RSS
wtorek, 28 czerwca 2011
Szpak- podziwiać? współczuć? nie reagować?...

Źródlo:newspix.pl- Darek Kawka

Ostatnio sporo się o tym chłopaku pisze. Czytałam na jego temat dwa, może trzy artykuły. Oglądałam go w dwóch ostatnich odcinkach X-FACTORA, przyznam- z mieszanymi uczuciami. Może to właśnie dobra okazja, by raz jeszcze przemyśleć, co tak naprawdę jest istotą tolerancji, jak oswoić się z innością, jak ją zaakceptować?

Mądrzy ludzie powiadają: żyj i daj żyć innym! Tym samym- daj ludziom prawo wyboru, jak chcą żyć i nie stawiaj się w roli organizatora innym ich życia. Tak długo, jak długo nikomu nie robią krzywdy, mają prawo układać swoje życie zgodnie z własnym systemem wartości.

Jak to się pięknie mówi! I nawet człowiek wierzy w te własne deklaracje- a uczucia chadzają własnymi ścieżkami i nie da się ich oszukać ani zakrzyczeć. Przyznam: pomyślałam, jak bardzo bym nie chciała, aby to był mój syn. Dlaczego mi taka myśl przyszła do głowy, nie wiem!

Lekcje tolerancji odrabiałam na własnych dzieciach, zmagając się z kolorowymi włosami czy wykolczykowanymi uszami a przecież to były drobiazgi. Wyrośli z młodzieńczych udziwnień. Czy Michał Szpak wyrośnie? Trudno powiedzieć, bo im dalej w las, tym trudniej się wycofać. A może wcale nie zechce się wycofywać? Może tak właśnie ma wyglądać także jego dojrzałe życie, może w tym upatruje szczęście?

W tytule postawiłam trzy pytania. Kogo czy co podziwiam? Rodzinę- ojca i brata, że trwają przy nim i jego decyzjach, że są dla niego oparciem w różnych sytuacjach. Podziwiam też Michała- jego odwagę bycia innym i bezkompromisowość w walce o siebie. Skąd więc współczucie? Bo pomyślałam, że jego życiowa droga wcale nie musi być usłana różami a sceniczny blichtr może okazać się  fałszywą monetą, za którą szczęścia nie da się kupić...

Nie mój syn, nie mój problem, nie moje zmartwienie! Jak więc ma się zachować człowiek obcy, który nie jest emocjonalnie związany z tym młodym człowiekiem czy jakimkolwiek "tym innym"? Wydaje mi się, że po prostu trzeba przyjąć do wiadomości, że w wielkim świecie jest tak dużo miejsca, że każdy ludzki "odmieniec" znajdzie dla siebie własny kąt, w którym poczuje się bezpiecznie i szczęśliwie- a im mniej niby to życzliwego wścibstwa mu poświęcimy, tym lepiej będzie dla wszystkich.

21:22, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
niedziela, 26 czerwca 2011
Moje zdziwienia

Tyle zadziwienia, ile życia, bo rzeczywistość wciąż i wciąż potrafi zaskakiwać.

1.

Grecja. Kompletna nonszalancja. Roszczeniowość podobna do naszej związkowej, bez odpowiedzialności, bez świadomości konsekwencji albo z jej lekceważeniem. Jak w starym kabarecie, który kiedyś śmieszył, bo już nic nie mieliśmy do stracenia- no, może poza octem na półkach. Rozmowa o pożyczkach:

... jak będziemy mieli, to oddamy!

- A jak nie będziemy mieli???

- To będziemy mówić, że oddamy! ;)

Tylko ta drobna różnica, że myśmy godzinami stali w kolejkach za kawałkiem gnata do zupy a Grekom powodzi się całkiem nieźle i tak im się spodobało życie na kredyt na dość wysokiej stopie, że nie mają wcale chęci regulować zadłużenia. Niech się martwi ten, kto pożyczał! No, widać można i tak!

2.

Ksiądz Rydzyk narzeka na brak demokracji, na totalitaryzm i w ogóle rządy obcych. I to gdzie?? W Brukseli, gnieździe Unii Europejskiej, której ksiądz jest przeciwny /choć chyba nie brzydzi się pieniędzmi, które stamtąd płyną?.../

Właściwie dziwić się nie powinnam, bo- jak przeczytałam na forum /wypowiedział się Radocha1/: "Biedny ten Rydzyk... Słyszałem, że je pleśniejące sery, pije stare, zleżałe wina- a na ścianach trzyma jakieś stare obrazki. Nawet auto na lato zamierza kupić jakieś takie bez dachu... A oni mu jeszcze 3 i pół tys. grzywny przysolili za parę wdowich groszy, co pozbierał."

Dalibóg, biedaczysko! Skądinąd pewnie nikt nie byłby zadowolony, gdyby mu kranik z pieniążkami zakręcono i gdyby dopływ gotówki nieco się ograniczył. Prawdopodobnie dlatego tak gardłuje! To czemu się dziwię?

Ano, dziwię się temu, że tyle wyrozumiałości dla ekscesów tego pana tak wśród braci dziennikarskiej, jak komentatorów  politycznych czy PiS-owskiego zaplecza. Zupełnie jakby różnica między demokracją a anarchią była niezauważalna i hasłem przewodnim demokracji było:- Hulaj dusza! Piekła nie ma! Wszystko wolno!

Ciekawe, jakie byłoby oburzenie polityków i publicystów, gdyby słowa użyte przez księdza Rydzyka wypowiedział ktoś z Brukseli, Moskwy czy Paryża. Protestom nie byłoby końca. Jestem zadowolona z reakcji naszych władz. Wreszcie!! Może trochę późno, ale lepiej późno niż wcale! Mam nadzieję, że nota dyplomatyczna ostudzi nieco polityczne zapędy księdza.

3.

Pomijam fakt, czy zasadne jest skierowanie prezesa Kaczyńskiego na badania psychiatryczne /proponuję wstępne badania pod kątem wykluczenia możliwości wystąpienia depresji maniakalno-prześladowczej/, bo - z różnych komentarzy wynika- że można było skierować, można było od skierowania odstąpić: wszystko zgodnie z prawem. Zdumiewa mnie co innego. Dlaczego insynuuje się, że choroba psychiczna= obelga.

Tak potraktował to pan prezes, podobnie traktują to rozliczni publicyści.

Jak to się ma do tzw. poprawności politycznej, jak to się ma do dyskryminacji osób chorych psychicznie? Co na to minister zdrowia, RPO i inne jednostki rządowe czy społeczne? Można tak oficjalnie napiętnować ludzi chorych tylko dlatego, że u prezesa podobna choroba może ewentualnie wystąpić??! Brakiem odpowiedzialności niemal zniszczono transplantologię, ma się zniszczyć też psychiatrię?...

***

Pewnie tych zdziwień znalazłoby się więcej, ale daruję sobie- notka byłaby za długa! ;)

18:18, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
środa, 22 czerwca 2011
Bardziej nastroje niż pejzaże...

Mieliśmy wczoraj gości, więc po obiadku ruszyliśmy na spacer. Pogoda była, jaka była, ale ostatecznie spacer był całkiem przyjemny a że wzięłam ze sobą aparat, to i sfotografowałam to, co wpadło mi w oko.

Niebo było lekko niepokojące, ale ruszyliśmy z nadzieją, że może jednak nie będzie padało...

Łodzie na rzece prezentowały się całkiem, całkiem...

... ale i samotna łódka bynajmniej nie kojarzyła się ze smutkiem i zadumą a wręcz przeciwnie: było w niej coś radosnego, uśmiechniętego! Może dlatego że rozjaśniło ją słońce?...

Fale, po przejeździe motorówki, obmywały brzeg... / ten cień u dołu zdjęcia To ja! ;)) /

...perukowiec przy alejce spacerowej rozczulał puszystością...

... a w drodze powrotnej drzewa i krzewy zapraszały do swego cienia. Miło było! :)

14:20, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
czwartek, 16 czerwca 2011
Domowy sposób na mszyce

Zagapiłam się i na różach pojawiły się mszyce. W takich ilościach, że rozpacz brała. Oczywiście, ile razy wychodziłam po zakupy, regularnie zapominałam o pirimorze, piriflorze czy innych chemikaliach antymszycowych. Przypominałam sobie dopiero po powrocie a ponowne wychodzenie z domu wcale mi się nie uśmiechało.

Któregoś dnia poskarżyłam się znajomej na swoją zawodną pamięć, na co ona podała mi wypróbowaną własną metodę: zrobić roztwór wody z ludwikiem i spryskać tym krzewy. Zaryzykowałam i- zadziałało jak złoto! Ani jednej mszycy a i róże bezboleśnie przetrwały ten zabieg.

18:06, babciabezmohera
Link Komentarze (33) »
środa, 15 czerwca 2011
Na co komu Trybunał Stanu?!

Zawsze byłam przekonana, że Trybunał Stanu ma służyć narodowi, ma go chronić przed wysoce szkodliwymi zapędami polityków nadużywających władzy, ma ich od tej władzy skutecznie odsuwać w imię dobra wszystkich obywateli, tymczasem okazuje się, że u nas to kwiatek do kożucha, kostytucyjna ozdóbka, która jest- bo jest, ale nikomu i niczemu nie służy! To organ sądowy, który ma związane ręce setkami przepisów i uwarunkowań tak mocno, że właściwie nie ma możliwości działania!

Nigdy nie miałam cienia wątpliwości, że zarówno prezesa Kaczyńskiego jak i szeryfa IV RP- Ziobrę należałoby postawić przed Trubunałem Stanu i odsunąć jak najdalej od możliwości uczestniczenia w życiu politycznym. Jak to uzasadnić? Zwyczajnie- dobrem obywateli!

Nikt nigdy nie powiedział, ilu ludzi straciło życie poprzez prawie uśmiercenie transplantologii, zniszczenie zaufania do lekarzy...

Nikt nie postawił wiarygodnej diagnozy, jak bardzo wojna polsko-polska i podział kraju na wrogie sobie polityczne obozy wpłynęły na zniszczenie obywatelskiej tkanki, na rozluźnienie więzów społecznych, na brak zaufania człowieka do człowieka... wreszcie na zwykłe schamienie społeczeństwa, wyzwolenie najniższych instynktów...

Nikt nikogo nie rozliczył za szczucie i bezpodstawne nurzanie w błocie, sianie podejrzliwości i nienawiści, prowokowanie przestępstw i tworzenie przestępców, wykrzywianie i wynaturzanie naszej historii...

To jedynie ułamek ułamka tego, czego doświadczyliśmy w ciągu zaledwie dwóch lat "prawej i sprawiedliwej" IV RP! Mało???! Te kilometrowe kolejki do punktów wyborczych, żeby tylko wyswobodzić się z szalonych pomysłów prezesa i jego ekipy niczego nie oznaczały?! Niczego nie sygnalizowały?! Nie mówiły wyraźnie o woli narodu??!

To pytam, czego tak naprawdę trzeba, żeby zmusić do odpowiedzialności tych, którzy się do tej odpowiedzialności zupełnie nie poczuwają- mało tego: dalej prą do władzy, dalej chcą wcielać w życie własne absurdalne i wynaturzone wizje!

Kiedy usłyszałam, że wnioski Kalisza /o Trybunał Stanu/ mają charakter polityczny a nie merytoryczny- ręce mi opadły!  Niby to, że nie sposób udowodnić winę czy odpowiedzialność, natomiast zakwalifikuje się to jako prześladowanie opozycji, że podniesie się wrzask.... no, nie!!! to już szczyt wszystkiego! To znaczy, że wszystko wolno, że nie ma bata- nawet politycznego, nawet pogrożenia palcem!!

Jeżeli kierowca zabije przechodnia na pasach- idzie do więzienia, jeżeli polityk metodycznie niszczy życie społeczne obywateli, jeśli stwarza atmosferę nagonki i osaczenia, w wyniku której ginie człowiek- to nie dość, że nic mu za to a jeszcze ma pretensje, że ktoś śmie mu zwracać uwagę i ma czelność chcieć go za to rozliczyć. Czyżby śmierć Barbary Blidy miała być kompletnie pozbawiona sensu??!!

Do diabła z taką polityką! Zlikwidować Trybunał Stanu jako organ absolutnie zbędny, ponieważ nie ma możliwości funkcjonowania i niepotrzebnie robi ludziom złudzenia, że szkodliwy polityk być może zostanie przynajmniej kiedyś skutecznie na szereg lat odsunięty od władzy! Tylko tyle! Tylko!! :((

18:33, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
sobota, 11 czerwca 2011
X-lecie PO

Nie kibicowałam Platformie od początku jej istnienia, ale już dłuższy czas widzę w niej jedyną sensowną alternatywę dla kraju.

Oczywiście obejrzałam uroczystości, wysłuchałam z uwagą przemówień /rozczarowałam się wystąpieniem p. Kopacz: jak ogromnie ją cenię i uważam, że generalnie sensownie gada, tak dziś pitoliła bez opamiętania! :(/

Przy Kluzik-Rostkowskiej miałam mieszane uczucia i jakiś piach mi w zębach zgrzytał. Nawet próba neutralizacji moich złych emocji w wypowiedzi premiera Tuska, że "każdy skądś pochodzi", nie była dla mnie wystarczająco zadowalająca. Że niekonsekwencja? Że nie miałam nic przeciwko transferowi Arłukowicza- ba! nawet byłam zadowolona? Ale to jednak nie to samo!

Był czas, że mocno się dziwiłam, co ludzie pokroju Kluzik, Poncyljusza czy Kowala robią w PiS-ie i jak mogą się godzić z jego polityką. Gdyby Kluzik odeszła wtedy, gdy odchodzili Sikorski czy Zalewski, biłabym jej brawo. Wtedy jej gest byłby znaczący! Wtedy to mogłoby nawet zatrząść PiS-em! Ale po nieomal udanej kampanii prezydenckiej i obściskiwaniu się z prezesem a potem po utworzeniu własnej partii- wykonać taką woltę?! Może to i pragmatyczne posunięcie, może tak właśnie tworzy się skuteczną politykę, ale... ja czuję niesmak i nie mogę się pozbyć goryczy na języku. :(

A niezależnie od wszystkiego- CHODŹCIE Z NAMI! RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ! :))

***

Naprawdę nie należę do PO! Jeszcze nie! ;))

18:01, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
piątek, 10 czerwca 2011
Surrealistyczne sny

Podobno sny są odzwierciedleniem rzeczywistości. Pewnie nie dosłownie, ale odbijają jakieś stany emocjonalne. Mogą nawet służyć do terapeutycznych interpretacji- podobno.

Boję się, że wysokiej klasy fachowiec nie dałby sobie rady z moimi snami. A dziś pobiłam wszelkie rekordy absurdu. Nie dość, że samotnie znalazłam się na jakimś gigantycznym przyjęciu i koniecznie chciałam je opuścić i wrócić do domu, to ukradziono mi torebkę ze wszystkimi dokumentami, pieniędzmi, kluczami i numerkiem do szatni. W dodatku jestem świadkiem, jak kobieta znika w rzece pod załamującym się lodem, po czym przerażona i przemarznięta do szpiku kości wpadam do środka sali i widzę ją przy stoliku radośnie szczebioczącą ze swoim towarzystwem. Ktoś zwraca się do mnie w obcym języku, nie mogę znaleźć butów, ogarnia mnie poczucie osamotnienia, bezradności i jakiegoś chaosu, nad którym nie panuję.Schodzę po schodach do zagrody, po której w różnych kierunkach pędzą spłoszone czarne konie. Strasznie się boję, ale to jedyna droga, którą mogę wyjść...  Szczęśliwie w porę się obudziłam!

Czy we śnie można dostać świra??? I nawet telewizji nie oglądałam! ;))

18:16, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
wtorek, 07 czerwca 2011
Gorąco jak...

Nigdy tak do końca nie jesteśmy zadowoleni. Jest albo za gorąco, albo za zimno, albo za sucho, albo zbyt deszczowo, albo za dużo śniegu, albo za dużo słońca...- ciągle nie tak!! ;)) Nie dogodzi w żaden sposób!! :)

Ale żeby się nie wyróżniać z chóru narzekaczy, powiem, że padłam dziś jak mucha, jak ten miś polarny i przespałam blisko dwie godziny! Szczęśliwie bycie emerytką stanowi wystarczające usprawiedliwienie dla takich zachowań, a ponadto chyba ciśnienie ostro poleciało w dół! ;)

Emocje mi się wyciszyły. Nie ruszają mnie roszady w PJN-ie i nawet nie przeraża widmo niedokończonych autostrad. Ucieszyłam się tylko, że wreszcie pan Kamiński- pierwszy nieugięty, ortodoksyjny śledczy naszej Najjaśniejszej- został podany do sądu za pomówienia i zniesławienie. Mam nadzieję, że proces sądowy i ewentualna kara finansowa pomoże mu nieco ostudzić rozpalony umysł i nabrać dystansu do gangsterskiej paplaniny, którą traktuje jak wyrocznię.

20:47, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
niedziela, 05 czerwca 2011
Odwieczny, niekończący się temat: matka i córka!

Wybierając książkę w bibliotece najpierw patrzę na okładkę: autor i tytuł, projekt okładki. Gdy coś mnie zainteresuje, szukam na odwrocie krótkiej recenzji, bądź wybranego fragmentu, który ma mnie zachęcić do przeczytania. Jeśli nadal mam wątpliwości- wypożyczyć czy odłożyc na półkę, kartkuję egzemplarz, przebiegając wzrokiem fragmenty wybrane na chybił-trafił. To już ostatecznie przypieczętowuje podjęcie decyzji.

Ostatnio wybrałam książkę Claire Castillon -"Insekt". Zbiór krótkich opowiadań, tematyka: relacje matka i córka, miłość i nienawiść tychże, zdania proste, potoczyste... wzięłam! Książkę rzeczywiście czyta się świetnie, ale...

Ludzie!! Czegoś tak mrocznego, dołującego, wciskającego w ziemię dawno nie czytałam! Jeśli natychmiast nie wpadłam w czeluść depresji, to wyłącznie dlatego, że generalnie mam dość pogodne usposobienie i staram się nie poddawać podłym nastrojom. Wszystkiego się tam mogłam dopatrzeć i doszukać- poza miłością! Jeżeli te opowiadania mają odsłaniać niechciane macierzyńskie uczucia i uczucia córek, to nie trzeba szukać piekła- piekło jest na ziemi! :(((

Przeczytałam, ale książka nadal nie daje mi spokoju!

Autorka urodziła się w 1975 roku, książka wydana w 2009, a więc Castillon, pisząc ją, miała niewiele ponad 30 lat. Czy w tak młodym wieku można się zetknąć z największymi brudami świata i z najstraszniejszymi ludzkimi dramatami?! A jeśli sama nie otarła się o piekło, to skąd takie makabryczne fantazje u tak młodej dziewczyny?!

Nie umiem sobie na te pytania odpowiedzieć... :((

I jeszcze jedno: skąd taki tytuł? Insekt, to niechciany, uciążliwy i obrzydliwy owad, którego natychmiast, niemalże odruchowo rozgniatamy butem- natarczywy, złośliwy, krwiolubny, wrogi...

Nie najbardziej budujące skojarzenie przy relacji matka-córka... :(

17:47, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
piątek, 03 czerwca 2011
A to było tak!

Od dłuższego czasu wiedziałam, że czeka mnie sprawdzian życia.

Dzieciaki wyjechały na blisko trzy tygodnie i radośnie hulały po świecie. My zajmowaliśmy się domem, ogródkiem no i oczywiście psem.

Powiem, że byłam mocno niespokojna, jak sobie poradzę, ale rzeczywistość okazała się dla mnie łaskawa i czas wyłącznej odpowiedzialności za życie w domu i opiekę nad psem minął jak z bicza strzelił /choć trudne momenty też się zdarzały/!

Kura początkowo bardzo tęskniła i głównie spędzała czas, leżąc na wycieraczce pod ich drzwiami a ja robiłam wszystko, co możliwe, żeby nie czuła się osamotniona. W dodatku nie miałam dostępu do internetu, więc i nie było ciągot do dzielenia czasu na realny i wirtualny. Poświęciłam psu cały swój czas i stałam się na tyle akceptowalną "rodziną zastępczą", że nawet po powrocie naszego syna i synowej, Kura traktuje mnie jak kogoś prawie tak ważnego jak jej właściciele, co zresztą sprawia mi niebywałą frajdę! :)

A oto i nasza piękna:

 

Pod krzakami w te upały jej najlepiej, ale i tak jęzor wywalony, żeby choć trochę chłodniej było!

A tu już w całej okazałości pozuje do zdjęcia! :)

***

Dzieciaki wróciły i opowieściom nie było końca: wiele wspaniałych przeżyć, obejrzanych niezwykłych miejsc, ważnych doświadczeń... Dzieliłam ich szczęście i radość. Na zdjęciach podziwiałam to, co oni widzieli w rzeczywistości- szczęściarze!

Sears Tower Chicago.

Szklany balkon- już nie wiem-w okolicach setnego piętra! Patrząc mam zawroty głowy- te drobne jasne punkciki to samochody, widać skrzyżowanie ulic... po co on tam wlazł?! Żeby mi dopłacali, to bym nie weszła- czyste szaleństwo!

Za to teraz- poezja dla oczu!

W internecie odnalazłam jako rzecz, którą przed śmiercią należałoby zobaczyć. Kanion Antylopy! Jeśli nie został uwzględniony w cudach przyrody, to wpisuję uroczyście na jedno z trzech pierwszych miejsc! /bo biorę poprawkę, że o wielu niezwykłych miejscach nawet nie słyszałam!/

Młodzi oglądali kilka kanionów, łącznie z Grand Kanion- ale żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak Kanion Antylopy.

No, jest czym oko nacieszyć, prawda?...

12:55, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm