RSS
poniedziałek, 27 listopada 2017
Tylko jeden się buntuje!

Kilka razy już wspominałam, że kwiaty w moim domu są wyjątkowo spolegliwe i z podziwu godną cierpliwością znoszą moją ułomną opiekę.

Tylko jeden oficjalnie ogłosił protest. Paprotka- taka grymaśnica! Zaczęła brązowieć i gubić liście. W lecie wystawiłam ją na dwór. Wyraźnie odżyła. Ale nie mogłam jej przecież zostawić tam na zimę, więc wróciła do domu- i polka zaczęła się od początku.

Dziś powycinałam jej wszystkie suche piórka. Podobno nie lubi, jak się ją dotyka, ale machnęłam ręką- co ma być, to będzie. Najwyżej wyląduje w koszu. Szkoda, bo teraz to krzywe pomiotło, a była taka ładna! ;(

Dam jej na podjęcie decyzji, powiedzmy, tydzień. Jak zaakceptuje moje warunki, to sztama. Wolałabym, żeby zaakceptowała, bo nie lubię wyrzucać kwiatów... a jeszcze jednemu kwiatkowi oprócz niej to grozi, niestety. ;(

17:40, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
sobota, 25 listopada 2017
WYGRAŁA!!!

No, Kochani, mam dla Was dobrą wiadomość: FUSILKA WYGRAŁA! Swoim monologiem pani Goździkowej wywalczyła I miejsce!

Ponieważ mam z nią kontakt, prosiła, bym w jej imieniu wszystkim Wam najserdeczniej podziękowała za internetowe wsparcie i oddane na nią głosy, co niniejszym czynię.:)) Przypuszczam /mało- jestem tego pewna!/, że gdyby Fusilka osobiście zrobiła to na swoim blogu, to spadłby na Was deszcz podziękowań za internetowe wsparcie i oddane głosy oraz zapewnień, jacy to jesteście cudowni i wspaniali /czemu zresztą nie myślę zaprzeczać ;))/. Jako, że należę do grupy osób "podziękowanych", pozwolę sobie w swoim i Waszym imieniu powiedzieć tak:

Fusilko!

Swoimi głosami potwierdziliśmy jedynie to, co było i jest oczywiste: zwycięstwo należało Ci się bezapelacyjnie za

- niewątpliwy talent aktorski,

- poczucie humoru i dystans do siebie i świata,

- odwagę zaprezentowania własnych możliwości w szerokim gronie,

- niezniszczalną aktywność psycho-fizyczną,

- wreszcie świetną lekcję udzieloną młodym ludziom, jak da się żyć pełnią życia w wieku, delikatnie mówiąc, dojrzałym! ;))

Fusilko!

Gratulacje i wielkie brawa dla Ciebie! Życzę Ci, aby różnych sukcesów, satysfakcji i radości pojawiało się w Twojej codzienności jak najwięcej, aby pomogły Ci przetrwać trudny czas, aby pomogły Ci do nas wrócić, bo - chociaż realnie daleko- mentalnie i emocjonalnie jesteśmy blisko, jesteśmy z Tobą! Trzymaj się, Kochana!

11:06, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
niedziela, 19 listopada 2017
Wybacz, Azalio!

Po notce dotyczącej nauki języka angielskiego męczy mnie drobna czkawka. Odpowiadając na komentarz Azalii chyba ją podpuściłam do pokuszenia się o zdobycie certyfikatu na tę część przyswojonej wiedzy. Sama byłam mocno rozchwiana w tej materii i nie do końca zdecydowana, czym zakończyć kurs. I mam wrażenie, że ostatecznie podjęłam decyzję- nie podejdę do egzaminu na certyfikat. Dlatego ten tytuł notki.

Azalio, uzupełnię.

Przypuszczam, na pograniczu pewności, że jesteś ode mnie znacznie młodsza. Być może znajdziesz w sobie chęć kontynuowania nauki, może Ci się ten certyfikat do czegoś przyda, może warto?...

Ja dalszego ciągu już nie planuję. To znaczy- owszem, podoba mi się poznawanie języka, ale na moich własnych warunkach- tyle, ile chcę i tyle, ile dam radę. Przy tej dawce wiedzy, którą już mam, lekcje w internecie są jak znalazł! Odkryłam dla siebie Duolingo /nota bene reklama jest z dobrego serca i niekłamanego podziwu dla zdolności motywacyjnych twórców strony/. Bawię się angielskim niejako równolegle.

Bawię się. Przypuszczam, że kurs przeznaczony jest dla dzieci, ale zupełnie mi to nie przeszkadza a wręcz przeciwnie. Udaje mi się poprawnie wykonać ileś działań i nagle wyskakuje z boku zielona sowa z tekstem: "Dobra robota!" albo coś w tym rodzaju. Gdy po raz kolejny zawalę to samo tłumaczenie, zielona sowa pociesza, że dobrze się uczyć na błędach... Infantylne? Być może. Ale skuteczne. A ponadto na starość podobno człowiek dziecinnieje, więc taki rodzaj wsparcia w nauce jest całkiem sympatyczny.

A takich i podobnych stron można trochę znaleźć, nie widzę więc powodu na własne życzenie fundować sobie potężnej dawki stresu i dodatkowo wpędzać się w kompleksy, bo nie da się zagwarantować, że egzaminu- pisemnego czy ustnego- nie obleję.

Zostały mi jeszcze 3 zajęcia i GOOD BYE! Wytrwałam - i to jest już sukces!! :))

19:02, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
piątek, 17 listopada 2017
Zapadał zmrok...

Jeszcze nie zapalono ulicznych latarni. Na ulicy, przed zakrętem zobaczyłam coś dziwnego- jakieś duże ptaszysko trzepotało się na jezdni, by za chwilę znieruchomieć, jakby dla odpoczynku. I sytuacja znowu się powtórzyła, i znowu, i znowu...

Przyznam, że zrobiło mi się nieswojo. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś spory ptak może ranny w skrzydło i usiłuje bez powodzenia wzbić się do lotu. Ale niczego nie byłam pewna, trzeba to było po prostu sprawdzić. Szłam powoli a kotłowanina na jezdni trwała w najlepsze. Prawie dochodziłam, gdy kłębowisko w moment rozdzieliło się i dwa średniej wielkości ptaki odfrunęły w dwie różne strony a na jezdni zostało dużo jasnych piór.

Podniosłam jedno z ziemi. Nie było okrwawione.

I teraz zachodzę w głowę, co właściwie przerwałam: czy była to bijatyka, czy wręcz przeciwnie- ogniste amory?... No, nie będzie mi już dane rozsupłać tej zagadki. ;))

19:13, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
sobota, 04 listopada 2017
Po co mi to było?!...

Nie miała baba kłopotu, kupiła se prosię!- jak powiada porzekadło.

Czuję się zmęczona. Wygląda na to, że porwałam się z motyką na słońce. Były chwile szalonej satysfakcji ale i wiele chwil pełnych zwątpienia. Mówię oczywiście o swoim kursie języka angielskiego. Jeszcze tylko miesiąc, więc na pewno dotrwam do końca, ale koszt tego jest wysoki- emocjonalny koszt. Całymi dniami siedzę z nosem w książkach i notatkach i wcale nie jestem z siebie zadowolona.

Coraz częściej zastanawiam się, czemu się na to porwałam? Udowodnić sobie, że dam radę? Bo ostatecznie szare komórki da się trenować także w inny sposób.

Niewątpliwie sporo się nauczyłam, tylko... do czego mi się tak naprawdę ta wiedza przyda?...

Niewątpliwym "plusem dodatnim" jest fakt, że poleciało mi dół ok. 4 kg i to już jest coś! No, dobrze- trochę pobiadoliłam. Za jakiś czas napiszę o internetowym angielskim, bo pomysłowość ludzka nie zna granic i to jest coś, co baaardzo mi się podoba! :)

20:33, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm