RSS
wtorek, 28 lutego 2012
Lukratywne kontrakty

Zastanawiam się, czy za jakiś czas znajdzie się odważny, który zechce pełnić ważne funkcje państwowe lub taki, który zechce jakiekolwiek poważne zamówienie publiczne realizować?...

Czemu mi to przyszło do głowy? Bo kontrakt kontraktem a "sprawiedliwość musi być po naszej stronie"- i to oczywiście już po fakcie, po wykonanej robocie! Chciałoby się powiedzieć- widziały gały, co brały! A skoro jakieś decyzje zapadły, to nawet krzywiąc się mocno jak po wypiciu piołunu, kontrakt należy wypełnić do końca, bo jak można mieć zaufanie do państwa, które mówi raz tak, raz siak- i rakiem się wycofuje z podjętych zobowiązań? I w dodatku nigdy nie można mieć pewności, że sprawa nie oprze się o prokuratora. Czasem miałabym ochotę powtórzyć za ministrem Drzewieckim:- Dziki kraj!

To ciąg dalszy wątpliwości. Minister Mucha oberwie za Stadion Narodowy po grzbiecie niezależnie od wszystkiego- z tej prostej przyczyny, że minister jest od tego, żeby sobie na nim pojeździć! Przypuszczam, że pani minister wypłoszyła się  opozycyjnej i medialnej nagonki i przystopowała wypłatę pieniędzy gwarantowanych panu Kaplerowi kontraktem. Nagonka się niewątpliwie powtórzy, gdy sprawa znajdzie się w sądzie i trzeba będzie- wyrokiem sądu- wypłacić nie tylko sporne pieniądze, ale i odsetki, i koszty sądowe. Krótko mówiąc- z deszczu pod rynnę! Warto przyjmować ważne funkcje państwowe?? Nie warto! Szkoda zdrowia i nerwów, bo satysfakcja znikoma a lanie z każdej strony i za wszystko: za decyzję i brak decyzji, za robotę i nic-nie-robienie. I żeby się taki czy inny minister urobił po pachy, to i tak nasz rodak kochany nigdy nie będzie zadowolony i zawsze dziurę w całym znajdzie!

I tak jeszcze wspomnieniowo:

Jakoś nie było takiego rabanu za poprzednich ekip, kiedy zatrudniano nowych ludzi na bardzo wysokie stanowiska, niejako w ostatniej chwili, po to tylko, żeby mogli pobrać gigantyczne odprawy, bo z góry było wiadomo, że ich dni są policzone! Ale może ja się czepiam?...

21:16, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
niedziela, 26 lutego 2012
Zaistnieć w czyimś życiu

Sens istnienia nigdy chyba nie przestanie być zagadką. Nie trzeba być filozofem, żeby nie nurtowało mnie co jakiś czas pytanie: po co jestem? komu i do czego moje życie jest potrzebne?/ pomijając fakt, że sama jakoś tam- lepiej czy gorzej- z tego życia przecież korzystam/

Kiedyś wpadłam na odkrywcze stwierdzenie, że moje JA się nie zmienia: przybywa mi lat, zmienia się i starzeje ciało, przybywa doświadczeń, ale ja to cały czas jestem JA, nieważne czy 5-cioletnia, czy 50-cioletnia... Długo tak myślałam, ale to myślenie domagało się jednak korekty, bo co prawda JA- jako jedyna i niepowtarzalna jednostka cały czas pozostaję sobą, ale to nieprawda, że doświadczenia mnie nie zmieniają- zmieniają i to bardzo!

Pojawia się problem: dorosły i dojrzały. Różnica zasadnicza, bo dorosły to taki, który biologicznie przygotowany jest do samodzielnego życia, ale dojrzały to coś więcej- to gotowość do wzięcia odpowiedzialności za własne życie i życie tych, którzy od naszych wyborów i naszych decyzji zależą.

Lubię Annę Marię Jopek- jej sposób śpiewania, jej piosenki... Nie wiedziałam, że Marcin Kydryński jest autorem tekstu piosenki "Rób, co możesz" a fragment tego tekstu od pewnego czasu wręcz mnie prześladuje, towarzyszy mi w kuchni, w drodze po zakupy- po prostu: jest ze mną!

"Jesteś tutaj zaledwie chwilę, jedyny raz zjawiasz się. Zrób, co możesz, ale nie tyle, by cię ktoś zapamiętał źle."

I wiem, że to nie jest możliwe, że zaistniałam w życiu tak wielu osób, że nadepnięcie niektórym na odcisk było nieuniknione! Wiem też, że nie jest możliwe cofnięcie popełnionych błędów, a gdyby nawet było możliwe, to nie będzie możliwe niepopełnienie innych, następnych... I chyba to też ma jakiś sens, bo błędy stymulują rozwój, bo człowiek najbardziej skutecznie uczy się na błędach właśnie! A jedyne, co można zrobić, to starać się żyć świadomie, ważyć wszystkie "za" i "przeciw" przy podejmowaniu decyzji i mieć na względzie fakt, by swoim postępowaniem, słowami nie ranić istot żyjących obok. Czy to się zawsze uda? Pewnie nie, ale spokój da mi przekonanie, że przynajmniej tego chciałam, że starałam się...

11:03, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
środa, 22 lutego 2012
Tytułem odstresowania

Zastanawiam się, czy jakiejś złej energii nie wysyłam na zewnątrz, bo jakby równolegle z dwóch źródeł dotarła do mnie informacja, że warto medytować.

Pewnie warto. Wiele osób to robi i bardzo sobie chwalą ten typ niwelowania codziennego stresu. Ja się do tego nieszczególnie nadaję,  za to bardzo lubię się śmiać i dla mnie to śmiech jest antystresorem numer 1!

Dzisiejszą notkę dedykuję Fusilce, której bardziej niż kiedykolwiek przyda się teraz odrobina luzu i uśmiechu. Nie wiem, czy znasz ten adres. Jeśli nie znasz, koniecznie tam zajrzyj- sympatyczny, przyjazny blog. Co prawda regularnie otwiera się na październiku ubiegłego roku, ale w archiwum można to bez problemu uaktualnić. To właśnie od Madanki dostałam pozwolenie na wykorzystanie żartów z jej zasobów, toteż natychmiast skrzętnie z tego korzystam. Bardzo Ci dziękuję, Madanko! :))

http://uwolnic-marzenia.blog.onet.pl/Jesienne-sposoby,2,ID438237800,n

To teraz codzienna porcja medytacji:

A jeśli ktoś jeszcze nie czuje się odstresowany, to zapraszam na czysto surrealistyczny żart. Śmiałam się do łez! :))))

Miłego wieczoru wszystkim życzę!

19:52, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 20 lutego 2012
Koniecznie zmienić temat

Dyskusja weszła w tak ostre wiraże i wywołała tyle emocji, że koniecznie trzeba zmienić temat, bo zaczyna być mocno nieprzyjemnie a tego nie chcę!

Nic sensownego nie przychodzi mi do głowy a ponieważ odczuwam dużą potrzebę spokoju, pozwolę sobie zadedykować co bardziej rozemocjonowanym paniom:

Kochane moje! Szkoda zdrowia!

Dobranoc! :)

21:10, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
piątek, 17 lutego 2012
67

Właściwie czuję się trochę niezręcznie zabierając głos w sprawie, która powinna mi być obca, jako że emeryturę pobieram już ładnych parę lat. Nie były to i nadal nie są pieniądze, które mogłyby o zawrót głowy przyprawić, niemniej jednak przy stosunkowo skromnych emeryckich potrzebach zapewniają jakie takie poczucie bezpieczeństwa. To czemu w takim razie w ogóle się odzywam?

Bo zdumiewa mnie lekkość, z jaką traktuje się poważny problem. Jeżeli są porobione analizy, wyliczenia, symulacje, tudzież inne operacje, które pomogą prognozować przyszłość, jeżeli wiele państw podobne analizy prowadzi a wiele dokonało już zmian w podwyższeniu wieku emerytalnego, to znaczy, że problem jest i nie ma co udawać, że nas to nie dotyczy. Jeśli bezpośrednio nie dotyczy mojego pokolenia, to niewątpliwie będzie dotyczyło pokolenia moich dzieci i wnuków. I szczytem arogancji i beztroski byłoby wzruszenie ramion typu: po nas choćby potop!

Populizm ściga się z populizmem, jakby politycy dostali całkowitego zaćmienia umysłu i stracili świadomość, że jeśli nie ta ekipa rządząca, to następna po niej coś z tym fantem zrobić musi, bo tego akurat przeczekać się po prostu nie da! I im dłużej będzie się zwlekać, tym bardziej problem będzie nabrzmiewał.

Przyznam, że postawa premiera Pawlaka zwaliła mnie z nóg! O ile mogę z trudem próbować zrozumieć "na złość babci" naszej opozycji, to to samo w wykonaniu koalicjanta woła już o pomstę do nieba. Deprecjonowanie poczynań rządu, który się współtworzy świadczy nie tylko o braku lojalności koalicyjnej ale o braku przyzwoitości i uczciwości. Do spijania śmietanki i czerpania profitów pełnymi garściami- to pierwsi, ale już do wsparcia trudnych decyzji- to nie my, tylko tamten zły rząd! Co za obrzydlistwo!:(

13:51, babciabezmohera
Link Komentarze (38) »
niedziela, 12 lutego 2012
Niewiele brakowało...

Wielka Muzyka w Małej Auli Politechniki Warszawskiej!! W programie występ amerykańskiej skrzypaczki Rachel Barton Pine!!

Zapachniało wielkim światem, więc kiedy córcia spytała, czy chciałabym na to pójść, bez namysłu powiedziałam- tak! Kupiła bilety. I raptem w nocy przed koncertem tak mi skoczyło ciśnienie, że się wystraszyłam. Nawet nie samego skoku, bo to dla mnie nie nowina, ile faktu, że niczym nie udawało mi się ciśnienia zbić. Żal, że stracę koncert, na który się nastawiłam, problem, co zrobić z biletem... Tak było pół dnia, ale lata praktyki swoje robią- do wieczora ciśnienie się unormowało i na koncert pojechałam!

No, warto było! Orkiestra symfoniczna w pierwszej części zaprezentowała utwory Pendereckiego i Sibeliusa- w hołdzie Wisławie Szymborskiej, w drugiej części Cztery pory roku-Vivaldiego z towarzyszeniem orkiestry zagrała amerykańska wirtuozka. Na bis zagrała solo Wieniawskiego i coś z muzyki amerykańskiej.

A wszystko to w takim otoczeniu, że oczy bolą!

-----------------------------

Dziś od rana nadawane są wiadomości o śmierci Whitney Houston. Wielki głos... wielka strata... Dlaczego tak trudno udźwignąć sławę?... :(

11:50, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
środa, 08 lutego 2012
Jedna z piękniejszych piosenek o miłości

Całe ludzkie życie kręci się wokół miłości: poszukiwania, przeżywania, utraty...Cała kultura inspirowana jest tą podstawową potrzebą człowieka- potrzebą bliskości, zaufania, poczucia bezpieczeństwa.

Nie tak dawno po raz pierwszy usłyszałam tę piosenkę i urzekła mnie od pierwszej chwili. Jest prawdziwa... jak samo życie...

15:59, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
niedziela, 05 lutego 2012
"O północy w Paryżu"

Coś mi stanęło na przeszkodzie, żeby obejrzeć ten zewsząd polecany film w kinie. I rzeczywiście chciałam go obejrzeć, więc gdy się pojawił jako dodatek gazetowy, kupiłam bez zastanowienia, chociaż wydatek był spory- 29,99 zł. /Nawiasem mówiąc: uwielbiam tego typu ceny- czuję się traktowana jak półgłówek, który różnicę jednego grosza potraktuje jako niebywałą okazję taniego zakupu!/ Ostatecznie, gdybym się wybrała do kina, koszt- z podróżą- byłby zbliżony, więc nie było nad czym rozpaczać.

Wczoraj obejrzałam.

Początek nie zapowiadał się nadzwyczajnie i nawet włączyłam swój krytycyzm... by po kilku chwilach ostatecznie go wyłączyć i zatopić się w nostalgicznej baśniowej opowieści. Nie jest to bynajmniej komedia do uchachania a raczej wzruszająca ballada o pięknie miejskich zaułków, o przemijaniu i ciągłości, o patrzeniu przez pryzmat idei i pieniądza- a wszystko to podane lekko, jakby muśnięciami pędzla zakochanego malarza... Piękny film!

09:46, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
piątek, 03 lutego 2012
A nie mówiłam?

A nie mówiłam, żebyś nie wchodziła na lód?!

21:34, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
czwartek, 02 lutego 2012
"Pukam do drzwi kamienia..."

01.02. 2012 odeszła Wisława Szymborska.

W pierwszym odruchu chciałam biec do komputera, pisać o ogromnej stracie, wyrwie nie do zasypania... zrezygnowałam- i wcale nie żałuję. Obejrzałam film Katarzyny Kolendy- Zaleskiej "Chwilami życie bywa znośne" i były to cudowne chwile spędzone z poetką, kobietą wzruszającą w swym przeżywaniu życia, w którym jest miejsce na filozoficzną zadumę, ale i na dziecięcą zabawę z wycinankami, na celebrowanie przyjaźni i zdziwienie niespodziankami świata.

Dziękuję Pani Kasiu - Pani i wszystkim tym ludziom, dzięki którym mogłam ze szczerym uśmiechem, pełnym wzruszenia i zachwytu,  pobyć przez kilka chwil z naszą Noblistką, pouczestniczyć w jej prywatnym życiu, poznać ją jako dobrego, mądrego a przy tym dowcipnego człowieka.

Mogłam ten film oglądać z uśmiechem, bo tak naprawdę Szymborska nie odeszła, została z nami w swoich wierszach, w swoim uśmiechu, w swoim namyśle nad światem...

12:42, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm