RSS
czwartek, 29 maja 2008
Zrywowiec czyli frajda natychmiastowego efektu.

Zdawać by się mogło, że słońce rozleniwia i w żaden sposób nie sprzyja pracy na działce. Pewnie po wielekroć tak jest, ale- nie zawsze! Któryś kolejny słoneczny dzień przeznaczam na ogrodowe prace pielęgnacyjne i nieodmiennie sprawiają mi niekłamaną przyjemność. Pielenie, spulchnianie ziemi, wycinanie chwastów i kępek trawy spomiędzy płytek chodnika, wyrównywanie sekatorem gałązkowych odrostów przy ogrodzeniu- no, po prostu super!

Wiem, dlaczego tak się dzieje i skąd ta radość z ciężkiej pracy. Otóż należę do kategorii tzw. zrywowców. Mogę dniami, tygodniami palcem w bucie nie kiwnąć i nieszczególnie mi przeszkadza powolne zapuszczanie terenu, nawet jakby nie dostrzegam tego. W którymś momencie impuls: dziś! I biorę się do roboty. I wtedy robota pali się w rękach, mało tego- nie dość, że mnie nie męczy, to sprawia mi jeszcze kupę frajdy! Bo to tak przyjemnie patrzeć na natychmiastowe efekty własnej pracy, widzieć, jak ogródek w oczach pięknieje, widzieć kontrast między tym co było a tym, co właśnie się staje. Jeszcze dwa, trzy dni i będzie cacko. I znowu zapadnę w "tumiwisizm"...aż do następnego zrywu!

15:35, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 maja 2008
Zafascynowana Romą

Po raz pierwszy Romę Ligocką odkryłam dla siebie już jakiś czas temu. Jej książkę "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" przeczytałam jednym tchem z wypiekami na twarzy. Byłam wstrząśnięta treścią a jednocześnie urzeczona stylem pisania: prostym, bezpretensjonalnym, ciepłym, zdystansowanym do opisywanych zdarzeń. Zachwyciły mnie też jej prace malarskie, własnoręcznie wykonane ilustracje do książki /a może powstały wcześniej i tylko wykorzystano je w książce- nie wiem, ale to wcale nie jest najważniejsze/. Nawet nie umiałabym ich ocenić w kategoriach estetycznych, powiedzieć, czy są piękne... Są  przejmujące, niezwykłe, hipnotyzujące tak bardzo, że trudno się od nich oderwać! Są- moje! Przemawiające do mojego najgłębszego ja.

Kilka dni temu wypożyczyłam inną jej książkę "Wszystko z miłości"- szereg perełek, drobnych opowiadań o życiu, wspomnień, refleksji... Książka ilustrowana skromniej, jakby od niechcenia, charakterystyczną dla autorki kreską. A treść- znowu niezwykła, choć o codzienności, zwyczajnych dniach. Czułam się, jakbym rozmawiała z przyjacielem, którego chwytam w pół słowa, a który opowiada o rzeczach mi bliskich. I cytaty, które chcę zachować na dłużej, których boję się utracić, zapomnieć... - Co ty książkę przepisujesz?- dziwi się mąż. A mnie wszystko wydaje się ważne i potrzebne.

" Codzienność to nie tylko błahość, przeciętność, nuda. Codzienność to także bezpieczeństwo, urok zwyczajności, znajoma melodia. Odliczone kroki na ścieżce." / z opowiadania "Stanąć obok..."/

Dziękuję Pani Romo! Jest Pani dla mnie kimś BARDZO, BARDZO WAŻNYM! 

13:27, babciabezmohera
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 maja 2008
Wyprawa do Legolandu

Coraz bardziej zaczynam doceniać plusy korzystania z internetu. Dziś dostaliśmy zestaw slajdów z wycieczki naszego wnusia do Legolandu. Nastawiłam sympatyczną muzykę, muzyka sączy się gdzieś w tle a tu- przesuwa się zdjęcie za zdjęciem, zdjęcie za zdjęciem... architektura, parki i oczywiście wszystkie klockowe atrakcje. Na fotkach dzieciak tak zaaferowany, że nie dostrzega migawki aparatu fotograficznego- super pamiątka! Czułam się trochę tak jakbym uczestniczyła w jego wielkiej legolandowej przygodzie.

A najstarszy w poniedziałek zdaje biologię. Znowu trzymam kciuki! 

15:28, babciabezmohera
Link Komentarze (1) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm