RSS
wtorek, 29 marca 2011
Ukrzyżują Chrystusa na Służewcu?...

Sieknęło mnie równo! Dlaczego tak mocno reaguję na tego typu informacje?! Nie wiem... Nie widzę przecież nic niezwykłego w widowiskach pasyjnych w Kalwarii Zebrzydowskiej. Misterium męki Pańskiej wpisuje się tam w naturalny sposób w religijną obrzędowość, jest źródłem przeżyć duchowych wielu pątników, którzy pielgrzymują do tych miejsc. Skąd więc we mnie taki opór?

Pewnie stąd, że służewiecki projekt współgra idealnie z tak popularną ostatnio tendencją do gigantomanii i urządzania igrzysk. Od razu staje mi przed oczami olbrzymia figura Chrystusa Króla, bazylika w Licheniu czy zabawa w odtwarzanie Powstania Warszawskiego, że o innych rzeczach taktownie nie wspomnę! Dla mnie jest to coś z pogranicza bluźnierstwa. Promowanie jakiejś osoby bądź miejsca w sposób pozostawiający wiele do życzenia. Nie rozumiem tego i nie akceptuję!

Mniej gigantomanii, więcej skromności i pokory. Mniej festyniarstwa, więcej refleksji i zadumy. Mniej deklaratywności w religijnych uniesieniach, więcej autentycznej miłości człowieka i zrozumienia dla jego powikłanych losów... Chyba jednak zbyt wiele oczekuję... :(

11:28, babciabezmohera
Link Komentarze (32) »
poniedziałek, 28 marca 2011
Widziałam orła cień...

Proszę, proszę... Robi się coraz bardziej interesująco! PJN jeszcze nie zdążył okrzepnąć a już w nim buzuje i tylko patrzeć, jak strzępy zostaną- nawet "drapieżne" logo nie zdoła scementować tego, co już jest w rozsypce. Zresztą- jakie ono tam drapieżne??;)) Mniej więcej tak samo jak niebywale drapieżny był sam PJN ;))  Babcia Karolcia zza grobu mi podpowiada, że krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje! I coś w tym jest- trochę tak jakoś, jakby się chciało zaczarować czy zakrzyczeć rzeczywistość a ona furt! taka sama. ;) Przeczucie mi mówi, że z tego orła cień tylko może pozostać... I nawet specjalnie z tego powodu nie rozpaczam.

I następna rewelacja: prezes rezygnuje z immunitetu. Oj, chyba błąd, panie prezesie! Wyraźnie nie docenia pan fachowości Romana Giertycha. Niezależnie od tego, że szczególną sympatią pana Giertycha nie darzę, doceniam jego fachowość i fakt, że gdy mu na czymś zależy, potrafi się do pojedynku perfekcyjnie przygotować i zrobić z interlokutora mokrą plamę /vide: sławetna scena sejmowa z Jackiem Kurskim- a mina pana Jacka: bezcenna!!!/ A wygląda mi na to, że pan prezes w życzliwej panagiertychowej pamięci bynajmniej się nie zapisał, więc może być bardzo ciekawie!

http://janoszebambosze.com/other.html

Dostałam namiar na satyryczne ujęcie prawych i sprawiedliwych zapędów pana prezesa, więc chyba właśnie nadarzyła się okazja, żeby to pokazać: "kapitan hak"- nic dodać, nic ująć!

Sporo radości ostatnio mieliśmy: narodowa feta- wyjątkowo uroczyste i niezwykłe pożegnanie Adama Małysza, benefis księdza Bonieckiego, wreszcie- Drugie śniadanie mistrzów: ostra, miejscami nawet agresywna rozmowa muzyków z Premierem Tuskiem, daleka jednakże od codziennego polityczno-telewizyjnego chamstwa.

Chciałabym, aby nasza kulawa demokracja zmierzała w zbliżonym kierunku- rozmów i wymiany poglądów, kulturalnych dyskusji, w których nikt nikogo nie usiłuje zakrzyczeć- bo tylko z tego mogą rodzić się nowe, dobre pomysły.

19:22, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 25 marca 2011
Żal byłoby nie wykorzystać!

Można to potraktować jako p.s. do wcześniejszego wpisu. Trochę biedak przepłacił! I po co się było obrażać na Biedronkę?! ;))) Parę groszy by w kieszeni zostało. Starczyłoby jeszcze na karmę dla kota! :)

15:41, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
czwartek, 24 marca 2011
Prezes zaimponował szczerością!

Oj, coś się chyba prezesowi grunt spod nóg usuwa, bo jego działania i wypowiedzi mają coraz bardziej rozpaczliwy charakter.

Mam wrażenie, że Małysz jedną swoją wypowiedzią zrobił więcej niż tysiące domowych dyskutantów, krytykujących pisowskie posunięcia: zerwał nieistniejące szaty i stwierdził rzeczowo, że król jest nagi! Powiedział głośno to, co nijak przebić się nie mogło przez spisiałą propagandę: że dziwne i śmieszne jest składanie kwiatów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, skoro brat z bratową pochowani są na Wawelu w Krakowie.

Było to oczywiste i nadzwyczaj logiczne stwierdzenie faktu, ale prezes takiego despektu znieść nie mógł i skomentował, że Małysz to może znać się na skokach narciarskich a nie na polityce- i tym komentarzem w czytelny sposób potwierdził polityczny charakter niby to "żałobnych" działań, które z autentyczną żałobą nie mają de facto zbyt wiele wspólnego.

Ja tylko od siebie dodam, że wszystkie posunięcia, mające utkać legendę byłego prezydenta jako męża stanu i chodzący ideał, tak dalece rozjeżdżają się z rzeczywistością, że niebezpiecznie szybko zbliżają się do granic surrealizmu i samoośmieszenia. I tylko kwestią czasu jest obrazowe przedstawienie tego stanu rzeczy tak jasno i treściwie, jak zrobił to Małysz.

Zakupy prezesa to odrębna historia, choć równie smakowita- nie popisał się prezes akcentujący pogardę dla "biedoty" kupującej w "Biedronce". Podobało mi się, jak internautka odpaliła, że kupowanie w tanich sklepach to przejaw inteligencji a nie biedy, bo po co kupować drożej, skoro można taniej.  I znowu obciach...

----------------

Dziś usłyszałam dowcip: Wchodzi Kaczyński do sklepu a na półce... wina Tuska!

No, tak! Onego czasu królowało hasło: "Wszystkiemu winna Platforma!", teraz dla urozmaicenia wszystkiemu winien jest Tusk. Nawet dość długo trwał ten okres- huzia na Józia!!- bo obarczano Tuska winą za wszystko i dziwne jedynie, że cudem jakimś wybronił się od odpowiedzialności za japońskie tsunami...

11:51, babciabezmohera
Link Komentarze (26) »
niedziela, 20 marca 2011
Polski dzień w Planicy

Dziś prawdziwe święto Adama Małysza. Pięknie zakończył! I w pełni zasłużył na taki wynik i takie pożegnanie całym swoim dotychczasowym sportowym życiem.

Jego skromność i nieśmiały uśmiech w zestawieniu z jego osiągnięciami powalają na kolana.

A za tydzień, w Zakopanem, Polacy normalnie oszaleją!! - już to widzę oczami wyobraźni. I cieszę się ze wszystkimi, i jestem ogromnie dumna! :)

14:32, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
Się dzieje!

Bulgot jak w garze z gotującym się posiłkiem. Jak się szumowiny w porę nie zbierze, to się kotłuje bez przerwy- raz na górze, raz na dole! Trudno nadążyć!

Sytuacja na świecie- i w Polsce zresztą też- trudna jest do ogarnięcia i zanalizowania, ale mocno niepokojąca. Chyba trzeba przystopować i trochę prześledzić wydarzenia, bo łatwo zaginąć w tym gąszczu- wszystko się splątało. :((

-----------------------

A niegramatyczny tytuł notki wziął się z ostatniej niepewności red. Miecugowa, kiedy poprawnie użyć formy "mi" a kiedy "mnie". A wydawałoby się, że nie powinno być z tym najmniejszych problemów /przynajmniej z tym! ;))/.

11:40, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
piątek, 18 marca 2011
Wymordowałam... i nigdy więcej!!!

Obiecałam, to pokazuję, ale ile mi ten cholerny sweter zdrowia odebrał, to tylko ja wiem!:((

Pierwsza wpadka- to czasowe obsunięcie. Niby usprawiedliwione, ale strasznie nie lubię wracać do zaczętej i odłożonej pracy. Druga wpadka- szerokość rękawa. Właściwie prawie cały rękaw sprułam, co dodatkowo utrwaliło mój niechętny stosunek do tej roboty. Źle wyrobiłam główkę rękawa. Nie będę wszystkich wad wymieniać, bo mi się smutno robi. Eeeeee! Szkoda gadać! Dokończyłam, bo się zawzięłam, ale zdaje mi się, że wielkiego pożytku z tego swetra nie będzie! :(

Zalety? To że jest  ciepły i kolorystycznie do przyjęcia. I to tyle. Może go małżonek kiedyś pod kurtkę założy, żeby mi przykro nie było...

Celowo go tak nonszalancko na kosz z robótką rzuciłam, żeby usterki były niewidoczne! ;))

To takie małe oszustewko reklamowe! ;))

 

21:38, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
poniedziałek, 14 marca 2011
XXX-lecie kartek na mięso

Jednocześnie zbiegły mi się dwie informacje: o XXX-leciu wprowadzenia kartek na mięso i przestroga prof. Krzysztofa Rybińskiego, że jeżeli w ciągu 20 /bodajże/ lat gospodarczo nie dogonimy Niemiec, to już w ogóle nie dogonimy.

Popatrzyłam na buzię pana profesora- no młodziutki on jakiś! ;) Dla pewności wygooglowałam- miałam rację! Urodzony w 1967 roku, czyli ma 43 albo 44 lata /zależy jaki miesiąc/. Taki młody i taki pesymista??!! A jakie, syneczku, podstawy do tego?!

30 lat temu było, co było- kartki nie tylko na mięso. Bo były przecież jeszcze wyroby czekoladopodobne- cudna nazwa i niebywała smakowitość a zdarzało się, że i tego brakowało. Nie da się o tym w kilku zdaniach opowiedzieć. O tych zamianach słodyczy na papierosy albo odwrotnie- w zależności od domowych priorytetów, o kartkach na buty/a jakże!- to już inicjatywa lokalna/ i sprzedaży materiału zasłonowego za okazaniem dowodu osobistego /chyba żeby drugi raz nie kupić!/,o kolejkach i zmęczeniu, o sklepach komercyjnych i szukaniu wiejskich wejść dla podratowania rodziny i zaopatrzenia w mięsne specjały... Krótko mówiąc: co było? nic nie było!! Były kartki!

Akurat nie mięsna, ale takie też były. Były też na mleko- dla niemowląt i małych dzieci, tylko że kartki na mleko były, ale samego mleka już nie było, tzn. podobno można je było kupić, ale w wydzielonych sklepach i pewnie ze 30 km dalej...

Fajnie się to ogląda, co? Bareja wysiada! A przypominacie sobie tęskne marzenia dzieci o lizakach z Pewexu??...

Przetrzymaliśmy? Przetrzymaliśmy!!

Minęło 30 lat. I co?? Pewexy mamy w każdym spożywczym i warzywniaku, na stacji benzynowej i w kiosku Ruchu. Nasze dzieci i wnuki jeżdżą za granicę bez tego wściekłego łomotu serca, czy dadzą tym razem paszport, czy może odmówią... I to różne dzieci, nie tylko te z zasobnych domów /służę przykładami, gdyby co../.

Pan tego nie widzi, profesorze Rybiński?? Człowieku małej wiary!! Przecież wystarczy rozejrzeć się wokół siebie- toż to przepaść gospodarcza między tym , co było i tym, co jest- a ciągle coś idzie do przodu!

Zresztą, czy naprawdę wciąż musimy się do kogoś porównywać? Czy nie wystarczy, że w niewiarygodnie szybkim tempie dokonaliśmy tak dużo i ciągle przemy do przodu? Z przykrością powiem panu, panie profesorze, że jakoś nie mam wielkiego zaufania do pana opinii na temat współczesnej gospodarki i działań ekonomicznych. I szczerze wierzę w dalszy rozwój naszego kraju, nawet jeśli nie uda się nam dogonić gospodarczo Niemiec- co w końcu, dalibóg, nie jest miernikiem narodowego szczęścia!

16:06, babciabezmohera
Link Komentarze (23) »
sobota, 12 marca 2011
Kulturowa inność Japończyków

Jakkolwiek mało dyplomatycznie by to nie zabrzmiało: nie wiem, czy większym szokiem były dla mnie pełne grozy obrazy trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii, czy też reakcje na te wydarzenia samych Japończyków.

Do katastroficznych obrazów tak z Polski jak i z różnych obszarów całego świata nasze stacje telewizyjne przez lata nas przyzwyczajały a powtarzając w nieskończoność dramatyczne ujęcia zaistniałych tragedii, skutecznie stępiły ostrość odbioru, stawiały niejako poza faktami. To chyba nawet psychologicznie wytłumaczalne- człowiek musi się jakoś uodpornić, przywdziać ochronny pancerz, bo zbyt wielka dawka cierpienia doszczętnie spustoszyłaby psychikę. Ale to, co wydaje się dość proste do wytłumaczenia u osób bezpośrednio niezwiązanych z dramatem, jest szokująco niewytłumaczalne u, w pewnym sensie, bohaterów zdarzeń.

Spokój Japończyków, ich zrozumienie sytuacji i natychmiastowa gotowość do stawienia czoła kataklizmowi- bez nakręcania paniki, bez rozrywania szat, pod hasłem: skoro się stało, to natychmiast do roboty, pokora wobec żywiołu ale i pełna mobilizacja...- to wszystko budzi ogromny szacunek i jednocześnie bezbrzeżny podziw, że w takiej sytuacji palmę pierwszeństwa bierze racjonalizm i pragmatyzm.

Jak bardzo jesteśmy inni!...

Każdy dramat jest inny i jednocześnie jakoś podobny. Niemal bezwiednie nałożył mi się obraz z którejś naszej fali powodziowej: klęcząca nad brzegiem zalanego cypla ziemi kobieta wznosząca modły o zatrzymanie nadciągającej wody... Daleka jestem od tego, by kpić, ale to takie nasze- kwintesencja bezradności i oczekiwania na cud.

Byłam zszokowana wczorajszą spokojną rozmową japońskich telewizyjnych gości i jednocześnie z osłupieniem stwierdziłam, jak niewiele wiem o innych, o ich życiu, ich kulturze,  dramatach dnia codziennego. I jak czasem nie umiem docenić tego, co mam, własnego poczucia bezpieczeństwa.

11:58, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
wtorek, 01 marca 2011
...

Nigdzie nie chodzę, nikogo nie odwiedzam- przepraszam.

Dwa pogrzeby w jednym tygodniu bliskich mi osób to trudne... :((

12:48, babciabezmohera
Link Komentarze (26) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm