RSS
wtorek, 26 maja 2009
Dodatek
Zaczynam pisać notkę...Niby już umiałam i znowu mam problemy.Ale się zawzięłam, bo chce wstawić "Nie ma jak u mamy"
10:18, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
Aniu! Specjalnie dla Ciebie!

Aniu! Specjalnie Tobie dedykuję ten wpis. Kiedyś mówiłam Ci, że znalazłam w sieci piękny tekst na Dzień Matki; taki, który łapie za serce i zwyczajnie wzrusza. Jeśli Ci się spodoba, weź go sobie- jest Twój!

     "Podobno w jednym z zakątków raju od rana do wieczora bawiły się zawsze dzieci. Kiedy Pan Bóg w swej dobroci postanowił stworzyć świat, wezwał je wszystkie do siebie i powiedział:- Trzeba, abyście poszły i zaludniły całą ziemię. Co chciałybyście zabrać ze sobą, by przypominało wam niebo?

Pierwsza grupa dzieci, ta najodważniejsza, odpowiedziała natychmiast:- Chciałybyśmy z raju coś, co przypominałoby nam anielskie śpiewy!

     I Pan Bóg stworzył ptaki.

Inne dzieci,po chwili zastanowienia, odpowiedziały:- Chciałybyśmy na pamiątkę coś, co przypominałoby nam rajsckie kolory!

     I Pan Bóg stworzył kwiaty.

Jeszcze inne poprosiły:- Gdy już będziemy na ziemi, chciałybyśmy coś, co przypominałoby nieskończoną wielkość nieba!

     I Pan Bóg stworzył morze.

Pozostała jeszcze jedna grupa dzieci, tych najbardziej nieśmiałych. Opuściły one głowy, zarumieniły się:- My... my prosiłybyśmy o kogoś, kto pomógłby nam żyć, kto nauczyłby nas kochać; kogoś, kto potrafiłby nas zrozumieć i umiał nam zawsze wybaczać...

     Pan Bóg uśmiechnął się i stworzył MAMY..."

09:48, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
czwartek, 21 maja 2009
Nie zrozumiesz

Nie zrozumiesz, póki nie doświadczysz!

Córcia wróciła z pracy rozdrażniona- mało!- wściekła tak, że kipiała. Dostała od kanara /nie wiem, czy nazewnictwo aktualne, bo w autobusie kiedyś przypadkiem podsłuchałam ostrzeżenie kierowcy, skierowane do kolegi:- Uważaj, pokemony są na tej trasie!/ mandat za...- no zgadujmy! A, szkoda zachodu, bo już gazety o tym pisały a córcia na własnej skórze się przekonała! Dostała mandat za WYKUPIONY WAŻNY BILET Z PEŁNYM PODPISEM /imię i nazwisko!/ i jedyne, czego zabrakło, to numer dokumentu, którym to zresztą dokumentem usiłowała udowodnić kontrolerowi własną niewinność!

Stówa z okładem, podczas gdy bilet kosztuje coś koło 50-ciu. To się po prostu w głowie nie mieści! To przecież rozbój i złodziejstwo w biały dzień!! I to w dodatku w majestacie prawa!!

Co to za prawo, które pozwala bezczelnie okradać niewinnych obywateli?! Co to za prawo, które pozwala kanarowi świadomie czyhać na ludzkie niedopatrzenie, dające się przecież od ręki skorygować, i skrzętnie z nieuwagi pasażera skorzystać- jak cwany warszawski andrus główkujący, kto się da oszkapić i na ile! Jeśli to ma coś wspólnego z prawem, to ja takiego prawa nie rozumiem i nie akceptuję!

Bardzo jej współczułam, bo wiem, jak niszczące jest poczucie bezsilności, gdy człowiek gotów jest flaki sobie wypruć, żeby przekonać rozmówcę do własnych oczywistych i bezspornych racji a tu nic!- jak łbem o beton!  Nie mówiąc już o tym, że stówa też piechotą nie chodzi i byłyby za to bilety na dwa następne miesiące! Szlag może trafić!!!

17:14, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
Z MISIA:

Z MISIA: - Wszystkie Ryśki to fajne chłopaki!

Moja refleksja: - Nie sądzę, żeby misiowe powiedzenie obejmowało Rysia, Henia,Franka / czy jak mu tam jeszcze?/ Czarneckiego! Choć, skądinąd, wyjątek potwierdza jedynie regułę, więc może rzeczywiście "Wszystkie Ryśki to fajne chłopaki"?!... ;))))

14:48, babciabezmohera
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 maja 2009
Mnie nie jest wszystko jedno!

Zacznę od wspomnienia pewnej scenki.

To było przed referendum w sprawie naszej przynależności do Unii Europejskiej. Szłam ulicą z kapslem w barwach UE /takie byle co na agrafce, zresztą z trudem wyżebrane w gminie, bo było tego jak na lekarstwo/ przypiętym do ubrania. Minęłam koleżankę. Omiotła z drwiącym uśmiechem moją "ozdobę" i rzuciła od niechcenia:- Ty to zawsze w pierwszej linii, co?...- Tak wyszło!- odpowiedziałam z uśmiechem, po czym po paru kolejnych krokach...dyskretnie odpięłam kapsel i schowałam do kieszeni!  Zaczęłam sobie dokładać, że kreuję się na działaczkę, że jestem propagandzistką, że szukam poklasku i podziwu, że... jeszcze różne takie! Wiadomo jakich samookaleczeń może dokonać sfrustrowana baba.

Dziś dziwię się tamtej własnej reakcji i nawet trochę mi wstyd przed sobą, bo niby dlaczego mam nie zamanifestować tego, że MNIE NIE JEST WSZYSTKO JEDNO, że MNIE O COŚ CHODZI, że MNIE NA CZYMŚ ZALEŻY! Jak mamy dojść do obywatelskiego społeczeństwa, gdy każdy z nas schowa się w mysią dziurę i w zaciszu domowego ciepełka będzie narzekał i psioczył na wszystkich i wszystko!

Obyś żył w ciekawych czasach! Dziękuję- w takich właśnie żyję i nie udało mi się w żadnym etapie swojego życia całkowicie odciąć od polityki i tego, co się w kraju dzieje. Może właśnie dlatego, że mam dzieci, wnuki...i marzenia - marzenia o normalności,o spokojnym nudnym życiu w normalnym, otwartym i wolnym kraju; może dlatego, że i przedtem, i teraz nie było mi wszystko jedno. Nie zgadzam się na zawłaszczanie przez obecne związki zawodowe obchodów 4 czerwca, bo to także MOJE święto i moja duma, i mikrocząstka mojej lokalnej aktywności- po prostu: w imię realizacji marzeń!

Nie jestem zwierzęciem politycznym, nie jestem aktywistką, nie należę do żadnej partii ani stowarzyszenia. Jestem spokojną emerytką, która w sytuacjach krytycznych po prostu dostaje rogów i wtedy działa w myśl zasady, że jeżeli sami sobie nie pomożemy, to i Pan Bóg nam nie pomoże! I biorę się do roboty na miarę swoich skromnych możliwości.

Tak i teraz! Obecny rząd nie jest idealny- daleko mu do tego, ale gdy pomyślę, że mogłaby być powtórka z IV RP, mróz chodzi mi po grzbiecie. Im więcej mądrych ludzi znajdzie się w parlamencie europejskim, tym większe mamy szanse na parcie ku normalności. Dlatego- jak kiedyś- uruchomię całą swoją pomysłowość, by przekonywać znajomych i nieznajomych tylko do jednego: idźcie na wybory, KONIECZNIE, i zagłosujcie tak, jak wam serce i sumienie podpowiada. Nie dla siebie- dla dzieci, dla wnuków, dla ich mądrzejszej i lepszej przyszłości!

p.s. Zakończenie wyszło nieco pompatycznie, ale to początek, dopiero się rozkręcam! ;)

19:44, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
niedziela, 10 maja 2009
Blogowa wolność, blogowe znajomości

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie tekst jednej z blogerek /blogowiczek?/, którą zresztą dość systematycznie i chętnie odwiedzam. Pisała o nagłym znikaniu osób z kręgu internetowych przyjaciół, bez słowa, bez uprzedzenia... Czułam jej żal i rodzaj zawodu.

Czy mam nadzieję, że znajdę tu przyjaźń na śmierć i życie? Nie, chyba nie! Myślę, że byłoby to mocno nierealistyczne oczekiwanie. Nawet raz próbowałam, napotkałam na barierę i szybko się wycofałam. Nie żałuję ani tamtej próby, ani własnej pospiesznej rejterady- ot, do kolekcji życiowych doświadczeń dołączyłam jeszcze jedno. I rozumiem, że autentyczną bliskość trudno wypracować jedynie stukając w klawiaturę. Na bliskośc i przyjaźń pracuje się latami... a i to bywa, że zawodzą!

To prawda, że blogowe znajomości pogłębiają się z każdym kolejnym wpisem, z każdym kolejnym komentarzem- i tak jest dobrze: poszerzać krąg życzliwych ludzi- dawać innym swoją uwagę i cieszyć się tym, że zaistniałam w życiu innych, nigdy nie widzianych osób.

A jeśli ktoś skreśli mnie z kręgu własnych zainteresowań? No, cóż! Coś się kończy, by mogło się zacząć coś innego, nowego, bo życie nie znosi pustki.W latach młodości natknęłam się na powiedzenie, które wielokrotnie później pomagało mi powrócić do pionu: - Nie płakać, że minęło; cieszyć się, że było!

Więc cieszę się, że jestem, że powiększa się powoli krąg ludzi, których czymś tam zainteresowałam a jednocześnie ludzi, którzy ofiarowują mi bezinteresownie własne bogactwa: intelektu, dowcipu, życzliwości, twórczych pasji. Dla mnie blogowe znajomości są czymś niezwykłym i ogromnie wartościowym. I z wdzięcznością czerpię z nich pełnymi garściami!

Jak się ma do tego wolność?

Mogę odwiedzić i przeczytać; mogę skomentować lub nie; mogę pisać o sprawach, które mnie poruszyły do żywego albo o najzwyklejszych nic nie znaczących duperelach; mogę nie pisać dzień, mogę tydzień;  napisać dwie notki jednego dnia- mogę... przede wszystkim mogę być sobą i wcale się z tego nie tłumaczyć! I to jest chyba największa wartość blogowania.

20:48, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
piątek, 01 maja 2009
Faux-pas
Zamiatałam chodnik przed domem.  Przechodził wikary z drugim młodym człowiekiem / może ktoś z rodziny, może przyjaciel... nieważne!/  Pozdrowił mnie jak należy, po katolicku:- Szczęść Boże! - a ja odruchowo palnęłam:- Dzień dobry!- po czym wpadłam w panikę, bo on spojrzał z niekłamanym zdumieniem a ja nijak nie mołam sobie przypomnieć, co się w takich sytuacjach odpowiada i zaczęłam się plątać:- Szczęść Boże też! Bóg zapłać! /przypomniało mi się nagle/... a w ogóle to wszystko jedno, byle by dobrze sobie życzyć!- zakończyłam kompletnie zdresperowana. Co prawda uśmiechnął się z przymusem, ale wyglądało na to, że jest mocno zdegustowany moim brakiem elementarnej wiedzy w zakresie najprostszych zachowań- i trochę mi głupio! ;)
12:15, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm