2009
Autokreacja, czyli list do...

Wiesz, kiedy ostatnio rozmawiałyśmy, przyszło mi do głowy, że każdy człowiek sam siebie poznaje do końca życia a i to nie ma gwarancji, że jak stanie przed św. Piotrem i powie "to ja!", to będzie na pewno wiedział, o kim mówi.

W gruncie rzeczy każdy uprawia jakąś autokreację i albo mu to wychodzi, albo robi z siebie barana. Tak spojrzałam na swoje wpisy blogowe i zobaczyłam, że chciałabym zaistnieć jako nobliwa starsza pani, stonowana i niegłupia. A z drugiej strony robię z siebie łamagę i gamonia /szczególnie w zakresie poszukiwań i nauk internetowych/ po to tylko, by gamonia i głupka nie zrobił ze mnie nikt z odwiedzających, nikt z zewnątrz /na zasadzie- samobiczowanie mniej boli niż baty od obcego- stara metoda obrony przed spodziewanym atakiem/. Skądinąd mam poczucie, że wewnątrz mnie siedzi świrowaty chochlik, który tylko czeka, żeby zrobić jakiegoś psikusa, pożartować, pokpić, pośmiać się...a kiedy mam ochotę dopuścić go do głosu, nagle się okazuje, że gdzieś się skutecznie schował a do głosu dochodzi znowu stetryczała aczkolwiek niewąpliwie nobliwa starsza pani.

Lubię z Tobą pogadać, bo tak miło głaszczesz moje wychłodzone i nastroszone ego i ewidentnie podnosisz moją samoocenę. Ależ to kretyńsko zabrzmiało! Przecież nie tylko dlatego! Lubię z Tobą pogadać, bo Cię po prostu lubię, bo jesteś fajną kobietą i dajesz ludziom tak wiele... znowu się zakałapućkałam. Chyba najbezpieczniej będzie obrócić to w żart /kiedyś zresztą przytoczyłam go już w jakimś komentarzu/:

Przychodzi syn do matki i mówi:- Matulu! Chwalą nas!!  - Kto?!  - Ano, WY mnie a ja WAS!

Zdrowiej jak najszybciej, bo przecież musimy się wreszcie spotkać - tyle mamy sobie do opowiedzenia. Trzymaj się, pa!

16:38, babciabezmohera
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 stycznia 2009
Wolno mi, a co!

Dziś zabawię się w blogowego recenzenta. Od czasu do czasu lubię pomyszkować po różnych blogach, zobaczyć, co ludzie na nich umieszczają, o czym piszą, jakie mają problemy; niekiedy na niektóre wetknę swoje trzy grosze, innym razem- po otwarciu bloga zaraz go zamykam, bo zniechęca mnie wulgarna forma lub nijaka i miałka treść. Mam swoje ulubione blogi, które odwiedzam bardzo często, włączam się do prowadzonych pod tekstem rozmów lub tylko czytam, jeśli autor ignoruje moje wpisy- bez wielkich pretensji, bo w końcu nie każdemu musi odpowiadać moje mądralowanie. Mam takich regularnie odwiedzanych blogów blisko 20 i bardzo je sobie cenię, ale w tej notce skupię się na dwóch, ponieważ jedynie one "z mojej listy" przystąpiły do konkursu na Blog Roku i myślę, że warto je rozpropagować w każdy możliwy i dostępny mi sposób.

No, to do dzieła! Kobiety mają pierwszeństwo.

Rekomenduję szanownym czytelnikom płci obojga blog zatytułowany "Co miotła wymiotła" adres: http://lameriada.blox,pl/html i już mówię, dlaczego. Autorka jest ciepła i otwarta, i ewidentnie lubi ludzi. Pisze o rzeczach bliskich wszystkim, bo o zwyczajnym życiu, jego radościach i smutkach i robi to znakomicie. Ma lekkość pisania, świetny styl i specyficzne poczucie humoru podbarwione autoironią, czasem odrobiną sarkazmu. Czyta się ten blog jednym tchem, niezależnie od tego, czego dotyczy notka- grzybobrania czy scenek domowych. U mnie ocena celująca! [ dla osób, które zainteresowałam i które zechcą sprawdzić trafność moich opinii, na wszelki wypadek podaję- choć na blogu też jest- nr smsa 7144, w treści  A01517 -koszt smsa 1,22zł.]

Drugim blogiem wartym, według mnie, polecenia jest Blog Matki Kurki- blog dotyczący życia społecznego i politycznego kraju. Trudne sprawy krajowe przedstawiane są ze swadą, prostym, przystępnym językiem, skrzącym się dosadnym humorem. Dodatkową zaletą blogu jest regularność wpisów- każde wydarzenie komentowane jest przez autora na bieżąco. No i dyskusje pod spodem- zupełnie niebywałe! Komentatorzy niejednokrotnie skaczą do oczu autorowi, bądź sobie nawzajem, przy czym polemika -generalnie rzecz biorąc- jest na poziomie i z przyjemnością czyta i poznaje się odmienne zdania, by móc się samemu ustosunkować do przedstawianego zagadnienia.W dzisiejszych trudnych i skomplikowanych czasach blog o adresie: http://www.kontrowersje.net/blog/7 niewątpliwie wart jest uwagi! [nr smsa- jak wyżej- 7144 o treści C00078]

Szczerze życzę obojgu sukcesu!

02:30, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
piątek, 09 stycznia 2009
Jeszcze niedawno tak było...
18:43, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
Miało być o kocie Deweyu

Miało być o kocie Deweyu z niewielkiego miasta w stanie Iowa, który "zarządzał" biblioteką publiczną przez blisko 19 lat i o naszym bibliotecznym kocie, którego WŁADZA nakazała usunąć po 9 latach spokojnego bytowania i o którego dziennikarze walczyli przez prawie dwa dni. Nie wiem, jak się ta nasza historia skończyła, ale boję się , że nie było happy endu...

Miało być- ale nie będzie. Tekst mi znowu pofrunął- w trakcie pisania- a nie lubię powielać własnych myśli.

 

18:28, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm