RSS
wtorek, 25 lutego 2014
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ!

Powrócili nasi olimpijczycy. Chyba najpierw skoczkowie. Nie wiem, jak to się stało, że przegapiłam ich powrót. Albo nie był huczny i z wielką pompą, albo inne rzeczy były ważniejsze... trudno mi powiedzieć. W każdym razie tak jak każdą głupotę obraca się w TV w tę i z powrotem aż do nudności, tak powrót skoczków przeszedł bez większego echa. Zresztą może i echo było, ale ja go nie słyszałam i nawet zastanawiałam się, czy skoczkowie są już w Polsce.

Potem pojawili się łyżwiarze i tu już huk był potężny i nawet jakiś domorosły poeta nie zawahał się zaprezentować swojej twórczości ku czci Bródki. O pozostałych łyżwiarkach i łyżwiarzach mówiło się niewiele lub wcale.

Wreszcie wróciła także Justyna Kowalczyk. Nie było wiwatujących tłumów- może kamery ich nie pokazały?...

Było mi zwyczajnie przykro. I jakoś tak jakby wstyd... że to wszystko było takie niesprawiedliwe, nierówne, niesmaczne...że właściwie hołdy zebrała jedna osoba. Nie mówię tego w kontekście, że te hołdy jej się nie należały. Bródka zasłużył na nie w 100%, ale przecież nie tylko on!! To był olbrzymi sukces całej naszej drużyny. I jak dla mnie, to prawdziwego podziękowania za to nie było! Bardzo, bardzo szkoda!

20:11, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 24 lutego 2014
Siła sugestii.

Po pierwsze chciałam się oderwać od ciężaru polityki, po drugie niejako zainspirowała mnie Weisefrau sugerując, że człowiekowi wiele można wmówić...

Kiedyś, już dość dawno temu, dostałam e-maila z bardzo sugestywnym obrazem kocich oczu i poleceniem czegoś tam- być może były to też karty do gry... zresztą za chwilę zaprezentuję w psim wydaniu, bo znalazłam w Demotywatorach i trochę mnie to gnębiło, tym bardziej, że w komentarzu zostałam zwyzywana od głupków, którzy wierzą w to, w co chcą wierzyć. ;)

Niestety, kota gdzieś zgubiłam- a jego spojrzenie było mocno przeszywające- aż dreszczy na plecach dostawałam a zagadka była dla mnie nierozwiązywalna i przez to zdumiewająca!

Ale czas spędzany na rozwiązywanie sudoku nie okazał się czasem zmarnowanym i tym razem zdemaskowałam psie spojrzenie, ale... dopiero gdy chciałam wstawić całość na bloga. Jeśli moje ostatnie zdanie pomoże w rozwiązaniu zagadki, to fajnie; jeśli nie- wyjaśnienie będzie w komentarzach.

No, to patrzajcie a dziwejcie się, Ludkowie, jako i ja się dziwowałam! ;))))

11:31, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
niedziela, 23 lutego 2014
Po co im to było?

Tak sobie myślę, że Rosjanom wcale nie jest do śmiechu: wydali harmonię pieniędzy na zorganizowanie olimpiady, żeby olśnić świat swoją potęgą, tymczasem rozczarowanie na całej linii! Nie dość, że przegrali w hokeja, który ponoć jest ich sportem narodowym, nie dość, że pogoda wyczyniała niezłe harce, z czym zresztą od początku należało się liczyć, to w dodatku wydarzenia na Ukrainie na tyle zdominowały uwagę świata, że olimpiada oglądana była raczej z doskoku.

Nawiasem mówiąc nie bardzo ufam zwolnionej z więzienia pani Tymoszenko i mam wrażenie, że od polityki powinna się trzymać jednak z daleka, bo swoją szansę jakiś czas temu zupełnie zaprzepaściła. Tym samym jej obecna emocjonalna przemowa na Majdanie brzmiała dla wielu -szczególnie młodych- Ukraińców zupełnie niewiarygodnie.

Jak się te klocki dalej poukładają- trudno powiedzieć, ale sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana - dla wszystkich. Mam nadzieję, że znajdzie się jakieś względnie dobre wyjście.

***

A Polacy na olimpiadzie spisali się bardzo dobrze: 4 złote, jeden srebrny, jeden brązowy; ogólnie 11 miejsce- nie wiem, czy liczyliśmy na tyle. :)

16:45, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 21 lutego 2014
Powiało odrobiną nadziei

Niewątpliwie to dopiero początek. Niewątpliwie przed Ukrainą jeszcze bardzo trudny czas, ale powiało nadzieją. Odrobiną. To jeszcze taka delikatna mgiełka optymizmu, która w każdej chwili może się rozwiać. Spokój jeszcze ułudny, jeszcze niepewny, jeszcze nieufny, podejrzliwy- ale jest! I żeby pozostał. Żeby nabrał siły , mocy i wiary, że można, że jednak się da.

Po co były te ofiary?! Młodzi ludzie, niemal jeszcze dzieci... jaki żal...

Dzielny, wspaniały naród! Tyle czasu... Ileż trzeba było odwagi, hartu ducha, determinacji, cierpliwości i uporu, żeby wytrwać. Nisko chylę głowę! Niech żyje wolna Ukraina!

20:01, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
środa, 19 lutego 2014
Patrzę ze zgrozą

Patrzę ze zgrozą na to, co dzieje się na Ukrainie. Widzę pożary i dymy, słyszę huk wystrzałów, słyszę o ofiarach śmiertelnych, o rannych...

I natarczywie powraca do mnie pytanie: czy właśnie tak wyobrażali sobie nasi prawicowi "prawdziwi patrioci" odzyskanie niepodległości zamiast okrągłego stołu? Czy to by ich zadowoliło? /pod warunkiem, że krwawą ofiarę złożyłby kto inny.../ Czy właśnie tego chcieli?!

Może nie umiemy uczyć się na własnych błędach a uda nam się nauczyć na cudzych? Oby tak było! Ukraina przecież była już na dobrej drodze- i wszystko obróciło się w pył. Może ta ukraińska tragedia będzie i dla nas taką krwawą lekcją, że nie ma nic na stałe, że na to, co udało nam się zbudować, na to, co teraz mamy, trzeba chuchać i dmuchać, i ochraniać jak tylko się da przed zakusami politycznych mitomanów obiecujących gruchy na wierzbie, byle tylko dorwać się do władzy i rozliczać, rozliczać, rozliczać! Byle zaspokoić swą chorą potrzebę zemsty i żądzy krwi... Nie dla takiej polityki! Po stokroć nie!!!

Nie można bawić się polityką, bo polityka- to ja, to ty, to nasze dzieci i wnuki, to nasze życie!

Może i nasi politycy wreszcie coś zrozumieli?! W sejmie było wyjątkowo spokojnie i niemal jednomyślnie. Aż chciało się słuchać. Ale dotyczyło to Ukrainy... czy będzie tak samo, gdy wrócą do rozmów o Polsce?... Po raz drugi- oby tak było!!

15:27, babciabezmohera
Link Komentarze (23) »
wtorek, 18 lutego 2014
Daj kurze grzędę!

Coacharturze! Dziękuję naj, naj, naj!!! Tylko przyznam Ci się po cichutku, że po prostu i zwyczajnie ściągnęłam to, co zmniejszyłeś, ale jak to zrobić samodzielnie- nadal nie wiem. Instrukcja Leloop miała być prostsza od Twojej a- przyznaję bez bicia- zagubiłam się dość szybko. Niestety, nieznajomość języków obcych nie pomaga w nauce innych rzeczy, do których tenże język obcy jest stosowany! ;( Czy nie będę zbyt natrętna, jeśli poproszę, byś tą samą metodą- poprzez załącznik w e-mailu- czasami zmniejszył mi coś fajnego? Ze swej strony zapewniam, że korzystałabym z Twojej uprzejmości sporadycznie i postaram się nie nadużyć Twojej życzliwości.  Skądinąd, jeśli mogłabym Ci się zrewanżować w jakiś inny sposób, daj znać. Raz jeszcze bardzo, bardzo dziękuję! :)))

Naburmuszony kot, usiłujący przeczekać sypiące się na niego ze wszech stron objawy miłości miał być zaprezentowany na Święto Kota, ale z racji mojej ignorancji poszło z poślizgiem. Nic to! Ważne, że w ogóle jest. Jak nie zapomnę, to za rok pokażę go we właściwym dniu! ;)))

***

A teraz- do rzeczy!

Powiedzonka: "Daj kurze grzędę" albo "Apetyt rośnie w miarę jedzenia" sporo mówią o naszej zachłanności na sukces, ciągłym nienasyceniu i nieliczeniu się z realiami.

Kiedy skakał Małysz- i tylko  trener dodatkowo mógł być widoczny, to cała Polska upajała się szczęściem i piała z zachwytu! Dziś, gdy miejsce Małysza z doskonałym skutkiem zajął Kamil Stoch a wokół niego aż się roi od młodych zdolnych, dzięki którym zajęliśmy dobre czwarte miejsce w skokach zespołowych, cała Polska czuje się zawiedziona, bo przecież dwa złote medale Stocha to jakiś marny pikuś i dopiero złoto drużynowe pokazałoby rangę naszego narciarstwa w skokach. Przecież to się ociera o paranoję!

Tak mi się coś zdaje, że niebezpiecznie zbliżamy się do mentalności "zwyciężaj albo giń!", kiedy to na olimpiadę wchodzą sporty dla samobójców, kiedy zawziętość sportowa zaczyna być na bakier ze zwykłym rozsądkiem a o szlachetnej rywalizacji niby jeszcze pamiętamy, ale sportowa złość coraz bardziej bierze górę!

...

A tak jeszcze o kibicach. Co takiego, do diabła, jest w piłce nożnej, ze najbardziej sromotna porażka kwitowana jest rozradowanym wyciem "Polacy, nic się nie staaaaaaaaaaało!" a 4 złote medale olimpiady zimowej przyjmowane są jedynie z łaskawym zadowoleniem?....

Nie podoba mi się to wszystko.

11:04, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
niedziela, 16 lutego 2014
Nie będę się powtarzać

Wszyscy żyją Olimpiadą! Ja może niekoniecznie całą, ale złote medale naszych cieszą mnie ogromnie! Zresztą chodzi za mną notka o sporcie i sportowcach, ale to innym razem. Dziś cieszmy się tym, co jest!

No to z innej beczki. Dziś Dzień Kota.

Nie przestawiłam kursora i kolejność nie taka- demotywator miał być po tekście!- ale błędy rzecz ludzka! Mam dwa cudne gify, które w dzisiejszym kocim dniu byłyby jak znalazł, ale są zbyt duże i żaden sposób nie dają się zmniejszyć- nawet za cenę ich unieruchomienia a w takiej wielkości jak obecnie nie wchodzą. Może ktoś wie, jak się zmniejsza gify?

14:07, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
piątek, 14 lutego 2014
A niech tam!

Co roku coś na Walentynki wpisuję, umieszczam, to i w tym roku... choć sama sobie się dziwię, że ostatecznie się nie zniechęciłam. Ale co ja zrobię, kiedy lubię ludzi i dobrze się między nimi czuję!

No to dla Was wszystkich- na Walentynki! /Swojego czasu dostałam od Aniagry. Dziękuję, Aniagro, że mogłam dziś wykorzystać!/

 

 

***

Choć szara rzeczywistość wygląda bardziej jak u Remka Dąbrowskiego:

 

 Miłych Walentynek Wszystkim!! :))) BBM

10:04, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
czwartek, 13 lutego 2014
Sportowiec Roku

Stoch zdobył złoty medal. Mąż mówi:-Zdaje się, że wiem, kto będzie Sportowcem Roku!

Dziś złoty medal zdobyła Justyna Kowalczyk. -No i co z tym sportowcem?- pytam męża. - Wygląda na to, że będzie dwóch /dwoje- gender się kłania! ;)/-ex aequo, nie sądzisz? - To pierwsze miejsce dla dwojga powinno być w tym roku obligatoryjne. Wolno głosować tylko na kolejne miejsca!- stwierdził mój małżonek.

Mądrze gada! Całkiem niezły pomysł! A swoją drogą biec tyle kilometrów z chorą nogą i wygrać z taką klasą- to jakieś szaleństwo, coś na granicy prawdopodobieństwa! Niesamowita dziewczyna!

***

Nie śledzę tej olimpiady, czasem rzucę okiem, ale zastanowiła mnie spora wypadkowość: i łyżwiarki, i skoki... całkiem sporo tego! Może wybór miejsca nie był jednak najszczęśliwszy?...

20:03, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
środa, 12 lutego 2014
Proste jak koniec cepa!

Wczoraj w ramach akcji przedwiosennego odchamiania spotkałam się z H. Umówiłyśmy się koło Empiku przy palmie. Początkowo planowałyśmy pójść do Muzeum Ziemi, ale plany się zmieniły. H. zasugerowała, że w Narodowym jest nowa wystawa- kwiaty i zapowiada się bardzo sympatycznie. Jaki problem? Do Narodowego stąd jest bliżej a do Muzeum Ziemi możemy pójść następnym razem. Przysiadłyśmy jeszcze chwilkę na lody, pogadkowałyśmy, weszłyśmy do środka - ja chciałam wybrać audiobooka, ona jakiś drobiazg. Kupiłam  "Moje drzewko pomarańczowe" Vasconcelosa. Miałam wrażenie, że kiedyś coś o tej książce słyszałam, notka na odwrocie była dość zachęcająca- zobaczymy!

Poszłyśmy do Muzeum Narodowego a tam- niespodzianka: i dobra, i zła! Dobra to taka, że wstęp frajerski a zła- że kasa zamknięta na cztery spusty, bo wejście gratis jest tylko na ekspozycje stałe. Przez chwilę myślałam, że może kasjerka na chwilę wyszła i jednak uda nam się te kwiaty zobaczyć, ale się na to, niestety, nie zanosiło. Trzeba było zdecydować: zostajemy czy rezygnujemy. Skoro już jesteśmy...

Przedeptałyśmy trochę tych hektarów, zatrzymując się w niektórych miejscach- bez nadmiernej ekscytacji, bo obie byłyśmy tu już kilkakrotnie i w gruncie rzeczy na co innego przyszłyśmy, to raz a po drugie- wściekły tłum kłębił się w każdej z sal, więc i oglądanie było nieco utrudnione.

Pomyślałam, że albo ludzie są tak biedni, albo tak oszczędni- na granicy skąpstwa- bo jakby pół Warszawy się zmówiło, żeby arcydzieła malarstwa za darmo obejrzeć.  Szkolne wycieczki deptały sobie po piętach, przy wejściu na schody gromadzili się uczestnicy UTW, no i jeszcze tacy indywidualni, jak my- jednym słowem: zalicz i uciekaj!

No, ale dobrze- byłyśmy!

...

Po powrocie do domu uznałam, że nie święci garnki lepią i spróbuję wgrać sobie płytkę na komputer a potem swoje MP-coś tam. Moje zarozumialstwo wzięło się stąd, że kiedyś prosiłam wnuka o wgranie i obserwowałam, jak to robi. Zajęło mu to moment i sprawiało wrażenie kompletnej prościzny- no to ho!ho!- i ja dam sobie radę!

I już wiem na pewno, że proste jest to tylko, co robi ktoś inny- nie ja! Zdaje mi się, że wgrałam na komputer a do MP wyłącznie tytuł, bo dalej nic nie ma. No, cóż! Z tym lepieniem garnków to nie do końca jest tak. Trzeba będzie dumę schować do kieszeni i udać się w łaskę do syna, jak będzie miał trochę wolnego czasu. Dla niego to będzie pikuś i na pewno naprostuje to, co matka sknociła.

Ale, mimo porażki, i tak jestem z siebie zadowolona- przynajmniej próbowałam! ;)

12:16, babciabezmohera
Link Komentarze (31) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm