RSS
niedziela, 31 grudnia 2017
Może to niegłupie?...

Może to niezły pomysł- skupić się na dobrych rzeczach, żeby nie pozwolić przytłoczyć się złu...

Wszystkiego najlepszego nam wszystkim, żeby nie opuszczała nas nadzieja i wiara w zwycięstwo normalności! Dobrego roku! :)

 

12:48, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
środa, 27 grudnia 2017
Ipo

Święta, święta, ipo świętach...

Choinka zaczyna się sypać, poświąteczne resztki będą dojadane pewnie do nowego roku...

Wędlinę zakupioną na święta przesmażyłam z cebulką, żeby przedłużyć jej żywot, bo w czasie świątecznych posiłków nie został zjedzony nawet plasterek! Szczęśliwie dużo wędliny nie kupowałam.

Jak co roku- wszyscy najedzeni, obdarowani, zadowoleni. Chyba, bo atmosfera była bardzo sympatyczna i wyglądało na to, że wszyscy się ze sobą dobrze czuli.

Choinka w tym roku wyjątkowo okazała  i - jak co roku- tolerancyjna. Zgodnie współistniały na gałązkach: bombki krajowe słomiane i wiklinowe złocone-pewnie chińskie, łańcuchy stareńkie jeszcze z tzw. pazłotek cukierkowych, cierpliwie zbieranych przez długi czas, ugniatanych potem pracowicie przez dzieci- no i i te współczesne, ze srebrnego staniolu czy folii... szkło i drewno, glina i papier, mydło i powidło- wszystko! Zbiory gromadzone przez lata i tylko ich ilość zawieszana na gałązkach się zmieniała, w zależności od wielkości choinki. Zresztą nawet teraz, przy dużej choince, wszystkie ozdoby się nie zmieściły.

A przy ubieraniu zawsze wspominki- skąd i z jakiego okresu zabaweczka czy ozdóbka pochodzi...

Do ubierania choinki chętni się zawsze znajdą, gorzej z rozbieraniem.To zajęcie już raczej nie jest lubiane. Ale za wcześnie, żeby się tym martwić. Sypie się, to się sypie- jeszcze jakiś czas postoi! :))

Wszystkiego dobrego Wam poświątecznie! :)))

11:00, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 grudnia 2017
Przedświątecznie

Dostałam tę karteczkę, zachwyciłam się i chcę się nią podzielić z Wami wszystkimi.

Żal mi, że złoty, srebrny i czerwony haft na granatowym tle nijak się ma do oryginału, który jest delikatny jak nić pajęcza połyskująca kropelkami rosy.

Rękodzieło zawsze jest wartościowe, to rękodzieło jest wartościowe po wielekroć, bo poza tym że piękne, to tworzone i dzielone z innymi sercem.

Kochani! Niech te Święta będą dla Was ukojeniem i radością, niech przyniosą wiele ciepłych wzruszeń, niech pozwolą wyciszyć się i odpocząć skołatanym sercom, niech wleją w nie wiarę, że Nowy Rok będzie dla nas łaskawszy niż ten, który mija. ZDROWIA, OPTYMIZMU, POGODY DUCHA, NADZIEI NA LEPSZE JUTRO!

WESOŁYCH ŚWIĄT!:)

15:28, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
czwartek, 14 grudnia 2017
Kraj lat dziecinnych...

Ujawniłam się, że czasem miałabym chęć skonfrontować lektury wieku wczesnodziecięcego z ich dzisiejszym odbiorem i... przy jakiejś okazji dostałam w prezencie "Historynkę" L.M. Montgomery.

Z książkami bywa tak, że czasem czyta się je tak, jakby się ich wcześniej w ogóle nie czytało albo trafia się na jakieś zapamiętane fragmenty, albo odkłada się książkę po przeczytaniu paru stron, bo drażni infantylnością i sztucznymi problemami... Jest możliwość jeszcze innych reakcji. Moja była zupełnie niecodzienna: weszłam w atmosferę jak do przyjaznego, znajomego ogrodu- poczułam się jak u siebie.

To prawda, że dzieci były zupełnie nie z naszych czasów, ale wcale mi to nie przeszkadzało.

Pomyślałam, że musiałam tę książkę czytać w dzieciństwie kilka, może kilkanaście razy, skoro mi się aż tak pozytywnie zakodowała. Książka do psychicznego odpoczynku, akurat na nasze czasy.

***

A skoro udało mi się wygrzebać w internecie "Historynkę", to zaczęłam szukać dalej. I znalazłam! Tytuły mojego dzieciństwa: "Dom urwisów", "Księżniczka Dżawacha". Autorka- Lidia Czarska a właściwie Czuriłowa- Rosjanka. Rok pierwszego wydania- 1903... to dopiero starocie!

Nie próbuję już tego zdobywać, bo tu spotkanie z dzieciństwem mogłoby się okazać jednak rozczarowaniem, jako że pierwszą książkę mimo upływu lat dość dobrze pamiętam. Jej tonacja zbliżona do naszej "Trędowatej" mogłaby być obecnie zupełnie niestrawna a nie chcę sobie świadomie obrzydzać książek, które w dzieciństwie kochałam. Wolę myśleć o nich z wdzięcznością, bo ubarwiały moje dzieciństwo.

17:07, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
sobota, 09 grudnia 2017
Świąteczno-internetowa pomysłowość.

Widziałam już w internecie choinki w najprzeróżniejsze rzeczy ubierane, ale lampiony wykonane z mandarynkowych skórek zobaczyłam dopiero dziś.

Kiedyś spotkałam się z mandarynkami z nabitymi w skórkę goździkami. Nie dość, że to dość dekoracyjnie wyglądało, to jeszcze zapach był na cały pokój. Sprzedałam patent wnukowi i zrewanżował mi się teraz lampionami. Jeden taki od razu wykonał i muszę powiedzieć, że oliwa /zwykły olej kujawski!/ paliła się dość długo.

Trochę tu kiepsko widać podświetlenie, może trochę od dołu i przez wyciętą u góry gwiazdkę, ale to raczej wina światła w pokoju. Dla porównania na drugim zdjęciu nie ma góry mandarynki.

Oczywiście dla bezpieczeństwa lampion jest na szklanym spodeczku.

W internecie jest instrukcja, jak wykonać taką dekorację i jak można ją ozdobić, bo przecież niekoniecznie musi być wycinana gwiazdka na górze- wszystko zależy od inwencji dekoratora.

Mnie się ta mandarynkowa nowość bardzo podobała! :))

21:17, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm