RSS
czwartek, 28 marca 2013
Porządki porobione

Wesołych Świąt Wielkanocnych

                                                        w zielonym wiosennym nastroju!

 

 

Porządki porobione, kartki powysyłane, pasztet upieczony, na dobrą sprawę prawie można zaczynać świętować, tylko...

Tylko chyba duchowo nie do końca jestem do tych Świąt przygotowana. Wyjątkowo ich nie czuję i nie jest to kwestia zupełnie niewiosennej aury. Nie wiem, kto i w którym momencie popełnił błąd, ale Wielkanoc nigdy nie kojarzyła mi się z radością a zawsze- z cierpieniem. I nawet piękna wiosenna pogoda nie niwelowała tego wrażenia. Może dlatego  teraz życzę- wesołych Świąt... Niech będą wesołe! Na przekór wszystkiemu! :)

21:01, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 25 marca 2013
Podobno lada moment-

- przyjdzie ta prawdziwa! Wiosna!

Zakolorowi się na ulicach. Projektanci mody już ostro wzięli się do roboty! ;))) I jest na co popatrzeć i co podziwiać!

Witaj, Wiosno!

Wesoło z tobą! ;)))))

16:43, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
niedziela, 24 marca 2013
Kto to jeszcze pamięta...

Czas wysyłania kartek świątecznych. Wypisałam, w koperty, jeszcze tylko znaczki... nie mam. I tak muszę iść na pocztę.

Przy okienku wyjątkowo długo się schodziło. Nawet nie było kolejki, ile jakaś sprawa do wyjaśnienia. Pomyślałam, że teraz człowiek się niecierpliwi z byle powodu. Kiedyś czekanie to był nieodłączny element życia: czekało się na dostawę w spożywczaku, czekało się na połączenie telefoniczne...

- Kabina numer 2! Proszę mówić!

- Będzie rozmowa! Będzie rozmowa!

... i potem w dusznym ciemnym pudle- bo nie każda kabina była oświetlana- szybko, w telegraficznym skrócie, to co najważniejsze, bo i rozmowy drogie, i kolejni chętni do rozmowy czekają.

A rozmowy z zagranicą? Czekało się na połączenie wiele godzin.

A uzyskanie przyłącza i numeru telefonu stacjonarnego? Te mieli tylko wybrani i odpowiednio ważni. Ja na założenie telefonu czekałam 15 lat!!! /wliczając w to najrozmaitsze monity i odwołania- bo o założenie cały czas toczyła się walka!/

A dziś?

Hej, tu jestem! I nieważne, czy to Pcim Dolny, czy Nowy Jork- wystukuję numer i gadam, ile dusza zamarzy i ile forsy w portfelu /chociaż rozmowy telefoniczne wcale teraz nie są strasznie drogie, nawet te przez komórkę/.

Jestem na środku ulicy i mogę rozmawiać, jadę autobusem  i mogę rozmawiać. Teoretyzuję tylko, znam zasady dobrego wychowania i wiem, kiedy telefoniczne pogawędki są niemile widziane, a kiedy wręcz niedopuszczalne!

Inny świat, inne życie! I dziwić się dziadkom-emerytom, że gubią się w dzisiejszej rzeczywistości, skoro w ciągu kilku, kilkunastu lat życia mieli do przeskoczenia całą epokę! I przeskoczyli- i nawet blogi piszą!! ;))) CBDO- jak kończył każde udowodnienie twierdzenia mój znakomity matematyk z ogólniaka. :)

11:09, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
czwartek, 21 marca 2013
Brandwell i znany lekarz- nieprzewidywalne są ścieżki skojarzeń!

Mam znajomą, której życiową pasją są choroby. Może o nich godzinami, niemal bez przerwy. Dziwne hobby, jak dla mnie, ale ma tak już od lat i zdążyłam do tego przywyknąć, toteż zawsze z zainteresowaniem wysłuchuję, co nowego tym razem odkryła.

-Otóż, proszę ja ciebie, no, nic mi nie pomaga! Może gdyby jakiś znany lekarz...- z nadzieją zawiesiła głos. Mój Boże, nie znam żadnych lekarzy: ani znanych, ani nieznanych, ani dobrych, ani kiepskich... Szczęśliwie, jak dotąd, wystarcza mi mój lekarz rodzinny, który znakomicie radzi sobie ze mną i moim marudzeniem na temat stanu zdrowia. Ale to jej westchnienie świdrowało mi w uszach, więc, gdy siadłam do komputera- bardziej dla żartu niż z faktycznej potrzeby- wygooglowałam hasło "znany lekarz".  I co państwo powiecie??? Czary-mary i jest:

http://www.znanylekarz.pl/

Przyznam, że byłam mocno zaskoczona! Strona gromadząca lekarzy różnych specjalności na terenie całej Polski. Wizytę można zamówić przez internet bądź telefonicznie. Adres lekarza ale i mapka, jak do niego trafić. Dodatkowo zestawienie opinii pacjentów, wygwiazdkowane jak recenzje filmowe! ;) Wszystko przemyślane.

No, idea rewelacyjna! Masz pomoc, w zasadzie prawie nie ruszając się z domu, w dodatku nie szukasz w ciemno, bo takie czy inne opinie wstępnie podpowiadają, który lekarz cieszy się uznaniem pacjentów i u którego warto zamówić wizytę.

Skoro już się na tej stronie znalazłam, to trochę się poprzyglądałam. Znany lekarz? Może i znany ogólnie i tylko mnie jego nazwisko nic nie mówi? ;) Nieważne, wystarczy, że będzie to dobry lekarz, poważnie i odpowiedzialnie traktujący swój zawód a z czasem na pewno stanie się także znany! Zresztą nie ma co kopii kruszyć o takie czy inne określenie. Idea jest w porządku i nie ma co czepiać się drobiazgów.

Czego mi zabrakło? Nigdzie nie znalazłam kosztów - ceny wizyty przede wszystkim. Nie oszukujmy się. Jest to dość istotna informacja i przy ewentualnym wyborze może więcej ważyć niż wszystkie gwiazdki przy nazwisku. Szczególnie dla emeryckiego portfela. ;(

Wygląda na to, że wszystko mi się podobało.

Nie, nie wszystko! Nie podobała mi się strona graficzna. A już znak rozpoznawczy w formie dwukolorowej tabletki, bo chyba to tabletka, całkiem żałosny. I pomyślałam, że fajna idea, wzbogacona o ciekawą formę graficzną, ma szansę zawojować klientelę. I że warto o tym pomyśleć. Jakby co, to nawet służę adresem:

http://www.brandwell.pl/

A znajomej powiem, co odkryłam w internecie. Może akurat znajdzie coś dla siebie? Jakiegoś lekarza, który zaspokoi jej tęsknoty do pełni zdrowia? Oby! Choć jak znam ją i życie, to raczej mało prawdopodobne! :)

16:41, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
wtorek, 19 marca 2013
W obronie berlińskiego muru

To, co zostaje z naszej przeszłości, z grubsza podzieliłabym na trzy kategorie: pomniki chwały, pomniki hańby i neutralne.

Oczywistością jest, że w neutralnych mieścić się będą miejsca użyteczności publicznej- domy, mosty, parki etc. Prawdopodobnie do pomników chwały zaliczać się będą upamiętnienia ważnych narodowych wydarzeń typu- pola grunwaldzkie, pomniki wybitnych postaci etc. Tu, powiedzmy, sytuacja może być bardziej skomplikowana, bo to, co jednym okresie zaliczane jest do powodów do dumy, w innym nagle staje się kontrowersyjne lub wręcz określane jak dowód hańby. Ale mniejsza z tym. Typowe pomniki hańby raczej kontrowersji nie budzą i w zasadzie nie ma możliwości, by zmieniły kategorię. Jest ogólna zgoda na postrzeganie ich jako symbolu zła. Czy w związku z tym należy je niszczyć? burzyć? zrównać z ziemią?

Powiedziałabym: NIE! Po stokroć bardziej nie, niż pomniki chwały, bo te mogą ulec dewaluacji a tamte po wsze czasy będą przestrogą, będą przypominać, jakie zło zagnieździło się kiedyś i jakie może się ponownie odrodzić, jeśli zapomnimy, jeśli zbagatelizujemy.

Dla mnie takim symbolem pomnika hańby jest mur berliński.

Spotkałam się z opinią, że szkoda terenu, który można byłoby sensownie wykorzystać, że wystarczyłoby zostawić niewielki fragment muru jako swoisty naturalny element pamięci, specyficzny pomnik, bynajmniej nie jako pomnik budowany.

Zupełnie się z tym nie zgadzam!

Inaczej patrzy się na mały wydzielony fragment, namiastkę rzeczywistości nie do wyobrażenia i zupełnie inaczej na mur, przy którym idziesz... idziesz...idziesz... I myślisz! To musi być niesamowite wrażenie takie zanurzenie się w stosunkowo nieodległą przeszłość, przypomnienie sobie tego, co było...

Źle by się stało, gdyby obraz berlińskiego muru pozostał już tylko w filmach /takich jak np. 'Królik po berlińsku'/, gdyby nie można go było dotknąć ręką, gdyby nikogo już nie przeraził swoim ogromem, nie zmusił do refleksji...

16:55, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 18 marca 2013
O ile...

O ile dobrze zrozumiałam żart Remka Dąbrowskiego, to prognozy na ten sezon zapowiadają się bardzo optymistycznie! :))

10:20, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
sobota, 16 marca 2013
Meandry myśli

Właściwie nie wiem, skąd pojawił mi się w głowie film o nieszczęśliwej miłości, o zagubieniu w życiu, o samotności, o wokalistce zespołu "Dwa plus jeden" Elżbiecie Dmoch... Dawno go oglądałam. Wstrząsnął mną wtedy a w zakamarkach pamięci został do dziś...

Odszukałam, wybrałam. Zakończenie urwane - może to jest jakoś symboliczne, bo zdecydowanie właśnie ten film chcę pokazać. Posłuchajcie...

Czy da się pomóc drugiemu człowiekowi, jeśli nie chce tej pomocy, jeśli ją odrzuca?...

Czasem dramat przerasta człowieka, olbrzymieje, jest nie do udźwignięcia... co nam wtedy zostaje? Tylko pamiętać?!...

18:27, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
piątek, 15 marca 2013
Na różne życiowe...

Podobno powiedzonkiem Wandy Wiłkomirskiej było /cytuję z pamięci/:

Na różne życiowe dylema

jest lekarstwo albo go nie ma.

Jeśli jest- to zastosować,

jeśli nie ma- akceptować!

Prawda, jakie to proste? Recepta na niemarudzenie w życiu. Tak mi się to podobało, że kilkakrotnie powtórzyłam, żeby nie zapomnieć. Trochę przypomina mi to powiedzonko inne- z kabaretu Olgi Lipińskiej: - Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było!

Dobre są tego typu podtrzymywacze. Przy byle jakim nastroju i braku poważnych powodów do zmartwienia całkiem skutecznie pomagają wrócić do pionu! ;)

W każdym razie na mnie to działa! :))

19:04, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
czwartek, 14 marca 2013
Była sobie reklama

Na dobrą sprawę o reklamach pewnie już niejedna praca magisterska powstała, bo temat jest i obszerny, i intrygujący. Ale ja wyżyję się na jednej tylko, bo ta szczególnie mnie drażni - a jakoś nie słyszę głosu protestów oburzonych feministek.

Otóż tak- była sobie reklama.

Pewna pani w wieku mocno balzakowskim nie mogła się doprosić pana męża o przeprowadzenie domowego remontu, toteż posłużyła się iście diabelskim konceptem, wpuszczając psa do pokoju ze śpiącym smacznie kotem i dokładnie zamykając za nim drzwi. Wściekły rumor zwabił gospodarza, który otworzył drzwi i... Kot bezpiecznie kołysał się na żyrandolu a pokój przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. - No, teraz już będziemy musieli przeprowadzić ten remont!- z niewinnym acz chytrym uśmieszkiem skomentowała pani domu, po czym za jakiś czas wraz z mężem zgodnie udali się do banku po pożyczkę.

Uwielbiałam tę reklamę, bo była niebanalna, dowcipna a jednocześnie podszyta uznaniem dla kobiecej przebiegłości w rozwiązywaniu trudnych do rozwiązania domowych problemów, na zasadzie: jak się nie da wprost- to sposobem! ;)

Za jakiś czas reklama zniknęła. Może była mało skuteczna a może zainterweniowało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami... nie wiem. Ale w jej miejsce pojawiła się niemal natychmiast następna. Idea ta sama- zrobić w domu taki cyrk, żeby konieczny był gruntowny remont. Tylko że tu nie ma zwierząt, tu rolę zwierzęcia przejmuje młoda kobieta, która po wejściu męża do domu inicjuje dziki seks i szarpiąc różne przedmioty, robi prawdziwą demolkę, po czym- gdy oboje lądują razem w wannie, wydawałoby się już celem skonsumowania szalonej namiętności, rozgląda się i... spokojnie mówi coś o remoncie.

Brrr! Obrzydlistwo! Wulgarne, chamskie, uwłaczające kobietom obrzydlistwo!

Ja wiem, że seks się świetnie sprzedaje! I wiem też, że niektóre reklamy damsko- męskie mogą być delikatne i piękne, i bywają takie! Ale nieodmiennie irytuje mnie seks cynicznie ładowany do reklam obrabiarek czy nowej pasty do butów.

I mocno się dziwię, że klient zamawiający reklamę jest na tyle samczy i prymitywny, że wymienia fajną reklamę na głupią, obrzydliwą i złą tylko dlatego, że może będą "momenty" a to przełoży się jakoś na zwiększenie obrotu jego firmy! Jestem bardzo zniesmaczona!! :((

18:21, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
środa, 13 marca 2013
Czekam

Czekam cierpliwie do końca tygodnia! Potem rozpoczynam głodówkę protestacyjną! Mam serdecznie dość tych białych wspaniałości za oknem!!

Taki widok, jak powyżej, bardziej by mi odpowiadał! ;))

10:18, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm