RSS
niedziela, 31 stycznia 2016
Ponieważ

Ponieważ już z drugiego źródła dostałam namiar, to może warto upowszechnić?

Ot, żeby nowy tydzień nie był ponury...

19:17, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
środa, 27 stycznia 2016
Drugie nieudane podejście

Pisałam już kiedyś, że usiłowałam zorganizować kącik dla seniorów w DK. Marzyło mi się, że w określonych godzinach wpadnie, kto zechce, zrobi herbatę albo nie, pogada albo zagra w karty, w bierki, w cokolwiek... przeczyta ciekawy artykuł. Wysłuchano mnie wtedy z dużą uwagą i - powiedziałabym - nawet aplauzem, po czym sprawa zdechła. A ja machnęłam ręką. Chyba nie mam w sobie nerwu działacza społecznego, żeby dobijać się o realizację moich pomysłów, pisać pisma, odwołania a potem wyliczenia, sprawozdania etc.

No więc sprawa zdechła na dosyć długo, po czym w ostatnim czasie przeczytałam ogłoszenie, że od lutego rusza nauka gry w szachy dla dorosłych /grupa dziecięca działa/. -No!- zatarłam ręce- Coś dla mnie! Odrdzewiacz mózgu jak znalazł, przyjemne z pożytecznym! Tym bardziej, że jakąś tam minimalną wiedzę na temat szachów mam, więc o stresie nie ma mowy!- ucieszyłam się.

Zbliża się luty, więc poszłam dowiedzieć się o warunki.

Mam pisać dalej? Właściwie można byłoby cofnąć się do początku notki: wysłuchano mnie... Okazało się, że zainteresowanie jest bliskie zera. Chętnych do uczestniczenia w takich zajęciach byłoby sztuk dwie, dwie dodatkowe - ewentualnie i to bardziej nie niż tak, krótko mówiąc - szkoda gadać! ;( Niby wzięto ode mnie telefon, jakby co ale złudzeń wielkich nie mam! Nie dane mi - jak dotąd- szczególnie korzystać z dóbr kulturalnych gminy. Namiastka DKF-u też już nie funkcjonuje...

No to sobie przynajmniej pogadałam! A w szachy z wnukiem zagram, jak przyjedzie na ferie- i bez łaski, szanowna gmino! ;(

11:28, babciabezmohera
Link Komentarze (20) »
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Wchodzę w to!

Boję się, że ta notka może być mocno skomplikowana, ale niech tam!- od tego są trudności, żeby je pokonywać.

Dostałam namiary na blog/a/ Klarki Mrozek i przyznam, że miło się tam zagląda, bo dziewczyna ma wielkie serce i niebywałą łatwość pisania. Tak więc wchodzę i czytam. Weszłam i dziś. Dzisiejsza notka dotyczyła kłopotów z utrzymaniem festiwalu piosenek Bułata Okudżawy. Pisze o tym i Klarka http://klarkamrozek.blogspot.com/ w notce "Wspierajmy artystów" i Kneź z zaprzyjaźnionego bloga http://www.kneziowisko.pl/blogi-na-scene-2/. Kto jest zainteresowany, przeczyta oba teksty i dowie się wszystkiego z pierwszej ręki. Ja jedynie informuję, że taka akcja pomocy blogerów dla pasjonatów naszej kultury została zainicjowana.

Kocham Okudżawę i jego ballady, więc nie namyślam się w ogóle- wchodzę w to! Chcę pomóc. I zachęcam do pomocy. Ufam ludziom, którzy piszą sercem. Ufam ludziom, którzy kochają muzykę. Utwórzmy łańcuch dobrej woli. Piosenki Okudżawy warte są tego, by przetrwały także dzięki naszym symbolicznym wpłatom.

Kto przeczyta notkę w Kneziowisku, znajdzie numer konta, komu nie zechce się szukać a chciałby wspomóc akcję- podaję numer na talerzu.  Bądźmy solidarni!

19:58, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
niedziela, 24 stycznia 2016
Spasibo

Każdy manifestacja jest taka sama i każda jest inna. Brak logiki? A skądże!

Tym razem byłam z H. Była po raz pierwszy. Wzruszyła się a mnie, starej marszowej wyjadaczce ciepło się zrobiło na sercu, że wzrusza ją, to co mnie: przyjazna atmosfera, poczucie wspólnoty, dobrowolność przyjścia tłumów, świeżość uczuć i szczerość  reakcji. I to, że wszyscy jesteśmy razem i wszyscy tacy sami, choć przecież każdy inny.

Różne flagi obok siebie i jedna drugiej nijak nie przeszkadza! :))

H. wypatrzyła w tłumie prezydentową. Ona czy nie ona? Nic, tylko należy sprawdzić. ;) Podeszłam. - Czy pani Komorowska?- upewniłam się mało taktownie. -Tak!- uśmiechnęła się. - Czy mogę panią pocałować? - spytałam zupełnie odlotowo a ponieważ wyraziła zgodę, cmoknęłam ja w policzek, prosiłam, żeby pozdrowiła Prezydenta i bardzo jej podziękowałam. Uśmiechnęła się znowu: - To ja dziękuję!

Chyba jej było miło. A mnie właśnie o to chodziło, żeby jej było dobrze wśród nas. Ale chyba tak właśnie się czuła- swojsko, swobodnie. Zero obstawy. Była z dwojgiem ludzi- może rodzina, może przyjaciele, może znajomi...Fajnie wiedzieć, że czuła się bezpiecznie wśród tłumu.

Jak zawsze fascynowały mnie transparenty i hasła. Zwróciło moją uwagę jedno. Na awersie:

By po przekręceniu drążka, na rewersie można było przeczytać odpowiedź:

Zresztą haseł, hasełek, napisów było całe mnóstwo! Z tych poważniejszych zapamiętałam tablicę z flagą polską i flagą unijną i napisem: Europo, przepraszamy za - i pod spodem zdjęcia Kaczyńskiego, Dudy i Szydło.

Albo kartka z wydrukowanym tekstem: Nigdy nie sądziłam, że po 25 latach będę protestować w tej samej sprawie!

Albo takie drobiazgi: Szydełko-tak! Szydło-NIE!

I jeszcze: Zima wasza, wiosna nasza a jesienią zamiast liści rozjeżdżą was rowerzyści! /tu nie jestem pewna, czy dokładnie zapamiętałam, ale sens na pewno uchwyciłam prawidłowo/.

Nie sfotografowałam wszystkich haseł, ale jedno jeszcze pokażę:

Trochę mało czytelny napis ale warunki były, jakie były a ze mnie fotograf jest, jaki jest! ;)))

Czy była opozycja? No! :)))

Jakaś kobieta z dużym kartonem, na którym wypisała wszystkie żale prawicy, przy czym w oczy rzucały się przede wszystkim zarodki i in vitro. Mijałam ją jeszcze dwukrotnie i zastanawiałam się, jak jej się udaje lotem błyskawicy pokonywać tak duże odległości.

Widziałam jeszcze przy kościele Św. Krzyża faceta w czarnym czymś ze srebrnym napisem - PiS dobrze robi i niech tak dalej, czy coś w tym rodzaju.

No i wreszcie kilku narodowców przyciśniętych do ściany przez szpaler policji. Może jeszcze jacyś pojedynczy ludkowie się plątali, ale nie zwróciłam uwagi.

Pod Pałacem Prezydenckim odśpiewaliśmy hymn państwowy. Tu się już z H. wycofałyśmy, bo czas było wracać do domu. Podpuściła mnie, żeby iść do stacji Świętokrzyska i muszę przyznać, że zanim się zorientowałyśmy, jak zmienić M1 na M2 czy odwrotnie, to trochę czasu i dreptania minęło. Ale stacja- taka cała we wrzosach- bardzo sympatyczna!

A w domu padłam! To był dość intensywny dzień! :)

13:29, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
piątek, 22 stycznia 2016
Wojna pisko-polska pod flagą biało-czerwoną

Nie podoba mi się określenie wojna polsko-polska, bo uważam, że należy być akuratnym w nazewnictwie. To ugrupowanie PiS-u wystąpiło przeciwko wszystkim pozostałym Polakom na zasadzie, kto nie z nami, ten przeciw nam. I można powtarzać do znudzenia, że proszę bardzo: wygrali, to niech rządzą- ale w ramach obowiązującego prawa!- a i tak nie dociera! Jak grochem o ścianę! Bo nie chodzi o rządzenie, chodzi o wzięcie za pysk! To jak to właściwie można inaczej określić??! Chyba się jednak nie da!

Zastanawiałam się, czy określenie wojny hybrydowej może tu mieć zastosowanie, bo są pewne 'za' ale i niejakie 'przeciw'. Kamuflaż był? Był! /Macierewicz, Kamiński, Kaczyński poukrywani niemal do końca kampanii/. Oszustwa były? Były! Na okrągło! Są do dziś- i zresztą końca im nie widać. Zagarnianie kolejnych pozycji jest? Traktowanie jak oczywistą własność jest? Bezapelacyjnie! Nawet próbuje się negocjować niektóre posunięcia /negocjowanie kija z d.../, żeby uprawdopodobnić  "prawomocność" podejmowanych uchwał...

Ale z drugiej strony najazdu "zielonych ludzików" przecież jednak nie było. Mieliśmy "ludziki" u siebie, mogliśmy się im napatrzeć do woli a przecież dobrowolnie zaprosiliśmy to towarzystwo do zrobienia w kraju rozpierduchy, więc...

Jakoś tak mi ten obrazek dziwnie tutaj pasuje.;(

I żeby już do końca złą krew wyrzucić, to kompletne zeszmacenie Nagrody Kisiela. Kisiel się w grobie przewraca!!

http://czuchnowski.blox.pl/html /wpis z 20.I. 2016

I to byłoby na tyle! Do zobaczenia jutro na marszu KOD-u! :)



15:57, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
czwartek, 21 stycznia 2016
Kolejny wnusiowy Dzień BiD

Z odpowiednim wyprzedzeniem dotarło zaproszenie od wnusia.

Starsi wnukowie już powyrastali z przedszkolnych uroczystości babciowo-dziadkowych. Teraz, jeśli nie mogą przyjechać, to dzwonią. Kolej na najmłodszego wnuka i jego przedszkolną uroczystość.

Wnusio maleńtas, w najmłodszej grupie przedszkolnej- wiadomo, że święto dla całej rodziny, nie tylko dla babci i dziadka, choć to my, dziadkowie zostaliśmy szczególnie uhonorowani.

Oczywiście poszliśmy do przedszkola na imprezkę. Maluchy były przeurocze. Mówiły wierszyki, śpiewały piosenki, na zakończenie występów nawet był taniec. Patrzyło się na to z niebywałym rozrzewnieniem, bo te dzieciaczki były jak gromadka wróbelków, trudno było nad nimi zapanować. Byłam pełna podziwu dla pań, które masę pracy włożyły w przygotowanie dzieci- a w grupie było ich całkiem sporo i każde się przecież pięknie zaprezentowało.

Babcie rozpływały się w zachwytach, dziadkowie byli nieco bardziej stabilni w okazywaniu emocji, ale też było widać, że uśmiechają się z zadowoleniem.

Potem wniesiono uroczyście wielki wiklinowy kosz a w nim serduszka dla każdej pary dziadków. Po odśpiewaniu 'Sto lat' każdy przedszkolaczek dostał po dwa serduszka i pobiegł do swoich dziadków. Całusy, zdjęcia i wspólna biesiada- owoce, ciasta, napoje.

Było bardzo sympatycznie. A serduszko w domu rozebrałam z celofanowego opakowania, żeby je tutaj pokazać.  ;)))

16:00, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
środa, 20 stycznia 2016
Niedouk zawsze traci

Nie tak dawno z dużą dozą pewności twierdziłam, że na podstawie tego, co widzę i słyszę, mogę prawidłowo ocenić sytuację. Otóż i tak, i nie! Tak, bo trudno zaprzeczyć temu, co się widzi i słyszy, nie- bo by wnioskować prawidłowo, trzeba dodatkowo posiąść trochę wiedzy.

I tak, przez niedostatek wiedzy, zafundowałam sobie wczoraj mocno wyczerpujący spektakl. Sądząc po wypowiedziach europosłów, odniosłam wrażenie, że rząd PiS-u ma silne poparcie, co okazało się ułudą, bo krzykliwe wystąpienia należały do eurosceptyków, w sumie marginalnych i nieliczących się grup parlamentarnych, natomiast te silne, liczące się, zachowały dalece idącą wstrzemięźliwość w wypowiedziach.

Sama pani Szydło też chyba nie do końca orientowała się w sytuacji, bo kilkakrotnie powtarzała to samo, zresztą nie na temat, była wyraźnie zadowolona z poparcia krzykaczy, co nie omieszkała jej wytknąć jedna z europosłanek. Ponadto miała nadzieję przy okazji "załatwić sprawę" polskich kopalń, co było niewypałem do kwadratu.

Poseł PO poza tym, że odpowiedzialnością za wizerunek Polski obarczył partię rządzącą, nie powiedział nic godnego zapamiętania, co ja przyjęłam z dużym rozczarowaniem a co podobno przyjęte zostało z uznaniem, jako że nie przeniósł wojny polsko-polskiej na forum międzynarodowe.

W każdym razie całą relację przesiedziałam z zaciśniętymi zębami i pięściami oraz chmurą czarnych myśli. Te rozwiała mi dopiero rozmowa z panem Zemke, która nieco zneutralizowała moje emocje. Potwierdziły to rozmowy z niektórymi komentatorami.

Unia na słodki lep kłamstw pisowskich nie da się nabrać i poza wysłuchaniem gładkich komunałów pani premier, prześledzi dokumenty i zapozna się z poważnymi analizami.

Czy to nam pomoże w rozwiązaniu naszych problemów- trudno powiedzieć, ale fakt, że w Unii zajęto się sprawą Polski, niedwuznacznie wskazuje, że zauważono objawy odchyleń, powodujące silne zaniepokojenie krajów członkowskich. I to budzi jednak nadzieję!

Jaki stąd wniosek?

Ano złap babciu trochę dystansu do tego, co obserwujesz, bo wcale nie jest powiedziane, że twoja interpretacja jest prawidłowa. I spróbuję się do tej myśli dostosowywać, choć czy mi się to uda- trudno powiedzieć! ;(

16:06, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
niedziela, 17 stycznia 2016
Co podlega konsultacjom społecznym?

Ja nawet czasem staram się zrozumieć próby wykręcania kota ogonem przez obecny rząd, bo rzeczywistość skrzeczy i nie da się jej oszukać, ale chciałoby się, aby te tłumaczenia były choć odrobinę uprawdopodobniane a tu - niestety! A tak nie lubię, jak traktuje się mnie jak przygłupa, który każdy kit łyknie jak kaczka kluchy! Otóż nie!!

Komu i do czego potrzebne są konsultacje społeczne w sprawie 500+? Czyżby liczyli na ogólnopolski odzew: nie, nie! proszę tego nie wprowadzać, a w każdym razie nie z automatu!! tylko niektórym, tylko bardzo niektórym!!!

Te konsultacje potrzebne są wyłącznie do zamydlenia oczu, że ograniczono rozdawnictwo, bo NARÓD TAK CHCIAŁ!!

Proszę, proszę! Nie były potrzebne konsultacje w sprawie rozwalenia trybunału i zniszczenia wolności słowa i w ogóle państwa prawa- przecież przegłosowywano ustrojowe ustawy czy uchwały nocami w kilka godzin bez zbędnego namysłu-  a nagle są potrzebne przy rozdawnictwie całkiem sporych sum, z nadzieją, że może jednak znajdą się jakieś grupy społeczne, które postawią się okoniem i darowizny nie przyjmą??! Przecież to kompletnie nielogiczne!!

Bardzo nie lubię, jak traktuje się mnie jak niedouczonego głupka, który każdą bzdurę przełknie i pocałuje pańską rękę w podzięce, że mu tę bzdurę raczyła podsunąć pod nos...I również dlatego ponownie przymierzam się do kolejnego KOD-owskiego marszu. Choćby dla ocalenia własnego poczucia przyzwoitości i niezgody na prymitywne kłamstwa rządzącej ekipy.

10:56, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
piątek, 15 stycznia 2016
Poświąteczna symbolika

Dostałam z drugiej ręki. Od kogoś, kto dostał.

Stała sobie długo ta piernikowa chatka i cieszyła oczy. Nawet jej z folii nie odpakowywałam, żeby się nie kurzyła, żeby była zabezpieczona. Podziwiałam, że ktoś tak dopieścił, tak się starał, tak dbał o każdy drobiazg...

Od czego zaczęła się dewastacja?... Od łakomstwa?...Od podświadomej chęci zniszczenia może?...

Bałwanek jako pierwszy przestał być strażnikiem budowli, potem choinka poszła pod nóż, wreszcie zawalił się dach. Komin zdecydowanie nie nadawał się do jedzenia- był co prawda smaczny ale za twardy!

Kto chce, niech przyjmie opowiastkę dosłownie; kto chce, niech szuka symboliki...

Jeszcze nie tak dawno miałam taki piękny piernikowy domek! Stała sobie ta chatka i cieszyła oczy... :(((

12:59, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
środa, 13 stycznia 2016
Pozytywna wiadomość

KOMISJA EUROPEJSKA URUCHOMIŁA PROCEDURĘ MONITOROWANIA PRAWORZĄDNOŚCI W POLSCE.

I myślę, że to dobra wiadomość. Nie wydaje mi się, żeby KE dała sobie wmówić, że w naszym kraju wszystko toczy się zgodnie z prawem. Mam wrażenie, że do podjęcia tej decyzji w jakimś stopniu przyczyniły się także liczne protesty KOD-u w obronie wolności. Byliśmy widoczni u nas ale i poza granicami, stanowiliśmy całkiem czytelny dowód, że sprawy nie idą w dobrym kierunku.

Na którymś blogu przeczytałam komentarz, że jeśli Unia ma nam nos wtykać, to do jakiego kraju właściwie należymy, czyimi obywatelami jesteśmy. Ja tych dylematów nie mam. Jestem Polką i jestem Europejką. Przyjęliśmy europejskie standardy i mamy obowiązek ich przestrzegać, przy czym z naszej strony to żadna łaska, bo referendalnie wyraziliśmy na to zgodę. I ja się z tego zresztą ogromnie cieszę! Zresztą nie tylko ja, blisko 70% Polaków jest zadowolonych z polskiej przynależności do UE.

Cieszę się, że KE przyjrzy się naszej praworządności. I nie mam nic przeciwko informowaniu Unii o naszych problemach a nazywanie tego donosicielstwem uważam za fatalne nadużycie. To trochę tak jak sytuacja, gdy mąż znęca się nad żoną, ale wszyscy dookoła nabierają wody w usta, bo "brudy pierze się we własnym domu". Otóż nie! Trzeba mierzyć, co ważniejsze, bo:

Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,

Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?

                                     C. K. Norwid

Dla mnie odpowiedź jest oczywista- trzeba ratować wolność, trzeba ratować praworządność, trzeba ratować demokrację.  I TYLE!!

20:26, babciabezmohera
Link Komentarze (34) »
 
1 , 2 , 3
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm