RSS
środa, 23 lutego 2011
Nie święci garnki lepią

Trochę się zaniedbałam w wędrówkach po blogach, co stwierdzam ze wstydem i poczuciem winy ;(  ale wlazłam z uszami w pewien projekt- chcę zrobić sweter na drutach i praca jest mocno terminowa, bo mam na to zaledwie półtora tygodnia /przepraszam: półtorej tygodnia- bo ostatni "trynd" tak właśnie zaleca mówić ;))) /.

Wyjdzie, nie wyjdzie- nie wiem, ale chcę się sprawdzić. Ostatnie wyroby na drutach wyszły spod moich rąk pewnie ze 20 lat temu, w dodatku nawet wtedy daleko mi było do profesjonalizmu, ale jak na samouka, to niektóre prace były całkiem, całkiem, więc może i teraz... kto wie... Pożyjemy, zobaczymy! Jak wyjdzie byle co, też rozpaczać nie będę- i słowo daję, że się przyznam, że zrobiłam knota! ;))

20:40, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
niedziela, 20 lutego 2011
Sesja zdjęciowa kury

Kura zaaklimatyzowała się u nas całkiem przyzwoicie a młodzi własciciele dbają o nią jak o dziecko! Kura gubi sierść? Może chora? Chyba wychudła... trzeba porobić badania!

Broń Boże się nie podśmiewam, jestem pełna podziwu i uznania, że tak się o nią troszczą!

Suka po wszystkich przygodach - kryminalnych i seksualnych- całkowicie doszła do siebie fizycznie, ale psychicznie- niekoniecznie. Cały czas ma jakieś odchyły: albo w popłochu ucieka, z ogonem podwiniętym pod siebie, przed byle odrosłym od ziemi Fafikiem, który rozpoznawczo zaszczekał, albo przeciwnie- zajadle obszczekuje tych, którzy mają wobec niej przyjazne zamiary. Powiedziałabym, że jest nie do końca przewidywalna.

Oswoiłam się z nią na tyle, że traktuje mnie jak "rodzinę zastępczą" i w stosunku do mnie zachowuje się dość przyjaźnie a ja już nawet kolczatkę przed wyjściem na spacer umiem jej założyć! A spacery uwielbia!

Z właścicielami wędruje na pobliskie wzniesienie i tam bawi się do upadłego, biegając za plastikowym dyskiem. Ze mną chodzi wyłącznie na spacery, bo od czasu, kiedy mi zwiała, boję się spuszczać ją ze smyczy. Ale i na te ograniczenia wyraża zgodę, byle tylko wydostać się za ogrodzenie! ;)

Tęskne spojrzenie w stronę drzwi:- Kiedy wreszcie wezmą mnie na spacer??...

Po ogródku biega kiedy chce i ile chce, ale spacer to jest spacer i tyle!

Chyba na szczególnie zabiedzoną nie wyglądam, co?...

I wreszcie w gościnie. - Ciekawe, czy babcia teraz otworzy lodówkę, czy trochę później?...

Zdjęć było dużo więcej i niektóre nawet ładniejsze niż te wybrane, ale czasem robią się czerwone oczy i nie umiem temu zapobiec a po fakcie - zlikwidować. Ponadto Kura wyjątkowo nie życzyła sobie sesji zdjęciowej i trzeba było strzelać w biegu i trochę z zaskoczenia: co wyjdzie, to wyjdzie- ważne, żeby się suka choć na chwilę zatrzymała.

Pewnie wiosną fotki będą ładniejsze. ;)

 

 

11:51, babciabezmohera
Link Komentarze (28) »
piątek, 18 lutego 2011
Dla przyjemności

Przegapiłam wczorajszy Dzień Kota, ale ponieważ nagromadziłam trochę sympatycznych kocich zdjęć, to najmilsze słoneczne kociątko przedstawiam:

 

 

********

 

Ale to jeszcze nie wszystko- choć już nie związane z kocim świętem! Ostatnio na demotywatorach znalazłam fotkę, która zamieniła moje serce w kawałek miękkiego ciasta! Coś cudownego, niezwykłego!! Dziecko taaaaaaaaakie, że aż nieprawdopodobne wydaje się, że prawdziwe!! ;)

To dziecko jest w stanie rozchmurzyć człowieka w każdej sytuacji. O takich dzieciach mówi się słodziaki i rzeczywiście jest w nich coś słodkiego, rozbrajającego... Mogą nie wiem jak narozrabiać i nie sposób się gniewać! Tym razem podpis warto przykryć, bo jakoś zaburza sielski obraz pełnej niewinności.

Uśmiechnijcie się, proszę! ;))

;))))

16:57, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
czwartek, 17 lutego 2011
Kiedyś design to było wzornictwo

Byłam w Muzeum Narodowym. Wystawa zatytułowana: "Chcemy być nowocześni". W to wplecione 'we want to be modern'. Pod spodem wyjaśnienie: Polski design 1955- 1968 z kolekcji itd., itd...+ tłumaczenie na angielski.

Koń by się uśmiał! Normalne zaklinanie wiatru, żeby stał się deszczem! Komu przyszło do głowy, że jak się okrasi angielskim, to już będziemy nowocześni do podszewki? To tak jak złudzenie, że Galeria Taniej Odzieży nabierze poloru luksusu i przestanie być sklepem ze starzywem. ;))

Będziecie nowocześni, Szanowna Dyrekcjo Muzeum Narodowego, jak zaczniecie otwierać podwoje dla zwiedzających o jakichś normalnych godzinach a nie od 12.00, bo nawet zwykłe sklepy na ogół czynne są od 10.00 a przybytek kultury nawet godzinowo powinien zachęcać do odwiedzin a nie zniechęcać!

Będziecie nowocześni, jeśli potencjalnych zwiedzających przywitacie uprzejmie i z uśmiechem, NAWET jeśli pojawili się zbyt wcześnie, a nie traktowali ich jak intruzów!

Będziecie nowocześni, jeśli zakazy fotografowania nie będa tak restrykcyjne. Co prawda uzyskałam zgodę na zrobienie zdjęcia, ale- bez lampy, proszę! /Uczciwie przyznaję, że naruszyłam prawo, ale w związku z tym zrobiłam tylko dwa zdjęcia...:( /

Szczerze Wam /i sobie zresztą też!/ życzę, żebyście się stali na wskroś nowocześni faktycznie a nie deklaratywnie!

A sama wystawa? Super, ale na mój gust można było pokazać więcej.

Strzeliłam ukradkiem to, co wydało mi się najbardziej reprezentatywne dla tamtego okresu, ale autentycznie wzruszyłam się, gdy zobaczyłam krzesełko z mojego panieńskiego pokoiku- kupowane było w tym samym czasie co regał wyszkowski, jasny, przeszklony, na toczonych nóżkach, z otwieranym barkiem- no, cudo, po prostu! /na tamte czasy oczywiście! ;)) / A identyczna suszarka do włosów dopiero niedawno nam się przepaliła...

I pomyślałam sobie, że moja młodość to już muzealny zabytek, niestety!

Tkaniny piękne, szkło, ceramika użytkowa i czysto dekoracyjna. Mieliśmy bardzo zdolnych projektantów. Pewnie nadal mamy, ale jakoś mniej widać takiej jak tamta lekkości i świeżych nowatorskich pomysłów. A może kapryszę? W każdym razie wystawę obejrzałam z przyjemnością! Naprawdę! :)

---------------------------------

ELA.D: Z SERCA DZIĘKUJĘ ZA SYMPATYCZNE SPOTKANIE! BYŁO SUPER! :))

20:15, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
wtorek, 15 lutego 2011
Wyłącznie dla widzów dorosłych!

W dodatku bez lęku wysokości i mających nerwy jak postronki! Ale film- rewelacyjny!

 

18:29, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 14 lutego 2011
Kto chce...

Kto chce, niech przyjmie; komu wisi, niech nie bierze tego do siebie- proste? Jak drut!

No to staropolskie: kochajmy się! ;))

14:06, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
czwartek, 10 lutego 2011
Wygrała pani lutownicę!!

Pamiętam sprzed lat spektakl kabaretowy zatytułowany "Ostry dyżur"- ze Smoleniem jako siłą napędową tegoż kabaretu. Z żalem stwierdzam, że nigdy nie udało mi się obejrzeć go w całości /fragmenty-tak! ale niezbyt długie i wcale nie te najsmaczniejsze!/. Za to w całości miałam go na dwóch kasetach magnetofonowych i po wielokrotnych odsłuchiwaniach znaliśmy go niemal na pamięć a poniektóre powiedzonka na stałe znalazły się w słowniku rodzinnym- przy czym powiedzenie: "wygrała pani lutownicę!" przetrwało, wciąż żywe i wielekroć stosowane, do dziś.

Owa lutownica stała się z jednej strony symbolem absurdu i gruszek na wierzbie, z drugiej jednoznacznie podśmiewała się z ludzkiej naiwności, nadmiernej ufności i łatwowierności aż do bólu.

Obecnie co rusz w telefonach komórkowych pojawiają się złotodajne oferty wygrania: gotówki- oczywiście w odpowiednio wysokiej kwocie, samochodów, laptopów oraz dóbr wszelakich, jeśli tylko... i tu jakiś drobiazg do wykonania- zupełnie niewspółmierny do proponowanych korzyści, które są tuż, tuż, na wyciągnięcie ręki! Mnie w takich momentach natychmiast zapala się w głowie czerwona lampka i słyszę kabaretowy rechot:- wygrała pani lutownicę! Uruchamiam wtedy przycisk "wykasuj" i tę ofertę mam już zaliczoną.

Z zasady nie ufam gruchom na wierzbie a do wszelakich reklam czy obietnic podchodzę ze sporą dawką rezerwy. Tym niemniej nieco współczuję tym wszystkim, którzy dali się wsadzić na garbatego konia i szukali szczęścia w sms-owych loteriach, bo wiem, że nie ma ludzi nieomylnych i każdy może zaliczyć jakąś wpadkę!

----------

Żeby nie było, że ja to już zawsze taka rozsądna jestem, to też bywało, że mi się zdarzały głupie i nieprzemyślane zakupy, gdy dałam się uwieść płynnej gadce inteligentnego sprzedawcy. ;)

11:56, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 07 lutego 2011
Koncert Karnawałowy w D.K. "Świt"

Właściwie nie wiem, czy dobrze robię propagując działalność kulturalną "Świtu", bo jeśli moja akcja będzie skuteczna, to sama zacznę mieć problemy ze zdobyciem biletów czy zaproszeń. ;) Ale świństwem byłoby nie docenić tego, co się tam dzieje, więc...

Wczoraj byłam na uroczystym koncercie karnawałowym w wykonaniu Orkiestry Wojskowej w Warszawie. Coś fantastycznego! Same hiciory typu: "Lekka kawaleria", " "Twoim jest serce me" z "Krainy uśmiechu", "Summertime" z  "Porgy and Bess" i wiele, wiele innych.

Orkiestrowi chłopcy /+ dwie dziewczyny/ jak malowani, soliści- przemili i uśmiechnięci, solistki- pełne uroczego wdzięku młodości, śliczne, eleganckie / jakież piękne kreacje! - chyba zacznę aparat ze sobą zabierać, choć w zasadzie jest zakaz fotografowania/, pełne niewinnej dziewczęcej zalotności... a wykonanie- uczta dla ducha!

Dodam, że dyrygowała p. Barbara Hijewska- śliczna, szczuplutka, filigranowa dziewuszka, dla której był to jednocześnie egzamin dyplomowy. To trzeba mieć nerwy ze stali, żeby do stresu egzaminacyjnego dołożyć stres występu  przed salą nabitą publicznością. W moim pojęciu zdała ten egzamin znakomicie! :) Częścią utworów dyrygował pan major, bo trudno byłoby oczekiwać, że młodziutka dyrygentka wytrzyma trudy całości koncertu.

Krótko mówiąc - REWELACJA!- od każdej strony: i muzycznie, i wizualnie, i organizacyjnie. A pomyśleć, że w ubiegłym roku lekkomyśnie zrezygnowałam z podobnego koncertu ze względu na jednoznaczne skojarzenia: ..."wyjrzyj Zosieńko, otwórz okienko..." To jeszcze jeden argument za tym, że nie można bezmyślnie zawierzać stereotypom, bo wiele się traci! ;))

**

W marcu też się wybieram na koncert arii operetkowych, tym razem w wykonaniu seniorów scen warszawskich.  Myślę, że też będzie to fajny koncert!

16:09, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
sobota, 05 lutego 2011
Kto ma jaja

W 10. edycji konkursu Galerii Plakatu AMS, organizowanego tym razem pod hasłem: "Skłodowska- Curie była kobietą", I miejsce zajął plakat Pawła Miszewskiego.

Hasło konkursu dość bezsensowne, bo tak jakby ktokolwiek kiedykolwiek poddawał w wątpliwość płeć naszej noblistki. Przypuszczam, że organizatorzy koniecznie chcieli być dowcipni i podparli się "Seksmisją" i słynnym "Kopernik była kobietą!". Moim zdaniem wyszło im to dość żałośnie!

Za to plakat- cacuszko! Miód, malina- pełna rewelacja! Majstersztyk!!! Zgrabne połączenie inteligencji, kreatywności i poczucia humoru najwyższego rzędu. A wszystko to opakowane w mistrzowską formę graficzną. Jestem zachwycona!

A ile razy zerknę, to mi się gęba śmieje! ;)))

14:55, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
piątek, 04 lutego 2011
Ale mi ulżyło!!!

Dziś wychodzę z domu, sięgam po klucze w miejsce, gdzie powinny leżeć... nie ma! Jeszcze jestem spokojna- pewnie są w torbie albo w kieszeni, czasem zdarza się, że nie odłożę ich na swoje miejsce, choć zdarza się rzadko. Przeszukałam dwie torby i wszystkie dostępne kieszenie- nic! kamień w wodę!

Powoli wpadam  w popłoch- co ja ostatnio robiłam? gdzie byłam? gdzie te cholerne klucze mogłam wsadzić albo zostawić??!! Wszystkie możliwości wyczerpane i sprawdzone- efekt: jak wyżej. Dopada mnie panika a to już tylko krok od harców wyobraźni!

I tak: dom mam doszczętnie splądrowany, gdzieś podłożony ogień, wszędzie pełno dymu, za drzwiami czai się zakapturzony bandyta z siekierą... no, horror pełną gębą!! Ostatnim rzutem silnej woli i ogłupiałego rozsądku przywołuję do równowagi rozszalałą wyobraźnię: co jeszcze mogę zrobić? W odwodzie został św. Antoni, ale generalnie staram się mu nie naprzykrzać. Tym razem jestem tak zdesperowana, że przypominam sobie o jego istnieniu i patronowaniu gamoniom tracącym pamięć...

Sceptycyzm sceptycyzmem - a klucze się znalazły! ;))

P.s. A nie tak dawno temu pisałam o męskim braku skupienia uwagi... I po co mi to było??!! ;)))

***

Dla poćwiczenia wyobraźni- obraz wyłuskany ze slajdów. Nie znam autora. Obraz- dla mnie- jest piękny, ale i niesamowity. Jest w nim coś niepokojącego, czai się groza a uciekająca kobieta jakby nie miała wielkich szans na ratunek, choć odbiegła już dość daleko...

 

I jeszcze jeden, może nawet bardziej mroczny i ponury...

Też można by o nim snuć katastroficzne opowieści... Prowokuje wyobraźnię do wysiłku!

_______

Jak się to ma do notki? Nijak! Toż nie zawsze musi być tematycznie, co? ;))

10:54, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm