RSS
środa, 30 lipca 2008
Kret

Właściwie z kretem nigdy dotąd nie miałam przyjemności przebywać w jednym obejściu. Pewnie z raz widzialam go w naturze, później oglądałam przeurocze czeskie filmy  z krecikiem, w dzieciństwie miałam też książeczkę o kreciku, który szukał przyjaciela i którego wszyscy przepędzali, co nieodmiennie wywoływało we mnie potoki współczujących łez. W gruncie rzeczy można byłoby uznać, że na tym temat "krecik" został wyczerpany.

W tym roku w naszym ogródku pojawił się kret i dał nam równo do wiwatu za wszystkie wcześniejsze lata swojej nieobecności- kopczyki i kopce pojawiały się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w niebywałym tempie a kiedy przeorał po przekątnej trawnik, prawie jak pługiem, powiedzieliśmy -dość! Sympatia sympatią, współczucie dla niechcianego krecika współczuciem, ale nie można dać się zwariować i pozwolić na zniszczenie ogródka i wszystkiego, co na ziemi i pod ziemią!  Najpierw przeprowadziłam wywiad, co z tym fantem można zrobić: łopata nie wchodziła w grę ze względów humanitarnych, karbid również z racji trudności w zdobyciu, pozostała naftalina- podobno działa idealnie-wypłasza kreta nie czyniąc mu krzywdy.

Dziś przeprowadziłam pierwszą próbę pozbycia się kreta z ogródka, wrzucając do odsłoniętych korytarzy po dwie, trzy kulki naftaliny i przysypując je z powrotem ziemią. No i zobaczymy. Jeśli pokażą się świeże kopce, trzeba będzie zabieg powtórzyć. Może się w końcu kret zniechęci. Mimo wszystko łatwiej jest przejmować się jego losem, wzruszając się przy czytaniu dziecięcej książeczki. 

15:27, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 lipca 2008
Niech szlag trafi bezmyślną uprzejmość!!
No to mieliśmy wypadek dzięki bezmyślnej uprzejmości kierowcy z lewego pasa. Po lewej stronie korek jak 150, po prawej pusta jezdnia, no niezupełnie pusta, bo właśnie jechał nasz samochód. Któremuś bezmózgowemu kierowcy przyszło do głowy świadczenie uprzejmości i zatrzymał się przed samochodem, chcącym przeciąć jezdnię. Tamten, widać przekonany, że droga wolna, poszedł po prostej i zatrzymał sie akurat na masce naszego samochodu. Prawdopodobnie dwa samochody do kasacji, tyle że jadący wyszli z tej kolizji względnie bez szwanku. Ale żebra mnie bolą i spać nie mogę- stąd ten wpis. A policja? Spytali tylko, czy są ofiary a dowiedziawszy się, że nie ma, wypięli się na nas uroczyście- w końcu zawracaliśmy im głowę w ich święto. A, szkoda gadać!
04:52, babciabezmohera
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 lipca 2008
Widzę, słyszę, myślę...

No tak- widzę, słyszę, myślę i nie dam tak po prostu zrobić z siebie idioty. SLD nie poparła projektów, to nie poparła; wchodzi w alianse z prezydentem, to wchodzi- jej cyrk, jej małpy, tylko po co udawać, że tak jest lepiej, skoro jest gorzej
i średnio wyrobiony politycznie obywatel na pierwszy rzut oka to dostrzega. Przestaję rozumieć sens takiej durnowatej polityki. Czy oni nie mają w ogóle żadnych doradców?! Jak można ślinić się do prezydenta i dobrowolnie włazić mu pod obcas? W dodatku prezydenta, który sam nie wie, czego chce i czego inni chcą od niego.

Kiedy przypadkiem uslyszałam, że nasza głowa państwa ruszyła przekonywać czeską głowę państwa do podpisania traktatu, pomyślałam, że ostatecznie schizofrenia też ma swoje granice- sam nie podpisał i droczy się o to podpisywanie jak złośliwy pętak a innego będzie pouczał, że należy i trzeba koniecznie podpisać- przecież to się kupy nie trzyma!!

Miałam złudzenia, że jak PiS straci władzę, to powoli zaczniemy się przeorientowywać na normalność. Nie da się, niestety. Trzeba cierpliwie czekać aż zakończy się ta fatalna, niszcząca Polskę i Polaków, kadencja pisowskiego prezydenta /panie prezesie, meduję wykonanie zadania!/. Tymczasem trzeba się cieszyć przynajmniej z tego, że nadszedł czas urlopów i przez całe 5 tygodni będziemy mogli odpocząć od sejmowego cyrku. Dobre chociaż i to!

19:39, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 lipca 2008
Człowiek uczy się całe życie

Jest takie powiedzenie: człowiek całe życie się uczy- i głupi umiera! Czyli głupotę można strzelić niezależnie od wieku i różnorodności życiowych doświadczeń. Ostatnio doznałam tego dość boleśnie, bo rodzona córka zachowała się bardziej dojrzale niż ja- stara baba, która choćby z racji wieku powinna być mądrzejsza. A nie jest, co wyszło czarno na białym.

Miałam pożyczyć od sąsiadki suszarkę, bo domową diabeł ogonem przykrył i w żaden sposób nie można jej było znaleźć. Poszłam i ... zapomniałam języka w gębie- u sąsiadki była kuzynka, którą dobrze znam, ale nie widziałam jej już od dłuższego czasu. Wiem, że zmaga się z poważną chorobą. Kompletne zaskoczenie i poczucie, że zupełnie nie wiem, jak się w tej sytuacji zachować. Wybrałam opcję najgorszą z możliwych, załatwiłam, co miałam załatwić i wyszłam. Drobną pretensję skierowałam do córki, bo przecież to jej potrzebna była suszarka. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że straciłam głowę i nie wiedziałam, jak się mam zachować... Jak?- zdziwiła się córka.- Normalnie! Dobrze wyglądała, to trzeba jej to było powiedzieć, życzyć zdrowia. Udawanie chorym ludziom wcale nie jest potrzebne- a bardzo utrudnia jakiekolwiek kontakty.

Jakaż mądra jest ta moja dziewczyna, ileż w niej dobroci i wrażliwości serca. Jak to jest?! Przecież ja to wszystko też wiedziałam a jak przyszło co do czego, zwyczajnie spanikowałam. Przyglądam się z boku tej scence, analizuję, co mną powodowało, że nie umiałam stawić czoła trudnej sytuacji. Lęk, że będę niezgrabna, że dotknę, zranię, sprawię przykrość?... A kto wie, czy równie dużą przykrością nie było moje wyjście bez słowa?...brak empatii, zainteresowania?...

A czy w jakiejś innej zbliżonej sytuacji na pewno zachowam się tak jak bym chciała i jak powinnam się zachować?... Najbardziej przykre jest to, że, niestety, nie wiem.

18:30, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 lipca 2008
Ciekawość ludzi

Początki były trudne, nawet bardzo. Zresztą nadal łatwo nie jest, ale pierwsze koty za płoty- teraz już piszę jak stary wyjadacz, publikuję, szukam innych blogów i ciekawych ludzi.  I czasem znajduję.  Chętnie bym się podzieliła swoimi znaleziskami- tekstami, z których promieniuje radość życia; zdjęciami, które są czystą poezją, niestety,  moje formalne umiejętności  wykorzystania możliwości bloga są bardziej niż mizerne a eksperyment umieszczenia ciekawych adresów na marginesie bloga spalił na panewce. Co prawda adresy nawet się pokazały, tyle że mogłam w nie klikać do upadłego bez możliwości przeniesienia się na żądaną stronę.

Czytam swój wpis i widzę, że to manipulacja w czystej formie. Ktoś to przypadkiem przeczyta i oczywiście udzieli mi wszechstronnych a przystępnych instrukcji- he, he! ale cwaniara!

Nie, nie, nie jest ze mną tak źle. Mam wśród swojego kręgu bliskich i znajomych trzy osoby, które zupełnie dobrze znają się na internetowo-komputerowych sprawach, więc narazie spisuję wszystkie swoje "niewiedze" i "niemożności", by przy najbliższej sprzyjającej okazji o wszystko wypytać.

Tymczasem dla intelektualno- estetycznej zadumy nad pięknem i złożonością świata zachęcam do odszukania: 1)nieuczesane; 2)drugirazodzera- naprawdę warto! 

11:28, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 lipca 2008
A życie toczy się dalej...

Jeden dzień- i jakby spięcie klamrą całego spektrum ludzkich przeżyć: od weselnego uniesienia do dramatu śmierci. Życie, pełne radosnej nadziei na miłość i szczęście... a gdzieś dalej, w innym miejscu, rozpacz osieroconej matki, do końca heroicznie walczącej o godne życie unieruchomionej w łóżku córki- przez szereg potwornie długich, długich lat.

Zatrzymałam się na boku a przed oczami przesuwały się sceny: odjazdów i powrotów, narodzin i śmierci, miłości i nienawiści, napięć i ulgi, lęku i euforii- i wszędzie gdzieś w tym wszystkim, mniej lub bardziej, zawsze byłam ja... zawieszona w świecie, między rzeczami , sprawami, ludźmi. Potrzebna, niepotrzebna?- do końca nie wiem. Chcę wierzyć, że więcej w życiu zrobiłam dobrego niż złego, że moje istnienie- mimo wielu pomyłek i popełnionych błędów- miało przecież swój głęboki sens, że nie znalazłam się na Ziemi przez przypadek czy niedopatrzenie Stwórcy...

A skoro już tu jestem, to warto żyć i warto życie wykorzystać, poczuć je całą sobą -i starać się zostawić po sobie dobry ślad, bo tyle zostaje po nas, ile wdzięcznej pamięci w ludziach...

13:29, babciabezmohera
Link Komentarze (1) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm