RSS
czwartek, 31 marca 2016
Wciska się w każdą szczelinę

Chciałam sprawdzić, jaki był efekt malowania oczu przez prezesa w trakcie spotkania liderów partii politycznych. Weszłam na Gazetę.pl. i zanim doczytałam, zerknęłam na spis tytułów informacji. Wystarczy przeczytać przytoczone zajawki- PiS na PiSie i Pis-em pogania, na okrasę episkopat!!

Zamordystyczne państwo religijne w trakcie budowy. Wielka inkwizycja za węgłem.

 



Co mogę zrobić? Dołączyć do głodówki pod KPRM? Już widzę te sarkastyczne uśmiechy, żeby sobie nie żałować, bo jest z czego zrzucić. Zresztą protest głodowy Miszka, jak dotąd, jest ignorowany tak przez władzę jak i przez prasę- były krótkie notki, ale temat okazał się mało chwytliwy. Czysta zgroza. Ktoś stawia na jedną kartę własne zdrowie, może życie a dookoła - obojętna cisza. Czego trzeba, żeby porwać ludzi?!! Potrzebny drugi Palach??!

Nie umiem znaleźć własnego miejsca w tym, co się dzieje i jest mi z tym źle.

Wokół życie toczy się tak, jakby nic istotnego się nie działo, jakby wszystko było w najlepszym porządku- A PRZECIEŻ NIE JEST!!!

Obiecałam, więc:

Czy ta kolejna pikieta coś da? Nie wiem, ale mam poczucie, że znowu trzeba tam być.

 

A wracając do interesującego mnie na początku pytania- spotkanie przyniosło to, co miało przynieść, czyli mydlenie oczu i jedno wielkie NIC. Jeszcze za słaby młot na ten beton! :(

---------------------------------------------------------------------------------------------

Zrezygnowałam z kursu szachów. Nie doczekałam obiecywanych sobie dwóch miesięcy, ale uznałam, że w moim przypadku to ewidentna strata czasu. Ewidentnie rozjechały się moje oczekiwania z założeniami pana instruktora. Spodziewałam się praktycznej nauki na poziomie gry towarzyskiej w domowym zaciszu a pan instruktor- jak sądzę- założył sobie, że wyszkoli grupę do rozgrywek szachowych /czytaj: szachy sportowe/ i z tego będzie czerpał satysfakcję.

Przy takim założeniu nie było tam miejsca dla mnie, więc musiałam przełknąć porażkę. Nie mój poziom i dobrze, że wcześnie to zobaczyłam i zaakceptowałam. Zero przyjemności, zero satysfakcji dla mnie, więc po co? Żeby się wnerwiać na każdych kolejnych zajęciach? Bez sensu!! Lepiej wrócić do sudoku! ;)

17:03, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
środa, 30 marca 2016
I co mi zrobicie??!

Ministrem jest przestępca, skazany na 3 lata i 10-cioletni zakaz piastowania stanowisk. Wyrok się nie uprawomocnił, został uchylony. Został uchylony, ponieważ prezydent zastosował prawo łaski- nie zdjął winy, ale pozwolił  nie wykonywać kary. Tym samym zgodził się, by osoba o niewyjaśnionej sytuacji prawnej zajęła ważne stanowisko w rządzie, czyli jakby nagrodził za  to wcześniejsze nieprzestrzeganie prawa.

Teoretycznie dopóki wyrok się nie uprawomocni, osobę sądzoną uznaje się za niewinną. Teoretycznie- tak!

W praktyce- gdy pomyślę, że w rządzie zasiada człowiek, któremu groziło 3 lata odsiady za przekraczanie uprawnień i który teraz będzie mógł te uprawnienia przekraczać do woli, bo na pielęgnowanie własnych obsesji pozwoli mu na kolanie przygotowana szczególna spec ustawa, robi mi się niedobrze. Co za ohyda!

Czy naprawdę nikt nie ma czkawki, poczucia niestosowności?...Prostackiego obciachu??!

Idealistka! Czego ja oczekuję od tego rządu?? Czego ja się po nim mogę spodziewać?? Brzydzę się, zwyczajnie się brzydzę! :((

16:00, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
wtorek, 29 marca 2016
Nie chce się wracać

Święta się wyświętowały i pora wracać do codzienności, choć bardzo się nie chce. Polityka wyłazi gardłem, nosem i uszami a bronić się przed jej zatrutymi wyziewami nie ma jak- zawsze coś dociera. Skądinąd to mimo wszystko dobrze, bo jednak trzeba wiedzieć, co się wokół dzieje, żeby kolejne a nieoczekiwane posunięcia rządu o zawał serca nie przyprawiły!

Dziś się wkurzyłam na posła PO, zresztą szefa klubu, Neumanna, który, odpowiadając na pytania dziennikarzy, przy okazji wyrychtował słoneczną laurkę Kuchcińskiemu, że to taki uczciwy człowiek i że prywatnie bardzo go lubi.

Kochaneńki panie Sławku! Prywatnie to pan może lubić nawet posła Macierewicza czy posłankę Pawłowicz- mnie nic do tego, ale nie widzę powodów, dla których miałby się pan publicznie ujawniać ze swoimi sympatiami. Ponadto  ręczenie za uczciwość posła Kuchcińskiego wydaje się być wyjątkowo bezzasadne, bo wystarczy odtworzyć sposób prowadzenia obrad sejmowych przez tegoż pana, żeby sobie wyrobić opinię wręcz przeciwstawną do pańskiej. A ludzi pan takimi wypowiedziami denerwuje okrutnie, bo nie sądzę, żebym jedynie ja poczuła się zbulwersowana pana opinią.

Co prawda mogę sobie wyobrazić, co stało za tą wypowiedzią: może próba obłaskawienia co "łagodniejszych", może próba skonfliktowania czy podzielenia członków PiS-u... w gruncie rzeczy nieważne. Zagrał pan mniej więcej takim poziomem dyplomacji jak Waszczykowski za granicą.

A nawiasem mówiąc następny pisowski sędzia już tyłek przymierza do kolejnego fotela w TK. To jak to Jarosław- zawsze -dziewica apelował? Kochajmy się aż do wizyty Papieża. Fajny apel!

----------------------

W sobotę pikieta typu - podpisz Beata. W stosownym czasie przypomnę plakatem, który podebrałam z internetu. :)

A dziś zakończę pamiątką z wczorajszego wiosenno- świątecznego spaceru. Mizerota jeszcze, ale już oczy cieszy! :))

14:37, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
piątek, 25 marca 2016
Spokojnych!

Kochani!

Dobrych, pogodnych, spokojnych Świąt, pełnych nadziei na zdrowie, bezpieczeństwo i NAPRAWDĘ DOBRĄ zmianę. Niech nam się wiosna zazieleni w sercach. Smacznego jajeczka, mokrego Dyngusa Wam i Waszym Najbliższym! Alleluja! :))

13:49, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
wtorek, 22 marca 2016
Świat oszalał!

Nie wiem, czy przeludnienie na ziemskim globie nie sprawia, że natura sama dąży do autoregulacji i rozpyla w wielu krajach amok prawie jak smoleńską mgłę, powodujący, że do głosu dochodzą dziwni ludzie. Jest jakiś pęd do demontażu, do niszczenia tego co zbudowano. Mowy nie ma o poprawianiu. Mowa jest o budowaniu od początku. A żeby budować od nowa, najpierw trzeba zrujnować, zryć do korzeni.

I to nie dzieje się tylko w Polsce. Ciągle gdzieś leje się krew a do władzy dochodzą ludzie nieobliczalni, którzy za nic sobie mają społeczne umowy, którzy własne warunki narzucają strachem i terrorem. Jeśli nawet w Stanach, w których demokracja jest niemal wzorcowa, głosy zdobywa prymitywny gbur- że nie określę bardziej dosadnie- to coś złego wisi w powietrzu.

Dziś znowu ataki terrorystyczne. Zabici i ranni. Strach. I ten strach ma być, ma trwać, ma być wyznacznikiem ludzkich działań, ludzkiego życia. Cel nr 1- skłócić wszystkich ze wszystkimi. Światem rządzi przemoc.

Mamy bać się piekła?... Wolne żarty! Piekło fundujemy sobie sami- tu, na ziemi.

19:29, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
Tekst później

16:48, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 marca 2016
Przerywnik

Zapisałam się na kurs szachów. O tyle nie byłam całkiem zielona, że wiedziałam, jak ustawić na szachownicy pionki, jak figury i jak się które ruszają. A! I jeszcze wiedziałam, na czym polega roszada.

Ta wiedza spokojnie wystarczała mi do rozegrania partyjki z wnukiem, toteż wyobraziłam sobie, że przy przystępnym przekazie przez instruktora będę chłonęła wiedzę jak gąbka wodę. Nie wzięłam pod uwagę tego, że poziom pozostałych uczestników kursu bije mnie na głowę. Nie uwzględniłam też tempa przekazu.

Na pierwszych zajęciach pan instruktor manewrował figurami na dużej tablicy w takim tempie, że zgubiłam się już przy pierwszym układzie. Dalej wcale nie było lepiej. Dostałam po uszach rozgrywając jedną partię- tylko dlatego jedną, że na kolejną zabrakło już czasu.

Drugie zajęcia miały być poświęcone zasadom. I były. Tych zasad było tyle, że szkoda gadać. Dodatkowym nowo wprowadzonym elementem był licznik czasu, w który należało stuknąć po wykonaniu ruchu. Przy czym dowiedziałam się, że 15 minut to limit na rozegranie partii a nie jedynie wykonanie ruchu! ;))) Znowu trochę teorii i gramy. Tym razem dwa razy sromotnie przegrałam i raz wygrałam- ale tylko dlatego, że skończył się czas przy moim ruchu, czyli czysty przypadek.

Co dalej? Nie wiem. W turniejach nie mam najmniejszego zamiaru brać udziału. Mój cel to bronić się przed matem jak najdłużej i spróbować ogarnąć szachownicę całościowo- zobaczyć różne strategie a nie reagować na oślep. Daję sobie na to czas... powiedzmy miesiąc, góra dwa. Jeśli chwycę, będę chodziła dla przyjemności, żeby pograć; jeśli nie- odpuszczę, bo katować się też nie zamierzam. Jakby co w odwodzie zostaje jeszcze od czasu do czasu partyjka szachów z wnukiem, choć i on jest ode mnie o niebo lepszy. No! I to byłoby na tyle. ;))

13:43, babciabezmohera
Link Komentarze (20) »
środa, 16 marca 2016
Jeśli

Zauważyłam u siebie objaw wyjałowienia mózgu, bezradność intelektualną. Od dłuższego czasu dziennikarski samograj "pochyla się" / Uwielbiam to określenie. Za każdym razem, kiedy je słyszę, nachodzi mnie obawa, ze ktoś, kto się zbyt mocno pochyli , za chwilę wyrżnie nosem o podłogę! Podobnie mam z "opowiedzieć Polskę" czy coś w tym rodzaju...ale to tak zupełnie na marginesie!/ nad problemem: TK to spór prawny czy polityczny?

Jeżeli ktoś liznął choć odrobinę logiki, stara się mierzyć przesłanki przed wyciągnięciem wniosków. Z jednej strony rodzi się we mnie bunt przed powtarzaniem wciąż i na nowo tych samych tez, z drugiej strony rozumiem, że skoro jedna strona twardo trzyma się fałszywych, ale uparcie podtrzymywanych opinii, to druga strona nie może z wyższością wzruszyć ramionami i odejść, bo przegra na całej linii.

I w tym momencie mam poczucie kompletnej bezradności intelektualnej, bo niby jak mogę uzasadnić, że 2+2= 4 a nie 17 ???!! A rząd idzie w zaparte i dla niego to jest 17 i kwita! I bujaj się, babciu!

Tak jak przed blisko sześciu laty niejako od początku można było z grubsza określić przyczyny katastrofy lotniczej /arogancja władzy, złe warunki atmosferyczne, błędne decyzje/, które zresztą potwierdziły drobiazgowe analizy komisji wypadków lotniczych- tak i teraz nie trzeba być szczególnie lotnym, żeby nie zauważyć, że skok na Trybunał był czynnością zastępczą praktycznej zmiany konstytucji bez prawa do takiej zmiany.

A ja cały czas mam wrażenie, że prezydent, rząd i wszyscy święci po tamtej stronie radośnie kolorują drwala i usiłują nam wmówić, że jego ubranie uszyte jest z materiału odpornego na przyciąganie ziemskie. KOMPLETNA ABSTRAKCJA!!!!

17:26, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
sobota, 12 marca 2016
Nie musiałam duszków zapraszać

Grzecznie na mnie czekały, hop do kieszonki, akcesoria do torby i - do przodu!

Dziś nie łazikuję po blogach, zdam tylko krótką relację i muszę odpocząć. Niby trasa była standard, od TK do Pałacu Prezydenckiego, ale dołożyłam sobie dodatkowy spacerek do metra- na Plac Bankowy, więc trochę w nogach czuję.

Pierwsze przygotowania do marszu. Każdorazowo wzruszają mnie te własnoręcznie pisane hasła, czasem mazakiem, czasem długopisem, czasem na drukarce, na kartonach, kartkach bloku technicznego, gdzie się da! Ludzie poświęcają swój wolny czas, wkładają w to serce i umysł. Chce im się i robią to z radością.

A tu już na Szucha, za platformą dziennikarzy i fotoreporterów. W głębi hasło przewodnie marszu. Stoimy prawie na przeciwko trybuny organizatorów. Podoba mi się, że wreszcie wszyscy są razem, że mimo różnic ideologicznych mamy wspólny cel- obronę TK i konstytucji.

Atmosfera świetna. Muzyka, hasła. Przemówienia krótkie i treściwe, dobre nagłośnienie.

Haseł jak zawsze mnóstwo i jak zawsze różne: "ja też jestem suwerenem","PiSlam stop" i inne.

Zmęczony mężczyzna przysiadł, ale jeszcze demonstrował niebywałe osiągnięcia władzy:

Nie miałam serca prosić go, by podniósł wyżej. Widziałam, że był bardzo zmęczony.

No i moja surma bojowa /czytaj: stadionowa trąbka/ wzbogaciła się o kolejną naklejkę. Że mało? Niekoniecznie. Na początku problem był z kupieniem zwykłej flagi. A trąbkę kupiłam stosunkowo niedawno i już dwa marsze opękała! ;)

Dzielna trąbka! :)))

19:07, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
piątek, 11 marca 2016
Rozchwianie

Dziwny czas: od nadziei i wiary poprzez zwątpienie aż do rozpaczy. I cykl się powtarza! I analizy, analizy... komentarze krajowe i zagraniczne.

Z jednej strony żal do Tuska, że nie rozliczył, nie zabezpieczył odpowiednimi  klauzulami możliwości podmywania albo wręcz dewastacji demokratycznych zasad- z drugiej strony myśl-błyskawica: a jakie to miałoby znaczenie??! Ktoś, kto łamie demokratyczny porządek teraz, nie do końca zabezpieczony, łamałby go i wtedy, gdyby obłożony był pancernymi przepisami, teoretycznie nie do ruszenia.

Z jednej strony zszokowane zdumienie, jak możliwe jest zburzenie blisko 30-letniego okresu mrówczej budowy wolnego, szczęśliwego kraju w tak nieprawdopodobnie krótkim okresie?? Z drugiej- niemal natychmiast przypływa niechciana odpowiedź: sami do tego doprowadziliśmy, stosując wyrozumiałość i tolerancję tam, gdzie stosować jej nie było wolno! W imię poprawności politycznej wszelkie wynaturzenia PiS-u /msze nienawiści w miesięcznice katastrofy lotniczej, pogrzeb prezydenta na Wawelu, dowartościowywanie faszyzujących grup narodowców... zresztą można wymieniać i wymieniać/ traktowane były z pewnym przymrużeniem oka, trochę jak wobec dziecka specjalnej troski- na zasadzie: im wolno więcej. I było im wolno więcej, coraz więcej. I skrzętnie z tego korzystali!

I tak się zaczęło: od rzemyczka do koniczka. Wyhodowaliśmy ropiejący wrzód na zdrowym organizmie, wrzód, który zdążył zainfekować znaczną część tego organizmu. Zawinili politycy, zawiniły media, zawiniliśmy my- obywatele, bo zdawało nam się, że nie ma prawa być gorzej, że może być wyłącznie lepiej...

No! I mamy , co mamy:

Trafiłam na tę fotkę. Widziałam z bardziej trafionym podpisem, z mniej więcej takim sensem: Orwell stworzył PRZESTROGĘ , nie instrukcję.

Miałam złudzenie, że IV RP zapisze się na trwale w głowach Polaków jako przestroga właśnie... nie zapisała się, niestety.

Nic nie jest wieczne i nie takie dyktatury padały, więc i ta kiedyś padnie. Czy dane mi będzie dożyć tej euforycznej radości z odzyskania wolnego, demokratycznego kraju? Bardzo bym chciała powtórzyć szczęście zwycięstwa prawdziwej solidarności lat 80-tych. Tej jedności, która między nami wtedy była, z satysfakcją wyrzuconego na śmietnik dwójmyślenia i powszechnej nowomowy...

Chcę wierzyć , że damy radę.

13:37, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm