RSS
niedziela, 29 stycznia 2017
Jak to drzewiej...

Bardzo sympatyczne nieoczekiwane spotkanie.

Młodzi ludzie, w wieku naszych dzieci, a przecież świetnie nam się rozmawiało! Ich wspominki z lat dzieciństwa, nasze z lat późnej młodości... tyle wspólnych tematów. Aż wierzyć się nie chce, że różnica pokoleń ma znaczenie czysto umowne.

Super przyjemnie spędziliśmy czas! ;))

17:42, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
czwartek, 26 stycznia 2017
Może znajdę swoje miejsce...

Muszę powiedzieć, że trochę powiało optymizmem. Nowy klub dla starych aktywnych, choć pewnie nie tylko starych, wchodzi w fazę wstępnego rozruchu.

Dowiedziałam się, że dnia... o godzinie... ktoś tam będzie, więc postanowiłam sprawdzić, co tam się dzieje i jakie plany. Faktycznie było kilka osób. Potraktowano mnie z takim entuzjazmem, jakby spodziewano się, że nikt nigdy poza mną nie przyjdzie i że to już ostatnia deska ratunku. Nie powiem, było mi miło, ale trochę boję się układać peany, by nie zapeszyć. Piękne i obiecujące początki wcale nie muszą oznaczać atrakcyjnego rozwinięcia.

Pożyjemy, zobaczymy!

Miejsce jest a czy uda się to miejsce fajnie wykorzystać, to już będzie tylko od nas zależało. W każdym razie jestem dobrej myśli. :)

19:52, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
niedziela, 22 stycznia 2017
Jakoś bylo cicho...

15.I.2017r. zmarł ksiądz Mieczysław Maliński.

Dziś przeczytałam wspomnieniowy artykuł o księdzu, który w pewnym okresie czasu stał się dla mnie ogromnie ważną postacią. Ojcem? przyjacielem? powiernikiem? przewodnikiem  duchowym?... O tyle to dziwne, że nigdy Go nie spotkałam, nie słuchałam Jego kazań a relacje z Nim były jedynie poprzez napisane przez Niego książki.

Kupowałam je i czytałam zachłannie. Nie były łatwe, choć miał dar prostego pisania, były WAŻNE, bo trafiały w środek serca, w środek sumienia. Wierzyłam Mu bez zastrzeżeń. Bardzo chciałam kiedyś do Niego pojechać, poprosić o rozmowę... nigdy tego nie zrealizowałam.

Kiedy rozpętała się nagonka na Niego, boleśnie ją przeżyłam. Wysłałam wyrazy wsparcia. Czy doszły, czy złagodziły mu tamte oskarżenia, nie wiem. Dla mnie był kapłanem z prawdziwego zdarzenia, bez cienia minoderii, kapłanem z powołania. Usiłowano Go zniszczyć... Istoty dobra, miłości, współczucia, prawdy tak zwyczajnie, po prostu zniszczyć się nie da!

Dla mnie ksiądz Mieczysław Maliński zawsze będzie wzorem kapłaństwa takiego, za jakim tęskni się w tym rozpasanym i pełnym fałszu świecie.

[*] [*] [*]  NIECH ODPOCZYWA W POKOJU!

                                                   

15:07, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
czwartek, 19 stycznia 2017
Poczucie obcości

Wydawało mi się, że po założeniu nowego bloga na Blogspocie wszystko natychmiast stanie się cacuchowate. Nie stało się! Niby prowadzę jakoś tam tego bloga, ale nadal nie czuję się u siebie. Mam poczucie, jakbym wynajęła u kogoś mieszkanie a właściciel przyglądał mi się podejrzliwie z niemym pytaniem w oczach- kiedy się, do cholery, wreszcie wyprowadzę? ;(

Tu jestem wśród swoich i jeśli nawet czasem odwiedzi mnie ktoś, niekoniecznie z siatką dobrych życzeń, to nie zrobi to na mnie wielkiego wrażenia i wierzę, że dam radę się obronić. Tam - czuję się jak zbędny dodatek do zagospodarowanego już miejsca.  Chyba wiem, na czym to polega: tu jestem od lat i dobrze mi przez zasiedzenie, tam jestem od niedawna, wielu rzeczy nie znam, toteż nie czuję się swobodnie. Chyba mądrze zrobiłam, że nie trzasnęłam drzwiami, wnerwiona na Bloxa, musiałabym teraz wracać z podkulonym ogonem... ;(

Nie ma to jak u siebie! :))

Pierwotnym zamiarem było przenieść się tam a tu zaglądać od czasu do czasu. Wszystko wskazuje na to, że będzie odwrotnie! ;)

17:19, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
środa, 18 stycznia 2017
Dla odprężenia

Za oknem mrok rozjaśniony ulicznymi lampami. Telewizor gra, ale nie chcę oglądać... jest cisza. To tak dla relaksu- obrazek trochę jak z Dickensa albo może jedna z baśni Andersena... ale nie na smutno- bajecznie!

Miłego wieczornego odpoczynku! :))

17:16, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
niedziela, 15 stycznia 2017
Piękny jestem, co?

Dziś inny wpis to co najmniej nietakt! Dziś gra Orkiestra!! 25 raz!!! Ludzie! Toż to dla nas Srebrne Wesele! :))

Oczywiście, i ja tam byłam,  miód wino piłam, do puszki wrzuciłam- ale takiej okrągłej rocznicy nie uświetnić nie mogłam, toteż na wieczną rzeczy pamiątkę słonia dodatkowo kupiłam!

Piękny jest, prawda? ;)) Uchaty mocno, jak Disneyowski Dumbo, zastanawiam się jedynie po kim ma oczy?? ;))

Z certyfikatem- żeby nie było, że to byle co jakie...

No to skoro już Uchelca przedstawiłam, mogłam go spokojnie koło zegara umieścić, niech mojego szczęśliwego czasu pilnuje! Trąbę ma to góry, to łaski nie robi! :)))

***

Graj Orkiestro! Dziś i za rok! Do końca świata i jeden dzień dłużej! Jesteś WIELKA, jesteś POTRZEBNA, jesteś NASZA, jesteś WSPÓLNA!! :))

18:30, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
sobota, 14 stycznia 2017
Haruki Murakami

Ostatnio sporo na blogach opinii o różnych książkach, to i ja swoje trzy grosze dorzucę.

Coś czytałam tego autora, może nawet dwie lub trzy książki, ale na tyle nie zrobiły na mnie oszałamiającego wrażenia, że nawet nie zapamiętałam tytułów. I oto los spłatał mi figla /a po prawdzie sama go sobie spłatałam! ;)- nie było jakiegoś szaleńczego wyboru w tytułach/ i pod choinkę dostałam audiobooka "Kafka nad morzem" właśnie Murakamiego.

Podchodziłam do tego z dużą rezerwą, zważywszy na poprzednie czytelnicze doświadczenia, ale mini recenzja na okładce była dość zachęcająca.

I powiem, że wrażenie było duże. Baśń i nie baśń, moralitet, może nie, przypowieść filozoficzna- sama nie wiem, jak określić tę książkę. Przedziwna, pełna tajemnic, gry wyobraźni, zupełnie niezwykła.

Nie lubię współczesnej fantastyki typu Harry Potter. "Kafka" jest jakby baśnią z mojego dzieciństwa: mroczna- jak u braci Grimm- ale pełna uroku, niedopowiedzeń, zaklęć... Niewątpliwie będę do niej wracała.

16:27, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
czwartek, 12 stycznia 2017
Moje córki krowy

Od razu informuję, że w kinie na filmie nie byłam a recenzje dotarły do mnie bardzo różne- od pochlebnych do dość krytycznych.

Specjalnie się na oglądanie tego filmu nie nastawiałam, bo tematyka dość ciężka a już jeden o zbliżonej tematyce- "33 sceny z życia" Szumowskiej- niemal odchorowałam. A recenzje miał genialne! Ale film "Moje córki krowy" wyraźnie za mną chodził. Przywiozła go ze sobą koleżanka na sylwestrową posiaduchę. Niestety, z przyczyn technicznych nie udało nam się go obejrzeć. Ale- gdy przeglądałam rozpiskę filmów na ostatni tydzień i zobaczyłam, że "córki" będą w projekcji telewizyjnej o przyzwoitej godzinie, pomyślałam:-Mój ci jest!- i podjęłam decyzję, że jednak obejrzę, żeby wyrobić sobie własne zdanie na jego temat.

Zdaje mi się, że miał być w niedzielę. NIE BYŁO!! Zamiast puścili jakiś polski o korporacji- nawet zaczęłam oglądać, ale zmulił mnie w połowie i poszłam spać.

Dziś patrzę- jest! o 19.30. No to znowu przygotowałam się do oglądania. I co? I co?! Nico!!! Puścili dokładnie ten sam film o pracy w korporacji, który zaczęłam wtedy oglądać. Myślałam, że mnie szlag trafi! I zero wyjaśnienia, ewentualnego przeproszenia- dziwne obyczaje.

I wszystko wskazuje na to, że przygodę z filmowymi krowami mam już za sobą! ;(

22:24, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
wtorek, 10 stycznia 2017
Należałoby pójść na kompromis!

Przepraszam, ale przypomniał mi się szczyt- ongiś bardzo popularny:

- Jaki jest szczyt bezczelności?

- Na...ć komuś pod drzwi, zapukać i poprosić o papier!

Nieodmiennie mi się to przypomina przy każdym kolejnym kryzysie- a tych jest na pęczki!

Metoda PiS-u to: wywołać kryzys, winą obciążyć opozycję, udać szlachetnego wujka i zaproponować spotkanie w sprawie pójścia na kompromis i stworzyć taką atmosferę, by wszyscy uznali, że durnowata opozycja rzuca temu wspaniałemu rządowi kłody pod nogi, nie przyjmując wyciągniętej ręki!

To, że wyznawcy PiS-u dają sobie galaretę z mózgu robić, jest jakoś tam wytłumaczalne, ale gdy opozycja zaczyna kupować te brednie, to już przerasta moje wyobrażenie. Niby wykształceni ludzie, jako tako obskakani w polityce a zupełnie jak dzieci! :(((

Kończę, bo boję się, że jeszcze trochę i zacznę kląć! :((

15:16, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
czwartek, 05 stycznia 2017
Zaduma nad kawiorem

Coś bym zjadła. Otworzyłam lodówkę. Na górnej półeczce stał malutki słoiczek kawioru.

No i co? Też jest się czym podniecać... słoiczek w cenie chyba ok. 9 złotych. Co mi przyszło do głowy, żeby o tym pisać? A jednak! Pewnie to będzie trudne do uwierzenia, ale kawior jadłam- wróć: próbowałam- dwukrotnie w życiu: w dzieciństwie i teraz, gdy chciałam ugościć oczekiwaną koleżankę.

Przed laty ojciec pracował na koloniach dla dzieci prywaciarzy, których stać było na różne fanaberie, także żywieniowe i po którymś spotkaniu- pewnie z okazji zakończenia kolonii- przyniósł nam na spróbowanie odrobinę kawioru- jakby symbolu wielkopańskich możliwości kulinarnych. Zapamiętałam ciemnofioletowy kolor... To dziwne, bo ten który ostatnio kupiłam był ciemnogranatowy. Może są różne rodzaje... a może mi pamięć szwankuje... nieważne!

Pewnie od tamtej pory kawior stał się dla mnie symbolem rzeczy nieosiągalnych, na które nigdy nie będę mogła sobie pozwolić, nie z mojego przedziału klasowego. Nigdy też nie miałam potrzeby próbowania nowych smaków, jakby w podświadomości tłumacząc sobie:- nie stać mnie na to! I to myślenie zostało ze mną do dziś, i nawet mi specjalnie nie przeszkadza. Oswoiłam banany i mandarynki- na nie mnie stać, mogę sobie poszaleć! ;))

W tym wszystkim jest całkiem spory plus: 1) nie muszę realizować swoich zachciewajek, 2) umiem sobie odmówić zbędnych zakupów, 3) starcza mi na utrzymanie, 4) nie mam długów a nawet udaje mi się czasem parę groszy zaoszczędzić... Może coś jeszcze- nie wiem.

We wszystkim jest lewa i prawa strona. I dlatego, gdy dziś patrzę na szaleństwo zakupowe w różnych centrach handlowych, myślę, że ten okres biedy, przez który przeszłam, nauczył mnie wielu dobrych rzeczy: rozwagi, gospodarności, oszczędności... i o tym zawsze warto pamiętać!

17:10, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm