RSS
niedziela, 29 marca 2015
Zapowiada się chłodny i deszczowy tydzień

Może się ta prognoza nie sprawdzi, ale jeśli już, to w ramach szczepionki ochronnej dwa zdjęcia z dzisiejszego, jeszcze słonecznego dnia:

A żaba sprzed dwóch dni, ale też względnie aktualna! ;))

Spokojnego, dobrego tygodnia wszystkim życzę! :)

11:02, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
czwartek, 26 marca 2015
Założyłam, że

... nie napiszę nic o katastrofie samolotu. I po prostu się nie da!

Ostatnie wiadomości są tak szokujące, że trudno mi się wydobyć ze stanu osłupienia. Drugi pilot CELOWO roztrzaskał w górach samolot. Cała analiza na to właśnie wskazuje. To jest tak niesamowite, tak niewiarygodne, że trudne do wyrażenia.

Młody chłopak- 28 lat pozbawił życia 150 osób- w tym także dzieci... To jest tak absurdalne, że trudne do uwierzenia. Chłopaku!! Coś ty zrobił?!!! Dlaczego??!!!

17:06, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
środa, 25 marca 2015
Moher wyłazi uszami

Żebym się nie wiem jak odżegnywała, to czasem moher uszami mi wyłazi i w nos się śmieje!

Wczoraj w TVP Kultura oglądałam spektakl teatralny o Broniewskim. Powiem tak: współczesna sztuka teatralna ma w sobie coś wspólnego ze sztuką współczesną w ogóle: albo do widza trafi, albo nie, albo coś poruszy w środku, albo będzie trudna w odbiorze... To była na wskroś współczesna sztuka, z oszczędną scenografią, intrygującą symboliką, ciekawym oświetleniem. Obejrzałam z dużym zainteresowaniem. Myślę, że rzecz wartościowa, godna obejrzenia tak ze względu na oryginalne ujęcie tematu jak i sugestywną acz nie przerysowaną grę aktorów, ale... i tu właśnie kłania się mój moher.

Naczytałam się i nasłuchałam ostatnio o nowym trendzie teatralnym czyli aktorskiej goliźnie. Jako że do teatru rzadko chodzę, nie miałam okazji osobiście tego stwierdzić.  Teraz mogłam przekonać się naocznie, że golizna na scenie zakłóca odbiór oglądanego spektaklu. Mówię o sobie, może inne osoby reagują inaczej, mnie męski striptiz szalenie dekoncentrował i uprzejmie proszę nie doszukiwać się w tym jakiegokolwiek podtekstu seksualnego. Po pierwsze aktor odtwarzający Broniewskiego w sile wieku bynajmniej nie miał figury Ryana Goslinga, po drugie zupełnie nie interesowały mnie jego akcesoria- a jednak jego obnażone ciało wyraźnie mi przeszkadzało. Czułam się zażenowana niejako w jego imieniu, bo miałam wrażenie, że wykreowana sytuacja /mimo że chodziło o kąpiel w łazience/ jest jakby nadwyżkowa i wcale nie była konieczna a część garderoby spokojnie można było zostawić. Po drugie cały czas wydawało mi się, że aktor bardzo się stara być widoczny jedynie od tyłu a po nałożeniu szlafroka uważa, by poły nie rozchyliły się w kolejnych scenach, w czym zresztą szczerze mu kibicowałam.

Myślę, że ten chwyt reżyserski tak źle odebrałam, ponieważ umowność ostro zderzyła się z dosłownością i ten dysonans był wyraźnie odczuwalny. Ponadto teatralną goliznę odbieram mniej więcej tak jak wulgaryzmy w polskich filmach- niby mają przybliżyć realne życie a w rzeczywistości przerysowują je i potęgują poczucie sztuczności. A tym samym powodują niesmak i podejrzenie, że widza traktuje się jak półgłówka, którego do teatru przyciągnąć można obietnicą gołego ciała jedynie, bo inaczej na ambitną sztukę za cholerę się nie wybierze.

To tyle. Kino oswoiło nas z nagością i erotyzmem. Teatr właśnie próbuje. Tylko czy potrzebnie? Mam tu sporo wątpliwości.

A sztuka teatralna naprawdę warta była obejrzenia, mimo tych wątpliwości.

20:29, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
niedziela, 22 marca 2015
A skoro o psach mowa

... to oko Haczyka już od dawna jest zupełnie zdrowe! :)

17:44, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
Na dobry nowy tydzień

Niech będzie spokojny. Niech będzie pogodny. Niech będzie z uśmiechem! :))

17:38, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
piątek, 20 marca 2015
Zaćmienie a zorza

Na temat zaćmienia słychać było wszędzie! Zdjęcia, informacje- gdzie, kiedy, godziny... nie sposób było nie obejrzeć. Chyba że...

Oczywiście żart.

Zaćmienie- tak powszechnie nagłaśniane-  nie wzbudziło mojego entuzjazmu, natomiast bardzo zawiedziona byłam z innego powodu. O tym, że w Polsce wystąpiło zjawisko zorzy polarnej, dowiedziałam się już po fakcie. I jakby na ironię losu można było je obserwować przez długie wieczorne godziny. Zorza była fenomenalna, niezwykła i w dodatku doskonale widoczna! Ludzie obserwowali, robili zdjęcia. Szczerze im tego zazdrościłam!

Podzieliłam się swoją frustracją z mężem. Pocieszył mnie:- Spokojnie! Poleć na Alaskę, to wszystko dokładnie obejrzysz! Lepiej niż tu! ;))

Nooooooooooo! Całkiem fajny pomysł! Gdybym jeszcze miała 50 lat mniej i worek pieniędzy, to kto wie? Może ta rada nie byłaby taka całkiem głupia?... ;(

19:10, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
czwartek, 19 marca 2015
"Załuj, Rudy, załuj!"

Skrzydlate słowa pochodzą nie tylko z książek. Fraz, które później przebojem wchodzą do rodzinnego słownika, dostarczają także filmy. Moi chłopcy, po obejrzeniu "Przystanku Alaska" przez lata nie witali się inaczej niż "Kejszo, bracie!" a we wczesnym dzieciństwie prawdziwym hitem było właśnie "Załuj, Rudy, załuj!" /zdaje się, że z Tolka Banana/ mające podkreślić niepowetowaną stratę wielkiej okazji, czegoś ważnego.

Tak mi się to przypomniało w związku z wczorajszym wypadem do Warszawy i obejrzeniem filmu "Dumni i wściekli".

W WO był cały wielki artykuł- recenzja filmu. Oglądałam też wcześniej zajawkę. I powiem jedno: ani zajawka, ani dotychczasowe recenzje, ani nawet wspomniany obszerny artykuł nie oddają ducha filmu. Córka, polecając mi go, powiedziała coś w tym rodzaju:- Jeśli się będziesz wybierać, daj znać. Chętnie z tobą pójdę, bo z przyjemnością obejrzę go po raz drugi!

Niestety, nie mogła się ze mną wybrać. Po filmie zadzwoniłam do niej, podziękowałam za zarekomendowanie i powtórzyłam to, co wcześniej od niej usłyszałam, że chętnie obejrzałabym film jeszcze raz. Tak pięknej, wzruszającej lekcji człowieczeństwa, przy tym podanej w atrakcyjnej, bynajmniej nie lukrowanej formie- dawno w kinach nie było.

A ci, którzy moją emocjonalną mini-recenzję zbędą wzruszeniem ramion, będą sobie za jakiś czas mogli powiedzieć jedynie: "Załuj, Rudy, załuj!"

16:30, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
wtorek, 17 marca 2015
No to nie!

Coś nie mam szczęścia do pań sprzątających. Właściwie nie tak dawno pozwoliłam sobie na pomoc w sprzątaniu, wychodząc z założenia, że w pewnym wieku trzeba zacząć się oszczędzać i kiedy - jak nie teraz- wreszcie o siebie zadbać i nie przemęczać się nadmiernie, jeśli jest taka możliwość.

No i właśnie z tą możliwością było gorzej. Przez mój dom przewinęło się już kilka pań i żadna na dłużej miejsca nie zagrzała.  Jednej się wydawało, że niewiele robiąc może z babci emerytki pociągnąć grosza jak z angielskiej królowej. Druga głównie robiła dobre wrażenie i tłukła godziny. Trzecia rozsiewała zapachy i zostawiała niesprzątnięte miejsca, kwitując wzruszeniem ramion, że "to się nie da!" a gdy przy niej pokazałam, że jednak się da, obraziła się i więcej nie przyszła. Wreszcie ostatnia stwierdziła, że ma problemy rodzinne i permanentny brak czasu- i w ten oto piękny sposób zostałam na lodzie! Nawet niby miałam obiecane, że gdyby co to może przyjdzie, ale dni mijały i cisza.

Krótko mówiąc wszystkie panie z takiego czy innego powodu pokazały mi środkowy palec. Dziś się wkurzyłam: - Nie to nie! Panią Manię, Franię czy Janię mam w głębokim poważaniu i biorę się sama do roboty! Widać jeszcze sobie wystarczająco nie zasłużyłam na staruszkowe wypoczywanie.

Ale żeby nie było, że rzuciłam się jak chart na robotę, to nie! Zadbałam o siebie jak należy. Pomyślałam, że posprzątanie jednego pomieszczenia krzywdy mi nie zrobi i po prostu rozłożę zajęcie na kilka dni.

Przy okazji wyciągnęłam wszystkie pozytywy- że przez zimę powiększyła się tkanka tłuszczowa i warto ją trochę uszczuplić, że ruch jest dobry także na kręgosłup, że świeże powietrze przy otwartym oknie to samo zdrowie i inne tym podobne bzdety motywacyjne. Ale podziałały- i to jest najważniejsze.  Kuchnia sprzątnięta. Cacucho! Aż lśni! ;))

Jutro odpoczynek. Wybieram się do Warszawy.

A w czwartek znowu sprzątam. Powolutku, powolutku- i chałupa będzie jak nowa. Łaski bez!- szanowne panie sprzątające! ;)

19:56, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 13 marca 2015
No i co ze SKOK-ami?

Ile to lat PiS walczył w parlamencie, żeby nie dopuścić możliwości objęcia kontrolą finansową parabanków SKOK. Parabanków a nie banków chyba tylko dlatego, że funkcjonowały na specyficznych zasadach- same sobie włodarzami, bez nadzoru.

I mleko się rozlało.

Mam cichą nadzieję, że tym razem zbyt głośno będzie, żeby tak po prostu przyschło.

16:18, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
środa, 11 marca 2015
Zasady usuwania bloga

Szczerze mówiąc, nie wiem na jakiej podstawie wymyśliłam sobie, że jeśli sama nie zdecyduję się na likwidację bloga to będzie tkwił tam, gdzie tkwi na wieki wieków. Nie oceniałam, czy to dobrze, czy źle. Wydawało mi się, że tak po prostu jest. Okazało się, że nic bardziej mylnego. Ostatnio koleżanka poinformowała, że skasowano jej bloga, który był dla niej bardzo ważny. Szczęśliwie udało się go odzyskać, ale cała sytuacja nieco mnie zaniepokoiła.

Nie to, żebym jakoś specjalnie przejmowała się istnieniem mojego bloga. Będzie to będzie, nie to też nie koniec świata. Bywają większe problemy.

Sytuacja zaniepokoiła mnie, rzekłabym, ideowo. Jak to możliwe, że ktoś- bez konsultacji ze mną/z innym właścicielem- podejmuje decyzję zniszczenia mojej/cudzej pracy- bo w końcu jakaś to praca, poza przyjemnością pisania, także jest! Bardzo mi się to nie podoba, bo świadczy o braku szacunku dla czyjegoś wysiłku.

Zaniepokoiło mnie, bo mam zaprzyjaźniony blog, którego autorka już nie żyje. Zaglądam tam za każdym razem, kiedy siadam do komputera. Podtrzymywanie pamięci? Nie wiem. Taką mam potrzebę. I za każdym razem sprawdzam ilość odwiedzin- są odnotowane każdego dnia: raz jest ich kilka, raz kilkanaście... Zawsze są. Więc może skoro ten blog nadal jest ludziom potrzebny, to lekką ręką nie zostanie spuszczony w przestrzeń?...

Z jednej strony rozumiem, że jest trochę blogów, które powstały ot, tak dla fantazji, znudziły się autorowi i zostały porzucone, nie są uaktualniane od lat, nikomu do niczego niepotrzebne, zafałszowują jedynie statystyki. Ale i autorom takich kilkunotkowych  blogów nalałoby dać prawo dysponowania swoją własnością i przynajmniej próbować kontaktować się z nimi w sprawie zamknięcia. W końcu pocztę Bloxa ma chyba każdy bloger, więc i o kontakt trudno być nie powinno.

No, trochę zwaliłam zalegające niepokoje...

13:31, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm