RSS
sobota, 31 grudnia 2011
Co by tu?...

Co by tu napisać, żeby nie było pretensjonalnie, ale i nie typowo, szczerze i od serca, ale bez łzawych wzruszeń... formułowanie życzeń, ciągle innych, choć dotyczących tego samego- to nie lada sztuka! Bojąc się, że jej bez podpórki nie podołam, odwołam się do zdjęcia:

Miałam je wstawić na Święta i nie wstawiłam. Teraz jest jak znalazł! ;))

Oczami wyobraźni możecie zobaczyć umordowany Stary Rok, łaknący odpoczynku i maleńki Nowy Roczek, jeszcze uśpiony, jeszcze nie do końca gotowy stawić czoła obowiązkom, które go czekają... Obu połączyła rozbawiona Sylwestrowa Noc! ;))

Życzmy sobie nawzajem, aby Stary odszedł spokojnie. Wybaczmy mu ekscesy, których się dopuścił- pewnie chciał dobrze, tylko mu nie wyszło... trudno!- było, minęło. Życzmy sobie też, żeby śpiące maleństwo obudziło się na czas, wyrosło na dzielnego chłopaka i bez zbędnych pretensji zmierzyło się ze sprawami, z którymi Stary do końca poradzić sobie nie mógł.

Kochani! Szczęśliwego Nowego Roku! Zdrowia! Optymizmu! Uśmiechu! Odwagi! :)

17:22, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
piątek, 30 grudnia 2011
Byle jaki piar

Ludzie, w znaczącej części, bez szemrania dali się ogłupić propagandzie opozycyjnych polityków i dziennikarzy i niemal wyrwani ze snu odruchowo powtarzają: rząd nic nie robi, ale piar /to taka piękna wymowa PR-u/ ma doskonały!

Ten doskonały "piar" najbardziej uwidocznił się w ostatnich dniach, kiedy to znowu zagotowała się akcja: huzia na Józia! typu- wyniszczają naród, to podłe żerować na najsłabszych i robić na chorych oszczędności a w Szkle kontaktowym wyczytałam nawet sms-owy komentarz, że to rodzaj zalegalizowanej eutanazji...chora wyobraźnia ludzka nie zna granic!! :( A każdy chwyt dobry, żeby podburzyć wystraszonych ludzi. I co z tego, że to nieetyczne?! Spanikowani ludzie uwierzą we wszystko co najgorsze!

Realizacja scenariusza: im gorzej tym lepiej! To przede wszystkim dlatego ta gigantyczna awantura o ceny leków. Ale fakt- popełniono błąd, zresztą błąd, który dość często się powtarza: szwankuje polityka informacyjna.

Pewnie jeszcze niektórzy pamiętają czasy pierwszej transformacji, kiedy to w czasie okołodziennikowym przed kamerami siadał Jacek Kuroń i tłumaczył, tłumaczył, tłumaczył. Prosto i czytelnie, jasno i bez zadęcia, po czym zawsze kończył spokojnym:- Dobranoc, państwu!- I ludzie mu wierzyli.

Nie twierdzę, że należy tamtą metodę powielać, są inne sposoby uprawiania skutecznej polityki informacyjnej, ale ona musi być, bo gdy jej brakuje, dochodzi do sytuacji ja ta obecna ze służbą zdrowia i odpłatnością za leki. Informacja o tym, co, gdzie, kiedy, dlaczego i co nas czeka w najbliższej przyszłości a co w dalszej jest prawdopodobnie równie ważna jak sama reforma, bo pozwoli ze względnym spokojem podejść do tego , co konieczne i nieuniknione i spokojnie czekać na rezultaty. I nie może to być herbata po obiedzie, gdy ludzie są już nabuzowani...

Może po prostu wystarczy uwierzyć, że ten rząd naprawdę nie powstał po to, by wyniszczyć naród... A błędy? Nie było i nie ma takiego rządu, który by ich nie popełniał. Błędy można i trzeba korygować a histeria na pewno w tym nie pomaga!

16:17, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
środa, 28 grudnia 2011
I już po...

Jak zwykle celny strzał! ;))))

A tak było cicho przez te kilka dni bez polityki! Tak dobrze!

14:12, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
wtorek, 27 grudnia 2011
Udane czy udawane, czyli:-Podaj dalej!

Nocne rozważania w radiowej Trójce pod hasłem: "Święta udane czy udawane" kazały mi się zastanowić, jak to z tym u mnie było i - dalibóg!- było całkiem dobrze.

Mam wrażenie, że tak długo, jak długo przybycie do rodzinnego domu nie staje się przykrym obowiązkiem, wszystko jest w porządku a współbiesiadnicy wigilijnej wieczerzy zupełnie zadowoleni. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że święta miałam nawet bardzo udane. I to absolutnie całe święta- było wesoło i rodzinnie- tak jak zawsze chciałam.

Trochę wyprzedziliśmy pojawienie się betlejemskiej gwiazdy, jako że synowie spieszyli się na drugą wigilię, ale zaakceptowałam to bez problemów, bo w końcu jeśli pracowe czy polityczne opłatki urządza się tydzień wcześniej, to te dwie czy trzy godziny we właściwym dniu też nie robi wielkiej różnicy.

Wieczorem obejrzałyśmy z córką film- "Podaj dalej". Głównie zachęciła nas obsada, bo tytuł- rzekłabym- nie był szczególnie atrakcyjny. Nazwiska: Kevina Spacey'a, Helen Hunt i Joela Osmenta mówiły same za siebie. Obejrzałam ten film z dużą przyjemnością, choć ani to komedia, ani film szczególnie lekki- za to z przesłaniem.  Ogólnie przyjęło się mówić, że filmy tego typu są kiczowate, przesłodzone, wyidealizowane, amerykańskie całą gębą! Może i tak- nie będę się spierała! Mnie się podobał.

Pokrótce treść filmu. W szkole zatrudniają nowego nauczyciela /Spacey/. Uczy w klasie, do której chodzi syn /Osment/ alkoholiczki /Hunt/. Zadaje dzieciakom roczne hasło- co możesz zrobić, by naprawić świat. Chłopczyk wymyśla akcję "podaj dalej", która polega na tym, że robi się bezinteresownie coś dobrego i ważnego dla trzech przypadkowych osób, przy czym prosi się je tylko, by- jeśli zechcą-  wyświadczyły jakieś dobro kolejnym trzem osobom. I wokół tego rozgrywa się treść filmu.

Rozwalają mnie takie filmy, ale pozytywnie rozwalają, bo rzeczywiście wystarczy tak niewiele, żeby dobro rozprzestrzeniło się po świecie niemal z prędkością światła... a jednocześnie tak opornie to w rzeczywistości idzie.

Zawsze z ogromną sympatią kibicuję akcjom typu: Dzień Życzliwości, Dzień Uśmiechu, nawet Walentynki... Wydaje mi się, że u nas buractwa i gburowatości jest dużo za dużo i że każda podobna akcja choćby o ułamek milimetra jednak przybliża nas do radośniejszego życia.

No, to niniejszym ogłaszam swoją akcję: do końca tego roku, każdego dnia, zrobię coś, co sprawi komuś przyjemność- nawet zupełny drobiazg ale z uśmiechem! W końcu to tylko kilka dni... a jak i mnie sprawi przyjemność- to przedłużę! ;))

21:14, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
piątek, 23 grudnia 2011
Jeśli to nie problem...

Jeśli to nie problem, wklejcie to na swoje blogi- dostałam e-mailem od swojej córki. Nie problem, córeńko! Życz swojej koleżance, także ode mnie, udanego zabiegu i szybkiego powrotu do zdrowia!

http://rakwspak.blog.pl/

Miałam dziś wstawić sympatyczny, zabawny mikołajowy obrazek i nie umiem. W zamian za to niech idzie własnoręcznie zrobiona przez mojego wnusia bożenarodzeniowa gwiazda, którą w ubiegłym roku przyozdobił wigilijny stół.

Spokojnych, zdrowych, dobrych Świąt wszystkim życzę!

17:33, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Najwyższy czas!

Prokuratura wystąpiła o uchylenie imunitetu dla posła Macierewicza.

Wygląda na to, że ze mnie mściwy zawziętus, ale przyjęłam tę wiadomość z uczuciami, jak poniżej:

- satysfakcji pt. "oliwa sprawiedliwa..." i zadowolenia- nie ma u nas świętych krów!

- ulgi - nareszcie i lepiej późno niż wcale,

- niepokoju - żeby się tylko Tusk nie wypłoszył PiS-owskiego rabanu,

- niedosytu - tego samego oczekuję dla Ziobry, żeby przez tego pana nikt już nigdy zdrowia i życia nie był pozbawiony... i dla Kaczyńskiego- za całokształt.

Nawet nie to, że marzę dla nich o wieloletnich wyrokach. Chyba wystarczyłoby mi, żeby zło zostało uczciwie nazwane a ci ludzie zostali pozbawieni prawa sprawowania jakichkolwiek urzędów, nawet na najniższych szczeblach, żeby nie mieli już możliwości zaszkodzenia komukolwiek.

Czasem staje mi przed oczami ta nieszczęsna szafa Lesiaka, taka nijaka i pusta...może nie pusta, może rozsiadły się w niej wszystkie kompleksy prezesa, jego niespełnienia i rozczarowania, jego złość i zawiść, może to z niej wykluły się zalążki IV RP?...

Jakby na to nie patrzeć, dobrze byłoby ponazywać miniony okres i dobrze pilnować, żeby nam przez przypadek nie wrócił!

20:04, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
niedziela, 18 grudnia 2011
Tyle mi zostało

No, właśnie! To tyle mi zostało po pięknej jemiole, którą kupiłam tydzień, no może 10 dni temu, na targu.

Po raz pierwszy przytrafiło mi się coś takiego a jemiołę kupuję przed Świętami już od lat. Zawsze stała miesiącami i choć jej listki usychały, to żaden nie odpadł. Tej opadały nie tylko listki ale całe gałązki. Zupełnie nie wiem, o co chodzi! :((

Trudno! Nie będzie całowania pod jemiołą, bo drugiej już nie kupię! Tradycja tradycją a wyrzuconej forsy szkoda!

09:47, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
sobota, 17 grudnia 2011
Ludzie!! Jaki kryzys??!!!

Umówiłam się dziś z córcią, żeby mi pomogła kupić ostatnie prezenty. Byłyśmy w Arkadii. Takie wściekłe tłumy, że w kolejce do kasy czeka się dobre parę minut. Ceny- daj Boże zdrowia! I, o dziwo, wcale to ludzi nie zniechęca. To jak to właściwie jest z tym kryzysem?!

Zziajana, spocona i zmęczona do granic uznałam, że zakupoholicy to wyjątkowo twardzi ludzie i jak to dobrze, że Mikołaj częściej prezentów nie roznosi! ;))

Miłych zakupów, kto jeszcze nie zrobił! :)

17:47, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
piątek, 16 grudnia 2011
Suwerenność i niepodległość po polsku

Mój małżonek często powołuje się na krzywą Gaussa, wedle której skrajności in plus i in minus mieszczą się po przeciwnych stronach i zajmują niewielką część na tejże krzywej a cały obszerny środek zajmują normalsi, przeciętniacy, czyli tzw. średnia krajowa. I dotyczy to każdej dowolnie wybranej dziedziny życia.

To odwołując się do owej krzywej nietrudno wykalkulować, że skoro ok. 60% Polaków zaakceptowało przynależność do Unii, to tym samym większość z nas przynajmniej z grubsza wie, że coś za coś: w tym miejscu będą korzyści, ale w tamtym to my będziemy musieli się podporządkować i ustąpić ze swojego. I tak jest w porządku, i na tym mniej więcej polega solidarność i uczciwy układ: pomóż mi, bo jestem w potrzebie, za to ja pomogę ci, gdy ty tej pomocy będziesz potrzebować.

I albo przyjmiemy, że suwerenność i niepodległość nie ma tu nic do rzeczy, albo uznajemy, że sam akt podpisania przynależności do Unii już jest utratą tychże.

Ale nie wzięliśmy pod uwagę skrajności na krzywej Gaussa, które przyjęły dość interesujący punkt widzenia, a mianowicie- że tak długo pielęgnujemy własną suwerenność i niepodległość, dopóki to my wyciągamy rękę po cudze pieniądze, ale z chwilą, gdy ktoś inny do nas się zwróci o pomoc, podnosimy raban, że to zamach na naszą niepodległość.Trzeba przyznać, że oryginalny tok myślenia.

Ja takiego toku myślenia nie uznaję! Mam wrażenie, że spokojnie mieszczę się w grupie średniaków a na mój domowy prywatny użytek uznaję pewne wartości, które wydają mi się być istotne. Jeżeli wyciągam rękę po datki z wewnętrznym przekonaniem, że nigdy i nikomu ich nie oddam, to nie tylko jestem żebrakiem bez krzty honoru, ale i oszustem, żerującym na cudzej naiwności. Jeżeli to samo robię w stosunku do wroga, to zwyczajnie się prostytuuję, oddając w pacht wszelkie bogoojczyźniane hasła i symbole za przysłowiowe miedziaki. Bo suwerenność i niepodległość można zachować jedynie wtedy, gdy człowiek jest wewnętrznie wolny, gdy ma równe prawa z innymi, ale i równe obowiązki i to nie obowiązki wymuszone, ale podjęte dobrowolnie.

Dlatego nie ma we mnie zgody na histeryczne wrzaski i niepodległościowe marsze, udawanie XIX patriotyzmu z machaniem szabelką i powiewaniem sztandarami, bo to puste i jałowe gesty, bo może warto we współczesnej Europie przestać na siłę szukać wrogów a o honor Polski dbać nie pyskowaniem, ale uczciwą i rzetelną pracą w kooperacji z innymi krajami, bo i cel jest dla wszystkich ten sam- bezpieczny i spokojny rozwój całej wspólnoty.

16:01, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Specjalista od wojowania

Podobno rysunek powstał rok temu a wciąż aktualny! Bo pan od wojny polsko-polskiej co prawda na szczęście nie jest przy władzy, ale potrafi jeszcze  nasiać sporo zamętu w kraju i przysporzyć wstydu za granicą! :(

Marzę o tym, żeby osiadł wreszcie na zasłużonej emeryturze, otoczony szczelnie ochroniarzami, bo skłonności do wojowania bynajmniej nie muszą iść w parze z własną wojowniczością a poczucie bezpieczeństwa jako nieprzeciętny mąż stanu mieć trzeba, tym bardziej że wróg wokół czyha!! ;))

***

A w ogóle to nie rozumiem, co tu świętować??!

Jacyś dziwni jesteśmy- ciągle ta martyrologia. A może by tak raz radośnie? Że to fajnie, że było-minęło, że jest spokój, że kraj się rozwija i pięknieje. I że specjalista od wojowania prędzej czy później zupełnie straci na znaczeniu! :)

15:14, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm