RSS
wtorek, 31 maja 2016
Wahadło może się wychylić w drugą stronę

 Nie chodzi mi o to, czy Chrystus jest ładny czy brzydki. Nie chodzi mi o to, czy jest z brązu, miedzi, złota czy drewna.

Myślę o czym innym. Myślę o przegięciu, które dotknęło nas wszystkich. I myślę także o tym,  że wahadło zbyt mocno wychylone w jedną stronę, może z dużą siłą wychylić się po jakimś czasie w stronę przeciwną. I że pewnie niewiele osób zechce zauważyć związek...

Obecnie nasila się tendencja do uregilijniania wszystkiego, co tylko się ureligijnić da- a da się wiele! Wojsko jako firma przewozowa? Barwy narodowe na lawecie? Co niby mają znaczyć?...

Przyznam , że czuję pewien niesmak i niepokój przez te siłowe narzucania własnych przekonań wszystkim poznaniakom, wkrótce zapewne wszystkim Polakom, bo daj palec...

Nie sądzę, żeby komukolwiek przeszkadzały figury religijne, nawet te najbardziej nieudaczne, umiejscowione na terenach przykościelnych. Ale rozpychanie się z własną wiarą, niemalże krucjata Rycerzy Chrystusa, bez uzgodnień , na siłę... mocno pachnie średniowieczem. :(

17:57, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 30 maja 2016
Tylko się leczyć...

U lekarza nie byłam tak dawno, że uznałam, iż należałoby zrobić wreszcie generalny przegląd techniczny. Moja pani doktor pierwszego kontaktu sama się zdziwiła, że tak długo mnie nie było, toteż o skierowania żebrać nie musiałam.

Analizy zrobiłam z marszu, bo na miejscu, ale już do specjalistów należałoby się pofatygować. A od czego telefony? Wystukałam numer, czekam. Muzyczka.... masz 15 numer w kolejce oczekujących.... muzyczka.... masz 15 numer... No, przecież słyszałam! Czekam cierpliwie, numery maleją, wreszcie- jest! Zgłasza się pani rejestratorka i wysłuchuje, jakie mam zapotrzebowanie, po czym nie wyjaśniając przyczyn prosi o cierpliwość i każe mi znowu czekać. Tym razem żadna muzyczka nie umila mi życia, natomiast dowiaduję się, że zapisów do okulisty NA TEN ROK JUŻ NIE MA, natomiast na kolejny rok zapisać się też nie można, ale można próbować ewentualnie we wrześniu, bo wtedy będą nowe listy. Znowu czekam. I cisza. I cisza. Coś mi to podejrzanie wygląda, patrzę na telefon- rozmowa rozłączona!

Przyznam, że zaczęłam kipieć. Mają jakąś umowę z telekomunikacją cz ki diabeł??! Ale skoro zaczęłam, to i skończę. Ponownie wystukałam numer.  Tym razem byłam 19-ta, więc i oczekiwanie było odpowiednio dłuższe. Szczęśliwie odebrała inna pani rejestratorka, więc nie mogłam się wyładować, tym bardziej, że sprawę załatwiłam dość szybko.

Kolejne skierowanie i inna przychodnia. Tu połączenie było niemal od ręki, za to pani przeprowadziła wywiad tak szczegółowy- z cyferkami, literkami, datami etc- że zgłupiałam, czy przypadkiem na loty kosmiczne się nie zgłosiłam przez pomyłkę?...

No, dobra! Jeszcze tylko wysłać poleconym skierowanie- w ciągu dwóch tygodni trzeba dostarczyć, jeśli nie osobiście to pocztą. Fakt, w zniechęcaniu do dbania o zdrowie więcej chyba nie da się wymyślić!

Teraz już tylko czekać i pilnować terminów a po wszystkich wynikach i wizytach znowu będę jak nowo narodzona! :)))

15:03, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
piątek, 27 maja 2016
Droga Romo

Polityka na bok!

Biało-czerwone papierowe motyle zrobione. Co prawda jedynie cztery, ale to żaden problem. Najważniejsze, że wypraktykowałam technikę i teraz mogę ćwiczyć niemal taśmowo. Może jeszcze kilka w tygodniu zrobię, zobaczymy...

Zbyt gorąco, żeby wziąć się za jakąś poważniejszą robotę. Więc co? Zostały książki.

Kiedyś u Ikroopki padło hasło: Roma Ligocka. Zastrzygłam uszami, bo kocham ten styl pisania- rozmowy z przyjaciółką, która ci ufa, która nie ma przed tobą tajemnic, która  nie stylizuje się na wielką i znaną pisarkę, która zwyczajnie jest sobą i chce po prostu pogadać- o sobie, o życiu... Poznałam Ligocką /wyłącznie czytelniczo!/ poprzez "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku" i tą jedną książką kupiła mnie całkowicie. Potem druga książka... i kiedy ostatnio w bibliotece wpadło mi do głowy to nazwisko i zobaczyłam całkiem pokaźny zbiorek jej powieści, wzięłam hurtem cztery.

Dziś skończyłam czytać "Droga Romo" i nadal jestem pod wrażeniem.

Dojrzała Roma przygląda się sobie nastolatce, dokonuje pewnego obrachunku błędów młodości, a może nie błędów- rodzajów nieumiejętności, młodzieńczych szaleństw, dramatów młodych lekkomyślnych lat... Prześliczna dziewczyna ze skazą dziecięcych lat wojennego getta, które w jakiś sposób zdeterminowały zapis przyszłości. Na to byłam przygotowana. Zdziwiło mnie i zaskoczyło co innego: jak wiele wspólnych niepokojów przeżywają wszystkie nastolatki... Ile w nich niepewności, obaw, lęków...

Książka szczerość, książka rozmowa, książka szept, książka- prawda o sobie /nawet jeśli ubrana jest w fikcję literacką/.

Cieszę się, że mam jeszcze jedną jej książkę do czytania. I z pewnością będę szukać kolejnych.

20:14, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
czwartek, 26 maja 2016
Matka jest tylko jedna!

Co ja poradzę, że corocznie w związku z Dniem Matki zawsze przypomina mi się ten idiotyczny dowcip?... ;)

Pani w szkole zadaje dzieciom wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Oczywiście  następnego dnia Jasio zgłasza się i czyta:

Matka z ojcem wypili już prawie wszystko, co było na stole, więc woła syna i wydaje polecenie: -Idź do kuchni. Za szafką stoją dwie schowane butelki wódki. Przynieś obie!

Syn poszedł. Nie ma go, nie ma, wreszcie woła: - Matkaaaa! Jest tylko jedna!

Ja wiem, że dowcip głupi i awychowawczy, ale uwolnić się od niego nie mogę! A ponadto trochę upuszczę powietrza z nadmuchanego balonu świętego macierzyństwa. ;) Gdy pomyślę, ile błędów popełniłam przez te lata, to mi mrówki po plecach biegają! A dzieci i tak kochają /chyba!/ i o Dniu Matki  pamiętają zawsze.

Dziękuję Wam, moje kochane dzieciaki! :))

20:21, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
środa, 25 maja 2016
Podobno kradzione nie tuczy? Sprawdzimy!

Od czasu do czasu udało mi się coś podebrać z FB i nawet nie czułam z tego powodu szczególnych wyrzutów sumienia, bo to jakby dla dobra wspólnego- pewne rzeczy warto nagłaśniać, może nawet należy.

Tym razem zupełnie nie wychodziło- widocznie bardziej skuteczne zabezpieczenia są zainstalowane, żeby się obronić przed takimi rabusiami jak ja! ;) Próbowałam w lewo i w prawo- ze skutkiem zerowym. Tyle że ja uparta jestem i zrobiłam zdjęcie. Jakość nie nadzwyczajna, ale kto chce wyraźniej, to niech szuka na FB KOD-u:

Uznałam, że tę instrukcję warto pchnąć do ludzi, bo czasu na produkcję zostało niewiele.

Jutro siadam i zaczynam zabawę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. ;)

21:13, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
wtorek, 24 maja 2016
Rocznica zażenowania

Gdyby nie to, że wszędzie trąbią o rocznicy prezydentury, to z pewnością bym przegapiła. No, cóż. Nieszczególnie nam się ta prezydentura udała. Ale takiego mamy prezydenta, jakiego wybraliśmy. Widocznie na lepszego nie zasługujemy. Skądinąd cieszę się, że już rok minął, bo to znaczy, że już tylko 4 lata tej nieudacznej prezydentury. Czas leci szybko, to jakoś wytrzymamy.

Co ma wspólnego pAD z Waszczykowskim? I wszystko, i nic! Obaj są pionkami w grze posła K. I obaj hołdują krzewieniu w narodzie powiedzenia, że czarne jest białe a białe jest czarne.

I tym większy wstyd, że znaczna część narodu zaczęła w te bzdury wierzyć. Szkoda Polski! Panie prezydencie! W rocznicę pana prezydentury życzę panu, by śniła się mu po nocach i by w koszmarach sennych wracały wszystkie pańskie decyzje, których powinien się pan wstydzić. I by ten wstyd się w panu wreszcie pojawił i nie pozwolił spokojnie zasnąć.

Zapewniam pana, że ja - ta z gorszego sortu- będę pamiętać!

12:17, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 23 maja 2016
Nie jestem długodystansowcem

Wczoraj byłam w Kinotece na dwóch filmach dokumentalnych. Przerwa między jednym a drugim była ok. 40 minut, tyle żeby zjeść jakąś przekąskę, bo to pora obiadowa akurat była. Zamówiłam tortillę z humusem- z czystej ciekawości, bo nigdy dotąd nie jadłam. Muszę przyznać, że to jedzeniowe eksperymentowanie nawet mi się podobało- było całkiem smaczne i bardzo sycące- nawet nie dałam rady zjeść wszystkiego.

Ale do rzeczy. Jeden z filmów był o dwóch żydowskich braciach- samotnych starych ludziach, którzy cierpieli na uzależnienie od zbieractwa. Ekipa porządkująca w ciągu 7 dni doprowadziła ich mieszkanie do porządku, zakładając wcześniej ubrania ochronne i maski na twarz. Film zrobił na mnie duże wrażenie, bo chociaż o takiej przypadłości sporo słyszałam, to co innego słyszeć a co innego towarzyszyć kamerze w pracach porządkowych. Szokujące doznanie!

Drugi film był o Mali, o ciągłych wojnach i zamieszkach, o prześladowaniach i okrucieństwie, i o muzyce jako antidotum na straszliwy los tamtejszych grup etnicznych, na walki wszystkich ze wszystkimi. Przyznaję ze wstydem, że gubiłam się w tej historii. Przytłaczała mnie, byłam zmęczona.

Przypuszczam, że gdybym tylko ten drugi film obejrzała, zrobiłby na mnie zdecydowanie większe wrażenie niż zrobił teraz. Widocznie należę do ludzi, którzy muszą pobyć ze świeżymi wrażaniami, ułożyć je w sobie, jakoś przetrawić, by odzyskać gotowość i móc przyjąć kolejną porcję wrażeń czy informacji.

Do domu wróciłam zmęczona ale zadowolona. Utwierdziłam się w przekonaniu, że filmy dokumentalne nie dość, że w niczym nie ustępują fabularnym, to często bywają od nich lepsze.

20:30, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
sobota, 21 maja 2016
Partia Don Kichotów

Chyba dotarłam z emocjami, do punktu krytycznego, bo wygląda na to, że przestałam się bać!

Wczorajsze obrady Sejmu, uchwała o suwerenności, pokrzykiwania pani Szydło itd, itd... wszystko to sprawiło, że najpierw oczy robiły mi się jak spodki, potem jak talerze, a potem zachciało mi się śmiać. Przypomniałam sobie Don Kichota, który koniecznie chciał walczyć, wszędzie widział wrogów i atakował z uporem maniaka każdą swoją wyobrażeniową wizję...

Poziom śmieszności rządzącej partii pokazał się tak duży a chaos w rządzeniu tak znaczny, że zaczynam wierzyć w początek końca. Bo to niemożliwe, żeby dali radę rządzić przez 4 lata, produkując wrogów na prawo i lewo, a jednocześnie przy tak rozpiętym wachlarzu nieudaczników na kluczowych stanowiskach, żeby się nie wyłożyli na pierwszym lepszym g...

Czego im zresztą z serca życzę! Amen.

14:49, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
piątek, 20 maja 2016
Jest! Jest!!!

Dziś ciekawość znowu zawlokła mnie pod krzew. I... jest! Maleńkie nakrapiane jajeczko!!

Więc krzywdy ptaszkom nie zrobiłam, więc nie zrezygnowały ze swojego mieszkanka i nadal czują się w nim bezpiecznie. Jak dobrze!

Ciekawe, czy jajeczek przybędzie, czy zaplanowany jest jedynak?... Skoro dotąd ptaszków nie przestraszyłam, to za jakiś czas znowu ostrożniutko zajrzę, co się dzieje u moich lokatorów. ;)

Przyroda jest fascynująca! :))

12:34, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
czwartek, 19 maja 2016
Niespodzianka

Dziś pierwszy po "zimnej Zośce" dzień, kiedy słońce całkiem przyzwoicie przygrzewało a mnie skusiły prace pielęgnacyjne w ogródku.

Mam krzewinkę uformowaną w bryłę geometryczną i trzeba ją co roku dość mocno przycinać, bo rozrasta się niemożebnie. Ponieważ już prawie przejść nie było można, chwyciłam za sekator i do roboty. Szło mi nawet bez większego bólu i powoli zbliżałam się do końca pracy. Została mi tylko niewielka kępa zieleni do przycięcia, gdy... zobaczyłam je! Malutkie, misternie uwite gniazdko, osadzone między gałązkami!

Było puste. Są dwie możliwości: albo rodzice już wychowali pisklęta, albo samiczka jeszcze nie zniosła jajeczek.

Nie muszę chyba dodawać, że kępa niedociętych gałązek pozostała już nienaruszona a przypadkowo odsłoniętą część gniazdka zamaskowałam ściętymi wcześniej gałązkami. Może ptaszek wróci do swojego mieszkanka. Przepraszam, ptaszku! Nie zamierzałam cię dekonspirować. To się stało zupełnie niechcący. ;(

19:50, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm