RSS
niedziela, 28 września 2008
Na Boga, Matko-Kurko!

Na Boga, Matko-Kurko! Jak można takie numery robić swoim fanom/fankom?!

Jakiś czas temu przypadkiem /?/ natrafiłam na blog Matki-Kurki i z miejsca stałam się wierną czytelniczką tego bloga. Trafność obserwacji Autora, logika wywodu, celność i ciętość jego języka sprawiły, że wpadłam z uszami i dzień bez matko-kurkowego komentarza naszej zwariowanej rzeczywistości stawał się dniem straconym. Aż tu pewnego dnia- nic; następnego- znowu nic; znowu nic; znowu... zaniepokoiłam się, czy Kurka nie wpadł w jakieś tarapaty, bo w końcu walił po oczach bez znieczulenia i nie wszystkim się to musiało podobać. Szczęśliwie nic się nie stało, po prostu Matka- Kurka rozpoczął realizację nowego projektu- strony  Kontrowersje. Zupełnie nie wiem, jak się tego doszukałam, bo nawet nieszczególnie wstydzę się swego analfabetyzmu internetowego /stosunkowo niedawno poznałam ABC poruszania się po internecie a każdą nową umiejętność okupuję ogromnym mozołem, co- zważywszy na moje babciowanie- wcale dziwne nie jest!/ ostatecznie jakoś znalazłam, ale szczęścia mi to nie dało, w każdym razie nie do końca: znowu musiałam się uczyć poruszania po całkiem nowych obszarach, druk był dla mnie mniej czytelny niż poprzednio i choć widziałam ewidentne pozytywy /pełne wypowiedzi w dyskusji zaraz pod tekstem/, to tęskniłam za wcześniejszym blogiem.

Za kilka dni sprawdziłam stary adres i ucieszyłam się, że wszystkie stare wpisy są dostępne. Uciecha była przedwczesna, bo następnego dnia pod tymże adresem był cały wachlarz najrozmaitszych blogów a Kurka gdzieś mi zginął- totalna ciuciubabka! Potem równolegle kurkowe wpisy były na starej i nowej stronie a na inne blogi można się było dostać z marginesu -czy zakładki- nazwa nieważna. I taki układ był najsensowniejszy. Dziś- najnowsze teksty przekierunkowują mnie na nowootwartą stronę /http:www.kontrowersje.net/blog/7/ .Co znajdę jutro, nie mam pojęcia, ale marzę, aby sytuacja wreszcie się ustabilizowała.

Matko-Kurko! Weź poprawkę na to, że wsród Twoich fanów/fanek są też całkiem już wiekowe niedouki internetowe i o tych też warto pamiętać i trochę chociaż ułatwiać im odwiedziny.

P.s. Chciałam się zalogować na nowej stronie i nic mi z tego nie wyszło, ale to już wina mojej zachowawczości i nadmiernego respektu przed techniką. 

16:02, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 września 2008
Odreagowanie agresji śmiechem
Dziś nad ranem słuchałam powtórki Łubi-dubi pod hasłem: odchody rocznicy Solidarności. Stosunek do tej audycji mam mocno ambiwalentny- wielokrotnie drażnią mnie absurdalne i niegrzeczne wtręty redaktorów prowadzących /skądinąd w innych audycjach -elokwentnych, kulturalnych i dowcipnych młodych ludzi/ w wypowiedzi słuchaczy, szarganie świętości poza granicę dobrego smaku i jakieś inne niedociągnięcia- a przecież generalnie słucham, ba! staram się nie przegapić. Czemu w takim razie?! Bo bywa wesoło, niezależnie od poziomu humoru- a nic tak nie neutralizuje nagromadzonej agresji jak dawka śmiechu. Jest to lekarstwo na moją frustrację, bezsilność, nagromadzoną złość. Śmiech kanalizuje i pozwala się pozbyć ciężkich, przygniatających uczuć. Dobre i to, gdy inaczej jeszcze się nie da!
09:33, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
sobota, 06 września 2008
Niedojrzałość

Koniec wakacji- witaj obłędna polityko! Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nasz wielomilionowy kraj jest miotany jakimiś monstrualnymi podmuchami nieobliczalności i nieprzewidywalności panów, którzy uważają się za polityków. Tyle razy mowa była o zabawach w piaskownicy, że stało się to nudne i wyświechtane, niemniej coś w tym porównaniu jest sensownego.

Dzieci w piaskownicy cechuje niedojrzałość, zresztą stan naturalny dla tego przedziału wiekowego. A niedojrzałość to brak odpowiedzialności za własne zachowania i nieumiejętność przewidywania skutków własnych poczynań. Taki maluch w ferworze zabawy może grzmotnąć współtowarzysza zabawy łopatką w łeb albo nasiusiać mu do wiaderka, rozwrzeszczy się tylko wniebogłosy, gdy spostponowany kolega w rewanżu sypnie piachem. I wspólne budowanie generalnie między bajki można włożyć- milusiński raczej rozdepcze babkę kolegi niż obok postawi swoją.

Czy nie zdumiewają w tym kontekście zachowania np. prezydenta, który droczy się jak z nielubianą koleżanką- podpiszę ale nie teraz, ja mam czas, ja poczekam, ależ podpiszę, oczywiście jak podpisze xyz, a w ogóle to dlaczego on jeszcze nie podpisał, to nie ja- to on!

Za jakiś czas szczyty bohaterstwa na ludowym wiecu bez oglądania się na konsekwencje takich występów, rozchełstana koszula i żar w oczach.

Teraz słyszę o wielkim balu dla wielkich tego świata... Pożal się, Boże, widzę oczyma wyobraźni sceny z tego balu i śmieszność miesza się ze zgrozą.

I tak codziennie. Pomysł goni pomysł, jeden bardziej abstrakcyjny od drugiego- jeden tylko śmieszny, inny już groźny! Nieobliczalność i nieprzewidywalność kolejnych posunięć. Jak z tym żyć?!!!

No, cóż, mamy takiego prezydenta jakiego mamy. Zastanawia mnie tylko czy niedojrzałość / przynajmniej w naszym kraju/ nie przerodziła się w chorobę zakaźną - bo czym innym wytłumaczyć taką niebywałą tolerancję dla najdziwaczniejszych nawet zachowań czy pomysłów?! Staram się jeszcze jakoś zrozumieć wiernych w partii- ci są zobligowani dyscypliną partyjną, ew. lojalnością wobec wierchuszki /choć ciarki chodzą po plecach, gdy interes partii bierze górę nad interesem narodu/ - ale brać dziennikarska?!! Przecież to nie są głupi ludzie... Naprawdę, można aż tak do zatraty dać sobie zrobić wodę z mózgu?! Może koniunkturalizm?  Ale czy warto się sprzedawać za parę srebrników, po to żeby za jakiś czas poczuć niesmak po tym, czemu się tak bezmyślnie przyklaskiwało? 

Dojrzały prezydent? dojrzała klasa polityczna? dojrzały elektorat?- ten ostatni chyba najbardziej, bo od wyborów do wyborów czegoś się jednak uczy.

16:30, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm