RSS
niedziela, 27 lipca 2014
***

Jaki dać tytuł? Upał? Toż każdy widzi i czuje na własnej skórze! Nie ma czym oddychać? To samo!

Niby nic a trudno się skupić, trudno zmusić mózg do wysiłku... Czytać dużo nie mogę, bo w byle jakich szkłach to jednak spory trud dla oczu i dobrze, że chociaż wybrane artykuły z gazet przelecę. Z pisaniem też się trochę zatarło- ogólnie się rozleniwiłam i te ponad 30'C co prawda nieco mnie usprawiedliwia, ale sama z siebie jestem niezadowolona, gdzieś wyparowała energia i zmuszam się do drobnych czynności domowych.

Ostatnio znęcam się nad kurkami. Sama nie zbieram, ale darowiznę zawsze przyjmuję z wdzięcznością, bo potem- jesienią, zimą- jak znalazł! A że Kura po lesie lubi pobiegać, to i grzybów przybywa.

Haczyka spacerowo trochę zaniedbałam, ale już wracam do codziennych niewielkich wypadów za furtkę. I jakoś dzień za dniem leci a ja z utęsknieniem czekam na obniżenie temperatury. Choć trochę, bo już nawet w chłodnych domowych pomieszczeniach trudno wytrzymać  bez wiatraczka...

21:06, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
sobota, 26 lipca 2014
Z dedykacją

- Aniom, Haniom, Hankom, Hanulkom... i wszystkim innym odmianom imienia Anna:

A ponadto, jak co roku, życzenia na dłużej:

Wszystkiego najlepszego: zdrowia, spokoju, optymizmu, pogody ducha i radości życia, bezpiecznego bytu i oddanych przyjaciół, niech się Wam wszystko układa naj, naj , naj! :))

14:19, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 lipca 2014
Nie wiem, co gorsze...

Cztery dni temu rosyjscy rebelianci zestrzelili samolot pasażerski. Rakietą ziemia-powietrze na wysokości 10 km.

Minęło cztery dni- już cztery dni...a nie ma dostępu do miejsca tragedii, nie wiadomo, gdzie są zebrane ciała ofiar, wiadomo, że nie zebrano wszystkich ciał... Panują szalone upały. Wyobraźnia podpowiada obrazy, od których trudno się uwolnić. To moja wyobraźnia. A co czują ci, którzy żyją w niepewności, czy ciała ich bliskich stoją w pociągu- chłodni na nie wiadomo jakiej stacji, czy po szczątkach z obojętnością depczą zdziczali poszukiwacze mających jeszcze jakąś wartość przedmiotów...

Ogarnia mnie zgroza. I nie wiem, co gorsze: śmierć 298 niewinnych, przypadkowych osób, zestrzelonych być może przez przypadek czy to, co się dzieje z nimi teraz. Bo to, co się dzieje tylko dlatego, żeby zatrzeć ślady zbrodni, przerasta możliwości pojmowania nawet średnio wrażliwego człowieka...

15:31, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
piątek, 18 lipca 2014
W załączeniu

Od razu uprzedzam- nie dam rady o zestrzeleniu samolotu pasażerskiego na terenach Ukrainy, zajętych przez separatystów, jeszcze nie, jeszcze nie teraz, to zbyt świeże, zbyt szokujące... może za kilka dni, jak myśli zaczną normalnie pracować.

***

Teraz bariera ochronna, czyli lekko o niczym. Upał daje się mocno we znaki. Wszystkie plany kulturalne  /m.in. wyjazd do kina/- straciły na aktualności, bo tylko nieodpowiedzialni ryzykanci pchaliby się- bez absolutnej konieczności- na rozpalone ulice Warszawy. Odczekamy. Sprawdziłam, że w następnym tygodniu film wciąż jeszcze grają. Może środa- czwartek jakieś, choćby lekkie ochłodzenie nadejdzie...

Pot leje się strumieniami. Zimna woda pomaga zaledwie na chwilę. Ostatnio reklamują jakieś środki przeciwpotowe, ale wcześniej czytałam, że wszelkiego rodzaju zatrzymywacze są bardzo niezdrowe, bo pot musi znaleźć naturalne ujście.

a propos':

I tym oto pięknym sposobem  codzienne upały nawiązały zgrabnie do ostatnio mocno nadużywanej klauzuli cudzego sumienia. ;(

15:55, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
środa, 16 lipca 2014
To nie tak jak myślisz

Dzisiejszy artykuł Żakowskiego w "Polityce" trochę postawił mnie do pionu. Konkluzja była mniej więcej taka, że w gruncie rzeczy nic złego się nie dzieje, że zawirowania, których regularnie doświadczamy z takiego czy innego powodu, to normalność demokracji a my na wszystko reagujemy zbyt histerycznie. I to czego nam przede wszystkim trzeba, to spokoju i opanowania.

Nie powiem, żebym się z jego tezami całkowicie zgadzała, bo jak dasz palec, to chwycą rękę, ale nad tą nademocjonalnością warto się zastanowić- może trochę racji w tym jest? Parząc na siebie zauważam, że dość łatwo daję się wkręcić w stan wzmożenia emocjonalnego. Ale zobojętnieć na wszystko? Sama już nie wiem...

18:35, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
wtorek, 15 lipca 2014
Jak złapać swoje 5 minut

Był wypadek samochodowy. Tragiczny. Ojciec chłopaka wyraził zgodę na pobranie narządów do transplantacji, matka-nie. A młodzież- koledzy i koleżanki- rozłożyła się obozem pod szpitalem.

Gdy zobaczyłam transparenty z grubej rury walące w lekarzy i to pociskami dużego kalibru- pomyślałam: zdolna młodzież- szybko się uczy, jak wykorzystać cudze nieszczęście dla własnych 5 minut bycia na ekranie. A jakże- były wywiady i pewien młody człowiek zgłosił pretensję, że nikt z nimi nie rozmawiał, że nie wyszedł do nich żaden lekarz. Pomyślałam: -Synku! A o czym? Lekarze dobrze pojmują swoją rolę i ratują ludzkie życie zamiast wysłuchiwać niczym nieuzasadnionych zarzutów od infantylnej i agresywnej młodzieży.

Dziś przestało pracować serce chłopca i siłą rzeczy narządy nie będą już pobrane. Czy do tych młodych ludzi dotarło chociaż jak ogromną krzywdę swoją bezmyślną emocjonalnością .wyrządzili tym, którzy czekają na przeszczep?... Matkę rozumiem, ich nie- i jakoś nie do końca ufam, że oni tak sami z siebie...

Nowy temat: czy policjanci nie przekroczyli uprawnień, strzelając do uzbrojonych furiatów. No tak, odebrać jeszcze możliwość obrony i niech policja interweniuje wyłącznie  poprzez perswazję.:(  Na szczęście nie wszyscy dali się zwariować i znaleźli się ludzie, którzy ocenili działania policji jako konieczne- w obronie ludzi i własnej.

I wreszcie rozczulił mnie Ziobro, który poleciał do telewizji naskarżyć na Kaczyńskiego, że go odtrącił.

Chociaż jeden pozytywny element dzisiejszego dnia! ;)

20:50, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 14 lipca 2014
Poukładać

Od dłuższego czasu nie umiałam ponazywać pewnych spraw i mocno mi to dokuczało. To trochę tak, jak coś siedzi w głębi ciebie, niepokoi, dokucza- a nie wiesz co. I wystarczy słowo , by coś się dopełniło, iluminacja i nagle możesz te puzzle logicznie ułożyć, potrafisz nazwać. A skoro wiesz co, to możesz teraz główkować, jak się do tego ustosunkować i co z tym ostatecznie zrobić.

Tak właśnie było ze mną- porozrzucane puzzle ułożyły się w całość.

Wczoraj w nocy słuchałam "Wywiadu pogłębionego" z historykiem sztuki- panią... przepraszam - zapamiętywanie nazwisk nie jest moją mocną stroną. Wywiad był ogromnie ciekawy. Zaczepiał o różne kwestie, m.in. także o relacje:sztuka a religia, co jest a co nie jest bluźnierstwem. I pani doktor/profesor (znowu przepraszam) powiedziała coś, co dało mi do myślenia. Otóż w kulturze/ sztuce wadzenie się z Bogiem funkcjonuje od zarania dziejów i jest istotnym elementem tejże kultury. Padło także hasło prowokacji religijnej i również sławetnej już "Golgoty", którą pani historyk obejrzała w całości. I odpowiedź była dla mnie tym właśnie błyskiem . Sztuka nie była bluźnierstwem, bluźnierstwem było zgodne współistnienie pieśni religijnych i naładowanych nienawiścią haseł kiboli, którzy skrzyknęli się na hasło 'zadyma'. Modlącym się osobom zdawało się to zupełnie nie przeszkadzać.

Dzisiejszym uzupełnieniem była wizyta u http://pytam.blox.pl/html  i wszystko stało się jasne: w krzewieniu religii stosowana jest coraz bardziej brutalna przemoc i nie ma znaczenia, czy przemoc jest fizyczna, czy emocjonalna, czy jest to popychanie, czy szantaż- istota jest ta sama. I szczególnie porażające jest to, że usprawiedliwia ją hierarchia KK, nie tylko usprawiedliwia- zachęca do niej! I jeszcze- jak łatwo wzbudzić w ludziach nienawiść i agresję... i robią to ci, których zadaniem jest krzewić miłość i miłosierdzie.

Kościoły powoli się wyludniają a Boga używa się jako straszaka dla wiernych, choć na oko widać, że taka metoda konsolidowania wiernych jest przeciwskuteczna.  Szkoda, że tak się dzieje...

 

18:08, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
piątek, 11 lipca 2014
Wartości w narodowym sosie.

Wydawało mi się, że mniej więcej wszyscy w zbliżony sposób rozumiemy ogólnie przyjęte wartości, ale chyba tylko mi się wydawało, bo kolejne dni wywracają do góry nogami to, co dotąd wydawało się oczywiste i niezmienne. I tak oto dziś:

Patriotyzm-to nie działanie dla dobra kraju a wykrzykiwanie obelg i oskarżeń pod adresem przeciwników politycznych i bynajmniej nie tylko na wiecach.Każde miejsce jest dobre dla zademonstrowania umiłowania ojczyzny-da się przecież gwizdać nawet na cmentarzu, nawet w czasie pogrzebu.

Honor- to nie życie z poszanowaniem własnej godności i godności wszystkich innych ludzi, to uderzenie w twarz po 20 /?/ latach, bo ktoś coś powiedział i nie przeprosił. Kiedyś człowiekiem honoru był ktoś, na kim można było bezgranicznie polegać, w pełni mu zaufać, dziś wystarczy dać w pysk i nazwać spoliczkowanego gnidą, by uznawać się za człowieka honoru.

Religijność- to nie krzewienie miłości bliźniego, miłosierdzia i uwrażliwiania WŁASNEGO SUMIENIA na krzywdę i niesprawiedliwość. Dziś  trzeba: pikietować i manifestować przeciw, wyłączyć sumienie i rozum, słuchać wytycznych hierarchów kościelnych i uznawać je za swoje, głośno demonstrować umiłowanie Boga, walczyć z cudzym grzechem nawet siłą, by samemu poczuć się bezgrzesznym synem kościoła.

Prawda- to nie to, co widzimy i słyszymy, tylko to, co przekręcone i zmanipulowane a potarzane w nieskończoność wreszcie się utrwali i zostanie za prawdę uznane.

Wolność- pełna tylko dla narodowców, bo przecież tylko oni prawdziwie kochają Boga i ojczyznę. Reszta ma siedzieć cicho.

Powiedzcie mi, że to nieprawda, że plotę, bo plotę, bo sobie coś ubzdurałam... Zaczynam się bać. I zaczynam się wstydzić. Strasznie mi źle! Jakaś ta moja Polska zaczyna mi się robić coraz bardziej obca, niezrozumiała, zagrażająca pokojowi społecznemu...A może się mylę, może jeszcze nie jest tak źle?...

17:41, babciabezmohera
Link Komentarze (23) »
czwartek, 10 lipca 2014
Filmowe zaległości

Ostatnio filmowym gazetowym dodatkiem była "Grawitacja". Film tak głośny, tak wychwalony pod niebiosa, że bez szemrania wyłożyłam 30 zł, wychodząc z założenia, że filmu na ekranach kin dawno już pewnie nie ma, a gdyby nawet był, to wyprawa do stolicy+ koszt biletu pewnie przewyższyłyby owe winwestowane w płytkę pieniądze. Nie  wspominając, że film można obejrzeć wielokrotnie i w większym rodzinnym gronie, więc inwestycja niewielkiego ryzyka.

Miałam co prawda drobne wątpliwości, że film nagrywany w 3D /czy inne D/ sporo może stracić na atrakcyjności, rzucony na ekran komputera. Podobnie zresztą jak "Życie Pi", który mnie potężnie rozczarował. Dodatkowo dołożyłam do pieca, czytając pełne zachwytu recenzje- i siadłam do oglądania.

Dla uzupełnienia dodam tylko, że do tej pory nigdy nie miałam okazji oglądać żadnego filmu w 3D, nad czym zresztą nieustannie ubolewam, więc dopuszczam możliwość, że gdybym oglądała "Grawitację " w kinie, to siedziałabym kompletnie zauroczona z szeroko otwartą gębą, o czym zresztą piszę bez specjalnego przekonania.

I już dla postawienia kropki nad i- wyciągnęłam z zakamarów okulary z jednym oczkiem czerwonym, drugim  turkusowym, bo podobno w takich się te filmy ogląda- chyba, że ktoś sobie ze mnie zakpił a ja to wzięłam za dobrą monetę... ;)

Obejrzałam w całości.

I wciąż się zastanawiam- po co mi to było??

Treść- żadna, wielkość bohaterów olbrzymia i przewidywalna do bólu. Obtłukiwani przez gwałtowne zderzenia z pojazdem kosmicznym, za nic sobie mieli takie utrudnienia, odkręcali pokrywy i włazili do środka. Cały Kosmos sprzysiągł się przeciw bohaterce, bo bohater odpadł z akcji stosunkowo szybko, by jeszcze za jakiś czas powrócić już jako majak senno-wyobrażeniowy dla podtrzymania psyche niezłomnej kosmonautki. Pokonała absolutnie wszystkie skrajności, łącznie z zatopieniem kapsuły po wylądowaniu, po czym zgrabnie uwolniła się z kombinezonu i wypłynęła na powierzchnię.

Dosyć! Już się nie będę wyzłośliwiać. Szczerze mówiąc spodziewałam się bardziej doznań wizualnych niż intelektualnych, ale też się zawiodłam. Filmowe okulary odrzuciłam już po pierwszych scenach, bo nie dość, że nie dawały żadnego poczucia głębi czy przestrzeni, to utrudniały patrzenie.

To był chyba ostatni film w 3D, który oglądałam w komputerze.

Więcej przyjemności dały mi zdjęcia z dawno, dawno temu przesłanego slajdu.

13:30, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
środa, 02 lipca 2014
Video-instalacja

Czasem jakiś temat zalega miesiącami i trzeba odpowiedniego impulsu, żeby go wydobyć na światło dzienne i ponownie uważnie mu się przyjrzeć.

Nie korzystam zbyt często z kultury wysokiej- z różnych względów- ale chętnie zaglądam czasem do muzeów i z reguły wybieram wystawę sztuki współczesnej. Na oko sztuka ta wydaje się udziwniona, trudna w odbiorze i zupełnie nie do zachwycania. I może rzeczywiście tak jest ale za  to spełnia znakomitą rolę: rozwija myślenie i wyobraźnię. Widz nie jest biernym obserwatorem a - w pewnym sensie- współtwórcą oglądanej pracy, bo niejako przetwarza ją we własnym wnętrzu. Sztuka tradycyjna, nawet ta z najwyższej półki, poza doznaniami czysto estetycznymi czy poruszeniem emocjonalnym, wiele pola do indywidualnego odbioru nie pozostawia. Daleka jestem od deprecjonowania skarbów kultury polskiej czy światowej- po prostu ja tak mam, bardziej interesuje mnie współczesna twórczość.

Nie oznacza to wcale, że czuję się znawcą sztuki współczesnej- absolutnie nie! Wielokrotnie stawałam przed eksponowanym dziełem z ogromnym znakiem zapytania w oczach, pt.: o co tu właściwie chodzi??! Ale może właśnie próba odpowiedzi na to pytanie jest dla mnie tak frapująca.

Video-instalacje, niestety, są czarną magią i tu już ani myślenie, ani wyobraźnia niewiele pomagają. Video-instalacje rzadko kiedy do mnie przemawiają.

Nieco przydługi ten wstęp, ale trudno- dalej będzie już wyłącznie mgła.

Nie pamiętam, kiedy to było, nie pamiętam tytułu wystawy, nie pamiętam autora/autorki pracy, właściwie niewiele pamiętam poza wrażeniem wściekłego zniesmaczenia. To nie jest tak, że oglądam to, czego nie chcę oglądać, bo trzeba zadać sobie trud wejścia do wydzielonego miejsca, które można przecież spokojnie pominąć w trakcie zwiedzania. Ja nie pominęłam. Weszłam. I na ekranie zobaczyłam jakieś kłębowisko. Zanim dotarło do mnie, na co patrzę, poczułam dreszcz obrzydzenia, wstrętu tak przemożnego, że natychmiast wyszłam. Co zobaczyłam? Parę nagich ludzi pieszczących się nawzajem, całkowicie zajętych sobą, niemal w ekstazie... Nie potrafię nawet określić płci- kobieta i mężczyzna? dwie kobiety? na pewno nie dwóch mężczyzn... W każdym razie ciała były mocno nieapetyczne, brzydkie, pomarszczone, chore? stare?... Nie byłam w stanie na to patrzeć. Wyszłam, ale obraz we mnie pozostał.

Minęło już dużo czasu i niby o tym zapomniałam a wystarczyło luźne skojarzenie, by wszystko nagle zaczęło domagać się analizy. Pornografia to nie była na pewno, choćby z tego powodu, że pornografia upiększa ciało a nie pokazuje takie, jakie jest w rzeczywistości- dalekie od idealnych proporcji, nieforemne, mało estetyczne. Więc co to było? Dlaczego powstało? Jaka myśl towarzyszyła autorowi? Dlaczego, skoro tak mnie to zbrzydziło, ten obraz do mnie wrócił? Musiał być w jakiś sposób ważny. Na czym polegała jego wartość?

I dopiero teraz, gdy temat nieco się uleżał, przychodzą mi do głowy  różne refleksje:-że ciało ludzkie zostało przez media, przez reklamy zafałszowane; -że ciało stanowi integralną część człowieka i każde jest inne, i każde wartościowe, i negowanie wartości ciała jest zubożeniem ludzkiego życia, hodowaniem zupełnie niepotrzebnych kompleksów, których bezsens dostrzega się dopiero na starość; -wreszcie każde ciało jest piękne i pożądane, nawet zdeformowane, nawet stare, nawet brzydkie- po prostu dla tej jednej konkretnej osoby... I przyszło mi jeszcze do głowy, że tak jak kiedyś pruderyjno świętoszkowate wychowanie niszczyło istotny element ludzkiej egzystencji, tak dokładnie to samo robią współczesne media, używając do tego jedynie innych sposobów i środków.

Tak mi się właśnie pomyślało.Czy odpowiedziałam sobie na swoje wątpliwości? Nie wiem. Ale chyba dlatego, że się pojawiają, że nie pozwalają przejść obojętnie obok czegoś, co porusza- cenię współczesną sztukę. Nawet tę trudną, nawet tę, która budzi sprzeciw- bo ona każe myśleć.

21:30, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm