RSS
środa, 29 kwietnia 2015
Przed

Tak to wyglądało przed. Szczęśliwie rozeszło się po kościach. Burza przeszła bokiem. Popadać popadało, ale nie stało się nic złego. Tyle że po tej niegroźnej u nas burzy znacznie się ochłodziło.

17:44, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
wtorek, 28 kwietnia 2015
Żyjemy pod dyktando tabloidów

Nie pamiętam, kto wygłosił taką kwestię, ale bardzo zapadła mi w pamięć- było w niej coś zastanawiającego. Bo faktycznie- ktoś pierwszy rzuca hasło, wszystkie media spadają na to jak sępy i obracają temat na wszelkie możliwe sposoby przez dwa, trzy dni, czasem dłużej- tak długo, jak długo nie trafi się coś równie krwistego. I nie ma znaczenia, czy rzecz dzieje się u nas, czy poza naszymi granicami. Liczy się ludzkie nieszczęście, bo ono jest najbardziej chwytliwe.

I pewnie bym się nie buntowała, gdyby zachowany był umiar, gdyby celem było zmobilizowanie do pomocy czy rozwiązania sprawy. Nie! To nakłuwanie naszych najgorszych cech- wścibstwa i żądzy sensacji.

I odnoszę wrażenie, że wszystkie stacje telewizyjne przyjęły taką politykę. O ile w prasie da się jeszcze oddzielić ziarno od plew, o tyle w telewizji jest to coraz trudniejsze.

***

Kilka ciepłych dni. Kto żyw syci się przyrodą.

To i ja zadedykuję dwa obrazeczki: jeden cudzy, jeden własny! Ot, tak dla uśmiechu i odreagowania wszystkich okropieństw, którymi nieustannie nas karmią.

A to z mojego ogródka:

 

DOBREGO DNIA! Niezależnie od wszystkich złych i jeszcze gorszych wiadomości telewizyjnych. Idę na powietrze. Słońca, co prawda, nie ma, ale nadal jest ciepło!  :)

12:32, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
sobota, 25 kwietnia 2015
Trudno pisać

    Zmarł Władysław Bartoszewski w wieku 93 lat.

A ja czuję się bezradna. Mam świadomość, że nieodnotowanie tego faktu byłoby zgrozą, z drugiej strony jestem jak pyłek wobec kolosa, czuję się przytłoczona Jego wielkością, nie podejmuję się o Nim pisać- to za trudne. Po prostu żegnam Wielkiego Polaka.

13:20, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
wtorek, 21 kwietnia 2015
WARTO!!!

Dziękuję po stokroć!

Polecono mi. Kupiłam. Przeczytałam a właściwie pochłonęłam. Niebywała książka!

http://merlin.pl/Wypadek-polityczny_Maria-Anna-Potocka/browse/product/1,1161469.html

Warto mieć ją pod ręką i w chwili zwątpienia we własny rozum po prostu zajrzeć!

A może Autorka zdecyduje się na ciąg dalszy? Kontynuacja byłaby niewątpliwie równie pasjonująca.

14:55, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Walenie po klatce

Oj, dawno się tak nie wpieniłam, jak czytając dzisiejszego Newsweeka a właściwie artykuł Marcina Mellera " Kopanie w klatkę".

Co prawda o pomniku smoleńskim miałam napisać w innym terminie, ale niech tam- trzeba odreagować, żeby mnie szlag nie trafił!

Zagorzałą fanką Mellera /syna, nie ojca!/ nigdy nie byłam, choć jego felietony dość regularnie czytuję. Z treścią jednych się zgadzam, innych niekoniecznie. Nie ujmuję panu Mellerowi wysokiej inteligencji ani swoistej swady pisania a jego artykuły polemiczne też często czytuję z zainteresowaniem. Ale nie ten! Ten mnie zwyczajnie zajeżył!

Rzecz dotyczyła postawy p. HGW /proszę nie traktować jako obelgi -to skrót dla wygody jedynie!/ wobec projektu pomnika ofiar katastrofy na Krakowskim Przedmieściu. Chodziło o słupy świetlne.

Nie słyszałam bezpośrednio wypowiedzi p. HGW, choć wiem, że komentarze były dla niej miażdżące. Nie chcę się odnosić do użytego argumentu. Myślę, że można było użyć wielu innych, bardziej przekonujących. Ale wracam do felietonu.  Otóż pan Meller pozwolił sobie stwierdzić, że: "...telewizyjny występ Hanny Gronkiewicz-Waltz był takim obleśnie cynicznym kopnięciem w klatkę. Tak jak wtedy, kiedy mówiła, że niepotrzebny jest w Warszawie pomnik smoleński, bo przecież jest już grobowiec na cmentarzu powązkowskim. Jak wtedy, kiedy oznajmiła, że losy pomnika powinny zdecydować się w referendum, co było już niezłym przykładem okrutnego drwienia z tych wszystkich, którzy chcieliby uczcić pamięć tragedii, ale przyznaję, że numer z nazistami jest mocniejszy. Niech pisiory wariują! Niech który powie coś głupiego, przyda się w kampanii."

Otóż, szanowny redaktorze Meller!

Daleka jestem od tego, żeby "okrutnie drwić z tych wszystkich, którzy chcieliby uczcić pamięć tragedii". Niech czczą! Przecież im nikt tego nie zabrania. I nikt z nich drwić nie zamierza! Sama pochylam się z zadumą nad grobami... Jednocześnie ja także uważam, że dodatkowy pomnik w Warszawie jest niepotrzebny a jeśli nawet, to właśnie w drodze referendum.  Spróbuję uzasadnić.

Wbrew obiegowym opiniom pisowskiej propagandy, ofiary katastrofy lotniczej zostały w pełni uhonorowane. Powrót trumien do Polski miał tak uroczystą i godną oprawę, że może mało godnie zachowali się ci jedynie, którzy komórkami robili zdjęcia z trasy przejazdu.

Wszystkie pogrzeby miały uroczystą oprawę. Na Powązkach w dość krótkim czasie stanął grobowiec-pomnik, symbol pamięci, który można odwiedzać i pielęgnować w nastroju powagi i skupienia, do którego obliguje samo miejsce. 

Para prezydencka została pochowana na Wawelu, czemu się do tej pory dziwię i z czym się gruntownie nie zgadzam, ale stało się i już, metodą faktów dokonanych.

Ulice i gmachy publiczne zyskują nazwy związane z katastrofą, powstają pomniki i pomniczki w dużej ilości, w różnych miejscach Polski.

To wszystko jest mało??!!! Rośnie jak na drożdżach kult wielkości mikrego /politycznie/ prezydenta, rodziny smoleńskie urastają do rangi jedynych sprawiedliwych i wyroczni w rozmaitych sprawach a już w sprawie katastrofy bezapelacyjnie, a cała Polska godzi się na to jak stado potulnych owiec!

Powiem Panu tak:

Może bym nawet nie protestowała przeciwko stawianiu pomnika w Warszawie, choć uważam, że byłby to pomnik naszego narodowego olewactwa, ewidentny stojący dowód, że nie mamy nic przeciwko upamiętnianiu braku odpowiedzialności i zwykłego niedbalstwa. Może bym nie protestowała, gdyby istniała gwarancja, że pomnik zlikwiduje dotychczasowe podziały tak dramatycznie głębokie, że pokoleniom trudno je będzie zasypać. Takich gwarancji nie ma i nikt ich nie da! Mało tego: jest niemal 100% pewności, że postawienie pomnika- gdziekolwiek, także na Krakowskim Przedmieściu- doda tylko pary do kolejnych awantur i podziałów! Pytam się- potrzebne nam to??!!

***

A odnośnie kopania w klatkę- to jedyny dostępny sposób, żeby PRZYPOMNIEĆ, co nas może czekać i żeby również uświadomić Panu, że- jak sądzę- HGW nie pozwie Pana do sądu za obrzydliwie obraźliwy dla niej felieton, co przy potencjalnym prezydencie z wnętrza klatki bynajmniej takie oczywiste by nie było!

Pozdrawiam i życzę takiej kultury słowa, jaką miał Ojciec.

13:52, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
niedziela, 19 kwietnia 2015
Chwilowa zmiana kursu

Ostatnio zwierzyłam się córce: - Wiesz, zaczęłam karmić swoją ciemną stronę! - Co masz na myśli?- zaniepokoiła się nieco.- Zaczęłam czytać kryminały.- Aaaa!- wyraźnie jej ulżyło.

I rzeczywiście.

Ostatnio były jakieś dyskusje odnośnie wersji filmowej książki Zygmunta Miłoszewskiego "Ziarno prawdy". Dyskusje te skutecznie zniechęciły mnie do obejrzenia filmu, natomiast zachęciły do postarania się o książkę. Przeczytam, to zobaczę.

A jako, że zaczął ukazywać się cykl powieści kryminalnych /Nowa fala polskiego kryminału/ a rzeczony autor był na pierwszym miejscu, to dałam sobie na wstrzymanie i sukcesywnie kupowałam jego książki, ot choćby, żeby mieć skalę porównawczą. Kupiłam "Gniew", "Ziarno prawdy" i "Uwikłanie". Ale zaczęłam od "Gniewu", która chyba trylogię z insp. Szackim właśnie kończy- i to był mój błąd!

Naczytałam się w recenzjach na obwolucie ochów i achów i zagłębiłam się w studiowanie treści.

Dla usprawiedliwienia dodam, że miałam długoletnią i przepaścistą kryminalną wyrwę i zakończyłam chyba na Agacie Christie a może Joe Alexie. Wtedy kryminał miał jakiś ciąg myślowy i jeśli nawet człowiek czuł się zagubiony śledząc gmatwające się wątki, to ostatecznie śledztwo kończyło się zawsze zdemaskowaniem winnego a całość układała się logicznie jak komplet puzzli.

Tu było inaczej.

To znaczy gmatwanina wątków owszem była, ale wyjaśnienie było tak absurdalne, że - delikatnie mówiąc- czułam się wpuszczona w maliny. Podobno największą zbrodnią jest ujawnienie zakończenia kryminału, więc zakończenia nie zdradzę, ale niech mi ktoś wyjaśni, skąd wziąć olbrzymią żeliwną rurę i jak przekonać późniejszego denata, nie okruszka bynajmniej, żeby do niej po nagu wszedł, bo bez jego zgody umieścić by się go tam raczej nie dało. Dodam jeszcze, że do tej pory jest dla mnie nierozwikłaną zagadką motyw zbrodni, co ponoć jest sprawą zasadniczą każdego śledztwa.

No, niech będzie, że się czepiam, że całkiem zatraciłam zdolność logicznego myślenia i szukam dziury w całym.

Czy wszystkie trzy książki przeczytam, nie wiem. "Ziarno prawdy" czeka w kolejce i jeśli całkowicie się zniechęcę, to albo się przerzucę na kryminał skandynawski, albo w ogóle dam sobie spokój.

Wygląda mi na to, że polski kryminał jest jak polski film: im więcej udziwnień, tym gorszy do strawienia. Ale zbyt wcześnie na uogólnienia. Zagalopowałam się trochę! ;(

18:34, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
czwartek, 16 kwietnia 2015
Jak tu zasnąć?!...

Wiek, powiedziałabym, bardzo mocno dojrzały ma sporo plusów ale i pewne minusy. Bywają problemy ze snem i kto ich nie miewa, może dalej nie czytać, bo czytając- uśnie! ;)

Też tak miałam, nie miałam, mam nadal- tyle że nie liczyłam owiec. Ratowałam się słuchaniem radia przez słuchawki, ale choć lubię muzykę, lepiej mi się usypia przy audycjach gadanych a tych w nocnych programach jest niestety mało. Doszło słuchanie audiobooków.

Potem był okres buntu i przyjmowania tabletek nasennych, przepisanych zresztą przez lekarza. Potem zapomniałam wziąć tabletkę i miałam takie sensacje w środku nocy, że złożyłam uroczyste ślubowanie- nigdy więcej!- i reszta tabletek poszła do kosza a ja przeprosiłam się z radiem i MP- ileś tam. I tak jest do dziś.

Ale.

Jako że czytanych głośno książek nie mam zbyt dużej ilości- no, nie nauczyłam się kupowania i ściągania przez internet- trzeba było poskrobać się w głowę. I wymyśliłam!

Do GW dołożony był kurs angielskiego. Jeśli coś zrozumiem i zapamiętam /w odległych latach kilka prywatnych lekcji wzięłam, więc może coś z tego mi zostało?/, to będzie super; jeśli nie- też będzie super, bo mało zrozumiały szmer pomoże mi zasnąć. To było całkiem niezłe trafienie! Angielski jest fascynujący! Szczególnie, kiedy lektor szybko artykułuje tekst do zapamiętania a wyrazy zlewają się w jeden ciąg, który dla językowego ignoranta jest już nie do oddzielenia. Dla przykładu próbka:

Tak czy owak- pomysł był zupełnie na miejscu i uświadomił mi, że:

- z pewnością nie poznam tego języka nawet w stopniu mini mini podstawowym, ale...

- da się tego słuchać,

- angielski znakomicie nadaje się do zasypiania, bo może być przecież 'to repeat please' i za którymś razem na pewno zadziała!

Niech żyje nauka języków!

***

Nawiasem mówiąc każdy język ma swoje udziwnienia i angielski nie jest jedyny a nasz król Karol będzie na przykład dla Szwedów równie zabawny jak ich siedem pielęgniarek dla nas. ;))

13:07, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
wtorek, 14 kwietnia 2015
Mama

Wczoraj wyło, gwizdało, padało- pogoda tylko do oglądania filmów. No to obejrzałam. "Mama" Xaviera Dolana. Film, który warto obejrzeć, który zostawia ślad. Studium miłości, rozpaczy i gniewu, samotności i walki, siły i nadziei... ciężki film, ale jednocześnie taki, który się dobrze ogląda, choć z mocno zaciśniętymi dłońmi. Paradoks? Może tak, ale tak właśnie odbierałam ten film.

Cały czas nurtuje mnie pytanie, jak tak młody chłopak-reżyser jest w stanie stworzyć tak spójny i dojrzały a jednocześnie nowatorski i niezwykle atrakcyjny wizualnie film... niezwykły talent!

10:14, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
niedziela, 12 kwietnia 2015
Prawie podsumowanie

Komentarze posmoleńskie nie milkną, więc i ja jeszcze swoje 3 grosze dorzucę.

Moim zdaniem, wrak niech zostanie u Rosjan na zdrowie, skoro tak trudno im się z nim rozstać. Po pięciu latach i tak już niewiele dałoby się z niego "wyczytać" a gdyby nawet Rosjanie wrak nam oddali, to i tak niczego by to w religii smoleńskiej nie zmieniło. Macierewicz z pewnością by ogłosił, że części są podmienione albo że ich brakuje /co i nie byłoby specjalnie dziwne!/- oczywiście tych najważniejszych. A które uznano by za najważniejsze, to jeden Antek wie! Oryginalne czarne skrzynki również z pewnością wróciłyby sfałszowane- więc, na dobrą sprawę, po co właściwie miałyby wracać?!

Problem z budową pomnika w miejscu katastrofy? Też nie jest być albo nie być. Brak tego pomnika byłby bardziej wymowny niż setki ton marmuru. Tak jak milczenie wielokrotnie głośniejsze bywa od krzyku.

***

Już się nie zarzekam, że więcej na temat smoleńskiej katastrofy pisać nie będę, bo pisać trzeba i mówić trzeba, choć efekty tego mogą być mizerne. Bo nie wolno godzić się na jawny fałsz- i tyle.

A że temat będzie powracał? Będzie - jeszcze latami, bo lubimy pławić się we własnych nieszczęściach. Może z czasem cokolwiek się wyciszy i tylko na to można jeszcze liczyć. A o pomniku- tu w Warszawie- z pewnością jeszcze kiedyś napiszę.

19:01, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
piątek, 10 kwietnia 2015
Kto się gdzie modli

Można na Powązkach przy grobach, można na Krakowskim Przedmieściu przy Pałacu...

Pamięć i żal po zmarłych?... A może pamięć i żal po utraconych pałacowych honorach, po prezydenckiej władzy, choćby i nie bezpośrednio sprawowanej?...

Tak mi się pomyślało, że miejsce modlitwy też cokolwiek naświetla intencje żałobnika- nawet wbrew jego głośnym deklaracjom...

16:14, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm