RSS
środa, 30 maja 2012
Nie ma tego złego...

Jak to powiadają: - Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

Wpadka Obamy o polskich obozach ma też swoją dobrą stronę- problem zostanie nagłośniony, choćby z tej racji, że to prezydent USA i jako taki szczególnie powinien być wyczulony na to, co mówi.

Czy to załatwi sprawę raz na zawsze, trudno przewidzieć, bo skrót myślowy o polskich obozach dość mocno się zakorzenił, niemniej szum wokół tej wyjątkowo pechowej wypowiedzi ma szansę sprawić, że ludzie o dużych możliwościach opiniotwórczych- politycy, dziennikarze- zaczną wreszcie rozważniej formułować własne myśli. A to już dużo!

Nie jestem fanką Wałęsy, ale myślę, że zareagował bardzo rozsądnie zauważając, że to, co się stało można teraz dyplomatycznie użyć na korzyść Polski. W każdym razie może to się stać krokiem milowym w burzeniu tak przykrego dla nas i z gruntu fałszywego myślowego stereotypu.

11:50, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 28 maja 2012
Z poślizgiem

Nie pisałam niczego w związku z Dniem Matki, ale pożałowałam, bo to jednak bardzo nośny temat, więc z poślizgiem, bo z poślizgiem, ale swoje trzy grosze na temat macierzyństwa jednak napiszę.

Sporo czytałam- także o trendach i modach, które w sferze wychowania się pojawiają. Była swojego czasu moda na wychowanie bezstresowe, na tzw. zimny wychów, na wychowanie zgodne z naturą i pewnie wiele innych. Czytałam o noszeniu w chuście, dłuższym i krótszym  karmieniu piersią, o szczęściu bycia matką i- przeciwnie- że macierzyństwo tak wiele odbiera kobiecie.

Każde pokolenie ma odmienne spojrzenie na kwestię macierzyństwa i całkowicie odmienne oceny- od gloryfikowania po przeklinanie i odsądzanie od czci i wiary...

Zastanawiałam się, czy znam jakieś w pełni szczęśliwe matki i w pełni szczęśliwe ich dzieci. Chyba nie... Znam wielu ludzi pogodnych, akceptujących wyroki losu, ale... zawsze gdzieś głęboko ukryta znajdzie się zadra w relacji matka- dziecko, choć matka ogromnie kocha swoje dziecko a dziecko patrzy w matkę jak w obraz /przynajmniej do czasu;(/. Skąd się więc biorą te wszystkie krzywizny, żale i pretensje?

Postawię teraz karkołomną tezę, która wymagać będzie weryfikacji. Otóż myślę sobie, że niezależnie od tego, ile która z nas matek ma lat, to ta mała dziewczynka ze zdjęcia bynajmniej w nas nie ucichła a ciągle jest niespokojna i niepewna, jak jej poczynania będą ocenione- przez rodzinę, przyjaciół, przez własne dzieci... I myślę jeszcze, że im silniejsza była symbioza matka- dziecko we wczesnym dzieciństwie, tym trudniej się będzie z niepewnością pożegnać a czasem towarzyszyć będzie całe dorosłe życie.

W jakiejś mądrej psychologicznej książce przeczytałam, że nie ma idealnych rodziców, bo nie zdarzają się ludzie, którzy nie popełniają błędów. Wystarczy jeśli będziemy średnio dobrymi rodzicami. Czy ja byłam takim rodzicem? Chciałabym wierzyć, że tak, ale pewności wcale nie mam. Też jeszcze jest we mnie trochę tej małej dziewczynki ze zdjęcia... ;(

15:56, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
czwartek, 24 maja 2012
Szaleństwo narasta!

EURO powoli zapełnia każdą życiową przestrzeń, wdziera się w najmniejszą szczelinę. Nie byłoby w tym ani nic niezwykłego /duża ranga wydarzenia sportowego/, ani nic złego a wręcz przeciwnie, tylko że...

No, właśnie! Narasta atmosfera niepewności i zagrożenia a wiadomości z reguły dotyczą obrony przed. Mowa jest zarówno o atakach terrorystycznych jak i blokadach protestujących grup, które jak jeden mąż uznały, że takiego noża przy gardle to rząd nigdy jeszcze nie miał i w związku z tym zgodzi się na wszystko a nawet jeszcze więcej! Do tego dochodzą spodziewane pijackie burdy i awantury z obcokrajowcami albo między sobą- bo przecież musi się coś dziać! Co jeszcze? Nieprzejezdne drogi, korki na ulicach- ogólny chaos, bezhołowie i trzęsienie ziemi! Sodoma i Gomora!!

Prezes- co prawda- obiecał, że wstrzyma się od ulicznych demonstracji, ale za wyjątkiem regularnej miesiączki pod prezydenckim pałacem. Oj, będzie się działo, gdy uczucia religijno-patriotyczne ludu smoleńskiego skumulują się pod oknami hotelowymi Bristolu. Miejmy nadzieję, że trzeciej wojny światowej to mimo wszystko nie wywoła, ale...

Gdy tak dokładam jedną wiadomość do drugiej, gdy obserwuję narastający niepokój, zastanawiam się, po co nam było tę żabę jeść???!

Nie umiemy się cieszyć z nowych dróg, lotnisk, dworców i stadionów, nie umiemy się cieszyć z przyjazdu gości i oczekiwanego fajnego sportowego święta, nie umiemy się cieszyć, że coś extra stało się naszym udziałem... Więcej w nas lęku i przewidywanych czarnych scenariuszy niż radosnego napięcia i zadowolenia z perspektywy znakomitej spontanicznej zabawy, to... to po co nam to?? w dodatku za ciężkie pieniądze!

Trzeba tylko mieć nadzieję, że jak już przyjdzie co do czego, to górę nad wszelkimi animozjami weźmie szeroko otwarta, gościnna słowiańska dusza, lęki i zagrożenia pójdą w kąt a wszystko uda się nad podziw dobrze, czego gorąco sobie i rodakom życzę! :)

15:52, babciabezmohera
Link Komentarze (20) »
wtorek, 22 maja 2012
Obejrzałam!!

Obejrzałam wczoraj:

Nie podejmuję się napisać recenzji! Ogląda się z wypiekami na twarzy: cieszy, bawi, wzrusza! Ileż radości życia na przekór wszystkiemu, jaka niezwykła, choć - zdawałoby się- niemożliwa przyjaźń... piękny film!

Kto jeszcze nie oglądał, to koniecznie! :))

12:29, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 21 maja 2012
Propaganda sukcesu

NARESZCIE!!!

Tygodnik WPROST ogłosił akcję - Polska o.k!- czyli coś, o co dobijam się na tym blogu od dłuższego czasu.

Niestety, modne jest narzekanie, krytykowanie, krzywienie się, szukanie z uporem dziury w całym i tej nieszczęsnej modzie z lubością się poddajemy, kultywujemy ją niemal z zachwytem! Najwyższy czas, żeby ten destrukcyjny trend zacząć odwracać.

Nie znaczy to, że mamy nie zauważać spraw irytujących, domagających się zmiany- nie! Chodzi o to, by oprócz tego co złe ZAUWAŻAĆ TEŻ TO CO DOBRE! Cieszyć się z tego, co o.k., bo to nasza wspólna zasługa, nasz sukces! Nie pozwólmy skiszonym demagogom zepsuć sobie radości życia i dumy z osiągnięć a to, że są tacy, którzy chcą wszystko podeptać w  błocie? No, są! I co z tego? Jeśli nie pozwolimy im zawładnąć naszą nadzieją i optymizmem, to przyjdzie im samym się w tym błocie potaplać a ja- choć marny ze mnie kibic- w TYCH zawodach chętnie im pokibicuję! ;))

15:10, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
niedziela, 20 maja 2012
Akt apostazji

Ostatnio usłyszałam pytanie: - Co sądzisz o akcie apostazji Palikota?

Odpowiedziałam tak jak tu i teraz: - Nic nie sądzę. To jego prywatna sprawa i suwerenna decyzja. Natomiast nie podoba mi się robienie prowokacyjnego happeningu ze sprawy bardzo osobistej a dla wielu ludzi bardzo ważnej, źródła wielu wahań, wątpliwości i rozterek. Nie podoba mi się to poddawanie się mentalnej kastracji na oczach zdegustowanego bądź też przeciwnie- zachwyconego tłumu, pachnie mi to karykaturalnym ekshibicjonizmem!

A przy okazji powiem jeszcze, co mi się dodatkowo nie podoba: nie podoba mi się oficjalne deklarowanie swojej wiary, tak jakby bycie katolikiem/ prawosławnym/ zielonoświątkowcem czy protestantem niejako z urzędu kwalifikowało do lepszej czy gorszej grupy ludzi, jakby sama przynależność określała ich jako ludzi.  Może kiedyś tak było, choć śmiem wątpić. Dziś sprawa tej deklaratywności nabrała szczególnych rumieńców, bo życie tak bardzo oderwało się od głoszonych ideałów, że strach się bać!

Nie dość, że nie ufam filozofii miłości tłumu na Krakowskim Przedmieściu ani bogoojczyźnianemu przekazowi Radia Maryja- ja się takich ludzi boję! Boję się, bo przypominają mi średniowieczne krucjaty ogniem i mieczem pozyskujące nowych wyznawców. Boję się, bo nie dość, że nie widzę związku z deklarowaną ideą miłości, to za deklaracją dostrzegam fałsz i nienawiść. Boję się, bo Kościół- jako instytucja- zdaje się taką postawę o tyle legitymizować, że nie słychać z jego strony ani protestu, ani przygany, ani nawet wyjaśnienia, że nie jest to reprezentowanie myśli całego Kościoła, więc z tego wynika, że jest i że jest się czego bać!

Prawdopodobnie happening Palikota odebrany zostanie przez oburzonych wiernych jako kolejny atak, nagonkę na  Kościół. Nota bene ta iluzoryczna a skrzętnie podtrzymywana wizja zagrożonego Kościoła, który atakowany jest ze wszystkich możliwych stron jest dla mnie trudna do zaakceptowania- szczególnie w obecnych czasach, kiedy duchowieństwo ma tak wielki wpływ na społeczne życie.

Spokojnej niedzieli życzę! :)

09:22, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
piątek, 18 maja 2012
Przyspieszenie

Ostatnio internet szalał na całego: jest!... nie ma... znowu jest... nie ma! I tak bez przerwy. Fachowcy przyjeżdżali  dwa razy. Zdążyli odjechać, internet siadał i polka zaczynała się od początku. Ostatnia ekipa chyba była lepiej wykształcona, bo jak dotąd- tfu, tfu!- nie zapeszyć! internet działa sprawnie!

W związku z tymi zawirowaniami obeszło się bez moich komentarzy- a działo się tyle, że trudno nadążyć: wyrok sądowy w sprawie Beaty Sawickiej, ogólnokrajowa debata polityczno-dziennikarska na temat brutalizacji życia społecznego i kto jest temu winien, pojawiły się ciekawe tematy o eutanazji, karmieniu dzieci piersią, modzie na powrót do ludowości i inne. A ponadto odbiór realizacji zadań przed EURO przez premiera, greckie problemy i cała masa innych- bardzo ważnych, mniej ważnych i całkiem nieistotnych, ale młyn nieustający.

No i dobrze. Było, minęło! Może to i lepiej, że aż tak się nie angażowałam a technika mi tym jedynie pomogła... ;)

16:12, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
niedziela, 13 maja 2012
Coraz ostrzej

Przyznam, że kompletnie wyparował ze mnie entuzjazm do komentowania bieżących wydarzeń. Coraz bardziej robi się szaro, buro i ponuro. Wyraźnie staczamy się coraz niżej, słowne chamstwo i przemoc stały się zjawiskiem niemal powszechnym - tak bardzo, że powoli się do nich przyzwyczajamy, ba! przestajemy je zauważać! Królują w polityce i w dziennikarstwie, na mównicy sejmowej i na sali, w studiach telewizyjnych i na ulicy! Zatruwają społeczne życie.

Oglądalność telewizyjnych programów pseudo publicystycznych załatwia się napuszczaniem na siebie posłów z różnych opcji, co ci łykają jak kaczka kluchy, po czym bez wielkich obiekcji obrzucają się nawzajem obelgami, powtarzając jedynie jak mantrę: - Proszę mi nie przerywać! Ja panu nie przerywałem!- by mieć jeszcze bodaj małą dodatkową chwilę na rzucenie kolejnego oskarżenia i jeszcze kilku inwektyw.

Puściły wszelkie hamulce- i tylko patrzeć, kiedy na sali sejmowej dojdzie do rękoczynów i prania się po pyskach, bo próby zademonstrowania takiej postawy poza sejmem już się pojawiły. Ciekawe, jak się prokuratura ustosunkuje do uwięzienia posłów na terenie sejmu przez przywiezionych "Solidarnych" protestujących, na zlekceważenie immunitetu poselskiego z nietykalnością osobistą włącznie... bardzo ciekawe!

"Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!"??? No, chyba jednak nie! Wygląda na to, że kolejna granica politycznej degrengolady została przekroczona- i nie może być na to naszej milczącej zgody. Trzeba zacząć krzyczeć, wyraźnie wyartykułować sprzeciw, nie wolno dopuścić, by ta fala brutalności jeszcze bardziej przybrała na sile!

Czego trzeba, żeby ludzie oprzytomnieli??! Żeby zrozumieli, że jesteśmy obywatelami tego samego kraju, że wzajemna nienawiść ciągnie w dół i że naprawdę nie tego nam trzeba.

A może EURO stanie się tym spoiwem, które połączy ludzi we wspólnym świętowaniu? może... No, w końcu trzeba mieć jakąś nadzieję na dobrą zmianę.

17:22, babciabezmohera
Link Komentarze (27) »
sobota, 05 maja 2012
Balon pękł z hukiem!

Radochy mam co niemiara, chodzę sobie i mruczę pod nosem: Koko, Euro, spoko! ;)))

Wesoła bezpretensjonalna pioseneczka spełniła wszystkie możliwe wymogi:

- dowartościowała kobiety, przedział wiekowy 50+, postawiła na prawdziwość emocji i naturalność przekazu, pokazała polską wieś bynajmniej nie od tej siermiężnej strony, pokazała, że wieś potrafi się bawić spontanicznie i z humorem;

- nadto piosenka jest rytmiczna, łatwo wpadająca w ucho, trudna do fałszowania, dobra na stadiony i na ulicę- jak dla mnie: bomba! Cudowny psikus zagrany na nosie nadętym "patryjotom" spod znaku Marka Torzewskiego i  "Do przodu Polsko!"

A gdyby jeszcze rysunek niezrównanego Remka Dąbrowskiego okazał się proroczy, to może byłby to znak, że nadchodzi dobra zmiana w narodowej mentalności?... Oby!! ;))

07:09, babciabezmohera
Link Komentarze (32) »
środa, 02 maja 2012
Rozeta czy kokarda- jak zwał tak zwał!

Dziś dzień flagi czy święto flagi- święto, które wprowadzono dla zapchania dziury między 1. i 3. maja, żeby nie trzeba było na ten środkowy dzień zdejmować flag z urzędów, po czym dorobiono do tego odpowiednią ideologię.Tak to, niestety, widzę i święta nie umiem potraktować z należytym uszanowaniem i powagą. :( /Przepraszam, jeśli w tym miejscu uraziłam czyjeś patriotyczne uczucia./

Pomysły sypią się jak z rękawa. Pan prezydent, już wcześniej, zainicjował akcję robienia biało-czerwonych kotylionów i przypinania ich do ubrań... gdzieś tam /chyba w W-wie, ale nie jestem pewna/ rozdają małe chorągiewki do nakładania na antenki prywatnych samochodów osobowych...

Prezydencka akcja budzi mój szacunek, ale- nie wydaje mi się zbytnio poważna i nie wróżę jej spektakularnych sukcesów, choćby z tego powodu, że kotyliony na ogół kojarzą się z wieczorowymi wystawnymi balami w dość zamierzchłych czasach i do współczesności mają się trochę jak pięść do nosa! Podejrzewam, że większość młodych ludzi w ogóle nie kojarzy słowa kotylion i nie wie, do czego ów dziwny element mógł służyć. Najlepiej to zobrazowała drobna wpadka prezentera telewizyjnego, któremu słowo kotylion najwyraźniej umknęło z pamięci. Poradził sobie mało zręcznie, niby żartując: - Rozeta czy kokarda- jak zwał, tak zwał! -Było to jak lekceważące machnięcie ręką z dołożonym dla przypieczętowania rusycyzmem. Ale, może ja się czepiam.

Antenki udekorowane chorągiewkami też nie wydają mi się zbyt zręcznym pomysłem. Zbanalizowanie narodowych barw- w moim pojęciu- bynajmniej nie przyczynia się do budzenia wzniosłych uczuć proojczyźnianych a jakby odwrotnie. Przez moment wyobraziłam sobie wszystkie samochody z powiewającymi chorągiewkami i... zimny dreszcz przeszedł mi po krzyżu- przestraszyłam się! Zapachniało mi nacjonalizmem! :(

Licytowanie i demonstrowanie własnego patriotyzmu wydaje mi się nieco niestosowne, szczególnie jeśli onże patriotyzm budzi niejakie wątpliwości. Puste gesty! Chorągiewki na antenkach samochodowych, kotyliony przy ubraniach... w zestawieniu z ciągłymi marszami protestacyjnymi o wszystko, z brakiem działania dla dobra swego kraju, z psuciem jego obrazu poza granicami wydają mi się gestem z pogranicza ironii. Piękne deklaracje, którym brakuje potwierdzenia w realnym życiu. :(

---------

Pewnie się powtarzam, ale uważam, że lepiej podnieść rzucony na ulicy papier czy sprzątnąć g... przynajmniej po własnym psie niż ganiać po ulicy z chorągiewką i dumnymi hasłami, które w realu niewiele znaczą!

11:17, babciabezmohera
Link Komentarze (33) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm