RSS
środa, 30 maja 2018
Kto potrzebuje, chyba jeszcze zdąży!

TO NIE JEST TEKST REKLAMOWY I NIE CZERPIĘ Z NIEGO ŻADNYCH PROFITÓW!!!

Wydarłam się ze wszystkich butów i zostały mi jakieś szmaciaki, toteż wybrałam się do Warszawy na zakupy. I teraz słuchajcie: na Marszałkowskiej, niemal naprzeciwko PKiN, otwarto nowy wielki salon obuwniczy CCC. Z tej okazji niebagatelna promocja: -30% ceny!! W końcu zapłacić za skórzane sandały 60 kilka złotych- to jednak okazja!

Wykorzystałam ją. Kupiłam sandały, klapki i sportowe cichobieżki!

Ale jestem zadowolona. Starczy mi tych butów pewnie do końca życia! ;))

12:50, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
piątek, 25 maja 2018
Jutro Dzień Matki

Nisko pochylam głowę przed Super Matkami protestującymi w sejmie. Jesteście Wielkie!!!

16:22, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
czwartek, 24 maja 2018
Moje kino

Do kina chodzę rzadko, bo to cała wyprawa a na miejscu kina nie ma. Był czas, kiedy organizowano jedną projekcję w miesiącu- coś na kształt DKF-u- ale gdy projekt zaczął się cieszyć sporym zainteresowaniem, zrezygnowano z niego. Jan Kaczmarek zaśpiewałby zapewne: ...i komu to przeszkadzałoooo?...

Tak czy owak- jeśli na film, to wyjazdówka.

Lubię kino, ale częste wyjazdy nie wchodzą w grę. Ratunkiem są filmy na płytach dodawane czasem do tygodników. Cena jest porównywalna z wyjazdówką a film na płytce mogę obejrzeć w dowolnej chwili, oglądać wielokrotnie, odłożyć i czekać do odpowiedniej chwili... Jasne, że trudno porównywać film oglądany na dużym ekranie z tym na komputerze, ale pozytywy też są.

Mam całkiem sporą kolekcję różnych filmów.

Dopiero wczoraj oglądałam film "Twój Vincent", choć kupiłam go dużo wcześniej. Pełne zaskoczenie, bo spodziewałam się zupełnie czego innego, ale muszę przyznać, że zrobił na mnie duże wrażenie. I przyznam, że nie dziwi mnie jego nominacja do Oskara. To było zasłużone wyróżnienie. Bardzo zdolnych mamy młodych twórców.

10:08, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 21 maja 2018
Co poeta chciał przez to powiedzieć?

Czasem mam wrażenie, że Wałęsa powinien występować jedynie z zaprzysiężonym tłumaczem, który tłumaczyłby jego wypowiedzi z naszego na polski. Przy słuchaniu naszego byłego- na szczęście- prezydenta doświadczam tak silnych emocji, że zaczynam się niepokoić, czy jakiegoś wylewu nie dostanę. Tak mnie wkurza ten człowiek!

Skądinąd ma moje poparcie zawsze tam, gdzie chcą go pozbawić prawa do bycia niekwestionowanym ważnym i pozytywnym symbolem naszego kraju. Sama siebie nie rozumiem, ale tak mam! Jego megalomania jest dla mnie nie do przełknięcia a jednocześnie daję mu do niej prawo /byleby tak dużo o swoich zasługach nie mówił!;))/... No taka niekonsekwencja! ;(

Dziś był ze wsparciem u niepełnosprawnych i ich opiekunów w sejmie.

On nie umie słuchać, on chce jedynie mówić- głównie o sobie. W którymś momencie miałam ochotę wziąć go za kark i wyprowadzić, bo zamiast tym ludziom dodawać ducha, wspierać- to jakby podcinał im skrzydła.

Generalnie pewnie dobrze, że był, bo jego obecność będzie widoczna nie tylko u nas w kraju. W sumie wyrazy wsparcia też były, chociaż czasem trudno je było wyłuskać z natłoku- JA! Ziarnko do ziarnka, kropelka do kropelki...

Podobało mi powiedzenie jednej z matek, która zauważyła, że jeśli nawet ten ponad miesięczny protest nie zakończy się spełnieniem najważniejszego postulatu, to i tak protestujący zwyciężyli.

Mój dopisek: moralnie zwyciężyli odzierając ten rząd z grubej warstwy fałszu i czczych, nic nie znaczących obietnic, pokazując zakłamanie i pogardę dla ludzi- tych najsłabszych, najbardziej potrzebujących zrozumienia i pomocy państwa.

Trzymam kciuki, żeby ich protest zakończył się zwycięstwem- nie tylko moralnym, także wymiernym finansowo. Oni mają prawo samodzielnie i godnie żyć- i państwo ma obowiązek im to zapewnić. Także w moim imieniu.

13:26, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
środa, 16 maja 2018
Kolejny dzień protestu. Sejmu pilnuje policja.

Obrazki spod sejmu wyglądają jak scenka ze smutnego kabaretu. W środku garstka niepełnosprawnych i ich opiekunów, na zewnątrz tyraliera policjantów, barierki... no zasieków z drutu kolczastego jeszcze nie zrobili, może nie zdążyli rozpiąć i wszystko jeszcze przed nami?...Nikogo nie wpuszczają do środka. Czego się boją?...

A kłamią tak, że z czerepów się kurzy. Przegłosowali ustawę, że osoby z niepełnosprawnościami mogą się udać do lekarza bez kolejki i uznali, że to ważniejsze niż 500 zł do garści /co jest zasadniczym postulatem protestujących/- i że postulat został zrealizowany. I tak prosto w twarz tym ludziom, nie wstydząc się własnego krętactwa.

Ludzie gromadzą się pod sejmem.

To dobrze. Dobrze, że tyle osób solidaryzuje się ze strajkującymi.  A oferta rządu?

Złośliwe, ale baaardzo prawdziwe! W gębie aż gęsto od wzniosłych słów tylko konkretnej pomocy- żadnej!

Chcę w tym miejscu przytoczyć:

Wiersz pastora Niemollera (1892-1984) napisany w obozie w Dachau w 1942 r /zaczerpnięte z internetu/

 

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem.

Nie byłem przecież Żydem.

Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem.

Nie byłem przecież komunistą.

Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.

Nie byłem przecież socjaldemokratą.

Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem.

Nie byłem przecież związkowcem.

Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował.

Nikogo już nie było.

 

Ten protest jest także naszym protestem. Protestem w obronie najsłabszych. Bądźmy solidarni. Bądźmy razem. Nie dajmy się podzielić.

A to zamiast białych róż:

17:01, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 14 maja 2018
Panta rhei

Któregoś dnia przypadkowym kliknięciem otworzyłam jakiś wpis na swoim blogu. Wpis sprzed lat. Popatrzyłam po komentatorach. Zamyśliłam się. Jak wiele się pozmieniało... Od niektórych odeszłam ja, niektórzy odeszli ode mnie... Niektórzy na zawsze...

Dobrze jest czasem powspominać, otulić się ciepłem tamtych rozmów, wrócić do starych spraw i po raz kolejny przekonać się, że wszystko mija jak zły albo dobry sen.

Jest przy mnie wiele dobra, wielu życzliwych ludzi...

Wszystkim- tym, którzy są ze mną i tym, którzy kiedyś pojawili się w moim życiu- jestem bardzo wdzięczna i bardzo, bardzo dziękuję!

Uśmiechnęłam się teraz, bo zabrzmiało to jak "ostatnie pożegnanie". Nie!! Mam się całkiem dobrze i nie zamierzam ani opuszczać tego bloga, ani też odchodzić na zawsze. Ot, taka chwila nostalgii i potrzeba powiedzenia Wam, że jesteście dla mnie ważni.

Wszystko płynie i tak ma być, bo zawsze jest na co czekać, wyglądać nieznanego...

17:12, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
niedziela, 13 maja 2018
Ale było!!!

Z góry przepraszam za ewentualny chaos, bo zdjęć natrzepałam mnóstwo i z samym wyborem duży problem a już ustawienie w kolejności- szkoda gadać! Będą to raczej migawki z jednego z fajniejszych marszów, w których uczestniczyłam. :))

Atmosfera- super! Ludzie wyluzowani, uśmiechnięci, gromadzą się, gdzie się da. My z H. ulokowałyśmy się na chodniku, blisko czoła pochodu. W trakcie czekania zaliczamy znane twarze, jest także polowanie na "rysia" /Petru/. Nawet na którymś zdjęciu udało mi się go upolować, ale mało wyraźnie jednak! ;)  A wszystko to w tłumie przechodzących ludzi.

Wysforowałyśmy się nieco do przodu, żeby przywitać kolumnę.

Nie sposób wyłapać wszystkich ciekawych elementów i... rozrzewnił mnie pan z biała różą:

Ale do rzeczy.

Marsz rozpoczyna grupa policjantów.

Zaraz za nimi migająca policyjna nyska i wielki "samochód wolności" z banerami, flagami, balonikami.

Rusza MARSZ WOLNOŚCI!

Dołączamy do tłumu prawie zaraz za samochodem.

Idziemy swoim tempem. Jedni nas mijają, innych mijamy my. Kilka razy gubię H., bo zauważam coś, co koniecznie chciałabym uwiecznić na zdjęciu. Na szczęście szybko się odnajdujemy. Teoretycznie są komórki i można się porozumieć. Teoretycznie, bo w praktyce jest taki gwar, że telefonu nie słychać i jeśli wzrokiem nie namierzysz, to blada twarz!

Ale warto było gonić za tym panem??.... :))))

Po drodze mijamy inscenizowane rodzajowe scenki: np. Szydło w bokserskiej walce z UE i godnym wynikiem 27:1 albo otoczony zomowcami i wydzierający się "precz z komuną" przyboczny kaczego rządu prokurator Piotrowicz.

Zrobiłam zdjęcie pani Anders  z lampką wina:

Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie scenka z więzienia kobiet. Tu już nie było satyrycznych akcentów. Czuć było grozę!

Do Placu Zamkowego zostało nam już niewiele, ale nie doszłyśmy. Żadna z nas nie planowała uczestnictwa w koncercie a chciałam jeszcze zobaczyć nowy pomnik na Placu Piłsudskiego.

Cała trasa przemarszu udekorowana co pewien czas hasłem:

Bardzo mi się podobały, tym bardziej że jednocześnie zawierały w sobie napis 'wasza stolica wolności'. Pod spodem był satyryczny plakat kaczystanu, ale wykadrowałam, bo nie ma mojej zgody na kaczystan- szczególnie w Warszawie!

Powoli ruszyłyśmy w drogę powrotną. Zdążyłyśmy jeszcze wysłuchać i wyklaskać kilku utworów KOD-kapeli- taki mini koncert. Bardzo sympatycznie się tego słuchało!

Już miałyśmy skręcać w stronę Placu, gdy spojrzałyśmy jedna na drugą:- Żal odchodzić! - No, to usiadłyśmy na ławeczce a marsz szedł, szedł, szedł...

I nagle:- Cześć, dziewczyny!- zatrzymał się przy nas na rowerku Jerzy Fedorowicz. Pogawędziliśmy sympatycznie kilka minut, wymieniliśmy poglądy na temat dzisiejszego marszu, pojechał a my zostałyśmy w lekkim zadziwieniu.

Możliwości są dwie: albo nas z kimś pomylił, albo jest tak otwarty na ludzi, że z każdym- znajomym czy obcym- może spokojnie jakiś czas pogadać. Tak czy owak to był dodatkowy, sympatyczny, nieplanowany akcent tego marszu.

--------------------------------------------

Byłyśmy, widziałyśmy z bliska:

Bryła jak bryła- ciężki grzmot otoczony wybrudzonym pancernym szkłem. Wewnątrz:

Wewnątrz trochę piachu na głębokości 1i 1/2m, może 2m.

Pozwolę sobie pozostawić bez komentarza.

--------------------------------------------

Uff! To była chyba najdłuższa notka, na jaką zdobyłam się na tym blogu. ;)) Dobrego tygodnia wszystkim życzę! :)))

12:28, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 11 maja 2018
Hej, hej! Duszki! Hop! Kieszonka czeka!

Długo trwało moje nieuczestnictwo w protestach. A było ich przecież całkiem sporo!

No, cóż. Odległość, mało przyjazne dla mnie godziny wieczorne a i lata swoje robią- i łazić, i stać jest coraz trudniej. Jutro jest moje. Godzina jak należy, trasa - do pokonania, cel szczytny. Będę!

Mówię o szczytnym celu? Przestałam już uwznioślać swoje wyjazdy na marsze- dla Polski, dla demokracji... A tak naprawdę: robię to dla siebie- żeby pokonać własny tumiwisizm, żeby móc spokojnie pomyśleć, że tyle ile dałam radę-zrobiłam, żeby pobyć trochę z przyjaznymi ludźmi, którzy podobnie myślą, żeby zaszczepić się mocną odtrutką na jad sączący się z każdej pisiarskiej wypowiedzi...

Plan na jutro mam dość rozbudowany. Nie wiem, co uda mi się zrealizować, w każdym razie- jakaś relacja będzie.

No to: ci, którzy chcą i mogą- do zobaczenia pod palmą a pozostałe chcące a niemogące duszki- hop do kieszonki! Zapraszam!! :)))

 

11:05, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
sobota, 05 maja 2018
Czas weekendowego grillowania

No po prostu cudne!!!

Jak bym widziała tradycyjną polską rodzinę! Zresztą nie tylko przy grillu. Kwintesencja naszej obyczajowości i zależności rodzinnych- szczęśliwie już chyba zanikających powoli...

10:52, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
czwartek, 03 maja 2018
Feminizm feminizmem-

- a są baby, których nie trawię!!

I nawet niekoniecznie wyłącznie te nasycone wulgarnością i arogancją jak, nie do zastąpienia przez nikogo, pani Pawłowicz czy zadufana w sobie tupeciara Kempa. Zresztą podobnych egzemplarzy jest całkiem sporo  i szkoda na ich omawianie mojego czasu i miejsca na tym blogu.

Ale jest jedna postać "ę" i "ą", i "fam-fa-ram-fam", która działa na mnie jak płachta na byka i doprowadza do białej gorączki. No! Zgaduj-zgadula! Podejrzewam, że większość już wie!

Tak! To pani Dudowa!

Najpierw zaprezentowała się jako ta, która się prezesa nie boi, po czym tak skutecznie nabrała wody w usta, że nie odzywała się publicznie pewnie z rok, mocno się kryła po kątach i sprawiała wrażenie "spróbujcie sobie wyobrazić, że mnie nie ma".

Nie mam pojęcia, co się stało, że teraz wszędzie pcha się na pierwszą linię- czy trzeba, czy nie trzeba. Wyraźnie spodobała jej się funkcja paprotki i możliwość zaprezentowania nowej garderoby, bo nadal na ważne tematy nic do powiedzenia nie ma lub mówić nie chce. Ale ją teraz widać- i to bardzo!

Co prawda nie znam się na protokole dyplomatycznym, ale jakoś sobie nie przypominam, żeby poprzednie pierwsze damy towarzyszyły mężom przy wręczaniu orderów czy nominacjach. Nie mogę wykluczyć, że moja niechęć wykoślawiła prawidłowy odbiór, ale tak to jakoś pamiętam. Pierwsze damy towarzyszyły prezydentom, ale nie wszędzie i nie zawsze.  Nie mówiąc już o tym, że zabierały głos w różnych, ważnych publicznie sprawach. Dudowej- nie słyszałam, nie czytałam wywiadu, nic! Cisza, studnia, mogiła.

............................................

Zdaję sobie sprawę, że moja notka jest niepoprawna politycznie, że pani prezydentowa, że my kobiety... i tak dalej, ale gdy zobaczyłam ją, jak wczoraj rozdzielała uśmiechy i chorągiewki, jak dzielnie kroczyła przy małżonku- konstytucyjnym niszczycielu, jak trzymali się za rączki, podchodzili do dzieci... zrobiło mi się niedobrze, przełączyłam kanał.

Ten typ patriotyzmu mnie brzydzi. Nie jest mój! NIE!!! :(((

19:50, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm