RSS
wtorek, 30 grudnia 2008
*******
11:30, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
Zapomniana

Pomyślałam, że przywrócona szczęśliwie pamięci druga zwrotka piosenki o Nowym Roku stanowi kwintesencję tych życzeń, które chcę złożyć Wam wszystkim- z serca- i oby się spełniły a 2009 rok był dla nas rokiem bezpiecznym i przyjaznym. Zdrowia, uśmiechu i życzliwości, zadowolenia z każdego mijającego dnia. Wszystkiego najlepszego!

 

Ile gwiazd w wieczornym mroku

na grudniowym niebie tkwi,

tyle przynieś Nowy Roku

jasnych chwil, szczęśliwych dni!

 

DOSIEGO!

11:28, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Powracający motyw.

Od kilku lat, w czasie sylwestrowo-noworocznym powraca do mnie dziecinna piosenka z czasów: zamierzchłej komuny? przełomu lat 60./70.? jeszcze późniejszego okresu?- nie bardzo potrafię sprecyzować. Nawet chyba czas nie jest tu do końca ważny- urzekła mnie prosta, wpadająca w ucho melodyjka i ciepłe, przyjazne, pełne energii i optymizmu słowa:

Przez śnieżyce, przez zamiecie,

poprzez wiele ziem i mórz

idzie Nowy Rok po świecie, 

do nas także przyszedł już! 

Idzie Nowy Rok po świecie, 

do nas także przyszedł już,

do nas także przyszedł już!

 

Nowy Roku, ty urodzaj

naszym polom, łąkom daj, 

by jak śnieżnobiała brzoza

rósł nasz ukochany kraj! /bis- jak wyżej/

 

A my tobie przyrzekamy,

Nowy Roku, druhu nasz,

że do wyższych klas egzamin

zda na piątkę każdy z nas! /bis- jak wyżej/

 

Nie jestem pewna, czy nie uciekła mi z pamięci druga zwrotka, może nie...

Piosenka dawno już straciła na aktualności, bo kto jeszcze pamięta śnieżyce i zamiecie, które kiedyś zimą były na porządku dziennym? Komu teraz przyszłoby do głowy życzyć Krajowi urodzaju, kiedy trudno się połapać, która klęska jest gorsza- urodzaju czy nieurodzaju? Dawno wyszły z mody zobowiązania noworoczne / czyżby to jednak były lata poststalinowskie?...aż tak dobrą pamięć mam?.../ i nikomu do głowy nie przyjdzie noworocznego zmiennika tytułować druhem. Piosenka nieaktualna, z kompletnie niesłusznych czasów a przyczepiła się do mnie i nie zamierza opuścić; mało tego- wzrusza w jakiś irracjonalny sposób, wbrew zdrowemu rozsądkowi- i na spacerze często ją nucę pod nosem...

10:01, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
niedziela, 28 grudnia 2008
Znalezione w starych zapasach.
12:15, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 grudnia 2008
Za kilka dni

Za kilka dni Nowy Rok. Metodą skrupulatnego buchaltera staram się minione wydarzenia posegregować i poumieszczać w pozycjach "winien" i "ma". Na początek- jak zawsze- najpierw pchają się te sprawy, które przysparzały problemów, stresu i bólu głowy. Nie chcę się im przyglądać: były i w następnym roku niewątpliwie też ich nie zabraknie, więc nie ma co ich dopieszczać jakąś szczególną uwagą, odsuwam je na bok jednym stanowczym ruchem ręki. Lepiej przyjrzeć się temu, co dobre i ważne.

Rodzina, mimo takich czy innych zawirowań, trzyma się pionu i trwa we względnej równowadze z prognozami bardziej in plus niż in minus, więc jest dobrze. Czasem, gdy słucham o problemach innych ludzi, myślę, że w kilku czepkach się urodziłam, choć moje życie bynajmniej różami usłane nie było a i nadal nie zanosi się na to, by te szlachetne kwiaty nagle zaczęły mi się przed stopami ścielić.

Na mój prywatny czas też nie narzekam- ciągle mam w perspektywie coś interesującego i nawet jeśli jakieś zainteresowanie usuwa się z pola widzenia, to na jego miejsce wchodzą nowe, równie ciekawe: UTW ze swoją ofertą kulturalną, fotografia- co z tego, że amatorska, skoro sprawia mi dużą przyjemność?- blogowanie i przekraczanie co pewien czas kolejnych progów trudności w pokonywaniu internetowych pułapek- duża frajda! A przecież zostaje jeszcze muzyka, dobra książka, ciekawy film...Życie starego człowieka wcale nie jest tak fatalne, jak się przywykło o tym myśleć. 

A poza tym - wokół mnie jest tylu życzliwych i przyjaznych mi ludzi- i to zarówno w realu jak i w przestrzeni internetowej, więc...czego można chcieć jeszcze?!

Z nadzieją i ostrożnym optymizmem wkroczę w Nowy Rok 2009- będzie dobry a w każdym razie ja ze swej strony takim go będę lepiła!

16:07, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 grudnia 2008
17:14, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 grudnia 2008
*******
07:56, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
Pierogi polepione, pasztet upieczony- można odpocząć.

Czasem to nawet choroba się przydaje... Przez blisko tydzień byłam nie do użytku: tak mnie zmogły bóle kręgosłupa /korzonki?/, że trudno mi było przewrócić się z boku na bok, nie wspominając nawet o wstawaniu. Ale nie ma tego złego- co prawda porządek w domu jest średniej jakości, za to ja wyleniuchowałam się za wszystkie czasy a mąż z konieczności niezwykle uaktywnił w sprawach domowych.

Seria zastrzyków postawiła mnie na nogi i od dwóch dni robota pali mi się w rękach. Pierogi do wyboru: z kapustą i z grzybami, z soczewicą i jeszcze jedne- na słodko, z bakaliami. Te ostatnie to moje przypadkowe odkrycie- któregoś roku zostało mi ciasta po lepieniu pierogów, żal mi było wyrzucić, więc zawinęłam, co tam słodkiego zostało i okazało się to strzałem w dychę. Córcia tak zasmakowała w przypadkowych pierogach, że na następną wigilię miałam już poważne zamówienie. I, mniej lub więcej, robię już co roku.

W tym roku po raz pierwszy rozpisałam harmonogram przedświątecznych prac i muszę przyznać, że nawet mi to pomaga. Karty świąteczne i e-maile powysyłałam, podchoinkowe drobiazgi też już gotowe.  Dziś karpie i choinka, jutr ryba po grecku i sałatki... podłogi na wilgotno przelecę w wigilię rano. Myślę, że ze wszystkim zdążymy, a jeszcze zostanie czasu na parę chwil odpoczynku- jest dobrze!

WESOŁYCH ŚWIĄT... WESOŁYCH ŚWIĄT.... WESOŁYCH ŚWIĄT...

07:52, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2008
NO!!!

No, wygląda na to, że wreszcie to diabelstwo opanowałam.

A jak polikwidować z zasobów zdjęcia, które już nie są mi potrzebne?!

16:34, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 08 grudnia 2008
Dosyć!!!

Pozwolę sobie skierować kilka słów do panów redaktorów radia TOK FM- Wojciecha Olszaka i Cezarego Łasiczki, ale najpierw, tytułem wstępu, powiem tylko, że ich wczorajsza audycja mocno mnie poruszyła, stąd i potrzeba wyartykułowania własnego poglądu na temat: co komu wolno i dlaczego?

Szanowni Panowie Redaktorzy!

Nie ujmując Wam wysokiego stopnia inteligencji i poziomu wiedzy ogólnej, pozwolę sobie nie zgodzić się z Wami odnośnie wiodącej tezy Waszej wczorajszej wieczornej audycji, wyrokującej jakoby wypowiedź min. Radka Sikorskiego o "moralnych karłach" była nie na poziomie i nie licowała z powagą piastowanego urzędu.

Jestem odmiennego zdania. Uważam, że to, co zostało powiedziane, należało powiedzieć a w sformułowaniu nie dopatruję się ani chamstwa, ani braku kultury, ani braku dyplomacji, co poniżej postaram się uzasadnić:

1.Określenie "moralne karły" nie zostało skierowane do nikogo konkretnego, tym samym standardy dyplomacji zostały zachowane a skoro panowie redaktorzy / a przypuszczam że i większość narodu polskiego/ bez zastanowienia przyporządkowali powyższe określenie  do konkretnych osób, nie mając przy tym większych wątpliwości, kogo opisuje, może oznaczać jedynie to, że diagnoza była wyjątkowo trafna!

2.Walka z przeciwnikiem politycznym nie na argumenty dotyczące programów działania ale poprzez snucie niedopowiedzeń, domysłów, insynuacji oraz rzucanie oskarżeń w stosunku do konkretnych osób z przeciwnego obozu jest działaniem obrzydliwym, perfidnym, godnym tchórza a nie rasowego polityka. Nie uchodzi człowiekowi asekuranckiemu i tchórzliwemu kwestionowanie odwagi i waleczności temu, kto tą odwagą prawdziwie się wykazał.

3.Nie wolno dopuścić, żeby z takim trudem wypracowaną względną normalność naszego życia pozwolić unurzać w gnoju.

4.Metoda kulturalnej riposty jest godna krzewienia i pielęgnowania tylko do pewnych granic, po ich przekroczeniu trzeba wyraźnie i dobitnie powiedzieć: DOSYĆ! NIE POZWALAM! Brak takiej reakcji nie tylko nie da upragnionego "świętego spokoju", ale dodatkowo rozzuchwali strzelającego zza węgła pomówieniami i oskarżeniami przeciwnika.

Pan min. Radosław Sikorski zachował się jak mężczyzna, polityk i dyplomata- wystąpił w obronie wartości, bez których narody karleją i giną; wystąpił w obronie zwykłej ludzkiej uczciwości i niezgody na podłość! I za to  Panu Ministrowi jestem ogromnie wdzięczna!

p.s. Proponuję, aby panu podobnemu do prezydenta cofnięto prawo do ochrony osobistej. Skoro jest tak niebywale odważny, to kontynuowanie tejże ochrony jest bezzasadnym marnowaniem pieniędzy podatnika  a gdyby przypadkiem wcale odważny nie był, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby otoczył się wianuszkiem ochroniarzy wyłącznie za własne prywatne pieniądze, bo nie godzi się wyciągać ręki po jałmużnę do narodu, na który się pluje!

Pozdrawiam.

18:32, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm