RSS
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Zimne okrucieństwo

Człowiek to niezwykła istota- umie się zaadaptować właściwie do każdych warunków, oswaja się, nawet przestaje się dziwić... Tak i ze mną . Separatyści zajęli to, tamto, owo... skoro nikt nie bronił, to zajęli... I nagle- błysk, niby drobiazg, ale przywraca właściwe proporcje i odsłania prawdę w całym swym okrucieństwie, każe spojrzeć na wszystko z nowej, zupełnie innej perspektywy.

Porwano członków misji OBWE. Najpierw cisza, nikt nic nie wie, dyplomatyczne negocjacje... Za jakiś dłuższy czas konferencja prasowa z ich udziałem.

Wszyscy siadają za stołem. Jeden z członków misji OBWE z martwą , kamienną twarzą powoli mówi, że oni są tu gośćmi - i w ogóle jest super, nikt ich nie krzywdzi, dbają o nich, tyle że nie wiedzą, kiedy wrócą do domów. I w ułamku sekundy tenże błysk, który mnie zmroził: na twarzy jednego z- jak sądzę, nad wyraz gościnnych- gospodarzy pojawił się półuśmiech, cień uśmiechu... pojawił się i natychmiast zgasł, twarz przybrała obojętny wyraz. A ja zdrętwiałam. Jakich trzeba użyć metod, jak potworną presję psychiczną wywrzeć, żeby zmusić dojrzałego mężczyznę do mówienia o porwaniu jako gościnie a o bandycie- porywaczu jako gospodarzu.

Przewertowałam wiele stron na ten temat. Nie udało mi się odnaleźć zdjęcia migawki, która powiedziała mi wszystko. Odczułam niemal fizycznie bezwzględne okrucieństwo tejże napaści. Cień uśmiechu powiedział mi więcej niż czarny dym na ulicach.

12:45, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
sobota, 26 kwietnia 2014
O czym tu dumać?...

O kanonizacji pisać za bardzo nie chcę, o czym innym nie bardzo wypada, więc spróbuję tak to ująć, żeby powiedzieć, co myślę a szczególnej przykrości nikomu nie sprawić a czy mi się to uda- zobaczymy...

Jakieś biuro turystyczne wystawiło pątników do wiatru, na straganach przybyło najrozmaitszych gadżetów z podobizną Jana Pawła II, posłowie potwierdzili świętość w uchwale, o którą mało co nie pożarliby się do żywego, niewiele brakowało. Ogólnie panuje duch euforii i chęci uczestniczenia w uroczystościach kanonizacyjnych, jako że za naszego życia to jedyna taka okazja...itd, itd. I jeśli nie wyjazd, to przynajmniej uczestnictwo w transmitowanej z Rzymu mszy. No i dobrze!

Patrząc z pewnej perspektywy wydawać by się mogło, że nie ma bardziej uduchowionego i religijnego narodu jak nasz. Po deklaracjach i po tym, co na sztandarach- bez wątpienia i jak najbardziej; po oglądzie codzienności- już nieco gorzej, bo tam, gdzie królować winna miłość bliźniego, częściej można spotkać zawiść, podejrzliwość i wrogość, chęć przyłożenia bliźniemu- jeśli nie dlatego, że mu się należało, to chociażby po to, żeby samemu poczuć się lepiej, bo to przecież ja jestem ta mądrzejsza, doskonalsza, bardziej religijna, z dala świecąca przykładem!

Jak mi się to co jakiś czas zdarza, podparłam się dawniejszym Remkowym rysunkiem, który nic nie stracił na aktualności. 

Czy Bóg usłyszy i jak to zważy- nie wiadomo, ale sąsiedzi i znajomi odnotują na pewno a i sama we własnych oczach mocno urosnę! /chyba mi coś zaszkodziło, bo trochę mnie mdli .../

16:55, babciabezmohera
Link Komentarze (28) »
środa, 23 kwietnia 2014
Poświąteczne okruchy

Zakładałam, że Święta będą spokojne i takie były!

Ale dziś nie o samych Świętach chciałam wspomnieć. Święta są tu tylko pewnym pretekstem. Otóż, żeby człowiek  z kartką i długopisem wszystko zaplanował, to i tak będzie to wyłącznie przymiarka, bo plany swoje a życie swoje. Jeszcze mi się tak nie zdarzyło, żeby mi po jakichkolwiek świętach jedzenia nie zostało. Może zresztą u kogoś jest inaczej, nie wiem, w każdym razie ja z ilością nigdy nie trafiam! Jedynym wyjściem z sytuacji jest poświąteczny bigos albo mrożenie nadwyżek.

I znowu to tylko teoria, bo w praktyce, zawsze jednak zostają różne wiktuały, których, niestety, nie da się zamrozić a i do bigosu się nie nadają. A wyrzucić do śmietnika nie umiem.

Należę do tego pokolenia, dla którego grzechem było zmarnować jedzenie. Pieczołowicie zbieram każdą niedojedzoną kromkę chleba, resztę sałatki, bo- kurki podziobią! Że nie moje, to nie ma znaczenia, dogadałam się z panią, która żywnościowe resztki chętnie dla swoich zwierząt zabiera. I wszyscy zadowoleni!

A w dużych miastach? Nie wiem, ale mam wrażenie, że przy odrobinie dobrej woli też da się znaleźć jakieś rozwiązanie.

***

A spot na X-lecie naszej przynależności do UE baaaaaaardzo mi się podobał! Robi wrażenie! :)

12:02, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
piątek, 18 kwietnia 2014
Wyjątkowo

Wyjątkowo nie odpowiedziałam na ostatnie komentarze, ale niczego złego to nie oznacza- po prostu mam drobne trudności z widzeniem i staram się tylko odezwać, że żyję i mam się całkiem dobrze. Operacja zaćmy sprawiła, że widzę teraz "w drugą stronę"- lepsze oko jest gorsze a gorsze- lepsze i muszę się do tego powoli przyzwyczaić. Generalnie efekt rewelacyjny i warto było te dwa lata poczekać w kolejce!

Później więcej, tymczasem- serdeczności wielkanocne dla wszystkich: malujcie jaja, kochajcie się, bądźcie szczęśliwi! Wesołego Alleluja! :)))

10:39, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
niedziela, 13 kwietnia 2014
Nie umiałam sobie odmówić

... bo żart o pojednaniu narodowym jest wyjątkowo udany! :)))

Nie muszę dodawać , że autorem jest Remek Dąbrowski.

Dobrego nowego tygodnia wszystkim! :)))

13:25, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
sobota, 12 kwietnia 2014
Może mi oka nie wydłubią?

Jak to dobrze, że człowiek ma dwoje oczu, nie więcej! ;) W poniedziałek idę likwidować zaćmę na prawym oku.

Niby trochę operacji mam już za sobą a jednak czuję się trochę niewyraźnie- oko to oko i jakoś mi głupio myśleć, że będzie przy nim grzebanie. Co ma wisieć, nie utonie i najprawdopodobniej  we wtorek lub w środę zdam relację, jak było.

Z kim nie gadałam, każdy twierdzi, że to mały pikuś, ale dopóki sama tego nie sprawdzę, cień niepokoju będzie się za mną wlókł. W czerwcu- drugie oko, ale będę już mądrzejsza o poniedziałkowe doświadczenia!

Jak powiadają- jakoś to be! Może mi przez niedopatrzenie oka nie wydłubią? Będzie dobrze, co ma nie być! No, to do wtorku/środy... :))

12:56, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 11 kwietnia 2014
Motywacyjny kopniak

Przeczytałam u Kobiety, że wzięła się za porządki, umyła lodówkę... i sumienie zaczęło mi dokuczać. Co prawda porządki nie tak dawno były robione, ale co do lodówki, to zdecydowanie nawoływała, żeby się nią zainteresować. To co było robić- wzięłam się za odmrażanie!

Zamrożonych skrawków mięs wszelakich zebrało się na 4 pasztety a że święta zbliżają się coraz szybciej, to i pasztety się przydadzą- będzie czym obdzielić rodzinę. Trzeba przyznać, że dzień miałam bardzo pracowity, ale skoro od poniedziałku zamierzam leniuchować, to na to leniuchowanie trzeba sobie jednak zasłużyć.

...

Zupełnie przypadkiem kupiłam bardzo sympatyczną palemkę z żywą zielenią i kolorowymi kwiatkami z bibułki. Malutka ale ogromnie wdzięczna. Od razu zapachniało świętami...

19:55, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
środa, 09 kwietnia 2014
Jakby tu napisać, żeby...

... żeby nie ściągnąć sobie na głowę wyzwisk i oskarżeń o wszystko, co najgorsze.

I między innymi te wątpliwości sprawiły, że uznałam, iż pojawienie się u nas, w Polsce, Jego Makaronowatości  wcale nie jest takie głupie, jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać.

Zarejestrowanie tegoż odlotowego kościoła będzie specyficznym sprawdzianem na kilku obszarach: po pierwsze- czy nasze państwo jest państwem prawa i czy prawo to jest jednakowe dla wszystkich; po drugie- czy demokracja /m.in. poszanowanie praw mniejszości/ zadomowiła się u nas faktycznie czy tylko deklaratywnie, na stałe czy jedynie okazjonalnie; po trzecie- czy opowiadając wszem i wobec o ogromnych pokładach  naszej tolerancji, przełkniemy pojawienie się nowej i trudnej do przełknięcia religii; po czwarte- czy potrafimy myśleć i wyciągać wnioski, czy spróbujemy dać odpowiedź na pytanie, czemu ta dziwna religia pojawiła się właśnie w u nas i czemu jest tak życzliwie przyjmowana przez ludzi młodych /choć nie tylko/; czy KK wystarczy pokory i odważnej autoanalizy, żeby spróbować przynajmniej odpowiedzieć sobie na tego typu wątpliwości?...

No, ciekawe, jak się to wszystko potoczy, bo wszystko wskazuje na to, że Kościół Latającego Potwora Spagetti zostanie jednak zarejestrowany.

17:30, babciabezmohera
Link Komentarze (25) »
niedziela, 06 kwietnia 2014
Nie może tak być!

Człowiek nie może zostać sam z problemami życia.

W ogólniaku chyba wszystkie dziewczyny prowadziły pamiętniki. Wpisy bywały różne: głupawe, niby-dowcipne, ale i refleksyjne. Często były powielane bez podawania autora, nawet z drobnymi przekłamaniami.

Szczególnie utkwił mi w pamięci wpis:

"Nie sądź po ustach do śmiechu skorych,

że ból się w cudzej nie zagnieździł duszy;

nie wiesz, jak długo nieraz walczyć trzeba,

nim się ból śmiechem zdławi i zagłuszy."

Dziś, chyląc głowę przed Kazimierzem Przerwą-Tetmajerem, powiem, że zamiana "często" na "długo"  i ponowienie wyrazu  ból zamiast "jęk" nie zniekształciły dramatycznie głębokiej wymowy jego słów.

Człowiek nie może zostać sam z problemami życia... a bywa, że zostaje. Bywa, że usuwają mu się spod stóp kolejne klamry bezpieczeństwa a on się nie poddaje, wciąż walczy, chwyta inną linę, starannie sprawdzając, czy znowu nie wyślizgnie się z rąk... I nie skarży się, nie wyklina- wciąż próbuje na nowo i na nowo. I lęk o jutro przykrywa uśmiechem, rzuca wisielczy żart, na siłę budowany optymizm, który tak naprawdę przestał być aktualny...

Jestem wstrząśnięta.

Nie może tak być, by w tym samym miejscu na ziemi jedni tarzali się w luksusach a inni rozpaczliwie walczyli o przetrwanie swojej rodziny. Co się z nami stało??! Gdzieś został popełniony ogromny błąd. Błąd, który koniecznie trzeba naprawić i to jak najszybciej. Bo poczucie bezradności, bezsilności paraliżuje, zabija nawet nadzieję... a ta musi przecież przetrwać, bo bez niej nie ma życia.

14:04, babciabezmohera
Link Komentarze (27) »
piątek, 04 kwietnia 2014
Pożyjemy, poczytamy...

Ale mi sypnęły lektury!

Do biblioteki zakupiono Antologię reportażu XXw. i udało mi się od razu ją wypożyczyć. Początkowo myślałam, że wieści o jej objętości i ciężarze są mocno przesadzone. Nie są! Ledwo te dwa opasłe tomiska doniosłam do domu.

Czy mam mówić, że bardzo się cieszę ze zdobyczy? ;))

Trochę się tylko niepokoję, żebym jej nie przyblokowała na zbyt długo, choć przedmowa Szczygła jest bardzo obiecująca i wszystko wskazuje na to, że czytanie będzie li-tylko przyjemnością. Tasiemkowa zakładka i wyrazisty układ bardzo pomogą w obcowaniu z lekturą. No, to idę czytać! :)

16:00, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm