RSS
piątek, 27 lutego 2015
Co o sobie powiem

To i mnie się przydarzyło, że byłam osobą ankietowaną przez GUS. Podobno nasz adres został wylosowany.

Rzeczywiście któregoś pięknego dnia w skrzynce na listy znalazłam pismo przewodnie z nadrukiem GUS-u i informacją, że zgłosi się do nas ankieter z legitymacją numer... gdyby coś wymagało dodatkowego wyjaśnienia, to proszę dzwonić... tu podane numery telefonów itd, itd. pieczątki, podpisy.

Pierwsza reakcja- oczywiście obronna: niczego nie będę wyjaśniać. Jak nie zadzwonię a tym samym nie potwierdzę, to może o mnie zapomną. Nie mam ochoty na żadne bliższe kontakty z GUS-em, ZUS-em i innymi instytucjami. Ale pismo na wszelki wypadek zostawiłam na wierzchu, żeby później nie szukać.

Ucichło i dłuższy czas nikt się nie pojawiał. Nawet z pewną ulgą pomyślałam, że metoda była skuteczna i dadzą mi spokój. Ale nie.

Któregoś dnia zjawiła się młoda kobieta. Zaczęła od tego kim jest i pokazała legitymację. Nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać , czy mam prawo odmówić. Przyjęłam za oczywistość, że trzeba, że to niejako obywatelski obowiązek... Zaprosiłam do domu, zrobiłam herbatę i się zaczęło!

Nikt mnie jeszcze dotąd tak nie wymaglował. 100 tys. pytań w różnych blokach tematycznych, łącznie z kulturą, religią i życiem towarzyskim. Spowiedź życia trwała ponad dwie godziny, ale i było się nad czym zastanawiać.

--------------

Dopiero teraz przyszło mi do głowy, że cała ta olbrzymia książeczkowa ankieta była anonimowa, moje odpowiedzi nie do zweryfikowania... mogłam łgać jak z nut! A ja się zastanawiałam, jak precyzyjnie oddać własny stosunek do... i co myślę na taki czy inny temat. GUS wiedział, że nie umiem /no, może nie całkiem! /, nie lubię kłamać czy co???... ;)

15:16, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
środa, 25 lutego 2015
NC+

Powiem, że jestem zadowolona z oferty Play'a i żeby nie było niedomówień- na kartę. Wiem, za co płacę i co otrzymuję w zamian. Układ jest czysty: nie stać mnie na telefoniczne pogaduchy, to nie gadam albo gadam krótko i treściwie. Innych wydatków jest mniej, to mogę sobie poużywać w gadkowaniu- krótko mówiąc: mam kontrolę nad swoimi wydatkami i to daje mi poczucie panowania nad sytuacją. Daje mi też świadomość, że nie jestem przez nikogo wpuszczana w maliny. A jeśli przekroczę planowane koszty, to pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie. I o to chodzi!

Z NC+ jest inaczej!

Odnoszę wrażenie, że jedynym celem tej platformy jest: a) złowienie klienta, b) wciśnięcie mu jak najdroższej oferty abonamentowej.  Reszta nie ma znaczenia. Dla zrealizowania celu gotowi są złote góry obiecać. Po realizacji następuje cisza aż do kolejnej akcji łownej. Przy czym wszystko jest tak chytrze poukładane, że nie możesz sobie wybrać tego, tego i tamtego programu telewizyjnego, bo ten i ten jest w jednej opcji programowej a tamten w innej. Oczywiście możesz mieć wszystkie ale za odpowiednio wyższy abonament. Przy czym po rozpatrzeniu się w tym, co masz, nie możesz już zrezygnować, bo kary za zerwanie umowy są takie, że głowa mała!

Wspomożenie się rozpiską internetową też nie załatwia sprawy do końca, bo nijak doszukać się nie można na jaki okres obowiązuje umowa z promocją, a jak jest bez promocji, czyli nie ma możliwości, żeby na spokojnie rozważyć, co jest dla mnie bardziej korzystne. Zresztą może jest a ja nie umiem znaleźć- nie wiem! Tak czy owak- Franio Nowak! Najchętniej w ogóle bym z NC+ zrezygnowała i kto wie, czy tego nie zrobię!

Do białej gorączki doprowadza mnie ofertowe nękanie. Dzwonią przynajmniej co drugi dzień i odmowa prowadzenia rozmowy bynajmniej ich nie zniechęca. Miałam już takie dni, że najchętniej obsobaczyłabym od góry do dołu ale się mityguję:- Co te dzieciaki winne, że mają taki nakaz? Taka ich praca i ja mam im jeszcze stresu dokładać?... Więc wzięłam się na sposób, życzę dobrego dnia i odkładam słuchawkę. W tym dniu szczęśliwie nie ma już powtórki.

A swoją drogą - dziwię się przedziwnej /powiedziałabym: samobójczej/ strategii firmy, która swoją namolnością zniechęca potencjalnych klientów do korzystania z jej usług zamiast ich do tego zachęcać.

19:33, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
wtorek, 24 lutego 2015
Czarny PR- po co to komu?

W ostatniej "Polityce" jest bardzo interesujący artykuł dotyczący latania. Po przeczytaniu go, wiele osób, które do tej pory jeszcze nie zaliczyły lotu samolotem, z pewnością go już nie zaliczy a i te, które latają regularnie, mogą zacząć zastanawiać się nad ewentualną komunikacją kolejową.

Z artykułu wynika, że to iż samoloty startują i lądują to wynik niezwykle szczęśliwego zbiegu okoliczności, bo na lotniskach brak wszystkiego, łącznie z niedoborami w obsłudze naziemnej, co w istotny sposób stanowi o bezpieczeństwie lotu. A w ogóle lotnisko funkcjonuje na wariackich papierach i to cud, że nie odnotowuje się wypadków lotniczych.

Artykuł zaczyna się od stwierdzenia, że pasażerskie oklaski po wylądowaniu zaczyna się uznawać za obciach, ale gdyby dotarło do świadomości, jak wygląda rzeczywistość, to należałoby klaskać z wzmożonym entuzjazmem!

Przeczytałam artykuł z dużym zainteresowaniem ale i rosnącym zdziwieniem: na czyje zamówienie powstał i po co to komu?

Z mojej dotychczasowej wiedzy wynikało, że komunikacja lotnicza należy do najbardziej bezpiecznych, co zresztą znajduje potwierdzenie w znikomej wypadkowości. Nieporównywalnie więcej wypadków jest na drogach a przecież nikomu nie przychodzi do głowy, by nie korzystać z samochodu czy autobusu.

Zakładając, że informacje z artykułu są prawdziwe, też nie wiem, czemu mają służyć, bo nie sądzę, by w jakikolwiek sposób przyczyniły się do zwiększenia bezpieczeństwa pasażerów. Wyglądało mi to bardziej na chęć wzbudzenia nieufności do latania czy nawet usiłowania wywołania paniki. Po co? Nie mam pojęcia. I czuję się dosyć zdegustowana.

15:53, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 23 lutego 2015
Marzyłam i wymarzyłam.

Mam żelazko z prawdziwego zdarzenia! Teraz to się chyba nazywa stacja. Przykręcana do deski gruba podstawa z migającymi światełkami i poganiająca sygnałem głosowym jak się zagapisz. TEFAL. To już reklama, czy jeszcze nie?

Żelazko jest w porządku. Spełnia dwie podstawowe funkcje: prasuje i nie zostawia za sobą mokrych plam, czyli da się tym normalnie prasować.

Ale czynności prasowania, niestety, nadal nie lubię! ;(

20:12, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
niedziela, 22 lutego 2015
Finisz

Obiecałam, to jest. Nie odzwierciedla rzeczywistości, bo kolorystyka całkowicie przekłamana. Ważne, że skończyłam. Czy jestem zadowolona? Średnio. Powiedzmy tak jakbym nabyła waciak- piękny to on nie jest, ale za to jaki ciepły!! ;))

Myślę, że byłabym całkowicie zadowolona, gdyby sweter był jednak nieco dłuższy. Ale się nie dało! Wykorzystałam wełnę niemal w całości- został mi tak maleńki kłębunio, że w ogóle nie ma o czym mówić.

Chyba popełniłam błąd robiąc z podwójnej nitki, bo co prawda sweter jest super ciepły i miły w dotyku, ale te 20 cm więcej od dołu bardzo by się przydało.

Tak czy owak eksperyment w ostatecznym rozrachunku uważam za udany: stary-1zł +suwak-3,50 + wszycie suwaka-10zł, co daje łącznie 14,50 za ciepły zimowy sweter. Nie można narzekać!

Tyle, że zima się kończy i być może nie będzie już okazji, by go choć raz założyć! ;))

10:23, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 20 lutego 2015
Świat na fałszu stoi.

Od początku dziwiło mnie, że nie tylko Rosjanie wypierają się jakoby prowadzili wojnę. Wojny wojną przez długi czas nie nazywali także sami Ukraińcy. Dlaczego- nie wiem. Może mieli złudzenia, że uda im się wypchnąć "zielone ludziki" poza granice państwa. Nie udało się- Rosjanie zajęli Krym i wojna konwencjonalna cały czas wspierana była wojną propagandową.

Propaganda rosyjska miała jasny przekaz, powtarzany wielokrotnie aż do zakodowania i zaakceptowania przez naród. Nie było zbrojnej agresji na Krym, była wyłącznie samoobrona Rosjan zamieszkujących Krym przed... no właśnie, przed czym? bo nie wiem! a czołgi i broń rakietowa kupowane były o, w tamtym sklepie za rogiem przez rosyjskich niby to separatystów, zamieszkujących te tereny a dążących do samostanowienia i oczywiście gnębionych nieludzko przez państwo ukraińskie!

Fikcja była tak waląca po oczach, że tylko ślepy mógł jej nie rozpoznać- a przecież rosyjscy Rosjanie wzięli tę prawdę jak swoją i uwierzyli bez zastrzeżeń, że agresorem jest właściciel najechanego terytorium a ofiarą bezwzględny agresor właśnie!

Kłamstwo rozrasta się przez pączkowanie, toteż Rosjanie w imię obrony nieszczęsnych ofiar zrównali z ziemią parę ukraińskich miast i systematycznie powiększają zagarniane tereny, przy jednoczesnym nawoływaniu do zawarcia pokoju, czy chociażby rozejmu, bo nikomu tak jak im na pokoju nie zależy.

-------------------------

Nie mnie komentować politykę zagraniczną i niuanse dyplomatyczne, jak postępować z agresorem, żeby minimalizować straty.

Nasunęło mi się pewne skojarzenie- chyba jednak nie całkiem bezpodstawne!- a mianowicie, że prezes już od dłuższego czasu toczy wojnę hybrydową z własnym narodem a mnożenie kłamstw i uparte po wielekroć ich powtarzanie jednak swoje robi i tak jak Rosjanie uwierzyli, że to Ukraina napadła ich krystalicznie niewinny acz pokrzywdzony kraj, tak rozrasta się wiara w bzdury obficie rozsiewane i regularnie powtarzane przez Kaczyńskiego.

A może już i ja zaraziłam się podejrzliwością i snuję niczym nie poparte insynuacje?... Ale jakby się tak uważnie przyjrzeć...

20:40, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
wtorek, 17 lutego 2015
W Dniu Kota

Lubię koty i wszystkiego im najlepszego w dniu ich święta, ale przyznam, że wpis głównie po to, sprawdzić, czy internetowo wszystko wróciło do normy. :)

13:56, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 16 lutego 2015
--------

Jakby się uspokoiło, ale nie ryzykuję normalnej notki, zbyt wiele nerwów mnie to kosztuje. Sprawdzę jutro. Dobrej nocki tymczasem.

19:48, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
...

Poszło za n-tym podejściem. :(( Zobaczę, co będzie jutro...

19:46, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
Nie poszło
Notki chyba zżera wirus?...
19:44, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm