RSS
czwartek, 29 stycznia 2015
Ogólne zniechęcenie?...

Wchodzę ci ja, panie dziejku, na jeden blog, na drugi, na trzeci a tam...

... przerwa w pisaniu, zniechęcenie, brak motywacji do motywacji... No, fatalny wpływ pogody- trudno temu zaprzeczyć, ale je się nie dam a przynajmniej spróbuję się nie dać! ;)

Na wyjazdówkę przy tej pogodzie to i ja nie mam szczególnej ochoty, ale od czego przyjazny komputer i zaległości filmowe na kasetach.  Trzy filmy obejrzane: "Zacznijmy od nowa" z Keirą Knightley i Markiem Ruffalo, "Rodzinny dom wariatów" z Diane Keaton, Sarah Jessicą Parker i innymi, wreszcie "Gwiazd naszych wina" z Laurą Dern w roli matki głównej bohaterki.

Muszę przyznać, że wybór był trafiony i wszystkie obejrzałam z zainteresowaniem.

"Zacznijmy od nowa" to jakby "Once" przeniesiony na ulice Nowego Jorku. Do tego pełna wdzięku Keira i bajkowy finał. Zdecydowanie do obejrzenia- poprawia nastrój od ręki!

Dwa następne filmy z rakiem w tle. Ale bynajmniej nie dołujące, choć wrażliwe osoby mogą sobie popłakać, szczególnie na ostatnim, bo młodzi, piękni ludzie, wielka miłość i rak... co ja zresztą będę mówić- zdaje mi się, że "Gwiazd naszych wina" grają jeszcze w którymś warszawskim kinie.

No, to mini recenzje filmowe zaliczyłam.

I jeszcze książka- "Spiski" Wojciecha Kuczoka. Dla mnie - rewelacja! Zresztą inne jego książki też zajmujące. Lubię tego autora. No, to  do! :)

19:05, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
wtorek, 27 stycznia 2015
Jeszcze tylko jeden adres

Odkryłam interesujący blog. Nie zapoznałam się z całością, ale- używając starego słownictwa- przekartkowałam i poczułam się zbudowana, że młodemu człowiekowi chce się angażować aż tak bardzo, że w opisywanie naszej rozłażącej się w szwach rzeczywistości wkłada tyle szlachetnej pasji i niekłamanych emocji, że nazywa rzeczy po imieniu.

Niewątpliwie będę tam zaglądać, bo każda kolejna notka warta jest uwagi.

http://retrospekcjewolanda.blox.pl/http

***

Skąd mi się wziął dzisiejszy tytuł? Nie wykluczam przeorientowania bloga na typowe ble-ble o d... Maryni. A może tylko dłuższy urlop od zaangażowanej, szarpiącej nerwy tematyki? Sama nie wiem, co z tych planów wyjdzie. Na dziś czuję się zmęczona, atakowana ze wszystkich stron wojnami, katastrofami, rocznicami, sadystycznymi scenami, okropieństwami takich czy innych wypadków. I nawet jak przerzucam na kanał przyrodniczy, to też masakra: ptaszysko o wielkich szponach porywa pisklę sprzed oczu zrozpaczonych rodziców...

Dosyć! Nie chcę!

Chcę nudy, ciszy, bezmyślności nawet, całkowitego oderwania się od amoku tego świata, który upija się rozlewaną hektolitrami krwią, wciąż i wciąż nienasycony...

Może za jakiś czas- jak trochę psychicznie odpocznę.

Może... W końcu przecież warto ocalić dla siebie swoją niszę tego, co dobre, spokojne i jeszcze- jak dotąd- bezpieczne?... Każdy ma do tego prawo i ja też sobie to prawo daję: codzienności bez niepotrzebnej szarpaniny, kolekcjonowania małych nieważnych radości, wyciszenia i luzu, bo w końcu-

15:38, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
piątek, 23 stycznia 2015
W obronie różnych odmian poczucia humoru

"Szkłu Kontaktowemu" stuknie 10 lat, w związku z czym pan Michał Ogórek postanowił podzielić Polaków po raz kolejny i uznał, że są zwolennicy SK i agresywni przeciwnicy, którzy nie dość, że nie rozumieją inteligentnych żartów, to je krytykują a tak naprawdę to zazdroszczą zwolennikom i chętnie znaleźliby się obok nich /dzisiejsza Gazeta Telewizyjna/.

Przyznam, że się zagotowałam.

Nie uważam się za ponuraka. Może nie każdy typ humoru do mnie trafia, ale śmiać się lubię i bynajmniej nie rechot jest moją najczęstszą reakcją.  Na jakiej podstawie wtłoczono mnie do wora agresywnych przeciwników SK?

Szkło oglądam teraz sporadycznie- to prawda, i jeśli już, to bardziej bawią mnie celne komentarze telewidzów niż rozmówki prowadzących. P. Ogórek jakby nie dopuszcza do siebie myśli, że poziom SK mógł się obniżyć, że formuła się wyczerpała a i dowcipne riposty rozmówców straciły niegdysiejszą świeżość. Zresztą skoro polityka spsiała, dziennikarstwo spsiało, to niby dlaczego SK miałoby nadal utrzymywać swój szczytowy poziom sprzed lat? Panta rhei, panie redaktorze, panta rhei!- i z tym się, niestety, trzeba pogodzić. ;)

--------------------

A w ogóle p. Ogórek jest satyrykiem, więc nie mogę wykluczyć, że ta wypowiedź to rodzaj żartu tak inteligentnego, że go nie zrozumiałam. ;))) Oooo! I tego się będę trzymała! :))

11:13, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
środa, 21 stycznia 2015
p.s. Ilenko!

Przepraszam, miałam napisać pod ostatnią notką i mi uciekło.

Ilenko, dziękuję!

Twoja recenzja filmu zachęciła mnie do obejrzenia "Za jakie grzechy...". Czas bardzo sympatycznej zabawy i szczerej radości. Przyznam, że byłam zdumiona- bardzo dużo widzów, sala niemal wypełniona. Chyba się rozniosło, że film wart obejrzenia. Mówiły o tym zresztą gromkie wybuchy śmiechu. Bardzo fajna komedia. Zresetowałam się całkowicie! :)))

13:58, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
Był Duda, był!

Zastanawiam się, czy każdy kraj przechodzi takie turbulencje, czy to wyłącznie nasza polska specyfika?

Po przeczytaniu artykułu o małżeństwie Terlikowskich chciałoby się zakrzyknąć: SANTO SUBITO!!! W końcu jakieś małżeństwo zostało już kiedyś uświęcone, więc czemu teraz na przykład nie oni??!... - tym bardziej, że w swoich poglądach bywają bardziej pryncypialni od samego papieża!

Albo Duda. Nie udało mu się z górnikami, to będzie inny protest. Nieważne kto ani o co, ważne- strajkować, występować przeciwko, wrzeszczeć, maszerować, palić opony, rzucać kostką brukową- ot, cały sens życia!

Polska dla Dudów! Jeden na prezydenta, drugi na premiera- chyba się jakoś dogadają, który jaką funkcję obejmie?...Jak szaleć to szaleć! Rydzyk na ministra obrony- trzeba stworzyć trwałą i mocną zaporę przed zakusami UE/ dotacje mogą nam ponad zaporą przerzucać!/, Wróbel na ministra oświaty!/ ta Wróbel, nie ten Wróbel!, choć oświata prawdopodobnie w zbliżony sposób odczułaby te rządy.../, Chazan na ministra zdrowia itd, itd. Wyobraźnia podpowiada mi jeszcze wiele innych interesujących możliwości.

Który kabareciarz ma chęć wykorzystać ten tekst- proszę bardzo! Prawa autorskie oddaję za darmo! ;)

***

A tak na serio. Jak to się dzieje, że im więcej pozytywnych zmian w kraju, tym więcej negatywnych zmian w ludzkiej świadomości?  Obudził się gen autodestrukcji? A może to jakaś zaraza, gorsza niż świńska grypa, bo degradująca mózgi? Obyśmy w porę  znaleźli na to odpowiednią szczepionkę! :((

13:09, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
niedziela, 18 stycznia 2015
A co mi tam!

Właściwie miałam tego wytworu nie pokazywać, bo dalibóg nie ma się czym chwalić, ale skoro nie sprułam i jednak spruć nie zamierzam, bo mam pewien pomysł na uratowanie, to niech tam!

Czapka sama w sobie katastrofalnie głupia może i nie jest, ale 100% pewności, że bez modernizacji chodzić w niej nie będę, bo wyglądam jak d... zza krzaka  i rozweselać ludzi swoim widokiem nie zamierzam. ;(

Kolorystyka jest nieco przekłamana, bo to czteronitkowy melanż oparty na zgaszonej zieleni. Ciemną część uznałam za zbyt ciemną, więc dałam pas z dodatkiem bladej zieleni, która tu na zdjęciu ma kolor bieli.

***

W sumie jestem dosyć zadowolona- głównie z tego powodu, że zrealizowałam to, co zamierzałam, bo ostatecznie to jest przecież najważniejsze! :))

16:58, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
sobota, 17 stycznia 2015
Jutro

Jutro rozbieram choinkę. Dziś już mi się nie chce.

Wzięłam się za szydełko. Usiłuję zrobić czapkę "peruwiankę" czy jak się toto uchate i związywane nazywa. Zobaczymy, czy coś mi z tego wyjdzie. Jak będzie się nadawało do noszenia, to pokażę, jak nie, to spruję i po kłopocie. W końcu nawet i dla wprawki można poeksperymentować. ;)

15:22, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Gadaj zdrów!

/zdjęcie p. Szambelana z Gazety/

Pogoda była wczoraj fatalna a przecież WOŚP zagrała po raz 23 na przekór wszystkiemu: złej pogodzie i złym ludzkim językom! Mało tego, nawet się rozrasta!

Nie tak dawno ubolewałam, że u nas cisza; potem- jest i u nas; w tym roku- sala wypełniona po brzegi, ludzie się bawią, gwar, sympatyczna atmosfera.

I tak jest dobrze! I tak ma być! Nie mogą złe ludzkie języki splugawić i zniszczyć tego, co dobre i piękne, z czego możemy być dumni. Jedynie wtedy nikogo nie obchodzi, kto jaką opcję polityczną popiera, nikt o to nie pyta. Wszyscy są uśmiechnięci i życzliwi dla siebie. Dziękuję, Jurku! Podtrzymujesz wiarę w bezinteresowne dobro człowieka i jeszcze w to, że naprawdę wcale nie musimy być narodem smutasów! :))

15:31, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
sobota, 10 stycznia 2015
Że też nie może być trochę spokoju!

Tym razem górnicy!

Utarło się myśleć o tym zawodzie jako wyjątkowym, podlegającym szczególnym prawom. I z jednej strony tak jest, bo to jedna z niewielu prac, kiedy nie tylko zdrowie ale i życie kładzione bywa na szali. I to ryzyko zawodowe jest w istotny sposób premiowane różnymi przywilejami. I dobrze! Cena życia jest niewymierna.

Ale też górnictwo obrosło- jak chyba żaden inny zawód- dobrze wynagradzanymi związkowcami, którzy prą do konfrontacji przy każdej nadarzającej się okazji, bo czują się silni siłą strajku. I w gruncie rzeczy zazwyczaj dopinają swego, bo argument siły cały czas jeszcze, niestety, więcej waży niż siła argumentów. Przy górnictwie dołowym żywi się też cała armia urzędników, którzy - a jakże- też mienią się być "górnikami". Funkcjonują, jak  mniemam, na takich samych zasadach jak górnicy dołowi. A węgiel tanieje. Tym samym kopalnie od lat balansują na skraju bankructwa, robią bokami i wyciągają ręce po kolejne dotacje z budżetu.

Ze wstępnych informacji wynika, że obecnie planowana restrukturyzacja kopalń połączona jest z wyjątkowo miękkim lądowaniem- zabezpieczeniem finansowym górników. I co? I nic. Związki zawodowe górników zerwały rozmowy, znowu straszą strajkiem- zresztą część górników już przestała wyjeżdżać na powierzchnię- strajk okupacyjny.

Staram się rzadko zaglądać na forum, boję się zmasowanej frustracji.

Zajrzałam. I czytam pytanie, dlaczego różne inne zawody nie mają takich przywilejów, czym się różni górnik od ekspedientki, która straci pracę- pewnie głównie tym, że ona zarabia nieporównywalnie mniej. Gromada żalu i poczucia braku sprawiedliwego traktowania różnych grup zawodowych. I w tym jakaś racja też przecież jest...

Rozwikłać te wszystkie zaszłości, pokleić to, co się rozpada a przy tym wszystkim jeszcze zadbać o spokój społeczny, to trzeba mieć łeb jak balon!

***

Bardzo to wszystko jest męczące... :(

18:56, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
piątek, 09 stycznia 2015
Ciemno...

Ciemno, szaro i ponuro.

Znikły ptaki, drzewa, pole...

Słońce skryło się wysoko

jak za szarym parasolem.

Zając w lesie tuli uszy.

lis pogody czeka w norze

a tu zamieć szumi z wiatrem

i wyszumieć się nie może!

Wszystko prawdziwe w starej dziecięcej piosence poza zamiecią jedynie. Zamiast zamieci wiatr siecze po twarzy kroplami deszczu. I wcale przez to milej nie jest!

Na dwór nie chce się wychodzić nawet psu, bo i pogoda jest pod psem. Żeby Haczyka na dwór wygonić choć na chwilę, muszę się uciekać do podstępu i wyrzucać mu za drzwi przysmak a gdy po niego pobiegnie, szybko drzwi zamykać.

Krzywdy z tego tytułu nie ma, bo zawsze może się schować w swojej budzie, zresztą zimno nie jest, tylko bardzo, bardzo nieprzyjemnie. Niezimowa ta zima, szarugowa, jesienna... żeby się to później na bylejakości wiosny nie odbiło...

16:23, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm