RSS
niedziela, 30 stycznia 2011
Gdyby ciocia miała kółka, to byłby wózek!

Nie sposób całkowicie odciąć się od polityki i chyba nawet źle by się stało, gdyby taka postawa zaczęła dominować.  Przecież to woda na młyn pewnego partyjnego ugrupowania, które ma patriotyzm na sztandarach, żądzę władzy w oczach i obelgi w gębie.

Kalkulacja jasna, prosta i oczywista: skoro wiadomo, że swój twardy elektorat trudno będzie poszerzyć bodaj o kilka punktów procentowych, to trzeba tak uświnić i oblepić podejrzeniami najgroźniejszych politycznych przeciwników, żeby im tych punktów jak najwięcej ująć, osłabić ich tyle, ile się da, zniechęcić do nich wyborców. I wtedy pojawia się jakiś cień szansy na ponowne dorwanie się do władzy.

Metody? Nieważne- jakie, ważne- żeby skuteczne!

Jak dotąd ta taktyka nawet zaczyna się sprawdzać. Ostatnie słupki sondażowe były dość przygnębiające: PO...38% (-16), PiS...25% (+1), SLD...19% (+8), PSL...6% (+3).

Niby jeszcze nie ma powodów do paniki, bo zniechęconych, którzy sondażowo nie zasilili żadnej partii jest zaledwie 4% i trudno powiedzieć, żeby PiS jakoś szczególnie się wzbogacił, ale jeśli ta tendencja się utrzyma, może być coraz trudniej!

Walka polityczna o charakterze merytorycznych dyskusji? Śmiej się pan z tego!! Po co?? Cel uświęca środki! Wygrać! Wygrać! Wygrać!!! A w jakim stylu- bez znaczenia!! Nieważne, jaka bzdura, ważne, żeby gryźć po łydkach, szarpać za nogawki, starać się trafiać błotem- każda insynuacja- wielokrotnie powtarzana- stanie się w końcu wątpliwością, z czasem może i pewnością?... Wszak historyczne wzorce dowiodły, że się da, że można uwierzyć w najbardziej podłe kłamstwo a ciemny lud kupuje wszystko, byle zaspokoić żądzę krwi i odwetu, byle pomścić własne prawdziwe czy urojone krzywdy!

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9024470,Kaczynski__Trzy_osoby_zginely_w_Smolensku_przez_malostkowosc.html

Pozwolę sobie do prezesowego gdybania dodać kilka swoich "gdyby". I tak:

- Gdyby...

Nie!! Nie będę gdybać, bo do głowy przychodzą mi same złe i bolące gdybania a NAWET prezesa Kaczyńskiego nie chcę niszczyć jego metodami, choć całkowicie na to zasłużył.

Na zakończenie pewne ćwiczenie "relaksacyjne":

Zamknij oczy i głęboko oddychaj... Tekę ministra sprawiedliwości objął Zbigniew Ziobro, premierem jest Jarosław Kaczyński... Wyobraź sobie Waszczykowskiego, Fotygę, Macierewicza... jakie role pełnią... Wsłuchaj się w siebie... co czujesz...

Ciągnąć dalej? Czy w swojej wizualizacji zobaczymy wijące się autostrady i szczęśliwych ludzi? Mam bardzo duże wątpliwości... :((

11:42, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
piątek, 28 stycznia 2011
Nie znam Rafała Kruszyńskiego

Po raz kolejny dostałam łańcuszek, rzewny, "duszuszczypatielnyj" do bólu- coś mi w nim zabrzmiało znajomo: "będziesz bez serca"... "szczęśliwa rodzina"... "wystarczy przesłać"...itd.

Przejrzałam swoją korespondencję. Niestety, tamten uprzednio otrzymany a tak podobny list powędrował już do kosza, przypomniało mi się jednak, że na tyle mnie zirytował, że ślad zostawiłam w jakiejś notce. Uparta baba dojdzie do celu, doszłam i ja /notka z 21.II- czyli prawie rok temu/. Po charakterystycznych sformułowaniach stwierdziłam, że ten sam łańcuszkowy list dotarł do mnie ostatnio po raz drugi w nie zmienionej formie i treści.

No, to dawaj wygooglować bohatera rozpaczliwej prośby!

Można wpisać w google i sprawdzić, jakie informacje uzyskałam. Dalibóg, nieciekawe- krótko mówiąc, ktoś się dość obrzydliwie zabawił kosztem ludzkiej wrażliwości. Po co mu to było- nie wiem: może zbieracz e-mailowych adresów a może żartowniś wątpliwego autoramentu... w każdym razie wszystko wskazuje na to, że propagowany łańcuszek nie ma nic wspólnego z przedstawianą smutną rzeczywistością.

Jak się zabezpieczać przed takimi e-mailami? Szczerze mówiąc- nie wiem, poza tym żeby nie wciągać w to następnych naiwnych.

Chociaż zaraz... może wiem? Otóż...i teraz dygresja:

Czasem dostaję fajne slajdy, którymi chętnie się dzielę z koleżankami za ich całkowitą zgodą. Nie umiałam wysłać e-maili jednym rzutem do wszystkich- a nie chciałam pytać, jak się to robi, więc radziłam sobie "drogą okrężną": w pierwszej linijce wpisywałam adres pierwszego adresata, w drugiej- drugiego, w trzeciej- trzeciego a ponieważ czwarta linijka już nie wyskakiwała, to przygotowywałam kolejnego e-maila na identycznej zasadzie. ;) Kiedy usiłowałam opanować laptopa, przypadkiem dowiedziałam się, że z tymi adresami to nie tak!

Pierwsza linijka przeznaczona jest dla adresata głównego, druga- do wiadomości, trzecia- do wszystkich pozostałych, z tym  że ich adresy pozostają ukryte dla pierwszej i drugiej linijki adresowej. W ten sposób chroni się adresy dużej ilości osób /dostawałam już e-maile z kilkunastoma adresami, z którymi - na dobrą sprawę- mogłam zrobić, co zechcę!/

Jaki stąd wniosek?

Jeśli już kogoś bardzo serce boli i koniecznie chce łańcuszek porozsyłać, to chociaż niech większość adresów wstukuje w trzecią, najniższą linijkę. Mniej z tego będzie szkody- tak mi się przynajmniej zdaje!

---------

Panie Rafale! Przepraszam! Pański apel znowu powędrował do kosza. :(

16:28, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
środa, 26 stycznia 2011
Doświadczyć bezsilności.

Bezsilność- paskudne uczucie rozwalające na czynniki pierwsze, uświadamiające, że jesteś za słaba/-y/ na rozwiązanie problemu, że nie dasz rady, bo trafiłaś/-eś/ na mur nie do pokonania i  możesz stanąć na głowie, możesz tłuc głową o mur a i tak go nie przebijesz... Świadomość własnej porażki jest bolesna i przytłaczająca!

A bezsilność może pojawić się wszędzie- właściwie na każdym życiowym polu: zawodowym i rodzinnym, uczuciowym i towarzyskim, politycznym i społecznym- każdym!

Z jednej strony to przygnębiające i niszczące poczucie, z drugiej- dające nowe perspektywy, bo doświadczając poczucia bezsilności tak naprawdę otwierasz się na realny wybór: albo machnąć ręką i zrezygnować z tego, na czym tak bardzo ci zależało, albo szukać sojuszników i prosić o pomoc. I wtedy- jakkolwiek groteskowo by to nie zabrzmiało- odzyskujesz kontrolę nad własnym życiem i własnymi emocjami, bo masz prawo wyboru, bo z tym możesz już coś sensownego zrobić!

**

To tyle! Takie sobie luźne przemyślenia.

20:38, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
sobota, 22 stycznia 2011
Złośliwie o dziadkach

Zawsze bohaterkami żartobliwie-złośliwych tekstów, opowiastek, dowcipów są kobiety, więc trzymam pod kluczem jedyny taki utwór podkpiwający ze starszych panów, by go wykorzystać przy nadarzającej się okazji i oto jest - Dzień Dziadka!

Nie wszystkie realia przystają do naszej rodzimej rzeczywistości, ale istota problemu jest taka sama- i jest się z czego pośmiać!

 

SYNDROM STARCZEGO BRAKU SKUPIENIA UWAGI przejawia się następująco:

* Decyduję się na podlanie ogrodu.

* Kiedy rozwijam węża do podlewania ogrodu, patrzę na mój samochód i stwierdzam, że wymaga umycia.

* Kiedy udaję się po kluczyki do samochodu, zauważam leżącą na stole pocztę i rachunki, które wcześniej wyjąłem ze skrzynki. Postanawiam przejrzeć pocztę przed umyciem samochodu.

* Kładę kluczyki na stole, wyrzucam reklamy do kosza i zauważam, że jest pełny.

* Decyduję się odłożyć rachunki i opróżnić kosz. Wtedy przychodzi mi na myśl, że wychodząc z koszem do śmietnika, będę blisko skrzynki pocztowej, więc mogę najpierw wysłać rachunki płatne czekiem.

* Biorę do ręki leżącą na stole książeczkę czekową i stwierdzam, że został mi jeden czek. Nowa książeczka czekowa jest w biurku w gabinecie.

*Wchodzę do gabinetu. Na biurku stoi puszka Coca Coli, którą niedawno piłem. Stwierdzam, że Coca Cola jest ciepła  i trzeba ją wstawić do lodówki.

* Idąc do kuchni z Coca Colą w ręku, zwracam uwagę na kwiaty na parapecie- wymagają podlania.

* Odstawiam Coca Colę na parapet i odkrywam leżące tam moje okulary, których szukałem od samego rana. Postanawiam, że lepiej będzie, jeżeli je zaraz położę z powrotem na biurko, ale najpierw podleję kwiaty.

* Odkładam okulary na parapet i idę do kuchni po wodę. Nagle zauważam pilota telewizyjnego- ktoś zostawił go na stole kuchennym. Zdaję sobie sprawę, że wieczorem, kiedy będziemy chcieli oglądać telewizję, będę znowu szukał pilota i nie przypomnę sobie, że jest na stole kuchennym. Decyduję się położyć go na miejsce przy telewizorze- tam, gdzie powinien być.- Ale najpierw podleję kwiaty.

* Przy nalewaniu wody do konewki wylewa się trochę na podłogę. Odkładam pilota na stół, biorę szmatę i wycieram podłogę.

* Wracam do pokoju i próbuję sobie przypomnieć, co ja właściwie chciałem zrobić...

POD KONIEC DNIA:

- Ogród jest nie podlany.

- Samochód jest nie umyty.

- Rachunki są nie zapłacone.

- Puszka ciepłej Coca Coli stoi na biurku.

- Kwiaty są suche.

- Jest tylko jeden czek w mojej książeczce czekowej.

- Nie mogę znaleźć pilota od telewizora.

- Nie mogę znaleźć moich okularów.

- I nie wiem, co zrobiłem z kluczykami od samochodu.

A kiedy zastanawiam się, dlaczego dzisiaj nic nie zostało zrobione, jestem naprawdę zdumiony, bo wiem, że przez calutki dzień byłem bardzo zajęty i jestem rzeczywiście zmęczony...

Nie śmiej się, jeżeli to nie jesteś Ty, Twój dzień nadchodzi!

I pamiętaj: - Starzenie się jest nieuniknione a śmianie się z samego siebie jest terapeutyczne!

 

***

Dziadkowie! Bez paniki- i bez obrazy... babcie mają bardzo podobnie! ;)))

17:50, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
czwartek, 20 stycznia 2011
Credo

Wierzę w zbiorową mądrość narodu i wierzę w jego instynkt samozachowawczy.

Wcale to nie znaczy, że hołduję jakiejś narodowej megalomanii, że usiłuję zaprzeczyć popełnianym błędom i najrozmaitszym głupotom, w które się zanurzamy po czubek głowy, by jednak ostatnim zrywem wyrzucić głowę nad powierzchnię, nabrać haust powietrza i- wypłynąć!

Pamiętam zaczadzenie Stanem Tymińskim, pamiętam to poczucie, że stoimy nad skrajem przepaści i lada nieostrożny ruch zsunie nas w czeluść...

Pamiętam te sławetne wybory w 2007 roku, ogólnonarodową mobilizację i poczucie wewnętrznej dumy, że mimo chwilowego poddania się praniu mózgu, potrafimy jednak wrócić do racjonalnego myślenia i oddzielić ziarno od plew...

Nie udało się -w ostatecznym rozrachunku- ani Stanowi Tymińskiemu, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu wmówić Polakom, że białe jest czarne i odwrotnie, choć bardzo się o to starali a Kaczyński stara się o to nadal z pełną determinacją i żelazną konsekwencją.

A ja sobie po cichu myślę:

- Nie z nami te numery, Bruner! To prawda, że Polacy są ogromnie emocjonalni i w jednej chwili gotowi są zabić a w drugiej- obsypać złotem. Ale poza emocjonalnalnością mają też swój rozum i w krytycznych chwilach dopuszczają go przecież do głosu! I nie pozwolą się oszkapić byle komu jak małe naiwne dzieci!

***

Nie wiem, ile czasu jeszcze potrzeba, żeby do naszego kraju wróciła normalność taka, jak ją wszyscy generalnie rozumiemy- mam nadzieję, że już niewiele...

Wierzę, że nasze odchodzące pokolenie będzie ostatnim, które pod pojęciem patriotyzmu nadal będzie rozumiało wywijanie szabelką w imię fałszywie pojętych imponderabiliów. Wierzę, że dla młodych istotą patriotyzmu stanie się rozwój gospodarczy kraju, bezpieczeństwo obywateli i dobre - a przynajmniej poprawne- stosunki z sąsiadami i że z tak pojmowanego patriotyzmu nikt im nie uczyni zarzutu!

Wierzę, że na śmietnik historii odejdą ci wszyscy, którzy mają gęby pełne bogoojczyźnianych frazesów a za plecami nóż w ręku, przygotowany do zadania ciosu.

Wierzę, że niezależnie od tego, jak głęboko będziemy się różnili, nauczymy się prowadzić rzeczywistą debatę- bez używania oszczerstw, pomówień i oskarżeń.

Wierzę, że może moje dzieci- a już na pewno moje wnuki- doświadczą życia w Polsce jako normalnym europejskim, nowoczesnym kraju, z którego będą autentycznie dumne!

***

...Jednocześnie mam świadomość, że SAMO SIĘ NIE ZROBI i dlatego piszę, co piszę. -Lepszy rydz niż nic! - jak powiadała babcia Karolcia. ;)

15:26, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Podobno...

Podobno ktoś gdzieś kiedyś wyliczył, że dziś jest najgorszy dzień w roku i wystarczy go przetrwać, żeby każdego następnego dnia było już coraz lepiej.

No, to przygotowalam coś wspomagającego przetrwanie a rozweselającego ducha:

 

 

Dziękuję, Klekot! Ubawiłam się do łez! ;)))

Mam nadzieję, że czytającym wystarczy poczucia humoru, aby mnie nie odsądzić od czci i wiary za atak na Kościół?... ;)

13:08, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
niedziela, 16 stycznia 2011
Czas rozliczeń- wielka wsypa!

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane!!

Zaraz się wytłumaczę, ale najpierw to, co najważniejsze:

 

http://lalutek.blox.pl/2011/01/Maly-procent-WIELKA-SPRAWA.html/

 

Wszystko zapowiadało się super a poszło jak z kamienia i nawet teraz wcale nie mam pewności, czy adres się otworzy, choć na pewno jest dobry.

Bardzo chciałam pomóc Lo-ko, bo wiem, jak trudna jest w leczeniu choroba ich synka i jak bardzo angażują się w to leczenie.

Niemal od razu skopiowałam obrazek informacyjny z bloga Lo-ko, żeby umieścić u siebie, co też zrobiłam, po czym się okazało, że jest zły numer KRS. Jak to możliwe-nie wiem. Miałam nadzieję, że uda mi się skasować obrazek z błędem i dodać prawidłowy, ale coś sknociłam i musiałam skasować  całą notkę. Mam nadzieję, że teraz już będzie wszystko w porządku.

PRZEPRASZAM, LO-KO! :(

Zajrzyjcie na blog Lo-ko, ona Wam więcej i dokładniej o wszystkim opowie.

08:53, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
wtorek, 11 stycznia 2011
Niezwykły polityczny transfer

Napięcie rosło, rosło, rosło... któż to może być??... może Schetyna zmienił partyjne barwy?...może Napieralski dał się przekonać do połączenia sił? może...szukajmy, kombinujmy- ma być sensacyjne wejście, to musi to być ktoś z samych wierzchołków, ktoś- kogo się kompletnie nie spodziewamy! Zaskoczenie powali nas na kolana, pochylimy się z pokorą przed polityczną wielkością Janusza Palikota, do którego garną się tacy giganci.

I wreszcie jest: Piotr Tymochowicz! Góra urodziła mysz!!

Powiem, że to już nawet przestało być zabawne, to stało się po prostu żałosne. Bo niby jaka ma być rola pana Tymochowicza? Ma dekonspirować i obnażać prawdziwe intencje premiera Tuska? Nie wróżę wielkich sukcesów. I wcale nie dlatego, żebym miała jakieś specjalne złudzenia co do przejrzystości i czystości polityki. Przecież to jest ciągłe balansowanie między interesami poszczególnych partii, grup społecznych, ciągłe naciski z prawa i z lewa, szukanie wyjść możliwych do zaakceptowania przez większość- a wszystko to wcale nie jest takie proste i jednoznaczne.

Zresztą mieliśmy już u góry takich "czyściochów", którzy wszędzie wietrzyli zło, przekręty i oszustwa a w atmosferze permanentnej podejrzliwości wszystkich wobec wszystkich nie da się po prostu żyć...

Powiem, że dziś po raz drugi poczułam niesmak, że dałam się uwieść okrągłym zdaniom pana Palikota. Było mi wstyd, że rości sobie pretensje do bycia przywódcą partii a zachowuje się jak rozplotkowana baba- maglara /przepraszam, płaski stereotyp, ale tu akurat wyjątkowo uplastycznia wizerunek!/. Czy da się zaufać człowiekowi, który po opuszczeniu dotychczasowych szeregów partyjnych, psy wiesza na dawnych kolegach, suchej nitki na nich nie zostawia i plecie absolutnie wszystko, co mu ślina na język przyniesie?? Ja bałabym się mu zaufać! Dla mnie przestał być wiarygodny.

Już nie powiem- prawdziwy polityk, powiem- prawdziwy mężczyzna tak się nie zachowuje. To niedojrzałe, szczeniackie i niepoważne. Jest mi zwyczajnie przykro! :((

14:43, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Złego słowa nie dam powiedzieć!

Jeśli usłyszę, że ktoś z przekąsem wygłasza:- Ta dzisiejsza młodzież!... - ze mną będzie miał do czynienia!

Miałam nie komentować, ale dzisiejsza rozmowa przy kiosku sprowokowała mnie do poczynienia tych uwag.

W moim miasteczku /a jakże- nie powiem- z aspiracjami i ambicjami!/ Orkiestra zagrała bodajże tylko raz /szczerze mówiąc nawet tego nie pamiętam/, gdzieś przed 10-ciu laty, po czym inicjatywa zdechła śmiercią naturalną i zapadła senna cisza. W okolicznych miejscowościach Orkiestra grała, u nas- nie! I tak to trwało aż do tego roku, gdy młodzież twardo i zdecydowanie oświadczyła:- My też chcemy!

I zagrało, choć podobno wcale łatwo nie było i sporo przeszkód trzeba bylo pokonać.

I za to im szczególnie chwała! Że się nie wycofali, nie zniechęcili, że doprowadzili rzecz całą do  końca! Cieszę się ich zabawą i ich radością, jestem dumna, że przełamali małomiasteczkowy opór niechęci i niemożności.

Mam nadzieję, że na XX-lecie Orkiesty już i u nas będzie zabawa na cztery fajery i że leniwa senność odejdzie wreszcie w łaskawą niepamięć. Brawo, młodzi! Tak trzymać! :))

11:33, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
sobota, 08 stycznia 2011
To samo nie znaczy tak samo!

Jak już człowiek nabierze wiary we własne siły a - nie daj Boże!- zacznie być zarozumiały, że już coś umie, to zaraz dostaje po nosie i natychmiast zostaje sprowadzony do parteru!

Chciałam sprawdzić swoje umiejętności na laptopie. Wydawało mi się, że najistotniejsze wiadomości zanotowałam i że generalnie powinnam sobie poradzić. No, w końcu po całkiem sporym okresie blogowania, korespondowania, ściągania muzyki czy zdjęć czułam się fachurą na 102! Ostatecznie oznakowania były dość podobne, trochę mnie tylko niepokoił język angielski, którego w pień nie znam, ale... co ma być, to będzie- i hop! na głęboką wodę!!

No i sprawdziłam własną wiedzę ze skutkiem bardziej niż żałosnym! :((

Początek był całkiem obiecujący- nawet wysłałam e-maila, ale gdy zaczęłam odkrywać, co się mieści pod którym obrazkiem, musiałam coś na tyle skutecznie zablokować, że laptop nie dał mi się już wygasić.

No nic, tylko trzeba się wziąć za angielski. :(( A tymczasem czekam na syna, żeby laptopa wyłączył. :(

20:50, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm