RSS
wtorek, 31 marca 2009
Przedświąteczne

Czekałam na nieco cieplejsze dni, bo trudno brać się do mycia okien, kiedy rankami biały mróz na dachach domów. Pracę rozłożyłam, żeby się nie uszarpać do nieprzytomności a jednocześnie wyrobić się z generalnymi wiosennymi porządkami do świąt. Jak dotąd udało mi się obronić harmonogram prac i powolutku wszystko posuwa się do przodu zgodnie z założeniami. Niby miałam świadomość zimowego zaniedbania, ale dopiero po skończonej robocie ze zdumieniem stwierdzam, jak bardzo potrzebne było to sprzątanie.

Trochę w domu, trochę przed domem- ważne, że już  się rozkręcam a ból mięśni przestaje być dokuczliwy. Jeszcze trochę, jeszcze trochę i chałupa będzie jak nowa!  ;)))

19:39, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
niedziela, 29 marca 2009
...
16:51, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
niedziela, 22 marca 2009
"Pupendo"

Do kina chodzę rzadko, prawie od święta, natomiast bardzo lubię filmy. Jak to pogodzić? Wbrew pozorom wcale nie jest to takie trudne. Z reguły, pod koniec tygodnia, prasa zawiera dodatki w postaci filmów DVD. Cena przynajmnie o połowę niższa niż bilet do kina, film może obejrzeć kilka osób- jeśli wyjątkowo dobry to nawet kilkakrotnie, jest się wolnym i niezależnym odnośnie czasu oglądania. A przecież jeszcze jest i gazeta do poczytania... Same plusy!

Nie, nie kupuję wszystkiego jak leci. Na zewnętrznej stronie okładki zawsze jest parę słów recenzji, z której jakoś da się wywnioskować, jakiej wagi i wartości jest film i czy warto na niego te parę złotych poświęcić. Co prawda czasami można się nadziać, ale na ogół prawie każdy po wstępnej selekcji zakupiony film da się obejrzeć... a trafiają się też perełki bardzo cenne w domowej kinotece!

Ostatnio zakupiłam czeski film "Pupendo". Recenzja była nieco chaotyczna, zdjęcia też niekoniecznie zachęcające, tytuł dziwny - ale mam słabość do kina czeskiego. Czesi mają specyficzne spojrzenie na świat i ciepłą autoironię, której nam, niestety, brakuje. My o historii to albo z fanfarami i opatuleni w sztandary, albo- wcale; Czesi- z przymrużeniem oka i to mi się u nich niezwykle podoba!

Kapitalny film. Dawno się tak nie ubawiłam, choć w podtekście cały czas wisi pytanie:- No i z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie... 

07:32, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
piątek, 20 marca 2009
Z tęsknoty za wiosną.

Na takie stokrotki, niestety, trzeba jeszcze poczekać- dwa, może nawet trzy tygodnie...

Tymczasem usiłuję przywabić, zachęcić, zaczarować... żeby Pani Wiosna przestała nam grać na nosie, przestała chować się po krzakach i dmuchać chłodnym oddechem w nastroszone piórka zziębniętym ptakom, ale jak dotąd rezultaty moich zaklęć są opłakane... Cały czas zimno jak diabli!

15:16, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 marca 2009
p.s.

Wysłuchałam- bodajże w Jedynce- audycji o Irlandii i usłyszałam w końcówce tak oryginalne a ciepłe i przyjazne życzenia, że w środku nocy zerwałam się z łóżka, żeby zapisać. Mam nadzieję, że względnie dokładnie zapamiętałam:

- Niech zawsze będzie praca dla twoich rąk,

niech w twoim portfelu zawsze będzie moneta albo dwie,

niech po deszczu zawsze pojawi się tęcza,

niech przy twoim boku zawsze będzie przyjaciel, 

niech Bóg napełni twoje życie radością.

 

Ładne, prawda? Zastanowiło mnie tylko, że ani słowa o miłości. Irlandczycy się nie kochają, czy jak? A może wyżej od miłości stawiają przyjaźń?... ;)

18:47, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
wtorek, 17 marca 2009
Przechytrzyć łańcuszkowe groźby...

Dziś dostałam kolejny łańcuszek, widać nie wszystkich potencjalnych wysyłkowiczów udało mi się uprzedzić, że taka forma akcentowania własnej sympatii do mnie jest dla mnie trudna do strawienia... no, trudno! Treść nawet sympatyczna, więc przytoczę, licząc że z 10 osób nawet przypadkiem to przeczyta i ominą mnie wszelkie kataklizmy, które- gdybym tego nie rozesłała- jak nic spadłyby na moją skołataną głowę! I tak oto próbuję przechytrzyć zły los, ufając, że ma dość poczucia humoru, by to przyjąć! No, to do roboty!

-Dlaczego płaczesz?- mały chłopiec zapytał swoją mamę.

-Ponieważ jestem kobietą.- odpowiedziała mu.

- Nie rozumiem.- odpowiedział. Ona go przytuliła i rzekła: - I nigdy się nie dowiesz, ale nie martw się, to normalne...

Później chłopiec spytał swego ojca:- Dlaczego mama płacze bez powodu?

-Wszystkie kobiety płaczą bez powodu.- to było wszystko, co mógł mu powiedzieć.

Mały chłopiec urósł i stał się mężczyzną, ale wciąż nie wiedział, dlaczego kobiety płaczą. Nareszcie kiedyś uklęknął, złożył ręce i zapytał:- Boże... Dlaczego kobiety płaczą...tak łatwo?

A Bóg mu odpowiedział:

-Kiedy tworzyłem kobietę, postanowiłem uczynić ją wyjątkową. Stworzyłem jej ramiona na tyle silne, by mogła dźwigać ciężar całego świata! Dałem jej nadzwyczajną siłę, pozwalającą jej rodzić dzieci jak również znosić odrzucenie, czasem przez własne jej dzieci spowodowane! Dałem jej stanowczość, która pozwala jej na opiekę nad rodziną i przyjaciółmi. Niestraszna jej choroba! Stworzyłem ją wrażliwą, aby kochała wszystkie dzieci, nawet gdy jej własne bardzo ją skrzywdzą! Dałem jej siłę, aby opiekowała się swoim mężem mimo jego wad. Zrobiłem ją z żebra swego męża, aby chroniła jego serce! Dałem jej mądrość, aby wiedziała, żedobry mąż nigdy nie skrzywdzi swej żony, choć czasem testuje jej siłę i wytrwałość.

Synu, na sam koniec: - Dałem jej również łzę do wypłakania. Jest to jej jedyna słabość! 

Jeśli kiedyś zobaczysz, że płacze, powiedz, jak bardzo ją kochasz i jak wiele robi dla innych. I jeśli nawet wciąż jeszcze płacze, sprawisz, że poczuje się o wiele lepiej. Ona jest wyjątkowa!!!

 

I teraz seria życzeń, które można- jak sądzę- wykorzystać z dowolnej okazji:

Życzę Ci filiżanki gorącej kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi;

nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela;

zielonych świateł na Twojej drodze do pracy albo do sklepu.

Życzę Ci dnia małych spraw, które Cię ucieszą; 

najszybszej kolejki w sklepie; 

ulubionej piosenki w radio; Twoich kluczy dokładnie tam, gdzie ich szukasz.

Życzę Ci dnia pełnego szczęścia w perfekcyjnych dawkach, które dadzą Ci radosne poczucie, że życie uśmiecha się do Ciebie, obejmuje Cię i przygarnia, ponieważ jesteś kimś specjalnym.

Życzę Ci dnia Pokoju, Szczęśliwości i Radości!

 

I na koniec instrukcja, kogo kochać:

Kochaj mężczyznę, który nazywa cię ładną a nie uważa za sexy;

tego, który oddzwania, gdy odłożysz słuchawkę;

tego, co nie śpi, aby zobaczyć Cię śpiącą i całuje twoje czoło;

który chce pokazać ci cały świat, nawet gdy nie jesteś przyszykowana;

dla którego nie jest ważne, czy stałaś się z biegiem lat grubsza czy chudsza;

który mówi:- Co chciałabyś zjeść?- ja gotuję;

tego, co przed swoimi przyjaciółmi chwyta twoją dłoń.

Czekaj na tego, który stale powtarza, ile dla niego znaczysz i jakim jest szczęściarzem mając ciebie;

tego, który swoim przyjaciołom przedstawia cię: - to Ona.

Kochaj tego, który kocha ciebie i prawdopodobnie będzie Cię kochał zawsze.

 

No to tyle! Teraz, niech mi ktoś na miłość boską opowie, jak poszukiwał takiego ideału do kochania, i jak to zrobił, że znalazł...;)))

 

11:39, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
czwartek, 12 marca 2009
Przedwiośniane doły i huśtawka nastrojów.

Może się organizm odwitaminował, może osłabiony przedłużającą się zimą, w każdym razie samopoczucie bardziej kiepskie niż dobre, jakieś poczucie niepewności i niepokoju, może bezpodstawne, może nie... parszywy nastrój dopadający znienacka i uporczywie nie dający się odpędzić- jednym słowem: kiepsko!

Nie ukrywam, że na zniżkę nastroju pewien wpływ miało to, co mnie ostatnio spotkało. Ciągle i niezmiennie zdumiewa mnie fakt, że pcham się z cudownymi radami, żeby starać się nie mieszać w sprawy innych, nawet bardzo bliskich, ludzi a jakoś samej trudno mi się do własnych rad stosować i co rusz coś chlapnę a potem biorę po krzyżu i jest mi źle! I tak właśnie było. Pozwoliłam sobie- w absolutnie dobrej intencji- na pewne uwagi w stosunku do poczynań bliskiej /jak sądziłam/ koleżanki, ba! rzec by można przyjaciółki... Rozmowa została przez nią ucięta jak nożem. Zorientowałam się, że mogłam jej sprawić przykrość, więc wysłałam maila z przeprosinami. Cisza. Odczekałam parę dni i ponowiłam korespondencję z prośbą o wyjaśnienie, czym właściwie tak bardzo jej się naraziłam, bo choć nie miałam wątpliwości, że mogłam posunąć się za daleko, to nie miałam pojęcia, co tak naprawdę mogło ją zaboleć. Odpowiedź była krótka, oschła i całkowicie ignorująca moje wątpliwości. Zrobiło mi się bardzo przykro, ale jednocześnie poczułam złość, bo nie dość, że nie miałam złych intencji, to dwukrotnie usiłowałam ją przeprosić- bezskutecznie zresztą.  Ta złość pozwoliła mi opanować poczucie winy, bo tym razem to ja poczułam się odepchnięta i potraktowana bardzo niesprawiedliwie... No, cóż. trudno! Nie, to nie! Cisza na linii trwała coś ze trzy tygodnie. Ale cała sprawa nadal nie dawała mi spokoju. Nie lubię sytuacji niejasnych i nie wyczyszczonych do końca. Postanowiłam zadzwonić. Zadzwoniłam i ... siedem światów mi się zawalilo! Niby moje wyjaśnienia zostały wreszcie przyjęte, ale usłyszałam, że koleżanka poczuła się przeze mnie manipulowana. I to tyle! I już! I jestem kompletnie rozwalona, i nie umiem się pozbierać!

Wzięłam dodatkowe leki na nadciśnienie, palce mi puchną. A niech to wszystko jasny szlag trafi!!!

16:17, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
piątek, 06 marca 2009
MDK

/Zaczerpnięte z prasy/

Portret kobiecy

 

Musi być do wyboru.

Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.

To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.

Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,

czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.

Śpi z nim jak pierwsza z brzegu,jedyna na świecie.

Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.

Naiwna, ale najlepiej doradzi.

Słaba, ale udźwignie.

Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.

Czyta Jaspersa i pisma kobiece.

Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.

Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.

Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,

własne pieniądze na podróż daleką i długą, 

tasak do mięsa,kompres i kieliszek czystej.

Dokąd tak biegnie,czy nie jest zmęczona.

Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.

Albo go kocha, albo się uparła.

Na dobre, na niedobre i na litość boską.

                    Wisława Szymborska

 

             

 O ile Walentynki, Dzień Matki, Babci, urodziny, imieniny jakoś oswoiłam i myślę o tych dniach z ciepłą aprobatą, o tyle Dzień Kobiet od lat kojarzy mi się z poczuciem upokorzenia, wyegzekwowanym zwiędłym tulipanem albo przeciwnie- agresywną Manifą. Nie udało mi się tego dnia wpisać w moje prywatne życie tak jak bym chciała. Z zaciśniętymi zębami przyjmuję życzenia od zaprzyjaźnionych kobiet, i sama je składam, i jednocześnie jest mi z tym źle i niewygodnie. Wiem, nie przeskoczę, ale każdego roku jest mi po prostu przykro.

15:57, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
czwartek, 05 marca 2009
Ważne filmy

Miałam dziś radiową noc. Kręciłam gałką radia, prawie tak starego jak ja i usiłowałam znaleźć coś sensownego, bo przy łupu-cupu to ni usypiać, ni się relaksować, ni słuchać. Trafiłam na Jedynkę i 3-godzinną rozmowę z gościem- krytykiem filmowym i słuchaczami o filmach, które- z takich czy innych powodów- wryły się w pamięć i nadal są ważne.

Powiem, że z przyjemnością uczestniczyłam w tej audycji. Większość wymienianych filmów znałam, wśród wymienianych filmów znalazły się też moje typy, choć nie wszystkie jednak...Przypomniałam sobie filmy bardzo stare, które kiedyś oglądało się z zachwytem po kilka razy /"Tańczymy wśród gwiazd"- do dziś potrafię zanucić walca z tego filmu/.

Moje typy szczególnie ważnych dla mnie filmów: 1) "Grek Zorba"; 2) "Lot nad kukułczym gniazdem"; 3) "Thelma i Luise". Myślę, że mogłabym ująć je w jeden nawias pod hasłem- piękno i wartość wewnętrznej wolności. To filmy, które się nie starzeją, do których mogę wracać i wracam, i wciąż czerpię z nich pełnymi garściami. A inne? - "Zabić drozda", choć mimo genialności filmu wolę jednak książkę; western "Rio Bravo", który przy każdorazowym oglądaniu tak samo bawi i wzrusza, czy inny western "Rzeka bez powrotu" z cudowną balladą przewijającą się przez cały film.

A bardziej współczesne? - "Czwarte piętro", "W stronę morza",  "Jabłka Adama", "Granatowy, prawie czarny", generalnie- hiszpańskie, duńskie i czeskie filmy- zagrożenie rozczarowaniem znikome. Większość z nich to filmy z przesłaniem, wartościowe, mądre filmy!

Jest mnóstwo świetnych filmów, które przeżywa się bardzo głęboko, które zmuszają do przemyśleń, które zostają na zawsze w sercu i w pamięci. Nie wymieniłam nawet cząsteczki z nich, opowiedziałam tylko o tych najważniejszych z ważnych... 

 

I kocham polskie komedie- ale to tak dla luzu i zachowania higieny psychicznej. ;))

15:00, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
środa, 04 marca 2009
Smak dzieciństwa.

Pewnie była w sprzedaży od lat a ja dopiero dziś zobaczyłam ją na półce- marmolada twarda. W dużym plastikowym kubeczku jak od jogurtu. Nie mogłam się oprzeć pokusie- kupiłam. Koniecznie chciałam skonfrontować wspomnienie sprzed lat ze współczesnością. Tamta marmolada z wyglądu była nieco inna. Przywożono ją w dużych blokach a sprzedawczyni odkrawała porcję, tak jak teraz kroi się pasztet. No i była, jakby tu określić, brudno-bordowo-brązowa; ta współczesna kubeczkowa ma zdecydowanie ładniejszy kolor, choć też wali burakami.

A smak? Może to zabrzmi mało wiarygodnie, ale nie odczułam różnicy. Pamiętam, że tamtą marmoladę sprzed lat pałaszowałam aż mi się uszy trzęsły, ta też mi smakuje.

Witajcie wspomnienia dzieciństwa, witaj twarda marmolado! ;))))

13:52, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm