RSS
sobota, 29 czerwca 2013
Pantha Rei...

Gorące dni zauważalnie zwolniły tempo życia. Dni wloką się spocone, ospałe, wyprane z energii i entuzjazmu. Namiętne poszukiwanie cienia. Haczyk testuje, czy chłodniej w budzie, czy na posadzce...

Patrzę w okienko telewizora bez większego przekonania. Wiadomości przepływają mimo, nie zostawiając śladu w świadomości. To chyba nie najlepiej, że tak mi się wszystko jedno zrobiło... To tak na teraz. A długoterminowo?

Ciągłe zmiany. Jedni ludzie znikają z mojego życia, inni się pojawiają... Kruszą się stare przyjaźnie...odnawiają się te, wydawałoby się- dawno pożegnane. Życie nie uznaje próżni! I to chyba dobrze. Wystarczy zaakceptować zmiany i nie obrażać się, że są takie a nie inne i już! I życie można chwytać pełnymi garściami. I tak ma być. Pantha Rei!

17:26, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
środa, 26 czerwca 2013
Żarty żartami

Żarty żartami, ale taki dzień czy dwa lekkiego chłodku bardzo się przydaje. No, może nie wszystkim, ale starsi ludzie oddychają z ulgą, że w ogóle jest czym oddychać!

Ścięłam włosy na króciutko. I od razu mi lepiej! :)

Jeszcze podobno dzień odpoczynku i można witać następną falę upałów.

A swoją drogą nonszalanckie traktowanie przyrody owocuje później okrutnym odwetem z jej strony. Kto kiedyś słyszał o tornadach czy burzach siejących spustoszenie??? W tropikach- owszem ale u nas???! Skądże! No to mamy i my!! :( Doigraliśmy się!

12:14, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
wtorek, 25 czerwca 2013
Tzw. pytanie retoryczne

21:22, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Odwołać HGW!

Czasem nadziwić się nie mogę, jak bardzo ludziom brak jest konsekwencji...

Jeżeli składamy swoje zdrowie i życie w ręce lekarza, to w zasadzie wszystko nam jedno, czy tenże lekarz szczerzy się na zawołanie, jest milusiński, czy poklepie przyjaźnie po ramieniu, czy też burknie, omiecie delikwenta nieobecnym wzrokiem i pójdzie. Ważne, żeby się znał na robocie, był dobrym fachowcem, bo samymi uśmiechami zdrowia nie przywróci! /vide: doktor House- serialu nie oglądałam, ale wiele słyszałam o legendarnym lekarzu! ;)/ Jasne, że optymalnym wariantem byłby sympatyczny fachowiec, ale jeśli już konieczny byłby wybór jak wyżej, to na 100% wybierzemy fachowca gbura a nie dyletanta milaska!

Ale już w przypadku życia i zdrowia miasta za nic mamy wcześniejsze ustalenia i zdecydowanie wybieramy umiejętność komunikacji z mieszkańcami, poklepywanie po pleckach i podlizywanie się mieszkańcom tudzież dbanie o dobry PR. Przecież to jest kompletnie bez sensu! Obecna pani prezydent zrobiła dla Warszawy więcej niż wszyscy poprzedni prezydenci wzięci do kupy. I co? I gucio! Zasłużyła sobie jedynie na pogardliwe miano bufetowej i zbieranie podpisów do przeprowadzenia referendum celem jej odwołania ze stanowiska. To jakieś ponure nieporozumienie! Czy tym warszawiakom na rozumy padło?!! Na własnym mieście im nie zależy?? Na stolicy kraju??!

Wyraźnie do głosu doszedł gen autodestrukcji. I zabił umiejętność zdroworozsądkowego myślenia. Niby nieustannie sączony jad i czarna propaganda mogą wiele złego zdziałać, ale po to Bozia dała oczy do patrzenia, uszy do słuchania i mózg do myślenia, żeby zrobić z tego zdrowy użytek. Póki jeszcze jest na to czas!

21:25, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
niedziela, 23 czerwca 2013
...w Augustowie, tam nad Neckiem, w białe dnie...

Prysnęłam do Augustowa. Wykorzystałam wolny czas córci, dogadałyśmy się i- hajda! Na krótko, bo na dłużej nie można sobie było pozwolić, ale dobre i to. Zawsze jadę tam gnana ogromnym sentymentem. Mieszkałam tam zaledwie 3 lata, ale widać był to wystarczający czas, by zostawić kawał swojego serca... Cudowni serdeczni ludzie, piękne krajobrazy, atmosfera wakacyjnego luzu- niezależnie od czasu...

To zapraszam na kilka migawek:

Ścieżka nad jeziorem. Pewnie piękniejsza była ta stara, piaszczysta, usłana szyszkami, ale teraz dba się o wygodę wczasowiczów a na takiej ścieżce już nikt nie ma szansy potknąć się o korzenie.

Sporo lasu poszło pod budowę miejsc parkingowych. Szkoda? Z całą pewnością, ale samochody też trzeba gdzieś stawiać. Jak to wypośrodkować, żeby i wilk był syty, i owca cała? Nie te czasy, żeby turystów przywabić samymi widokami i wyżyć z tego przez cały rok...

Jezioro Necko. Główna plaża, rozległa i piaszczysta, przeniesiona. Nie dopytywałam, ale wyglądało mi na to, że na czas uporządkowania, unowocześnienia, ponownego zagospodarowania, bo odgrodzone i opustoszałe- trochę jak na placu budowy.

Oto ja! Cała ja! no, prawie cała. ;))) Nie mogłam sobie odmówić przyjemności- woda była tak przyjemna, ciepła a jednocześnie rozkosznie chłodząca. Brodziło się w niej z dużą przyjemnością. A jak stopy odpoczywały!...

Czym jeszcze Augustów kusi turystów? Tradycyjna regionalna potrawa- kartacze, czyli pyzy z mięsem. Olbrzymie, wielkości pięści, polane tłuszczem ze skwarkami. 5 zł/szt. Genialny posiłek za absolutnie psie pieniądze! Po zjedzeniu dwóch takich gigantów z trudem wstałam od stołu! :))

To był świetny czas. Woda i pogoda- pełny luz.

I jeszcze ostatnie zdjęcie. Niewielki pomnik w lesie. Zadbany, czyściutki, żadnych obelżywych bazgrołów. Dwa rzędy kwiatuszków, starannie wypielone.

Więc tak też można i da się, prawda?...

19:43, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
wtorek, 18 czerwca 2013
Nieważne, jaka pozycja...

...ważne, żeby się wyspać albo przynajmniej porządnie wypocząć! ;)))

Dobrze się śpi na boczku...

Pełny relaks albo jak kto woli- prostowanie kręgosłupa. Poza dość nonszalancka i może mało przyzwoita, ale Haczyk nie zna poczucia wstydu a od czasu do czasu na grzbiecie poleżeć lubi, więc układa się bez zbędnych ceregieli. ;))

Zdaje się, że tak właśnie dobrze wychowany pies powinien spać, ale Haczyk- jak dotąd- dobrze wychowanym psem nie jest, więc i pozycje wypoczynkowe przybiera różne. Kiedy będzie dobrze wychowany? Nie wiem! Cały czas uczymy się siebie i domowej koegzystencji, bo Haczyk dom zdobył szturmem i po pewnej burzy przeistoczył się w psa pokojowego.

Czasem diabli mnie biorą, bo pogoda piękna a on ani myśli wyjść na dwór. Wyrzucam go wtedy z domu i zamykam drzwi, żeby nie wszedł z powrotem. W takiej sytuacji- z dużym wyrzutem w psim spojrzeniu- włazi do budy.

Czasem ma ochotę na zabawę. Podgryza wtedy Kurę i, naszczekując, ganiają się oba po ogródku. Nie mogę narzekać, źle mi się nie trafiło- jest całkiem fajny. Da się z nim żyć! ;))

19:12, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
niedziela, 16 czerwca 2013
Stop ateizacji!

Usłyszałam, przeczytałam, przetarłam oczy, bo jakoś tak mi się wydawało, że jest akurat odwrotnie, że to religia /może nie religia a hierarchowie w jej imieniu/ prowadzi nieustającą ekspansję i co jakiś czas zdobywa kolejne przyczółki...

Ciekawe! Mówić co innego i co innego czynić- to nie może dać pozytywnych efektów. Polacy już tak chyba mają, że im więcej i częściej wyciągania rąk po nie swoje, tym większy sprzeciw i opór.  Dzięki takim akcjom jak  ta częstochowska, zasilają się ateistyczne szeregi i nawet trudno się temu dziwić, bo wiara w rydzykowym i PiS-owskim wydaniu jawi się dość groźnie. Oby hierarchowie w porę to zobaczyli i wrócili do prawdziwej pobożności i pokory a zrezygnowali z polityki, która wiarę jedynie kaleczy i deformuje! :(

09:59, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
czwartek, 13 czerwca 2013
Sezon ogórkowy czyli reaktywacja JanaMarii

Nasza plotkarska prasa na siłę tworzy newsy, które temperaturę mają letnią zaledwie a udają wrzątek. ;))

Ni z tego, ni z owego pojawiła się ponownie postać Rokity, o którym już Polacy zdali się dawno zapomnieć. Nie pojawiał się w mediach, nie udzielał się w życiu politycznym, był ale w naszej świadomości jako polityk przestał istnieć. I nagle- hop! królik z kapelusza. Jest! Taki sam jak w czasie znanego lotniczego incydentu:- Ratunku!!! Niemcy mnie biją!!!!

Wyszperany w starej gazecie satyryczny rysunek Sawki przypomina znaną wcześniej postać. Nie ukrywam, że ani pana Jana, ani jego oryginalnej żony nigdy nie darzyłam szczególną sympatią.

Rokitę odbierałam jako zarozumiałego bufonka, przeświadczonego o własnej omnipotencji i nieomylności. Incydent lotniczy dodał do tego wizerunku- a wczorajszy wywiad Durczoka potwierdził - wcześniej niedostrzegane przeze mnie cechy: płaczliwość i niedojrzałość emocjonalną, jakieś takie szczeniackie zapatrzenie w siebie i swoje problemy, których sam sobie napytał.

Dlatego nieco mnie dziwi ton wielu wypowiedzi, usiłujący wskrzesić wcześniejszą aurę ogólnej sympatii, która niby miała go otaczać. Dla mnie mało interesująca postać. To po co piszę?? Sezon ogórkowy. O czymś przecież trzeba! ;)))

09:37, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
środa, 12 czerwca 2013
Zainspirowana bielą

Zainspirowana bielą  przedstawioną na znajomym blogu, postanowiłam i ja pokazać urodę białych kwiatów. I tak- rośnie toto w dużych krzaczorach, ale nie wiem, jak się nazywa:

I pojedyncza kiść:

Prawda, że piękne? Rodzaj takiej delikatności, którą strach wziąć w ręce, żeby nie skrzywdzić, nie uszkodzić...

I dalej- krzew czarnego bzu. Babcia Karolcia soki z dojrzałych jagód robiła. Na coś to podobno było dobre, lecznicze. Mnie kompletnie nie smakowało, nie chciałam pić. Teraz dopiero kwitnie. I tak jak owoce są czarne , tak kwiat aż razi bielą...

Z bliska jeszcze ładniejsze!

Właściwie mogłabym jeszcze pokazać biel pnącej hortensji, kwitnące kapryfolium, ale ono nie jest już tak śnieżyście białe...  Zresztą - starczy na dzisiaj! ;))

17:54, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
wtorek, 11 czerwca 2013
The bucket list

Polski tytuł "Zanim dogoni nas czas". To film z rzędu tych, które można oglądać co jakiś czas- ot, tak dla poruszenia w sobie tej lepszej strony.

Przed bohaterami niewiele życia. Tworzą listę rzeczy, które chcieliby jeszcze przed śmiercią zobaczyć, doświadczyć, przeżyć... lista marzeń.

Pomyślałam, czy umiałabym jeszcze stworzyć taką listę, czy umiem jeszcze marzyć. Czy jest jakieś pragnienie, którego nie zdusiłabym w zarodku komentarzem: nierealne! Chyba nie umiem marzyć. Czy kiedykolwiek umiałam? Zawsze miałam bogatą wyobraźnię, ale zbyt mało odwagi do marzeń... Teraz też mam poczucie, że co jakiś czas zamykam kolejne drzwi, nie otwierając przy tym następnych...

Zbyt smutno się zrobiło? To może, Panie Wojtku, tak dla dodania sobie otuchy?... ;)

09:43, babciabezmohera
Link Komentarze (20) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm