RSS
niedziela, 30 grudnia 2012
Wsiąkłam z kretesem

Długo broniłam się przed "Millennium". Przerażała mnie objętość tej trylogii. Zresztą nie przepadam za kryminałami. Ale jakoś tak wyszło, że postanowiłam przynajmniej spróbować zmierzyć się z tą cegłą i...

Jestem już prawie w połowie pierwszego tomu, czytam z wypiekami na twarzy i trudno mi się oderwać. Jeszcze trochę i okaże się, że pasjonuję się kryminałami. ;)) A może to nie jest typowy kryminał??

22:02, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
czwartek, 27 grudnia 2012
Bingo!

Demotywatory są dla mnie niewyczerpaną kopalnią inspiracji. Tak i teraz:

Zawsze zachwycały mnie celne spostrzeżenia socjologiczne, okraszone dużą dawką humoru a podane z lekkością i wdziękiem.

Bo kto z nas nie miał wśród rodzinnych doświadczeń przepychanek o karpia czy plamy na śnieżnobiałym obrusie? Kto nie przeglądał gazety, żeby sprawdzić, czy w tym roku też dołożyli sianko, czy przestali sobie tym d... zawracać i trzeba będzie samemu się postarać...

Jednocześnie "Świąteczne bingo" lustrzanym odbiciem pokazuje, jak dalekie od ideału są nasze rodzinne, wigilijne spotkania, jak bardzo przydałby się jakiś świeży impuls- a może przeciwnie: powrót do duchowej tradycji- i jak trudno to przeprowadzić.

Jeszcze przed Wigilią p. Grażyna Dobroń /radiowa Trójka/ zaprosiła do studia faceta /podejrzewam, że psycholog albo socjolog/ i obydwoje postawili sobie za punkt honoru nauczyć religijnych szaraczków wprowadzania pozytywnych zmian w wigilijnej obrzędowości, aby tym samym wrócić do głębi przeżywania. Duchowość aż się uszami wylewała, a propozycje- co jedna, to ciekawsza!

Przyznam, że wspólne śpiewanie kolęd z podkładem karaoke- w końcu w każdym domu są już tablety!- wydało mi się dość ekstrawaganckie a rozpisywanie konkretnych postanowień na kolejny rok mało sensowne, jako że się o nich zapomina już po kilku dniach. Urzekł mnie pomysł nr 1, tj. przygotowanie karteczki i ołówka dla każdego uczestnika wieczerzy i polecenie, aby napisał 3 pozytywy na rzecz sąsiada, powiedzmy po swojej prawej stronie. I tak np. teściowej, której z serca nie znosimy, możemy napisać, że cenimy ją za jej zdolności kulinarne, jesteśmy wdzięczni, że oddała nam swoją córkę, czy też doceniamy, że troszczy się  o nas i interesuje się naszym życiem. I tak dalej, i tak dalej! Teściowa też coś napisze i wszyscy obdarowani karteczkami będą szczęśliwi i uduchowieni a owa karteczka stanie się dla każdego najcenniejszym prezentem choinkowym i będzie przechowywana pieczołowicie przez rok cały niemal jak relikwia.

Nie wiem, może ja jestem zepsuta i cyniczna, ale turlałam się po łóżku ze śmiechu, bo natychmiast wyobraziłam sobie miny moich najbliższych i ich spontaniczne reakcje.

Mam już nieco doświadczeń na polu innowacyjności, bo ileś lat temu usiłowałam na niwie domowej zaszczepić Walentynki, które - jako sympatyczne i radosne święto- bardzo mi przypadły do gustu. Nie muszę dodawać, że gucio mi z tego wyszło i pomysł zdechł śmiercią naturalną- z braku zainteresowania.

Nie wyszło, gdy ja byłam inicjatorem i wykonawcą, więc jak może się udać, gdy swój pomysł zechcę narzucić innym??! Nie ma prawa, choćby przez przekorę- i pan psycholog powinien mieć tego świadomość, tak mi się wydaje. Przy czym nie biorę już pod uwagę tego, że jakaś niekontrolowana reakcja może stać się zarzewiem niezłej awanturki...

Niby rozważania nie na czasie, bo po świętach, ale... może coś fajnego za rok przyjdzie nam do głowy?... z pomocą i podpowiedzią pana psychologa albo i bez?... ;))

15:05, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
piątek, 21 grudnia 2012
Krok za krokiem...

... idą święta!

                                                     

Zapachniało leśnie i korzennie. Gotuje się kapusta z grzybami- jak co roku. Dzieciaki nie śpią z emocji przed mikołajową wizytą...

I może ta powtarzalność sprawia, że są tak oczekiwane?...

Kochani!

Każdemu tego, czego pragnie najbardziej: miłości, zdrowia, spokoju, przyjaźni, podróży... i wielu ciepłych wzruszeń przy wigilijnym stole, i samego dobra na 2013 rok! Wszystkiego NAJ! :)

04:04, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
niedziela, 16 grudnia 2012
Czyszczenie rodowych sreber

Żeby nie było wątpliwości- oczywiście żadnych rodowych sreber nie mam, nierodowych zresztą też nie! Za to mam kilka srebrnych pierścionków, które kocham do szaleństwa i noszę bez opamiętania, zdejmując jedynie w sytuacji wyższej konieczności, czyli np. do gniecenia ciasta na pierogi.

W sanatorium zalecono mi m. in. kąpiel w siarce. Kąpiel to kąpiel! Wiele się nie zastanawiając, weszłam do wanny. Szczęśliwie w ostatniej chwili zwróciłam uwagę na to, że zapomniałam zdjąć zegarka /o pierścionkach nawet przez chwilę nie pomyślałam/, ale ponieważ byłam już w wannie i nie chciało mi się z niej wychodzić, to po prostu lewą rękę oparłam o brzeg wanny a prawą beztrosko się ochlapywałam. Po chwili coś przestało mi się podobać: pierścionki paskudnie poczerniały, łańcuszek na szyi też. O, ja-cie!! To nieźle!

Po zakończeniu kąpieli drobne pretensje zgłosiłam do rehabilitanta, że mógłby uprzedzać o konsekwencjach. Nie odnotowałam, żeby się moją uwagą specjalnie przejął. Powiedział mi tylko, że można doczyścić pastą do zębów.

Już nie skomentowałam, że znam lepszy sposób. Oto on:

Na spód garnka kładziemy folię aluminiową, na nią poczerniałe srebro, dodajemy trochę soli, zalewamy wodą i parę minut gotujemy. Wyjmujemy i dokładnie osuszamy. SREBRO JEST JAK NOWE!!

Do końca sanatoryjnego pobytu żadnych babskich ozdóbek już nie zakładałam a w domu poczerniałe drobiazgi odnowiłam bez najmniejszego problemu.

10:01, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
piątek, 14 grudnia 2012
Spieszę się wytlumaczyć

Październikowych dni tłumaczyć nie będę, bo wszystko wiadomo. W początkach listopada dostałam skierowanie do sanatorium. Przyznam, że spadło jak z nieba /po półtorarocznym oczekiwaniu/. A potem wpadłam w wir przygotowań: gromadzenie dokumentacji, pakowanie, wreszcie wyjazd.

3 tygodnie "u wód" przeleciało, powrót i nadrabianie zaległości- domowych, towarzyskich, papierowych, różnych. Przez cały ten czas nawet nie otworzyłam komputera.

A kiedy wreszcie otworzyłam, pomyślałam, że nie będę się pchała ze swoimi mądrościami, bo najpierw należałoby sprawdzić, co słychać u blogowych znajomych. No i wsiąkłam z uszami, bo przez ponad półtora miesiąca mojej tu nieobecności nazbierało się czytania, że hej! Nie jestem w stanie tego wszystkiego ogarnąć, bo to i Święta zbliżają się szybkimi krokami, i za różne rzeczy brać się trzeba, toteż i czas dzielić w miarę sensownie.

Wybaczcie, jeśli do kogoś zajrzę z opóźnieniem. Powolutku, powolutku jakoś wyjdę na prostą. ;)

18:45, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
wtorek, 11 grudnia 2012
Po prostu

Po prostu: bardzo Wam wszystkim dziękuję - za to, że jesteście i za to, że i ja z Wami mogę znowu być. BBM

22:05, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm