RSS
środa, 31 grudnia 2014
Gdzie spędzam?...

Jak zwykle piękną podpowiedź znalazłam na Demotywatorach:

Odpowiedź byłaby akuratna dla starych ludzi+ osób  świętujących z kieliszkiem w ręku samotnie przed telewizorem, gdyby... No, właśnie! Gdyby nie to, że te programy stały się nie do oglądania.

Nie twierdzę, że są złe, słabe, chałowate- skądże znowu! Na żywo mogą być- i najprawdopodobniej są- znakomitą formą zabawy dla wszystkich, bo dochodzi dreszczyk emocji, wieczorny nastrój i odrobina alkoholu szumiąca radośnie pod czapką!

W telewizji są dla nikogo: starzy nie zrozumieją- nie ich muzyka, młodych żadna miarą nie usatysfakcjonują... Zresztą nie wiem, to tylko moje osobiste sylwestrowe podsumowanie z kilku ostatnich lat. Za każdym razem łudziłam się, że będzie dobry program i za każdym razem byłam mocno rozczarowana. Może już taka grymaśnica się zrobiłam a innym się podoba? Nie wiem. Być może...

W każdym razie w tym roku nie zamierzam już sprawdzać jakości telewizyjnej sylwestrowej rozrywki i organizuję sobie Sylwestra wedle własnych upodobań, tj. będzie u mnie maraton filmowy! Nieobejrzanych dotąd filmów na DVD mam całkiem sporo, więc będzie z czego wybierać i co oglądać- do wyboru, do koloru: komedia?- proszę bardzo, psychologiczny, obyczajowy?- też są!...

I myślę, że będzie to całkiem w porządku wieczór! :))

I tak oto zbliżamy się do życzeń.

 

Znowu wtopa! W tym miejscu  ^  miał być HAPPY NEW YEAR, ale nie postawiłam kursorka i fotka poleciała na początek a skasować już nie umiałam. No i trudno! Życzenia przez to wcale mnie serdeczne nie będą!;)

NIECH NOWY ROK WSZYSTKIM NAM PRZYNIESIE NOWE NADZIEJE, WIĘCEJ OPTYMIZMU I DUŻO SIŁ WITALNYCH. NIECH NIESIE RADOŚĆ, SPOKÓJ I BEZPIECZEŃSTWO NASZYM RODZINOM. NIECH BĘDZIE DOBRY DLA WSZYSTKICH! :))

13:48, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
wtorek, 30 grudnia 2014
Pochodzić w cudzych butach

 

Poświąteczne lenistwo zaowocowało myszkowaniem po internecie. I trafiłam... filmik jest krótki, ale dostarcza dużo mocnych wrażeń.

Człowiek słyszy o różnych historiach, ma wrażenie, że rozumie, że współczuje, ale to wszystko jest naskórkowe. I dopiero założenie cudzych butów pomaga spojrzeć inaczej, głębiej, pozwala dotknąć dramatu rodziny z ciężko chorym dzieckiem.

Być może w tym, co napiszę, będzie coś okrutnego, ale poczułam ogromną wdzięczność dla Losu, że- nie oszczędzając mi w życiu wielu trudnych chwil, trudnych sytuacji- pozwolił mi nie doświadczyć tego, co dla matki/ojca najbardziej tragiczne: nieuleczalnej choroby własnego dziecka.

***

Odszukałam namiary, różne sposoby pomocy dla tego hospicjum. Jeśli kogoś to zainteresuje, będzie super.

http://www.hospicjum.wroc.pl/jak-pomagac

16:10, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
niedziela, 28 grudnia 2014
Nie mogłam się doczekać!

Nie mogłam się doczekać, kiedy i ja będę miała jakiś jubileusz- i za nic nie wychodziło: jakiegoś okrągłego komentarza- nie, bo nie umiem tego odszukać; równa ilość lat? nie dość że nierówno, to jeszcze o rok pomyliłam! ;(

To niech chociaż będą strony- 100 to ładna liczba, chociaż przez 7 lat pisania, to też nie mam się czym szczególnie pochwalić, ale- jak powiadała moja babcia- lepszy rydz niż nic! Toteż świętuję uroczyście setną stronę bloga i zapraszam na wonną herbatkę! :))

16:56, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
sobota, 27 grudnia 2014
Inaczej niż zwykle

Inaczej, ale też super!

Co roku wszyscy gromadzili się w rodzinnym domu na wigilijnej kolacji, ale że rodzinne domy są zdublowane, to wigilijne kolacje odbywały się o zupełnie niezwykłych porach, po czym młodzi z latoroślami ruszali do domu rodzinnego nr 2. Żeby nie było, to nacisk z naszej strony nigdy nie był stosowany- chcieli, to dzielili siebie pomiędzy rodziny. Aż się zbuntowali, czemu się bynajmniej nie dziwię, bo dotychczasowy rodzinny obyczaj był zgoła morderczy i nie satysfakcjonujący w zasadzie nikogo, no, może poza dziećmi, które Mikołaj hojnie obdarowywał w obu rodzinach.

Ustaliliśmy wspólnie, że najwyższy czas na zmianę- jedna wigilia u nas, za rok u drugiej rodziny. Zaczęło być bardziej normalnie i mniej wyczerpująco dla młodych. Ale daj palec... ;)) W tym roku zostaliśmy jedynie z córcią i najstarszym wnukiem- tak wyszło!

I też było fajnie!

Nie było składania życzeń każdy każdemu, jak dotąd. Stanęliśmy blisko przy sobie, chwyciliśmy się za ramiona, trochę jak w tańcu pogo, przytuliliśmy do siebie- tak blisko, tak serdecznie i już nawet słowa przestały być potrzebne... Potem podzieliliśmy się opłatkiem.

A kontakt z pozostałymi też był! Takie mamy czasy, że nie tylko słychać ale i widać na odległość, więc niby byliśmy daleko od siebie a przecież wciąż blisko, bo tak naprawdę nie odległość jest ważna a prawdziwa więź, która łączy mimo kilometrów!

21:50, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
niedziela, 21 grudnia 2014
Do zobaczenia za trochę!

Czas świąteczny nie sprzyja bieganiu po blogowisku. Niby większość prac już poza, ale wciąż okazuje się, że warto by jeszcze to, tamto czy owo. A czas ucieka! Tak więc, Kochani, do zobaczenia za trochę! A tymczasem:

    Zdrowych, spokojnych, dobrych Świąt w otoczeniu serdecznych, przyjaznych ludzi! Miłej atmosfery, dobrej, sprzyjającej spacerom pogody, wielu uśmiechów i wzruszeń oraz tradycyjnych smakowitości na stole ! :))

20:38, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
czwartek, 18 grudnia 2014
Będzie dużo zdjęć. No, trudno!

Tym bardziej "no, trudno", że robione małpką i przez patałacha fotograficznego, czyli mnie. Wychodzę z założenia, że na artystyczne zdjęcia w moim wykonaniu nie ma już żadnych szans, więc robię takie, jakie mi wychodzą- ot, dla zatrzymania chwili i odświeżenia pamięci przy późniejszym przeglądaniu. I całkiem mi z tym dobrze! ;)

Zacznijmy od tego, że córcia sprezentowała nam  koncert, firmowany przez Opanię- piosenki Cohena i Nohawicy.

W tym układzie warto było wykorzystać wieczór maksymalnie i tak też zrobiliśmy- zaplanowaliśmy spacer Traktem Królewskim.  A oto relacja:

Wystawa rzeźby / zabij, nie zakodowałam autora/ki! ;(/ przy schodach ruchomych a potem już tylko światła, światełka, migotki, kolory- oczopląsu można dostać!

Zamek wygląda tu jak mocno wyplamiony, tymczasem biegały po nim świetlne gwiazdki w różnych wielkościach i kształtach. Całkiem sympatycznie to wyglądało!

Takie i zbliżone prezenty zauważyłam w trzech miejscach. Przy palmie kilka zielonych paczek+ fotel Mikołaja, sygnowane przez Bank Spółdzielczy. Po drodze fioletowa bombka, widziałam ją już w ubiegłym roku. Tym razem nie było dyliżansu- może przeniesiony w inne miejsce. Szkoda, bo ciuchcia i zegar- jak dla mnie- były mocno przedobrzone i przedekorowane!

Ale dzieciaki się cieszyły i to najważniejsze! :)

Ja najbardziej lubię jednobarwnie podświetlane drzewa. Tysiące drobniutkich światełek zawsze robi na mnie duże wrażenie.

Pałac Prezydencki prezentował się całkiem okazale, chociaż...

...za bardziej eleganckie, stonowane, uznałam to podświetlenie.

 Przy Placu Trzech Krzyży w lewo i jesteśmy u celu!

Koniec zdjęć!

Została jeszcze tylko krótka recenzja ze spektaklu.

No, tak! I jak tu zacząć, żeby nikogo nie zniechęcić a swoją subiektywną prawdę jednak przekazać. No powiedziałabym, że duet Józefowicz i Opania, to pewien mezalians- jak mi się wydaje- mało korzystny dla obu panów. To trochę tak jakby marcepanowy tort posmarować smalcem i na wierzchu położyć kwaszonego ogórka.

Józefowicz to eksplozja formy: dużo, głośno i z przytupem, Opania to piosenka literacka a jeśli żart to taki z łotrzykowskim mrugnięciem okiem, przyłapanego na gorącym uczynku uczniaka- nic dosłownego i masa wdzięku. Sama się zastanawiałam, jak to się stało, że obaj panowie zdecydowali się współpracować ze sobą, bo to dwa różne style, dwa różne temperamenty, powiedziałabym nawet- samo różne, nie do porównania.

Zgrzeszyłabym, gdybym powiedziała, że spektakl mi się nie podobał. Zdecydowanie warto było go obejrzeć, choćby dla kilku piosenek Opani i Machalicy.  Z młodego zespołu zdecydowanie wyróżniała się czarnula o ciekawej barwie głosu- niestety, nie wiem, jak się nazywa.

Dużo mieszanych uczuć, bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego!

19:01, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Jaka choinka?

Od lat ubieramy żywe drzewko. Co prawda jeszcze miesiąc po rozdekorowaniu zbiera się po kątach opadłe igły, ale świadomość, że była prawdziwa choinka rekompensuje wszelkie niedogodności.

W tym roku chyba będzie inaczej. Będzie nas mniej i sami dorośli, więc można nieco poluzować. Trzeba będzie wyciągnąć z piwnicy sztuczną choinkę i sprawdzić, w jakim jest stanie po tak długim okresie nieużywania. Bo może się okazać tak zniszczona, że zwyczajnie nie do użytku- i wtedy znowu stanie żywa! ;)

W internecie, jak zwykle można znaleźć szereg ciekawych a zabawnych choinkowych propozycji. Kilka wybrałam:

Choinka z papieru...

Choinka z gałęzi...

Choinka z kartonu...

***

Ale wszystkie przebija choinka szpitalna! Trzeba przyznać, że pomysłowości ludziom nie brakuje! :))

16:01, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
sobota, 13 grudnia 2014
Sfałszowano stan wojenny!

Sfałszowano stan wojenny, nie internowano prezesa!!

Takiego oto sms-a przeczytałam kilka dni temu na pasku Szkła Kontaktowego i uznałam, że warto go uwiecznić!

Bez większych emocji popatrzyłam na dzisiejsze scenki z marszu.

Popatrzyłam na p. Dudę- kandydata na prezydenta WSZYSTKICH Polaków, popatrzyłam też  na p. Glińskiego z pewnym współczuciem, że przepychany w ramach zapchajdziury na różne "najważniejsze" stanowiska państwowe, jeszcze nie czuje śmieszności i dyskomfortu takiej sytuacji.

Popatrzyłam na transparenty typu "PO samo zło" albo "bandyci z PO" i pomyślałam, że to, co zrujnował prezes przez kilka lat, będziemy naprawiać przez dziesięciolecia, jeśli w ogóle da się naprawić...

Posłuchałam haseł typu "raz sierpem" i pomyślałam, że ludzie już całkiem zatracili zdrowy ogląd, bo lewica jako taka ledwo dycha a tenże wykrzykiwany sierp i młot bardziej by do PiS-u pasował niż jakiejkolwiek innej partii.

Popatrzyłam wreszcie na prezesa otoczonego wianuszkiem ochroniarzy i pomyślałam, że jak on biedaczek miał się niby aktywizować w czasie stanu wojennego, skoro bez osobistej ochrony nie pojawia się nawet wśród swoich wyznawców. Zaiste, siła jego odwagi i wiary w krzewione przez siebie idee jest powalająca! ;)

A marsz był "W obronie demokracji i wolności mediów". Ciekawe! Nikt nie próbował rozgonić demonstracji, nikt nie próbował odebrać niesionych haseł, likwidować wystawionych do sprzedaży książek, telewizja to transmitowała, to gdzie ten brak demokracji i wolności??! Dziwne bardzo!

17:05, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
czwartek, 11 grudnia 2014
Kto zatęsknił za Hofmanem- ręka do góry!

I po co było tęsknić? Niepotrzebnie! Już znowu jest cała ekipa hiszpańskich wycieczkowiczów pełna gotowości do wykręcania kota ogonem i bicia się w cudze piersi, jako że w obrębie PiS-u to tylko drobne nieprawidłowości są... Patrzeć na nich nie mogę, że o słuchaniu nie wspomnę!

Jakiś się ten mój blog mocno apolityczny zrobił, ale to chyba naturalna kolej rzeczy, bo organizm musi się jakoś bronić przed autodestrukcją. Lepiej posłuchać muzyki.

Zupełnie nie wiem, na co nacisnęłam i cały akapit się powiększył i wytłuścił. Nie planowałam tego, ale skoro samo się zrobiło, to widać ważne?... No, to dawaj muzykę! ;)

13:36, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
wtorek, 09 grudnia 2014
A my se latamy samolotamy!

Ale miałam wczoraj intensywny dzień.

A było to tak. Dostałam ofertę biletu lotniczego do Wrocławia- w tę i z powrotem jednego dnia, w ramach prezentu zresztą, więc grzechem byłoby z takiej oferty nie skorzystać. Decyzja zapadła.

Podobno we Wrocławiu otwarto nowe oceanarium, więc warto je obejrzeć. Niewiele brakowało a nic by z tego nie wyszło, bo pani przy kasie nie była zorientowana w najnowszych wytycznych /czynne od 10.30 a nie od 12.00- jak początkowo sądziła/. Ostatecznie wszystko się wyjaśniło, kupiłam bilet i...-teraz uwaga! niespodzianka! w środku spotkałyśmy się z koleżanką z blogowiska!! :) Oczywiście wcześniej dogadałyśmy się telefonicznie, uzgodniłyśmy znaki szczególne ubioru- jako że widziałyśmy się po raz pierwszy. Urocza dziewczyna! Gadało nam się tak, jak byśmy były starymi znajomymi. Obejrzałyśmy razem, co było do obejrzenia, pogadałyśmy- było super!

Potem jeszcze wspólna wędrówka po ulicach Wrocławia, po świątecznym jarmarku. Mini dokumentacja zdjęciowa poniżej.  Fachowe zdjęcia wrocławskich wodnych okazów na pewno zachęcą do odwiedzenia tego miejsca. Moje fotki są jedynie dowodem, że nie poniosła mnie fantazja i we Wrocławiu byłam naprawdę! ;)

Wejście do oceanarium. Schodzi się poniżej i...

Za szybami dno oceanu. Wygląda to niesamowicie, bo ogrom obrazu aż przytłacza.

Rybki małe, rybki duże... płaszczki były, i rekiny, choć niewielkie- może dzieci, albo taki gatunek? Tak czy owak było na co popatrzeć. Szczególne wrażenie robił tunel wodny i robiło się lekko nijak, gdy płaszczka przepływała nad głową. Ale dzielnie pokonałyśmy ten odcinek.

Dwukrotnie chwyciłam nurka przy pracy, ale jedno zdjęcie zupełnie mi nie wyszło, bo woda była bardzo zanieczyszczona i nurek wyglądał w tym ogromniastym akwarium jak niewyraźny cień.

Już poza obrębem ogrodu reklama parku dinozaurów.

I jeszcze wrocławskie krasnale, które pojawiają się nagle w różnych dziwnych miejscach i cieszą oko przybysza.

Miło było, ale się skończyło. Wesołych Świąt! Żegnaj, Wrocławiu! Żegnaj sympatyczna Wrocławianko! /wiem, że w normalnym układzie należałoby napisać małą literą, ale to celowo, bo zamiast imienia! :)/ Raz jeszcze bardzo Ci dziękuję za wspólne wędrowanie po Twoim mieście!

No i na koniec trochę adrenaliny. Wylecieliśmy z Wrocławia z niewielkim 5-minutowym opóźnieniem. Jak zawsze instruktaż, za co się najpierw łapać w razie wypadku, wygaszenie świateł. A potem już można sięgnąć po gazetę. Nie zdążyłam dokończyć /dość długiego/ artykułu, gdy stewardesa poleciła sprawdzić pasy. Zerknęłam na zegarek- do lądowania było jeszcze 25-30 minut. I w tym momencie po grzbiecie przebiegło mi kilka mrówek!

Niepotrzebnie! Wylądowaliśmy w Modlinie 20 minut przed czasem! :))

To była bardzo fajna wycieczka!

19:50, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm