RSS
sobota, 28 czerwca 2014
Golizna w sztuce czyli kontrowersje wokół

Tyle myśli kłębi mi się w głowie, że nie wiem, czy uda mi się je uporządkować. Nie ulega wątpliwości, że głównym powodem powstania tej notki był spektakl teatralny"Golgota picnic"- odwołany/odczytany/sfilmowany... Chciałam choć częściowo wyrobić sobie zdanie, więc dzielnie odsłuchałam w RdC transmisji spod PKiN odczytywania fragmentów tekstu, po czym wysłuchałam komentarzy tudzież dyskusji różnych mądrych osób. Szczerze mówiąc nie na wiele mi się to zdało, bo jak miałam mętne wyobrażenie o sztuce tak mam je nadal.

Bezsporne są dwie rzeczy: bulwersuje przede wszystkim obraz a nie słowo a po drugie cała sytuacja ma w moim pojęciu wymiar dość groteskowy, bo jedni są przeciw, inni za a tak naprawdę nie bardzo wiadomo za czym lub przeciwko czemu.

Żeby była pełna jasność- uważam, że religia- każda!- jest tak intymnym fragmentem życia wielu ludzi, że nieszczególnie się nadaje na kontrowersyjne eksperymenty, przy czym wcale to nie oznacza, że wszystko, cokolwiek ma wspólnego z religią nie może być w żaden sposób użyte w sztuce, bo przecież ogrom kultury /malarstwo, rzeźba, muzyka/ oparty jest na elementach religijnych. I powstało w ten sposób wiele wspaniałych , monumentalnych dzieł.

Reasumując:

Tykając sprawy religijne należałoby się wykazać dużym taktem i delikatnością ale z drugiej strony trzeba też mieć świadomość, że wymachiwanie krzyżami i zakrzykiwanie rzeczywistości nie tylko nie przyczynia się do obrony tzw. wartości a wręcz przeciwnie- prowokuje do oporu i obrony własnego sposobu myślenia , niekoniecznie zbieżnego z myśleniem "obrońców".

Jeśli elementy religijne użyte są w sztuce wysokiej lub w sztuce użytkowej, aby tym mocniej wstrząsnąć człowiekiem, postawić twarzą w twarz z trudnym tematem, zmusić do zastanowienia- jestem za! Jeżeli wykorzystuje się te elementy dla taniej sensacji lub wypromowania nazwiska twórcy na wywołanym skandalu- jestem przeciw!

W sprawie "Golgota picnic" nadal nie mam zdania. Aby je mieć, musiałabym w skupieniu obejrzeć cały spektakl, ale po zapoznaniu się z fragmentami tekstu + scenografii na You tube nie wiem, czy miałabym na to ochotę. Raczej nie, co jednak nie oznacza, że dołączyłabym do "obrońców wiary" i zabraniała oglądania spektaklu tym, którzy mieliby na to ochotę. Każdy człowiek jest inny i do każdego bardzo różne rzeczy mogą przemówić.

A czasem przychodzi mi do głowy dość przewrotna myśl: kogo pogoniłby Chrystus, gdyby znienacka pojawił się na spornym miejscu? ;)

11:37, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
czwartek, 26 czerwca 2014
Warto by się odnieść może...

Raz jeszcze bardzo WSZYSTKIM dziękuję za zainteresowanie i ogrom dobrych życzeń. Z satysfakcją donoszę, że goi się na mnie jak na psie. Zresztą potwierdziła to druga kontrolna wizyta i chociaż wszystko ma się ku dobremu, to nadal wysiłkowo powinnam być ostrożna. I na tym zakończmy temat zdrowia.

***

Z braku innych możliwości oglądam TV- MŚ albo tzw. aferę taśmową.  Moje przemyślenia?

1) Polska demokracja, mimo pozornego okrzepnięcia, jest jeszcze cały czas w fazie raczkowania i wszystko wskazuje na to, że będzie to proces długotrwały z tzw. opóźnieniem rozwojowym.

2) Polacy to pewna grupa manipulantów i cała rzesza naiwniaków, kierujących się emocjami, które -nota bene- bardzo łatwo rozhuśtać , niemal do utraty kontroli.

3) Nasza polityka wyraźnie spsiała i jakby wciąż stacza się w dół, coraz bardziej brakuje jej powagi i troski o wspólne dobro a politykom opozycji brakuje świadomości, że nie jest tożsame krytykowanie działań z opluwaniem działających.

4) Hipokryzja rodaków zaczyna już być mocno dokuczliwa- wszystko ocenia się w zależności od tego, czy dotyczy to mojego sojusznika, czy przeciwnika, czy mnie: ja +moi jesteśmy święci, pozostali- dranie.

5) Dziennikarze po raz kolejny wykazali się brakiem profesjonalizmu i dbałością wyłącznie o własny interes, arogancją, butą i lekceważeniem prawa.

Sam pomysł nagrywania wciąż jest niejasny i odkładając na bok obrzydliwość i bezprawność tego procederu zaczyna mi to wyglądać jak  niefrasobliwa zabawka-w rękach nieodpowiedzialnego dzieciaka: a nuż na tym zyskam, a nuż się to kiedyś do czegoś lub na kogoś przyda: hak to hak- zawsze w cenie.

Trzeba przyznać, że bardzo powoli uczymy się mądrej, odpowiedzialnej demokracji,która nie dopuści do podpalenia kraju dla zaspokojenia chorych majaczeń zakompleksionego polityka albo żądnego zemsty biznesmena. Może zdążymy się tej demokracji nauczyć, zanim ją całkiem podepczemy. Oby!

11:00, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
sobota, 21 czerwca 2014
Szkic sytuacyjny

!)Naszą wielką politykę mam sporo poniżej pasa, uważam, że zrobiła się czysto bazarowa, więc dziś na jej temat nic nie będzie. ;(

2)OGROMNIE WSZYSTKICH PRZEPRASZAM, ŻE NIE MA I- NIESTETY- CHYBA NIE BĘDZIE ODPOWIEDZI NA OSTATNIE KOMENTARZE. ŻEBY ZABRZMIAŁO TO JESZCZE GORZEJ DODAM, ŻE CHOĆ CZASEM ZAJRZĘ TU I JAKĄŚ NOTKĘ UMIESZCZĘ, TO NIE BĘDĘ ZACHODZIĆ NA WASZE BLOGI ANI KOMENTOWAĆ. Stan taki może trwać +/- około 2 miesięcy.

Jestem po operacji zaćmy na drugim oku i choć przewidywałam efekt, to nie sądziłam, że będzie aż tak. Co prawda żyję całkiem normalnie, ale z czytaniem jest duży problem. Doraźnie wspomagam się chińszczyzną za 15 zł zakupioną w aptece, ale staram się robić to głównie do poprawienia błędów i możliwie jak najrzadziej.

W okulary do czytania zaopatrzę się, gdy wzrok będzie całkowicie ustabilizowany. Teraz jeszcze muszę go bardzo oszczędzać. A łatwiej mi pisać niż czytać, bo syn mnie wyposażył w podświetlaną klawiaturę.

Liczę na zrozumienie i wszystkich najserdeczniej pozdrawiam! :))

13:28, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Uprzedzenie, czyli dlaczego nie lubię Pilcha

Zacznę od drugiej części: dlaczego nie lubię Pilcha? Po prostu- bo z własnego alkoholizmu zrobił bożka, do którego się regularnie modli. Mało tego: ma spore grono wyznawców. Z alkoholizmu uczynił sposób na życie i sposób zarobkowania.

Znasz jego twórczość?- Nie!- To jakim prawem się wypowiadasz?!- Prawem uprzedzenia! To nie jest tak, że nigdy, niczego i za żadne skarby. Brałam do ręki, po czym niemal natychmiast nadziewałam się na coś, co budziło mój sprzeciw, wręcz fizycznie mnie odrzucało.

Parszywa choroba, która połamała życie wielu ludziom. Chwalenie się nią i traktowanie jako maszynki do robienia pieniędzy jest dla mnie wstrętne! Nie ma mojej akceptacji dla apoteozy pijaństwa, choć mam świadomość, że wiele  dzieł powstałych "pod wpływem" lub choćby - za przyczyną- doczekało się bardzo pozytywnych recenzji.

Zresztą- co tu dużo mówić- bardzo lubię wiersze Gałczyńskiego, Broniewskiego... a oni, dalibóg, za kołnierz nie wylewali! Ale widocznie wiedza o ich pozatwórczych przypadłościach dotarła do mnie ze znacznym opóźnieniem.

Zastanawiam się, czemu żartami chce się rozładować tragizm tej choroby? Bo żarty bywają przednie i sama się z nich śmieję, choć rzeczywistość skrzeczy, choć rzeczywistość wygląda tak jak statystyki poweekendowe albo jak ten pan na fotce poniżej, albo...

***

Ale ja chciałam jeszcze o czymś innym, dotyczącym uprzedzeń właśnie. Czasem pojawiają się z jakiegoś uzasadnionego powodu /np. widziałam jak zabijają kaczkę, więc w życiu nie zjem czerniny/ a czasem jakaś niechęć pojawia się bez szczególnego powodu: jedno słowo w wywiadzie, które poruszyło, głupie zdanie, które zaczyna przesłaniać całą postać i żyć własnym życiem, wyzywający makijaż... etc., etc.

Jak to w sobie zwalczyć?...

Zaczęłam od książki o twórcach alkoholikach. Trudny początek ale może dobry?...

13:44, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
piątek, 13 czerwca 2014
Moje prywatne mentalne Bieszczady

Żeby się oderwać od politycznych szaleństw a nie dać się jednocześnie zwariować kopaniem piłki, uciekam w swoje prywatne mentalne Bieszczady. :)

Zawsze miałam bzińca na tle durnostojek, kwiatowego suszu, tudzież innych kurzozbierajnych dekoracyjek. Przez jakiś czas suszyłam kwiatostany hortensji i muszę powiedzieć, że w glinianym dzbanku prezentowały się całkiem okazale. Ale, niestety, zaczęły się buntować. Z roku na rok kwitło ich coraz mniej i nie było już co suszyć. No, trudno! Nie będzie hortensji, będzie co innego. I do wazonu dokładałam  każdy suchy śmieć, który mi się jakoś tam względnie komponował  z całością. Te zielone, mięsiste liście to dzisiejsza dokładka, zbrązowieją później!

Kiedyś, zupełnie przypadkowo, poskarżyłam się Rest na moją zbuntowaną hortensję. Wiem, że lubi kwiaty i zna się na nich. Od słowa do słowa wyciągnęła ode mnie, że tnę kwiaty jak podleci- ogołocę krzak w całości a na zimę tnę niemal przy ziemi.

- No, to się nie dziw!- podsumowała, po czym dała mi wytyczne a ja dałam spokój hortensjom.  Efekt? Proszę tylko popatrzeć, ile w tym roku będzie kwiatów!  Na gęsto!! :)A to tylko fragment całości! :))

Rest! Moje hortensje dziękują Ci za ratunek! :)))

14:08, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
wtorek, 10 czerwca 2014
Przebudził się gen samozniszczenia?

Jakiś wysyp irracjonalnych zachowań, ewidentnie autodestrukcyjnych: ochrona Kamińskiego przed wymiarem sprawiedliwości i pozostawienie mu immunitetu, wyścig ze śmiercią po ulicach Warszawy i kpienie w żywe oczy z policji i prokuratury, które to bezradnie rozkładają ręce w geście niemocy, pijackie zabawy na komisariatach uzupełniane komentarzem, że to było po godzinach pracy, lekarz, który kandyduje na świętego a jeśli zostanie ukarany, to dorobi się jeszcze aureoli męczennika... właściwie czego się nie dotknąć, to absurd goni absurd...

Na jakim ja świecie żyję??!!! Za długo było dobrze?! Koniecznie musimy sami sobie przetrzepać skórę?!... Bo tylko w cierpiętniczej otoczce czujemy się jak u mamusi pod pierzyną- ciepło i bezpiecznie?

Dziś chyba po raz pierwszy od lat naszły mnie złe myśli- żeby każdy taki, który /niezależnie od tego jak święte bądź patriotyczne ideały ma na ustach/ działa przeciwko ludziom, na ich szkodę, na własnej skórze i skórze swojej najbliższej rodziny doświadczył swoich destrukcyjnych poczynań. Nie będę rozwijała, bo aż się boję tych myśli.:((

20:36, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
niedziela, 08 czerwca 2014
Łał!!

Sorry! Taką mamy rozrywkę! Komu wczorajszy festiwalowy koncert w Opolu się podobał, może spokojnie zrezygnować z czytania, bo- uprzedzam- będzie krytycznie! Baaaardzo krytycznie!

Zacznę od tego, że zrobiło mi się wstyd z powodu własnego nadużywania słowa "super".  Jeżeli super jest równoznaczne z tym, co zaprezentowało Opole, to raz na zawsze powinno zniknąć z mojego słownika a w zamian za to w stanach zachwytu mogę jęknąć "och-pole!" lub coś innego. Jeszcze pomyślę.

Na dobrą sprawę festiwalu muzycznego w Opolu nie oglądałam już od lat, bo albo on dziadział w zastraszającym tempie, albo ja dziadziałam... i nie tęskniłam za oglądaniem. Wczoraj, wyjątkowo, zaczęliśmy oglądać TV. Też nie zamierzałam, ale usłyszałam, że będzie recital Edyty Geppert a ponieważ lubię ją i jej piosenki- zostałam.

Z przyjemnością wysłuchałam mini koncertu i rozczarowanie było o tyle jedynie, że był zbyt krótki. Pani Edyta- jak zawsze: klasa śpiew, klasa repertuar, klasa interpretacje, klasa kobieta!

To, co się działo później- powaliło mnie na łopatki- całkowity nokaut!!

Pomysł, żeby do pana Orzecha /przepraszam, nie znam, ale chyba względnie stonowany gość/ dodać panią konferansjer /bo przecież konferansjerka znaczy co innego!/ z tzw. widowni był o tyle karkołomny, że już od początku zapowiadał się fatalnie. Aktorka, która zgodziła się zagrać tę babę, to albo nadzwyczaj odważna kobieta, albo taka, która nie ma już nic do stracenia. Bo zrobić z siebie całkowitą, nienaprawialną idiotkę nie każdy by się zdecydował!

Nawet zamyśliłam się przez chwilę, czy nasze panie feministki wyartykułują jakiś protest,  bo jeżeli to zjawisko teoretycznie miało być reprezentantką naszej płci i służyć rozbawianiu mniej wybrednej publiczności, to ja- nie feministka- absolutnie nie wyrażam na to zgody. Mimo całej kontrowersji , mniej mnie obraża goła d... na plakacie, niż totalnie wyprasowany mózg na scenicznym wybiegu.

A propos publiczności- to szczerzenie się do kamery i machanie rączkami pt. "ciociu! to ja!!", było dla mnie dodatkowo irytujące.

A piosenki? Nie moja epoka, więc nie będę się wypowiadać, ale Gdyby mnie ktoś zmusił do wyrażenia swojej opinii, to od całości notki jakoś jaskrawo by nie odbiegała. ;(

Dla wyciszenia nastroju:

08:16, babciabezmohera
Link Komentarze (35) »
czwartek, 05 czerwca 2014
Myślenie magiczne

Za przypadkową inspirację do tej notki dziękuję Madance i Ikroopce :)

No więc tak:

Na temat łańcuszków- tekstów do wysłania- zdanie mam w zasadzie wyrobione i niezbyt pochlebne, czego nigdy nie ukrywałam, natomiast z reguły budzą one jakieś emocje- jeśli nie wyślesz, to co? Bo albo jest zachęta, albo ostrzeżenie, albo jedno i drugie razem- kij i marchewka w zestawie.

Jeśli łańcuszek ma być wysłany do -nastu osób, bez większych namysłów wywalam go do kosza, chyba, że jego treść jest na tyle wdzięczna i sympatyczna, że rzeczywiście mam ochotę się nim podzielić, wtedy umieszczam na blogu- niech inni też mają radochę!

Sprawa nieco się komplikuje, gdy adresatów ma być niewielu, bo: 1) żaden problem techniczny z wysyłką, 2) po co ryzykować, lepiej nie kusić losu! Tym bardziej, że jeśli wyślę, to miła niespodzianka gwarantowana! :))

Trochę tak jak z czarnym kotem. Niby nie wierzę w takie gusła, ale... chwilę się zatrzymam, poprawię sznurówkę w bucie, może ktoś przejdzie, może przejedzie samochód... ;)

Albo kominiarz...

No, dobra! Jestem współczesna do bólu, ale myślenie magiczne nie do końca mnie opuściło, choć do tego akurat nie lubię się przyznawać. Ale tym razem się zbuntowałam- przetestuję ten łańcuszek. Trudno, wygląda na to, że będę nędzarzem! ;( Ale mam cichą nadzieję, że ani mąż, ani dzieci z głodu mi zemrzeć nie pozwolą! Zresztą za kilka dni się zobaczy! ;)))

15:30, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
wtorek, 03 czerwca 2014
Odpływ

Od jakiegoś czasu obserwuję odpływ przyjaznych mi osób. Nawet zastanawiałam się, czy może ja stetryczałam i ludzie ode mnie uciekają?... A może mój sposób myślenia staje się bardziej mój niż w zgodzie z rzeczywistością?...

Dziś tyle krytycznych uwag wyczytałam, że aż się zdziwiłam. Nie było mowy o 4. VI- źle, bo przecież MY BYLIŚMY PIERWSI I NIECH TO ŚWIAT WRESZCIE ZAPAMIĘTA!!! Jest mowa o tym, że to jednak my i zjeżdżają się różni ważni, łącznie z najważniejszym- też , kurczę, źle, bo trudno gdziekolwiek dojechać a w ogóle to nic z tego nie wynika. O, Jezderkusie, to czego my w końcu chcemy tak naprawdę??!

***

A w ogóle to w wigilię czerwcowego święta zrobiłam na śniadanko jajecznicę z grzybami z ubiegłorocznych zapasów- niech się święci 4. VI- wreszcie raz z uśmiechem na ustach, bez pretensji i naburmuszonych min. Toż to najprawdziwsze NASZE ŚWIĘTO!! :))

A kto ma ochotę marudzić, niech marudzi na zdrowie- w końcu dla tych marudzących jest ta sama demokracja! Nieprawdaż?... :))

21:31, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
niedziela, 01 czerwca 2014
Cała nasza wiara

Jednego dnia z nienawiścią w oczach i sercach wyją na cmentarzu na pogrzebie, następnego dnia z pieśniami, baldachimami i uwielbieniem na ustach poprowadzą procesję z relikwiami JP II. przez ulice Warszawy. Da się to jakoś pogodzić???!! Naprawdę?...

09:08, babciabezmohera
Link Komentarze (31) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm