RSS
niedziela, 29 lipca 2012
Bohaterski snajper

Czuję się do głębi poruszona akcją promocyjną książki "Snajper". Głośno o niej w TV, w radiu- recenzje, wywiady, szum na całego. A już na łopatki rozłożyło mnie powiedzenie redaktora:-Zobaczycie, jak to jest zabić 150 ludzi!

To może, żeby wiedzieć, lepiej byłoby spytać Breivika lub Batmana- jeszcze im się wspomnienia pewnie nie zatarły a sporo mieliby do powiedzenia na temat hurtowego zabijania. Że to nieporównywalne? Że to nie ta kategoria ludzi? Nie byłabym tego taka pewna. Że tamci najprawdopodobniej byli chorzy psychicznie? A autor książki tak na 100% jest całkowicie zdrowy? Czy w ogóle można być zdrowym psychicznie po zabiciu setki osób??!

Jeżeli autor wydanie książki traktuje jako swoistą terapię, to robi to kosztem czytelnika. Jeżeli wydaje po to, żeby zdobyć sławę i pieniądze, to strach znaleźć się blisko takiego człowieka. Miał nie wydawać, miał dusić w sobie to, co przeżył? Ależ nie! Zupełnie nie o to chodzi! Każdy ma prawo dzielić się sobą i swoimi przeżyciami i przemyśleniami, jak chce i nie przeciwko temu się buntuję. Mój żywy protest budzi nagłaśnianie tego wydania, robienie bohatera z faceta od zabijania.

Co ja za bzdury plotę?! Przecież to patriota, obrońca kolegów i w ogóle jak śmiem deprecjonować jego postawę??!

No, cóż? Kiedyś kat to był bardzo użyteczny fach i cieszył się podszytym lękiem szacunkiem i poważaniem, ale -poza wtajemniczonymi- nikt nie wiedział, kto tę rolę spełnia. Co ma piernik do wiatraka? Ano, mimo wszystko jest jakaś różnica między walką oddziałów a strzelaniem do ludzi jak do kaczek.

Ja nawet nie twierdzę, że snajperów być nie powinno, bo może to okrutna konieczność- nie wiem. We mnie wszystko się burzy, że z tego człowieka robi się w pewnym sensie atrakcyjny wzorzec dla młodego internetowego pokolenia, dla którego zabijanie to strzelenie palcem w klawisz.

--------------

Zdumiało mnie do bólu, że książkę wydało wydawnictwo ZNAK, które kojarzyłam z kręgami katolickimi, może czegoś nie rozumiem...

Dla mnie pocieszające są dwie rzeczy: książka została wydana w 2011 roku a jej promocja jest rok później, czyli nie rzucono się na nią jak na Harry'ego Pottera a moją tezę potwierdza fakt, że książka została przeceniona z 39,90 na 32,88 i to napawa mnie optymizmem.

08:04, babciabezmohera
Link Komentarze (21) »
piątek, 27 lipca 2012
Inwazja pająków

  

Jasne, że nie o takich pająkach będę pisała. Ten budzi grozę, ale przynajmniej jest piękny, nasze najzwyklejsze krzyżaki ani ładne, ani miłe- a jest ich w tym roku od zatrzęsienia. Każdego ranka pojawiają się na krzewach wciąż nowe pajęczyny a pająki zrobiły się tak bezczelne, że snują swoje nici w poprzek chodnika i trzeba bardzo uważać, żeby pajęczyna na twarzy nie osiadła.

Boję się pająków i brzydzę się nimi. Pewnie to mało humanitarne, ale każdego ranka przed wyjściem po poranne bułki biorę do ręki dość długi patyk i machając nim na prawo i lewo omiatam pajęczyny, aby utorować sobie bezpieczną drogę wyjścia.

Pająki są co roku, ale ten sezon jest widać dla nich wyjątkowo korzystny, bo jest ich mnóstwo. Wszędzie. Może jedna tylko pociecha, że komarów nie ma, więc przynajmniej taka korzyść z nieproszonych pajęczych lokatorów.

***********

Następna fala upałów.

Męczące to bardzo, ale nie będę narzekać. Szczęśliwie w domu jest względnie chłodno, jakoś da się przetrwać, byle tylko nie wróciły te upiorne burze, powodzie i trąby powietrzne. Jak na jeden rok to starczy urozmaiceń pogodowych. :(

15:41, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
czwartek, 26 lipca 2012
Znowu.

Co jest?? Epidemia jakaś? Worek się rozpruł z upadłościami??

Kolejna firma turystyczna splajtowała. Ostatnia czy będą następne?

Sądziłam, że satyryczne rysunki Remka stracą na aktualności, ale skąd!- jakby je dziś umieszczał na swoim blogu! ;)

Wygląda na to, że potencjalni miłośnicy odpoczywania poza granicami kraju mogą się mocno zniechęcić a wtedy blady strach na inne biura podróży także. Może takie są właśnie pierwsze symptomy nadchodzącego kryzysu?

I będzie jak poniżej:

16:47, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
środa, 25 lipca 2012
Aniom

                             WSZYSTKIM ANIOM, HANIOM, HANKOM, HANULKOM W WIGILIĘ ICH ŚWIĘTA ŻYCZENIA WSZYSTKIEGO, CO W ŻYCIU DAJE SPEŁNIENIE  I RADOŚĆ - WRAZ Z SYMBOLICZNYM KWIATKIEM I PRZYJAZNYM MRUCZENIEM BUREGO KOCURKA-

Z CAŁĄ SYMPATIĄ-    BBM :)

18:28, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
wtorek, 24 lipca 2012
Związki partnerskie

Po mojemu PO się nie popisała. Chowanie głowy w piasek i udawanie, że rzeczywistość jest inna niż jest , do niczego nie prowadzi. Niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie, społeczne relacje XXI w. uległy sporym przetasowaniom i poza tradycyjnymi rodzinami- mama, tata, dziecko i pies jest cały szereg innych związków, które funkcjonują lepiej czy gorzej- bez przyzwolenia państwa czy błogosławieństwa kościoła.

W dzisiejszych czasach "kocia łapa" jest już na tyle zjawiskiem nagminnym, że nawet w społeczeństwie wiejskim przestała budzić zgorszenie. Gdzieś spotkałam się z określeniem, że współczesna rodzina przypomina patchwork i mam wrażenie, że to określenie dosyć trafne, bo ludzie wchodzą ze sobą w tak różne konfiguracje, że faktycznie przypomina to całość pozszywaną z różnych kawałków. I na nic zda się zaklinanie rzeczywistości, bo ona taka właśnie jest. Co ma do tego państwo? Państwo ma to zjawisko po prostu zaakceptować a nie bawić się w moralizatora czy wychowawcę dorosłych ludzi, którzy chcą układać sobie życie po swojemu. Trafnie podsumowała to Ewa Siedlecka /GW,24.07.2012.s.7- Związki partnerskie nie przeminą z wiatrem/: "Państwo ma prawo kształtować politykę społeczną, ale za pomocą rozdawania przywilejów a nie reglamentowania praw. W XXI wieku legalizacja związku, w którym dwie osoby chcą sobie towarzyszyć, wzajemnie się wspierając, nie jest przywilejem lecz prawem człowieka."

A przyszłościowo może warto byłoby przeanalizować problem, czemu młodzi ludzie wybierają wolne związki zamiast tradycyjnego małżeństwa. Czy nie dzieje się tak też dlatego, że państwo zbyt mocno ingeruje w sferę prywatną obywatela i rości sobie pretensje do "prawidłowego" układania mu życia?...

15:13, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
sobota, 21 lipca 2012
Ciemna strona ludzkiej duszy

Po raz pierwszy naprawdę jestem zadowolona, że mój tekst poszedł w kosmos. Był zupełnie nie na miejscu. W związku z dramatem w Denver pozwoliłam sobie na podkpiwanie z redaktorów, mających za zadanie wykreowanie super-emocjonalnego newsa przy braku jakichkolwiek sprawdzonych wiadomości. Żałosne to było, jak zawsze zresztą, gdy nic konkretnego nie wiedząc, usiłuje się zwiększyć oglądalność bazując na ludzkim nieszczęściu.

Środki przekazu prześcigają się w wyszukiwaniu i relacjonowaniu złych wiadomości. Ktoś kogoś zabił, pobił, porwał, napadł, oszukał... Ciągle coś takiego się dzieje. Pewnie kiedyś było podobnie, tyle że wiadomości nie rozchodziły się lotem błyskawicy- jak teraz, więc i wydawało się, że jest spokojniej, bezpieczniej, ciszej.

Zastanawiam się, jakie przypadki losowe sprawiają, że człowiek drewnieje od środka... Ile trzeba samemu doświadczyć, żeby znieczulić się na własną krzywdę i krzywdę innych, co stoi za tym, że normalny wrażliwy człowiek staje się katem dla innych ludzi- obcych i nie tylko, bo przecież i najbliższych... Co sprawia, że staje się niemym świadkiem takich wydarzeń?...

Pamiętam dość głośną historię żołnierza, który mając rozpocząć wartę, wystrzelał na wartowni iluś swoich kolegów, po czym z bronią uciekł. Pół Polski było postawione na nogi. Znalazł go leśniczy gdzieś w głębi lasu. Nie bronił się, nie atakował... Po jakimś czasie przedostała się informacja, że był prześladowany przez kolegów, że wreszcie się przelało. Czy zawsze tak bywa? Nie zauważamy, że zło dojrzewa blisko nas. Nie umiemy mu przeciwdziałać, nie umiemy się przeciwstawić. Boimy się o własne bezpieczeństwo? Nie chcemy mieć kłopotów? A może czasem sami je prowokujemy, przyzwalamy na nie...

Sporo jest tych pytań. Uwierają. Domagają się odpowiedzi, sformułowania własnego stanowiska wobec. A odpowiedź jest trudna, bo obnaża nasze ułomne ja: brak odwagi, asekuranctwo, zwykłe lenistwo czy wygodnictwo.

Każdy następny news od nowa postawi te same pytania i nie da się przed nimi uciec...

17:54, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
czwartek, 19 lipca 2012
Powołać komisję śledczą?

Muszę przyznać, że z dziwnym spokojem przyjęłam wieści o "nieprawidłowościach" w PSL-u. Dlaczego? Z prostego powodu- nigdy do tej partii nie miałam specjalnego zaufania i traktowałam ją jako zło konieczne.

Umiłowanie ludowców do dóbr wszelakich było ogólnie znane a ich uniwersalność działania- z każdym, byle blisko władzy-wystarczająco irytująca, by nie obdarzać tej partii zbytnią sympatią. Na bezrybiu i rak ryba, z kimś trzeba było tę koalicję skleić, z kimś średnio przewidywalnym- bo przecież też nie całkowicie. Padło na PSL i tak zostało.

Rozczulające jest zdziwienie ludowców, że coś budzi poważne wątpliwości, że coś tu może być nie tak i właściwie o co chodzi??!

Nie zmienia to faktu, że metoda ujawniania nieprawidłowości budzi mój głęboki sprzeciw i - powiedziałabym: wstręt!  Podsłuchami brzydzę się równie mocno jak anonimami- jedne i drugie to wymysł małych brzydkich ludzików, lękliwych i zawistnych, którzy nie mają odwagi stanąć twarzą w twarz i zawsze wolą zaatakować z ukrycia, uderzyć zza węgła w dogodnej dla siebie chwili.

To może jednak powołać komisję śledczą, żeby było otwarcie i w porządku?

Na samo hasło "komisja śledcza" dostaję szczękościsku i wszystko się we mnie na drugą stronę wywraca. Wkurzają mnie do białego te niby-komisje, które do niczego sensownego nie prowadzą. Gdzie posłowie zabawiają się za pieniądze podatnika po to tylko, by stwarzać wrażenie, że chodzi im o ujawnienie prawdy, podczas gdy w rzeczywistości chodzi im jedynie o zniszczenie przeciwnika politycznego i jednoczesne robienie sobie publicity w telewizji.

Mamy w kraju nawet nadmiar służb od ścigania różnych nieprawidłowości i wystarczy ich normalnych codziennych działań, by żadna komisja nie była już potrzebna. A swoją drogą mogłyby się bardziej przykładać do swoich obowiązków i nie dopuszczać do podobnych sytuacji jak obecna.

13:23, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 lipca 2012
Oszukać wzrok

Co pewien czas stykam się z efektami ludzkiej wyobraźni i pracy, które zakładają, że zobaczę coś, czego nie ma. Iluzje są tak sugestywne, że trudno się od nich uwolnić.

Dla przykładu dwa ujęcia dzieła malarstwa chodnikowego Juliana Beevera.

Robi wrażenie! Wręcz fizycznie czuję tę czeluść, w którą za chwilę wpłyną "rozbitkowie". Kobieta wyraźnie się śmieje. Nie spodziewa się zagrożenia? Nie czuje niebezpieczeństwa? A może po prostu rozszyfrowała iluzję i świetnie się bawi? ;)

Chodnikowy obraz bez ludzi nie robi już tak piorunującego wrażenia.

...choć też widzi się to, czego w rzeczywistości nie ma.

Można patrzeć w jeden punkt i zmusić dziewczynę do tańca, można patrzeć na wylot poprzez kartkę i zobaczyć w głębi obraz, którego tam wcześniej nie było, można... no jest wiele możliwości oszukania ludzkich zmysłów.

I zastanawiam się, dlaczego mózg na to pozwala? Dlaczego pozwala nawet wtedy, gdy jest w pełni świadom, że rzecz polega na złudzeniu optycznym czy słuchowym- bo przecież i słuch da się oszukać, choć może już nie tak spektakularnie.

Dlaczego, skoro wiemy, jak łatwo można manipulować ludzkim postrzeganiem, nie zobligujemy własnych mózgów do szczególnej ostrożności w ocenie zjawisk tego świata?...

16:49, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
niedziela, 15 lipca 2012
Może by tak tematyka choć trochę lżejszego kalibru?

Przez Polskę /jej część/ przetoczyła się trąba powietrzna, tornado, czy jak to jeszcze inaczej nazwać, Kaczyński usiłuje zwołać okrągły stół z Gowinem w sprawie in vitro, za parę dni olimpiada w Londynie, szeryf Rutkowski organizuje konferencję prasową w związku z aresztowaniem matki Madzi... a ja- o preferencjach muzycznych.

Do podjęcia tematu zainspirowała mnie rozmowa skypowa z R. Gadałyśmy o różnych rzeczach i zeszło na muzykę- która jaką lubi, jaki rodzaj muzyki się nam podoba.

R. powiedziała coś genialnego w swojej prostocie:- Podoba mi się ta muzyka, która mi się akurat  podoba!

Czyli: jeśli generalnie lubię słuchać np. country, to wcale nie oznacza że nigdy nie wpadnie mi w ucho coś z muzyki poważnej, reggae, heavy metal albo wręcz disco polo. ;) A fe! A brzydko! A jak to możliwe??! No właśnie- możliwe!! Dalej- jeśli lubię np. czasem posłuchać muzyki country, to wcale nie oznacza, że zawsze jej będę słuchała tak samo, bo zależy to i od nastroju, i czasu poświęconego na słuchanie, i chęci. Czyli mogą podobać się różne rzeczy w różnym czasie i w różnym miejscu, choć w zasadzie preferowany jest taki czy inny rodzaj muzyki. I to jest o.k.! I to jest prawdziwe!

Czemu właściwie o tym piszę?

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej trwa wystawa "Nowa sztuka narodowa". Można tam obejrzeć projekty pomników smoleńskich, dłonie Chrystusa ze Świebodzina, obraz Dowgiałły i inne. Pierwsza reakcja- ironiczne wzruszenie ramion, by w chwilę później powiedzieć sobie:- przystopuj, kochana i posłuchaj tego sprzed lat /to tak wracając znowu do muzyki/:

"Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana!

Ach, jak wielka dziś twoja rana,

jakże długo cierpienie twe trwa!

***

Tyle razy pragnęłaś wolności,

tyle razy tłumił ją kat"... itd., itd., itd.

No, przecież wypisz-wymaluj muzyczny eksponat idealnie pasujący do anonsowanej wystawy. Kicz straszliwy a jednak kiedyś tego nie zauważałam, mało- słuchając byłam autentycznie wzruszona.

Co się właściwie stało przez te lata, że tak szybko wyliniał mój moherowy beret? Czy ja go w ogóle miałam, czy go odrzuciłam? Czy kiczowaty patriotyzm był uzupełnieniem tego zdroworozsądkowego, czy przeszedł swoistą metamorfozę?

Tak czy inaczej pojawiło mi się nowe spojrzenie na patriotyzm uliczny- już nie tak odrzucające i zasadnicze. Jak to czasem warto odświeżyć pamięć i spojrzeć na własną przeszłość, żeby łaskawszym okiem popatrzeć na innych, tych nie z mojej teraz bajki...

15:28, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
piątek, 13 lipca 2012
Na chybciora.

Dziś tylko minuta-osiem, bo chcę trochę ponadganiać i poodwiedzać blogowych znajomych. Melduję, że chociaż wyraźnie rozleniwiłam się komputerowo, to lenistwo całkiem mną nie zawładnęło a wręcz przeciwnie. Wróciłam do tkania i wreszcie wykończyłam zaczętą pracę. Zmotywowały mnie do tego zbliżające się urodziny synowej. Ponieważ swego czasu sama wybrała temat, to myślę, że będzie zadowolona.Wszystkiego dobrego, Kochana a dłużej i więcej będę Ci życzyć jutro! :))

18:42, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm