RSS
sobota, 21 czerwca 2008
Strach

Może wczorajsza notka wywołała luźne skojarzenie, w każdym razie wóciła do mnie scena sprzed kilku dni. Biały dzień, piękna słoneczna pogoda, spacer nad rzeką. Wokół żywego ducha, tylko rozsypana grupa hałaśliwych wyrostków. Porozumiewają się ze sobą na odległość, głośno sygnalizując, że "tu i teraz" świat należy wyłącznie do nich. Jeden właśnie mnie mija i na wysokości moich uszu leci soczysta k.... Pewnie jako przerywnik, pewnie nie jako wyraz agresji, ot, zwykły fragment luźnej pogawędki z kolegami- a jednak się boję! Przechodzę z kamienną twarzą: nic nie było, nic nie słyszałam. Za jakiś czas dopada mnie pytanie: -dlaczego nie zareagowałaś?! Usiłuję się usprawiedliwić, jakoś bronić: - ich było kilku, nie czułam się bezpiecznie... I niby rozumowo wszystko jest w porządku, głupio byłoby tak z motyką na słońce, a jednak pytanie wciąż nie daje mi spokoju i wraca co jakiś czas:- dlaczego nie zareagowałaś?!

Istnieje cienka granica między racjonalną ostrożnością a tchórzliwym asekuranctwem, po którym traci się do siebie szacunek. Jest we mnie jakiś wewnętrzny niepokój, że jednak tę granicę przekroczyłam. W końcu to nie musiała być zgraja młodych bandytów a być może grupa zwykłych, może nieco zbyt głośnych, fajnych chłopaków, którzy po prostu nie zdają sobie sprawy z niestosowności takich odzywek, może usłyszałabym "przepraszam" z zawstydzonym uśmiechem?... Już tego nie sprawdzę i dlatego jest mi źle ze sobą i jakoś nieswojo...

09:57, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 czerwca 2008
Nie jest jeszcze z nami tak źle!

Ostatnie próby zdyskredytowania Wałęsy mocno mnie rozstroiły. Nic mnie tak nie drażni, jak cyniczne próby odebrania komuś dobrego imienia, oblewanie gnojowicą z pełną świadomością, że pewnie tak do końca nie uda mu się oczyścić i jakieś gówno jednak pozostanie przyklejone. A żeby było jeszcze bardziej obrzydliwie, to rozwija się przy tym sztandary patriotyzmu i dmie w tubę na temat szacunku dla prawdy. Rzygać się chce!

Nie mnie wyrokować, jakie są ciemne karty w życiorysie Wałęsy i ile ich jest. Myślę, że nie ma to większego znaczenia. Wałęsa na zawsze pozostanie związany z tamtym zrywem Solidarności, jest jej symbolem, człowiekiem wielkim, naszym Noblistą, który pokazał wszystkim, jak wspaniałymi ludźmi potrafią być Polacy!

Pamiętam doskonale tamte czasy, pamiętam narastający niepokój i  kompletną euforię po podpisaniu Porozumień Sierpniowych. Pamiętam, jak poszliśmy do kina na pełnometrażowy dokumentalny film o tych wydarzeniach i jak z wypiekami na twarzy śledziliśmy kolejne tury negocjacji. Żaden pan Cenckiewicz czy Gontarczyk nie odbierze mi pamięci tamtej dumy, tamtego zachłyśnięcia się wolnością! A ta wolność nie wzięła się z powietrza. Gdy pomyślę, ile odwagi i hartu ducha trzeba było, ile lęku o własną, niemałą przecież, rodzinę, o własne życie... Nikt, kto nie żył w tamtych czasach, nie jest w stanie do końca zrozumieć, o czym mówię.  Tak sobie myślę, że byłam wtedy nikim, pies z kulawą nogą się mną nie interesował, nikt za mną nie chodził, nikt mnie nie legitymował, nie zatrzymywał na 24 godziny co parę dni a przecież widok milicjanta nie kojarzył mi się z niczym dobrym. Czy tak trudno sobie wyobrazić, co czuje człowiek permanentnie prześladowany, straszony i szczuty?! Można mieć chwilę załamania /o ile ona w ogóle była/? Jeśli nawet tak, to tym większy heroizm umieć się z tego uwolnić!! 

Dziś znowu poczułam ulgę i jednocześnie dumę. Sondaże pokazały, co myślimy o nagonce na Wałęsę. Polacy to generalnie mądry naród! To, że nie wyrazili zgody na reelekcję prezydenta Wałęsy, wcale nie oznacza, że pozwolą Go teraz zeszmacić i uświnić. Nie z nami te numery!!! 

22:32, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Dziennikarska nademocjonalność

Wolę wiadomości internetowe niż telewizyjne. Telewizja zrobiła się trudna do strawienia: sieczkowata, plotkarska i brukowa- im większy ludzki dramat, tym pilniej i dokładniej się go obrabia, powtarzając co kilkanaście minut te same ujęcia i frazy. Nieodmiennie powstaje przy tym wrażenie, że każda krwawa historia to niebywała satysfakcja prowadzącego. Ma szansę pierwszy o tym opowiedzieć, toteż spieszy się, żeby go nikt nie uprzedził albo jakby relacjonował sytuację podbramkową z meczu Polska-Niemcy o "być albo nie być". Oczywiście natychmiast pojawia się nieodzowna zadyszka i jąkanie się, mające świadczyć o nabrzmiałych emocjach. Błysk w oku i- do przodu! Znowu:- psy zagryzły człowieka, dwudziestolatek zakatował dziecko, wykoleił się pociąg, w wypadku pod... zginęło... osób /im więcej, tym dłużej będzie o czym mówić/. Może jakiś wypadek na rusztowaniu? pożar? utonęły dzieci?...- i tak dookoła Wojtek. Koszmar goni koszmar i koszmarem pogania! Wszystko to nabiera  posmaku jakiegoś odrealnienia, sztuczności komputerowych gier, polowania na dobrze sprzedającego się newsa- i koniecznie z tą  nademocjonalną,  nieprawdziwie udawaną zadyszką. I my się dziwimy narodowej znieczulicy?! Chyba nie ma innego wyjścia, żeby nie zwariować...

Co prawda komputer czy prasa w gruncie rzeczy karmią nas tą samą sieczką, ale przynajmniej można sobie oszczędzić  tej irytującej sztuczności przekazu.

21:25, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 czerwca 2008
Kubica wygrał!!!
Kubica wygrał!!  Miło słuchać Mazurka. Jeśli nasi piłkarze nie przegrają, to Polacy oszaleją ze szczęścia.
21:15, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
Zamieniam sudoku na Jolkę.

Ostatnio przydarzyło mi się niby to dosyć zabawne rozkojarzenie, ale choć Krewni I Znajomi Królika byli zachwyceni dowcipem sytuacyjnym mojego autorstwa, mnie bynajmniej nie było do śmiechu. Gdzieś z tyłu głowy zadźwięczał dzwonek alarmowy:- weź się, babo, za siebie, bo Alzheimer spojrzał na ciebie z daleka- a przecież nie bardzo masz ochotę nawiązywać z nim jakąkolwiek znajomość.

No, to do dzieła! Do tej pory w ramach ćwiczenia umysłu /głównie spostrzegawczości/ namiętnie rozwiązywałam sudoku. Wcale zresztą nie jakieś super trudne, całkiem proste- tak dla przyjemności a jednocześnie żeby te szare komórki choć odrobinę przetrenować. No to teraz wzięłam się za krzyżówki. Zawsze lubiłam Jolki, więc wróciłam właśnie do nich. Dziś - ze starych zapasów- rozwiązałam taką, że byłam z siebie dumna. Dodatkowym utrudnieniem była konieczność uzupełnienia w środkowej części diagramu czarnych pól, oddzielających od siebie wyrazy. Uff!! Z moim myśleniem wcale jeszcze nie jest tak źle! Cieszę się, że nie zrezygnowałam, bo już miałam ochotę rzucić to do wszystkich diabłów! Pokonałam zniechęcenie, rozwiązałam super trudną Jolkę- jest dobrze!

20:33, babciabezmohera
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 czerwca 2008
Sportowe szaleństwo

Powoli przygotowuję się do przetrwania dość długiego okresu sportowego amoku, który ogarnia pół Polski- w tym oczywiście mojego męża. Już teraz trudno go oderwać od telewizora; co będzie za dwa dni- trudno sobie nawet wyobrazić. Szczęśliwie pogoda jest piękna i spacerować można także w samotności...

Jakoś trudno mi uruchomić emocje, gdy kilkunastu facetów zziajanych i spoconych kopie się po kostkach i tarza po murawie w pogoni za piłką. Raczej im współczuję niż podziwiam. Niewspółmiernie bardziej przyjemna do oglądania jest siatkówka: poza elegancją ruchów widać jakąś myśl, sens czytelny nawet dla takiego laika jak ja.

A w ogóle zamiast wpatrywać się w telewizor i obserwować boje toczone z przeciwnikami i własną wytrzymałością, zdecydowanie lepiej rozwijać, bądź choćby podtrzymywać własną tężyznę fizyczną. A pogoda sprzyja! 

17:58, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm