RSS
sobota, 15 lipca 2017
Konsekwencje popołudniowej drzemki

Ostatni czas pełen jest takich napięć, że czuję się jak zużyty kapeć. Jestem zmęczona fizycznie i psychicznie.

Siedzę w fotelu. Oderwę się od rzeczywistości. Biorę do ręki gazetę- jest ciekawy artykuł. Naprawdę ciekawy a przecież w chwilę potem powieki mi opadają... budzi mnie szelest spadającej na podłogę gazety. Przecież to bez sensu. Bez sensu i niezdrowo- szczególnie dla kręgosłupa! Położę się tylko na chwilę, chociaż wiem doskonale, że zapłacę za to zarwaną nocą.

I rzeczywiście tak jest. Popołudniowa drzemka nie tyko nie daje mi upragnionego odpoczynku, ale owocuje poszatkowaną nocą- lekkim snem przeplatanym godzinami bezsenności.

Wielokrotnie już zarzekałam się, że nigdy, przenigdy nie położę się w środku dnia i na ogół daję radę, ale nie zawsze. Bywa, że senność jest silniejsza ode mnie i wtedy się poddaję- mam wrażenie, że godzina snu tu i teraz warta jest nieprzespanej nocy... co oczywiście prawdą nie jest! I tak się to toczy.

Zazdroszczę ludziom, którzy nie mają kłopotów ze snem...;(

10:59, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
czwartek, 06 lipca 2017
Chce się ż!

Nie przepadam za tą reklamą piwa, ale taki właśnie dałam tytuł notce, bo takie miałam skojarzenie- chce się ż...yć!

Otóż przechodząc ulicą zauważyłam na tle szarej kamienno-betonowej podmurówki pod ogrodzenie coś żółtego, maleńkiego. Podeszłam bliżej i... wzruszyłam się.W warunkach kompletnie nie nadających się do życia zakwitł maciupeńki żółty bratek. Miniaturka miniaturki!

W pierwszej chwili trudno mi było uwierzyć, że to w ogóle jest możliwe. Jakaś trawa- tak! Chwasty- tym bardziej! Są odporne na surowe warunki, wciskają się w każdą szczelinę, ale taki delikatny mikrusik?!...

Chociaż poprzez te zdjęcia złożę hołd tej maleńkiej dzielnej roślince!

21:14, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
niedziela, 02 lipca 2017
Puszczam!

Sprowokowana ostatnim komentarzem- puszczam farbę, choć robię to trochę bez przekonania.

Ogłaszałam już światu, że będę się uczyła gry w szachy i gucio z tego wyszło! Zrezygnowałam po bodajże trzech spotkaniach. Niby mam wytłumaczenie, bo potraktowano mnie tam jak piąte koło u wozu i wkurzyłam się niepomiernie, ale fakt jest faktem, że zamiar był ambitny i nic z niego nie wyszło. Dlatego teraz wzięłam na wstrzymanie obiecując sobie, że o wszystkim napiszę, gdy już się jako tako osadzę... ale niech tam!

Zapisałam się na kurs angielskiego. Podstawa podstawy ale dość intensywnie prowadzona, bo 3 x w tygodniu po 2 godziny. Niby to dla seniorów, więc teoretycznie taryfa ulgowa winna być stosowana, ale pierwsze zajęcia były dość wyczerpujące umysłowo a na drugich nie byłam- przypadek losowy.

Jak sobie z tym poradzę- nie wiem. Jest chęć i determinacja a czy wystarczy sprawności pamięciowej i umysłowej- trudno przewidzieć. Od kolegi z grupy dodatkowo dostałam adres internetowy:

https://www.duolingo.com/

Absolutnie świetna, bezstresowa zabawa, bo można robić powtórki bez niepokoju, że ktoś cię będzie surowo oceniał. Pomyślałam sobie, że jeśli z takich czy innych względów odpadnę z kursu- co całkiem niemożliwe przecież nie jest!- to zawsze pozostanie mi ten adres i nauka w moim własnym ślimaczym tempie.

No to trzymajcie kciuki, żebym się nie zbłaźniła! ;))

10:13, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm