RSS
niedziela, 31 sierpnia 2014
Oliwa sprawiedliwa

W moim dzieciństwie królowało powiedzenie: "Oliwa sprawiedliwa na wierzch się wyliwa!" Nie, nie literówka- mówiło się wyliwa pewnie dlatego, żeby było bardziej do rymu. Sens był oczywisty- nie ma co kłamać, bo prawda prędzej czy później i tak na wierzch wyjdzie!

Przypomniało mi się to powiedzonko po wyborze polskiego premiera - bez żadnego sprzeciwu któregokolwiek reprezentanta krajów unijnych- na szefa Rady Europejskiej. W ten oto piękny sposób cały zestaw obelg, oskarżeń i insynuacji "polskęzbawa" i jego wyznawców obrócił się w pył. No bo jak to? Tylko oni jedyni oceniają prawidłowo nieudolność premiera a wszyscy pozostali przedstawiciele 27 /z Polską 28/ państw to kto? Stado nierozumnych baranów czy klub samobójców, który zaprosił Tuska, żeby swoją nieudolnością rozłożył UE na łopatki? Wolne żarty!

Zarówno próby dalszego dyskredytowania premiera Tuska, jak też próby zamazywania poprzednio preparowanych kłamstw w kontekście wczorajszego wyboru stały się żałosne, bezradne, wręcz śmieszne. Jakoś PiS będzie musiał tę żabę połknąć- będę się temu z uwagą i niekłamana satysfakcją przyglądała.

Czy dobrze się stało, że premier przyjął oferowaną funkcję? W mojej opinii zdecydowanie tak!

To ogromna wartość dla Polski i satysfakcja osobista. Wreszcie doceniono zasługi człowieka, który przez 7 lat zbierał plwociny i grudy błota, regularnie rzucanego przez partie opozycyjne z  PiS-em na czele.

Z pewnością nie będzie łatwo- czasy i zadania do realizacji są wyjątkowo trudne, ale wierzę, że wszystko będzie dobrze. Szczerze się cieszę i któryś kolejny raz jestem bardzo, bardzo dumna! Doceniono mój kraj i mojego premiera. Doceniono nie głaskaniem po główce, ale nałożeniem trudnych i odpowiedzialnych obowiązków z przekonaniem, że powierzono je najlepszemu kandydatowi,

A w Polsce też sobie poradzimy. Będzie dobrze!

16:24, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
piątek, 29 sierpnia 2014
Potęga słowa

Tak naprawdę dopiero teraz boleśnie do mnie dotarło jak okrutną i niebezpieczną bronią może być słowo. I jak da się stworzyć opowieść, w którą gotowi są uwierzyć ludzie zdawałoby się wrażliwi i myślący. Nie tylko gotowi są uwierzyć, przyjmują ją jako swoją prawdę. I to jest straszne!

Agresorem staje się napadnięty, najeźdźca przyjmuje na siebie rolę ofiary a dodatkowo staje się rozjemcą we własnej sprawie.Sytuacja jest tak absurdalna, tak kłóci się ze zwykłą logiką, że trudno uwierzyć, że w ogóle ktoś kupuje rosyjską propagandę. A kupuje! Jeżeli nawet człowiek teatru- twórca i reżyser Wyrypajew z niechęcią wspomina o rozpętanej histerii wokół Ukrainy, to ja przestaję cokolwiek rozumieć. Wojska rosyjskie pomyliły trasę i znalazły się na  obcej ziemi, teraz ich nie ma chociaż są, trup ściele się gęsto i krew się leje a tu histeryczne, czyli nieadekwatne do sytuacji reakcje i oceny??! I nie on jeden ma za złe Ukraińcom, że nie powitali z kwiatami obcych czołgów.

Jeżeli budzą się wątpliwości, wystarczy przecież spróbować wyobrazić sobie nasz kraj w sytuacji Ukrainy... dreszcze przechodzą! Być może Ukraińcy sami zmarnowali swoją szansę, być może nie wszystko jest tak całkowicie czarno-białe jak na pierwszy rzut oka się wydaje, ale niezależnie od wszystkiego serdecznie im współczuję i z serca życzę, żeby udało im się odzyskać swój kraj w całości

Czy Unia im pomoże? Czy świat im pomoże? Niby pomaga, ale jakoś mało skuteczna ta pomoc. Dlaczego nie pójść w zaparte tak jak Rosja- podesłać broń i powiedzieć, że w koszarach sobie swoją wyreperowali?... Mam pełną świadomość, że plotę w tej chwili głupoty, ale przemawia przeze mnie skrajna bezradność. Bezradność i bezsilność. Nie mam najmniejszego wpływu na to, co się dzieje na Ukrainie i źle mi z tym!

20:52, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
wtorek, 26 sierpnia 2014
p.s.

Ciekawe, jak za 70, 80 lat podsumują zdobienie tego gmachu?

A w ogóle jak to nazwać? Można to określić muralem? W każdym razie kolorystyka taka, że oczy bolą. Współczuję ludziom, którzy codziennie muszą to oglądać...

12:07, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Co się odwlecze, to nie uciecze!- powiadają. I powiadają słusznie.

Trochę się niepokoiłam, że Film "Warszawa 1935" mi przepadnie, bo najpierw były wściekłe upały, które przesiedziałam w domu a później była przerwa w działalności kina Kultura w wyniku remontu. Ostatecznie kino ruszyło, film wznowiono i wczoraj go obejrzałyśmy.

Wrażenia? Jakby tu powiedzieć a nie wyjść na zupełnego malkontenta. Obie z H. odczucia miałyśmy zbliżone- jak w tytule notki. ;) Może jak się człowiek Bóg wie czego spodziewa, to musi się rozczarować?

Oszczędzę sobie recenzji filmu, bo nie chciałabym nikogo zniechęcać. W końcu każdy ma inny gust- to raz a po drugie: film może być ogromnie wartościowy dla kogoś, kto zna współczesną Warszawę jak własną kieszeń a i nieco interesuje go także stara Warszawa.

Ponadto filmowanie w 3D wydaje mi się mocno przereklamowane. Albo mam pecha i należało raczej obejrzeć inny film. Czy żałuję? Absolutnie nie! Warto było zobaczyć, choćby po to, by wyrobić sobie bodaj mgliste wyobrażenie o nowym sposobie filmowania.

12:00, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 sierpnia 2014
Punkt odniesienia

Zawsze, niemal na pstryknięcie palców, pojawia się ocena takiej czy innej sytuacji. I towarzyszy jej myśl:- Ja to bym... W podtekście- lepiej, sprawniej, rozważniej. Ileż w tym zarozumialstwa, pychy i zwyczajnego braku obiektywizmu, bo sytuację oceniam nigdy nie mając pełnych danych, na podstawie strzępów wiedzy zaledwie. Skąd się więc bierze to poczucie, że ja wiem lepiej? Skąd wiem, że nie zachowałabym się tak samo, będąc w tej konkretnej sytuacji?...

A może nie ma innego odniesienia, tylko odniesienie do własnego ja i sumy swoich doświadczeń? Bo niby można się katować, że wciąż popełnia się te same błędy, ale po co, skoro wszystko wskazuje na to, że to nieuchronne?

I jeszcze coś, co sprawiło, że dzień się do mnie uśmiechnął. Uwielbiam takie absurdalne żarty.Dlatego się dzielę. Miłej niedzieli! :)

11:21, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
piątek, 22 sierpnia 2014
Jak nie urok...

... to przemarsz wojsk. Człowiek się uczy, uczy i gdzieś ta nauka w sinej mgle się rozpływa a ja na własne życzenie dostaję po uszach.

Nowymi okularami nacieszyłam się +/- 15 minut. A było to tak:

Poszłam do pani doktor, po wyznaczonym okresie ochronnym po zabiegu likwidacji zaćmy, określić stan wzroku oraz aktualną ilość dioptrii. O wszystko wypytałam, wzięłam receptę/zlecenie na nowe okulary i do optyka. Tu już na NFZ nie chciałam liczyć, bo zależało mi na czasie a wymyśliłam sobie, że wydatek nie będzie zbyt duży, bo mogę przecież wykorzystać poprzednie oprawki, w których były dotąd minusowe szkła. W całej zabawie najdroższe są oprawki do szkieł, więc logika wskazywała, że warto wykorzystać stare. I wykorzystałam.

Zlecenie przyjęto. Dziś odebrałam okulary- no, po prostu cacko oraz miód-malina! Zaczęłam czytać i przyszło mi do głowy, że mogłyby być nieco ściślejsze, więc zaczęłam przyginać zausznik i... pierdut! pękł w połowie. No to się nacieszyłam!

Jest szansa, że wymienią mi zauszniki, ale ta szansa jest dość nikła, bo to oprawki o nietypowych łączeniach. Wychodzi na to, że zamiast zaoszczędzić tylko podrożę koszty. Przechytrzyłam i obróciło się przeciwko mnie. Czy mnie to czegoś nauczy? Wielkiej nadziei nie mam... ;(

17:17, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
środa, 20 sierpnia 2014
Wegetarianin?

To, że psy mają czasem dość dziwaczne upodobania kulinarne już wiem od jakiegoś czasu, ale nie przypuszczałam, że mój pies zacznie konkurować z owcą czy kozą w ilości zjedzonej trawy.

Wyszłam z nim na krótki spacerek i nawet specjalnie się nie zdziwiłam, gdy skubnął pierwsze źdźbła. Widocznie chce sobie uregulować żołądek, może mu coś dokucza- pomyślałam. Ale powoli zdumienie narastało, bo na pierwszych źdźbłach bynajmniej się nie skończyło. Haczyk skubał trawę z dużym upodobaniem! I to w całkiem pokaźnych ilościach!

O dziwo, ten nieplanowany posiłek wcale mu nie zaszkodził. ;)

21:23, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
niedziela, 17 sierpnia 2014
Na co to jest?

Oglądając jakiś program- w przerwie między reklamami- pomyślałam nagle, że jednak nie wszystko jeszcze wymyślono dla naszego niewątpliwego dobra, szczególnie w zakresie dbałości o zdrowie.

Bo, proszę państwa, zamiast rzucić palenie lepiej wziąć tabletkę na kaszel palacza; zamiast przestać się obżerać lepiej wziąć tabletkę uniwersalną- żeby brzuch się nie powiększył, nie wystąpiła zgaga a wątroba nie tylko nie bolała, ale zregenerowała się w pełni! Albo: po co rehabilitacja i ćwiczenia na bolący kręgosłup, kiedy wystarczy wziąć procha i po bólu- na całe 24h! A potem? Kolejny proch na 24h - i do oporu!

Po co dbać o ruch, dietę i dobre samopoczucie? Tabletki załatwią wszystko- nie będziesz się pocić ani utykać, twoje zęby nie będą się chwiały a rozstrój żołądka opanujesz tuż przed wyjściem na planowaną imprezę. Proszkami uregulujemy życie! Wiwat najlepsza przyjaciółka- tabletka!

Ale nie wszystko, niestety, jednak wymyślono.

Więc składam zamówienie. Proszę opracować skład takiej tabletki, która zagwarantowałaby mi pełną regenerację organizmu, wygładziła zmarszczki, zagęściła włosy tudzież zapewniła zdrowy i bezpieczny sen i dobre samopoczucie do końca życia.

I ma być tylko jedna, żeby mi przy okazji żołądka nie rozwaliła! ;)))

10:01, babciabezmohera
Link Komentarze (18) »
sobota, 16 sierpnia 2014
Coś w ropdzaju p.s.

Niby niekoniecznie związane z poprzednim tematem, ale blisko wojennych potyczek.

Najprawdopodobniej wylezie teraz na wierzch cała moja ignorancja, ale trudno, jakoś to przeżyję! Do białej gorączki i szczękościsku doprowadza mnie każdorazowo grana na uroczystościach melodia "Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie" No, po prostu super! Piękna jest ta wojenka- tyle dekoracyjnie "pospadanych" z konia trupów- ho, ho! tylko podziwiać urodę bitewnego pola!

Może kiedyś, kiedyś piosenka miała swój terapeutyczny sens- szczepiła przeciwko lękowi, oswajała z bitewnym tumultem, ale teraz??! Czasy się zmieniły a w sposobie wojowania nie ocalało nic romantycznego- jest tylko krwawa jatka. A wracając do melodii- grywana jest w szczególnie podniosłych momentach- pogrzeb, składanie wieńców. Każdorazowo mi to zgrzyta w uszach i zastanawiam się, czy "Jak to na wojence" nie powinno już znaleźć swojego miejsca w muzeum historycznym czy muzeum wojska...

A teraz z innej beczki:

Mocno grymaszono na wojskowe piosenki festiwalowe z Kołobrzegu, tymczasem jak przychodzi co do czego- jakaś defilada- to marszowych melodii jak na lekarstwo. I kiedy wczoraj usłyszałam:"Ho, ho! Tak w Polskę iść", to mało z krzesła nie spadłam! Jakoś trudno mi było powiązać melodię z wykonawcą, ale ostatecznie doszłam!

-Pani Mario! Jest Pani wielka! Uniwersalna i ponadczasowa! Chylę czoła! :)

16:16, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 sierpnia 2014
Co to będzie?...

Satyryczny rysunek wkleiłam, ale przyznam, że coraz mniej chce mi się śmiać...:((

Właściwie mogłabym powiedzieć: 'Wiem, że nic nie wiem', bo propaganda putinowska jest tak pokręcona i oparta na wielopiętrowych kłamstwach, że trudno się rozeznać, jaki będzie następny rosyjski krok.

Zaanektowali Krym, usiłują zająć ukraińskie miasta, trwają regularne walki a równolegle wysyłają 'pomoc humanitarną' w samochodach, z których sporo jest całkiem pustych. Najgorsze w tym wszystkim, że ta polityka agresji i kłamstw przyjmowana jest wśród zwykłych obywateli rosyjskich  za dobrą monetę i cieszy się dużym poparciem a sam Putin uważany jest za wielkiego 'ojca narodu'. Wydawałoby się, że w dobie internetu nie da się już tak prymitywnie oszukiwać narodu- a jednak....

Dziś żołnierze ukraińscy ostrzelali część nieproszonej kolumny. Jak to zostanie propagandowo wykorzystane przez Rosjan? Co będzie dalej? Wejdą już bez udawania, że to nie oni i że to jedynie dobrosąsiedzka pomoc?...

Coraz trudniej zachować spokój. Coraz trudniej starać się nie słyszeć wieści zza miedzy. Na krajową politykę jakiegoś wielkiego wpływu nie mamy a już na zagraniczną- żadnego! Ja to wiem i wiem, że trzeba starać się żyć normalnie, ale to trudne bardzo...

21:28, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm