RSS
czwartek, 28 lutego 2013
Na dobry początek dnia!

Nie wierzę, że po obejrzeniu tego filmiku ktoś jeszcze nadal będzie miał zły humor! Dobrego dnia! :))

10:36, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
środa, 27 lutego 2013
To nie są czasy dla starych ludzi, czyli pogadać jak baba z automatem

Starałam się w miarę możliwości współczesności dotrzymywać kroku, ale widzę, że moje dreptanie jest zdecydowanie za wolne i najzwyczajniej nie nadążam. Nie to, żebym się skarżyła- żadnej tragedii nie ma. W końcu, jak czegoś nie wiem a bardzo chcę wiedzieć, to pytam i się dowiaduję, tyle że tych "nie wiem" jest coraz więcej i coraz częściej się trafiają. Nie wspominając o tym, że coraz rzadziej chce mi się dopytywać. ;((

Nie bardzo mogę rozgryźć, dlaczego współczesność tak kompletnie nie liczy się ze starymi ludźmi, których jest całkiem sporo. O czym właściwie mówię? O zastąpieniu ludzi automatami, z którymi nijak nie da się pogadać. Czasem jest sprawa do obgadania, do wyjaśnienia, do dopytania się. Nie!! Wybierz 1 i podaj hasło albo- jeśli zapomniałeś- czekaj na zgłoszenie się operatora. Poczekam, bo chcę pogadać jak klient ze sprzedawcą, jak człowiek z człowiekiem... Czekam cierpliwie, muzyczka leci i słyszę:- Nie podałeś hasła. Podaj hasło i wybierz 2! No to jak to w końcu jest???! A jeśli nie mam tego cholernego hasła, to już nigdy i nigdzie nic nie załatwię???!

Myślę, że to spory błąd w strategii handlu.

Następna rzecz, to niemal nagminna tendencja do chwytania klienta za wszelką cenę. Nawet za cenę uczciwości. Obiecywanie gruszek na wierzbie i jednoczesne zamykanie możliwości zmiany decyzji. Wiadomo nie od dziś, że starzy są naiwni jak dzieci, bezbronni i ufni- i spokojnie każdy kit da się im wcisnąć, ale odkręcić taką wstępnie wyrażoną zgodę jest już niezmiernie trudno, bo tyle jest po drodze haczyków i zawiłości, że bez prawnika- nie razbieriosz! ;(

I tak sobie myślę, że może to nawet doraźnie jest opłacalne- ale na krótką metę, bo jak się raz straci do kogoś zaufanie, to później bardzo trudno je odzyskać. A starych ludzi jest sporo, naprawdę sporo i warto o tym pamiętać, bo odwrót takiego klienta może oznaczać całkiem pokaźną stratę finansową! ;)

18:25, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
sobota, 23 lutego 2013
Po co komu psycholog?!

Uczestniczyłam ostatnio w interesującej wymianie zdań na temat roli psychologa we współczesnym życiu i nie ukrywam istotnej rozbieżności opinii. Ale tak naprawdę rozsierdziłam się dopiero dziś, gdy w dość poczytnym magazynie znalazłam  luzacki artykuł właściwie całkowicie obśmiewający zagadnienie psychologicznych sesji.

Wśród "złotych myśli" autorki była i taka: wśród moich znajomych na palcach jednej ręki mogłabym policzyć tych, którzy nie byli u psychologa, wśród znajomych mojej mamy- tych, którzy byli! /Tu aż chciałoby się dodać- ha! ha! ha! ale się społeczeństwo rozpaskudziło!- przypisek mój/

Albo:-No, popatrz! Umarł mój psycholog! Jak mógł mi to zrobić, dupek jeden!

Albo:- Niech w końcu powie, co mam zrobić!

Wydaje mi się, że szanowna autorka, wykoślawiając całkowicie obraz psychologa i wartość jego pracy, zachowała się jak słoń w składzie porcelany. I sporo naniszczyła, powielając stereotyp nieudacznego neurotyka, który spodziewa się, że go psycholog przez życie poprowadzi i drugi stereotyp mówiący o modzie na uczestnictwo w terapii, która to głupia moda przyszła oczywiście ze Stanów!

Wiem, ja jestem z pokolenia mamy, może nawet babci autorki artykułu, więc moja opinia może nie być miarodajna, ale- kochaneńka!- mam znajomych także sporo młodszych od siebie i wcale nie zauważam jakiegoś szczególnego parcia na spotkania z psychologiem a wręcz przeciwnie- dopiero poważny kryzys kieruje w tamtą stronę.

I dalej: jest kompletną bzdurą, jakoby psycholog wytyczał ludziom ścieżki i namawiał do podjęcia takiej czy innej decyzji. On jedynie pomaga obejrzeć problem z różnych stron- reszta należy do pacjenta, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie weźmie na siebie odpowiedzialności za jakość życia drugiego człowieka!!

Jasne, jak są dobrzy i kiepscy murarze, piekarze czy nauczyciele, tak są dobrzy i kiepscy psychologowie. I cała sztuka polega na tym, by spotkać właśnie tego dobrego, tyle że  to wcale aż takie trudne nie jest.

I na koniec: jakim prawem obśmiewać coś, co służy człowiekowi, co jest mu pomocne w dramatycznych czy choćby tylko bardzo trudnych chwilach? Skoro choruje ciało, nie wahamy się pójść do lekarza, ale przy chorobie duszy robi się ogromniasta blokada, jakbyśmy nie dawali sobie prawa do jej uleczenia. A niby dlaczego??! Gorsza od ciała, bo niewidoczna?... A przecież niekiedy potrafi mocniej dokuczyć niż chorujące ciało.

18:51, babciabezmohera
Link Komentarze (20) »
czwartek, 21 lutego 2013
Od rzemyczka do koniczka

Incydent na UW może zbulwersować przeciętnego obywatela, ale bardziej chyba niż sam incydent bulwersująca jest reakcja niektórych naukowców, oceniająca zaistniały fakt jako swoisty wygłup małolatów. Jeżeli tak właśnie oceniona została łobuzerska zadyma w uniwersyteckim budynku, to czego dalej możemy się spodziewać?!... Drobiażdżek- jedynie eskalacji tychże wygłupów, bo przecież: demokracja, wolność słowa itd.

Jak na ciało naukowe, to zadziwiający brak zrozumienia podstawowych pojęć!

Był już taki czas, kiedy to kolejne próby ograniczenia demokracji traktowane były z zaskakującą wyrozumiałością a słowne ataki "mieściły się" w kanonie walki politycznej i - co prawda- naród w głosowaniu powiedział, że to mu się nie podoba, niemniej zbrutalizowane obyczaje już u nas pozostały, mało tego- wymościły się na tyle skutecznie, że bojówkarskie poczynania urosły w siłę przekonane nie tylko o własnej bezkarności ale też o wsparciu mocnego zaplecza. I mają się coraz lepiej!

Może dobrze byłoby wreszcie szerzej otworzyć oczy? A przy okazji podrapać się po łepetynie i przypomnieć sobie, że tolerancja nie może obejmować niszczenia dobrych obyczajów i destrukcji życia społecznego.

Chciałabym przypomnieć panu profesorowi, że przyzwolenie na anarchię może spowodować, że któregoś pięknego dnia jego pobłażliwość wobec "wygłupów małolatów" może się obrócić przeciwko niemu samemu! I żeby się nie zdziwił, jak stanie twarzą w twarz z agresywnym, zdziczałym tłumem.

09:56, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
niedziela, 17 lutego 2013
Udało mi się znaleźć!

18:41, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
Podobno dziś Dzień Kota

No to życzmy kotom, żeby pozostały sobą: dumne i niezależne, leniwe acz sprytne drapieżniki.

A jednocześnie zabawne, mięciutkie i miłe, ogromnie przytulaśne! Można o nich bez końca mówić, pisać- cudowne zwierzęta.

Pytanie: pies czy kot?- jest absolutnie bez sensu. I pies, i kot!

Ale skoro dziś Dzień Kota, to niech sobie muzyczny koteczek pokręci łebkiem na moim blogu. Ciekawe, jakie to rytmy go urzekły?... ;)))

18:10, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 lutego 2013
Trafiło mi się, jak ślepej kurze ziarno!

Kocham NOKIĘ! Jak kto chce, niech traktuje to jako reklamę- wszystko mi jedno! I tak z tego tytułu marnej złotówki nie dostanę! ;(

Otóż zawsze starałam się mieć aparat tej marki i zawsze bardzo go sobie chwaliłam, głównie ze względu na prostą obsługę i spore litery. Dodatkowe bajery nie były mi potrzebne.

Ostatni aparat dzielnie mi się spisywał przez bardzo długi czas, ale wreszcie się zbuntował i to już chyba ostatecznie. Trochę mi było smutno, bo chyba mu w zejściu cokolwiek dopomogłam przez nieuwagę ściskając sekatorem. Szybkę szlag trafił, ale telefon ocalał. Wymieniłam mu tylko koszulkę z nową szybką. I tak po tym incydencie wiernie mi służył chyba jeszcze ze dwa lata. Aż do dzisiaj. Padł na amen!

Powyciągałam z szuflady wszystkie stare aparaty, ale nie bardzo wiedziałam, jak wymienić kartę. No, nic! Syn wróci, to mi to zrobi. Jeszcze tylko zadzwonię do synowej, żeby w razie potrzeby dzwoniła na telefon ojca. Dzwonię i co słyszę? Mają dla mnie telefon- prawie nowy, trzeba tylko przełożyć kartę!

Ludzie!! Znowu moja ukochana NOKIA!!! Nowiutka, śliczna, cacuszko malutkie i zgrabne. Jeszcze się z nią całkowicie nie zapoznałam, bo dopiero się ładuje.

Ale się cieszę!!! :)))

16:30, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
czwartek, 14 lutego 2013
Tańczę przeciw przemocy

Jak zwykle u nas nawaliła polityka informacyjna- a szkoda!

O akcji usłyszałam kilka dni wcześniej, ale uczciwie przyznam, potraktowałam ją jako dość pomysłową ciekawostkę. Dopiero wczoraj na znajomym blogu przeczytałam więcej o sensie planowanego wydarzenia.

Powiem, że chętnie bym się przyłączyła, tylko kiedy i gdzie? Kiedy- dokładniej- o której? I w którym miejscu?

Teoretycznie mogę cały dzisiejszy dzień podrygiwać na ulicy, tyle że narażę się na całkowity ostracyzm otoczenia a niewykluczone, że i na przemoc /choćby w postaci wymownego kreślenia kółek na czole!/, jako że niekonwencjonalni samotnicy rzadko spotykają się u nas ze zrozumieniem. Tym samym szlachetną akcję wymierzyłabym sama przeciw sobie a przecież nie o to chodzi.

Znam przemoc, naoglądałam się jej w różnych postaciach i wydaniach wystarczająco dużo, JESTEM PRZECIW!!! Nie będę tańczyć na ulicy, ale tańczę tutaj, TAŃCZĘ CAŁY DZIEŃ! :)

09:49, babciabezmohera
Link Komentarze (20) »
środa, 13 lutego 2013
Bez uprzedzeń

Nie przepadam za starym kinem typu "Pani minister tańczy" czy inne. Takie filmy, niestety, są dość infantylne i ramotowate. Plakat do "Artysty" utwierdził mnie w przekonaniu, że nie mam chęci tego filmu oglądać, choć wszystkie recenzje były entuzjastyczne. Może moje uprzedzenie było zbyt silne a jednocześnie zbyt często przy różnych filmach nadziewałam się na recenzje całkowicie rozbieżne z moim odbiorem.

Wyszło inaczej i film obejrzałam. - Oj, głupia-ś ty, głupia-ś ty, głupiaaaaa-ś ty!

Świetny film. Po prostu rewelacja. Nie wiem, jakim cudem dało się pożenić starą ramotę ze współczesnością tak skutecznie, że na tym niemym filmie autentycznie się wzruszyłam. Twórcom tego filmu udało się znakomicie przekazać emocje i nieśmiertelną prawdę o człowieku, o bólu odrzucenia, o nadziei, o sile miłości. I to wszystko na tle przemian kinematografii i wypierania filmu niemego przez film dźwiękowy.

Obiecuję, że postaram się nie budować w sobie wcześniej żadnych barier niechęci. Ocenisz jak obejrzysz. Jak uznasz, że byle co, to wszędzie i w każdym momencie można przecież zrezygnować z oglądania.

19:33, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 11 lutego 2013
Ze wszech miar aktualne!

W odpowiedzi na postawioną diagnozę ogólnego ponuractwa naszych rodaków. :))))

A swoją drogą problem papieskiej abdykacji uszami już mi się wylewa! ;(

21:42, babciabezmohera
Link Komentarze (35) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm