RSS
środa, 28 września 2011
Żebyśmy...

Żebyśmy tak tłumnie ruszyli do wyborów...

Co z nami jest nie tak, że rzucamy się tłumnie na oślep po wielką wygraną zdając się jedynie na ślepy los i wiedząc, że tenże uszczęśliwi zaledwie może jedną, może pięć, może osiem osób - a wypinamy się tyłem tam, gdzie wszyscy możemy zadbać o własny los i sami o tym losie zadecydować??!!!

Przytoczę fragment wypowiedzi Dominiki Wielowieyskiej /GW -27 września 2011,s.2/:

"Nie chce mi się już słuchać, że politycy tak się kłócą, wszyscy są tacy sami, obiecują, nic nie robią, nie ma na kogo głosować. Ci politycy są tacy sami jak my wszyscy: część jest pracowita i wykształcona, część jest leniwa, część uczciwa, część-nie. Część z nich to pieniacze, część to miernoty. Proporcje ustalamy my sami w wyborach. /.../

Mamy wybory do Senatu, gdzie po raz pierwszy testujemy okręgi jednomandatowe. To nie są wybory partyjne, tu liczą się osobowości. I jest z kogo wybierać. /.../ Zamiast marzyć o pośle idealnym, można się wysilić i sprawdzić, co ci kandydaci mają do powiedzenia i jakie mają doświadczenie. A jak się komuś nie chce, to niech przynajmniej nie opowiada dyrdymałów, że mu nie odpowiada klasa polityczna."

Czasem mam wrażenie, że przypominamy śpiącego smacznie niemowlaka, który przytulony do swojego zajączka  ufnie wierzy, że nie ma na świecie złego człowieka, który mu tego zajączka może wyrwać, podeptać i całkowicie zniszczyć... Otóż wyrośliśmy już ze słodkiego okresu niemowlęctwa- to po pierwsze, a po drugie: takich złych ludzi, którzy łakomym okiem patrzą na naszego zajączka, jest- niestety- całkiem sporo! :((

To może ci zniechęceni raz jeszcze przemyślą, co jest naprawdę ważne?...

17:32, babciabezmohera
Link Komentarze (23) »
sobota, 24 września 2011
Czasochłonny upominek

Zadzwoniła koleżanka, zapowiadając swój przyjazd: - Mam trochę wełny. Szkoda mi ją wyrzucić. Może by ci się przydała?- No, oczywiście!- zaakceptowałam natychmiast. Wełna rzecz łakoma, tym bardziej, że cały czas coś dłubię i każdy nowy kolor i nowy odcień jest na wagę złota. - To ci przywiozę!- obiecała.

Jak powiedziała, tak zrobiła.

Myślałam, że padnę w progu, gdy ją zobaczyłam z wielką plastikową torbą pod wierzch wypchaną wełną. Z jednej strony jestem cała szczęśliwa, bo wzbogaciłam się w szereg nowych kolorów, z drugiej- szczęście odrobinę topnieje, bo wełna jest z tych ciętych, sprzedawanych na kilogramy i kolorystycznie ze sobą pomieszanych, toteż czeka mnie co najmniej 3-4 dni segregowania kolorów i zwijania wełny w kłębuszki. Dodatkowe utrudnienie jest takie, że niektóre fragmenty są dość długie- 50, 80 cm, ale są i króciutkie 15, 20 cm, więc trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby toto zwinąć w kłębek. Ponieważ jednak w moich pracach śmiało i takie kawałki mogę wykorzystać, to żal mi je wyrzucić.

Niby nie robota a palce mnie bolą, kręgosłup boli a w oczach mam tęczową pląsawicę! ;)) Jutro biorę urlop od zwijania. Jedziemy do rodziny. :)

20:43, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 19 września 2011
Mogę być siłaczką

Właściwie powinnam nabrać wody w usta i nie wypowiadać się na temat mody, bo z modą nigdy nie byłam na bieżąco. Nawet w młodości zaczynałam akceptować pewne elementy mody, kiedy się już jako tako opatrzyły i przyjmowałam je za swoje głównie po to, żeby zbyt ostro nie odstawać od ogółu. Nosiłam to, co mi się podobało i w czym się dobrze i wygodnie czułam. Nigdy nie rajcowały mnie ekstrawaganckie stroje!

Sumując: nie czuję się znawcą mody a tym bardziej jej niewolnicą, ale lubię ją pooglądać a czasem nawet pokomentować. No i trendy jesień/zima mocno mnie zadziwiły i nasunęły dwa przemyślenia. Pierwsze dotyczy ozdobnych elementów ze skóry: frędzlowatych, poszarpanych a więc w żaden sposób nie użytkowych a jedynie dekoracyjnych.

Nie jestem ortodoksyjną ekolożką, ale uważam, że zabijanie zwierząt tylko po to, żeby jakaś modnisia chciała pofruwać skórzanymi frędzlami, aby się poczuć sexy i na topie- jest ogromnym nadużyciem! Skórzane buty- tak! Ciepły kożuch- tak! Mięso na obiad- tak! Skórzany ozdobnik niczemu praktycznemu nie służący- nie!

I druga myśl dotycząca wrażeń estetycznych. Zresztą lepiej może najpierw popatrzeć!

I jeszcze jedno:

Nie powiem: lubię luźne obszerne ciuchy, ale to na zdjęciach to czysta groteska!

Jak można tak paskudnie zdeformować kobietę??!! Czasem mam wrażenie, że projektanci mody nienawidzą kobiet i robią wszystko, żeby zneutralizować ich urodę i wdzięk, zrobić z nich niekształtne bryły zabiedzone, wychudzone i blade w sztywnych, nieforemnych ubraniach!

Hasło kolekcji: SIŁACZKA. Ładna mi siłaczka.Wystarczy popatrzeć na te chudzieńkie rączki, koślawe nóżki i blade wyciągnięte buzie! Siłaczki!- śmiech na sali!

Mogę być siłaczką. Nie wykluczam, że nawet nią bywałam czy bywam, ale nie jest mi do tego potrzebny idiotyczny, karykaturalny strój. I żal mi dziewczyn, które zgodzą się na każde oszpecenie, byle tylko być na czasie... ;((

19:16, babciabezmohera
Link Komentarze (24) »
piątek, 16 września 2011
Matulu! Chwalą nas!!!

Nie znam angielskiego, ale obejrzałam z przyjemnością- i pęczniałam z dumy, bo wcale nietrudno się domyślać, jak nas widzą inni. :)

Kochani! Nie spieprzmy tego!!

Ja wiem, że to reklamówka. Reklamówka, do której został wykorzystany materiał gromadzony przez lata. I to też jest piękne! Jak dobrze móc powiedzieć z dumą:- Jestem Polką! Dobrze mówią o mojej ojczyźnie- kiedyś, i teraz, i może jeszcze za kilka lat... :))

10:42, babciabezmohera
Link Komentarze (20) »
czwartek, 15 września 2011
Czerwone korale

W ramach użytkowania najbardziej popularnego babskiego odstresowacza wybrałam się na zwiedzanie hali handlowej na Marywilskiej.

Tyle lat funkcjonował handel badziewiem na Stadionie i nigdy tam nie byłam, więc uznałam, że najwyższy czas zaległości nadgonić i zobaczyć, dokąd się stadionowi bywalcy przenieśli. No, proszę państwa! Oczopląsu można dostać! Ponumerowane stoiska i alejki, bo wcale nietrudno się pogubić.  Szybkie przemieszczanie się hulajnogami- przyjemne z pożytecznym! No, nie! Nie klienci, choć pewnie i im hulajnogi by się przydały na te hektary!

Wszystko tam jest: mydło i powidło- jak powiadają. Wybór dóbr wszelakich! Stoiska polskie i azjatyckie. W sumie bardzo sympatyczne wrażenie- porządnie, czysto, schludnie.

Jedna rzecz mnie tylko zaskoczyła in minus. Zawsze do tej pory obywateli Wschodu kojarzyłam jako osoby nad wyraz sympatyczne, czasem nawet nazbyt ugrzecznione, zawsze uśmiechnięte... To prawda, że kontakt z innostrańcami miałam, powiedzmy, w czterech , pięciu stoiskach, więc trudno uogólniać- a może miałam pecha- ale jedynie jeden odpowiadał w pełni mojemu wcześniejszemu wyobrażeniu, reszta była naburmuszona i opryskliwa, jakby pełna pretensji, że oglądanie towaru nie zakończyło się aktem kupna.

Zresztą- nieważne!

Przy stoisku z koralami normalnie oszalałam. I po kilkakrotnym powtórzeniu reklamowego hasła:  "Jesteś tego warta!" uroczyście dokonałam zakupu- i jestem cala szczęśliwa, bo korale są, według mnie, śliczne! :))

15:13, babciabezmohera
Link Komentarze (22) »
niedziela, 11 września 2011
Trochę się niepokoję

Trochę się niepokoję: czasu zostało już niewiele, sondaże wskazują na zmniejszanie odległości między partiami, prezes tłucze się po kraju i rozdaje uśmiechy, demonstrując powrót do potabletkowego spokoju, stara się nikogo nie obrazić a złotych gór naobiecywać- krótko mówiąc: żeby mu się przypadkiem nie udało Polakom znowu w głowach namącić! :((

A jeszcze do tego wszyscy kraczą o niskiej frekwencji w dniu wyborów, jakby co najmniej chcieli ją zamówić! Zupełnie brak mi pomysłu, co ja mogłabym zrobić, żeby utrudnić prezesowi marsz po władzę i zemstę, bo chyba jedno i drugie jest dla niego równie ważne. Biorę w ciemno każdy pomysł- byle skuteczny!

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,10267348,Wybory_2011__Minimalna_roznica_miedzy_PO_a_PiS___Homo.html

p.s. Trenowanie nowych umiejętności idzie mi powoli, ale ważne, że jednak idzie! ;))

17:41, babciabezmohera
Link Komentarze (44) »
środa, 07 września 2011
Sfotygowane komplementy

Jednak jeszcze przyjdzie mi powalczyć z komputerem- znowu mam problem z wklejeniem adresu strony, ale jeśli ktoś uzna, że warto sięgnąć do źródeł, to pracowicie adres przepisałam.

 

 

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci1,80277,10245994MSZ_pod_kierownictwem_minister_Fotygi_zdemoralizowany.html

 

Na pani Fotydze suchej nitki w dyplomatycznej depeszy nie zostawiono i nawet mnie to specjalnie nie zdziwiło, natomiast rozbawiła mnie do łez jej reakcja: całą tę krytyczną ocenę uznała za komplement!!! ;)) Wielki Boże! Nawet odwracanie kota ogonem ma jakieś swoje granice absurdu i śmieszności!

W każdym razie ja na pewno nie chciałabym być obsypana podobnie sfotygowanymi komplementami! ;)))

17:19, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
wtorek, 06 września 2011
Zawziętus jeden!

Wczoraj do pierwszej w nocy syn wojował z komputerami. Przesypywał zawartość z jednego na dysk zewnętrzny i stamtąd na "Babciny". Niby mogłam spokojnie pójść spać, ale takie ciekawe rzeczy się działy, że przemogłam opadające powieki... ;))

Sugerowałam synowi, żeby dokończył rano, ale się zawziął- i dopiął swego! A że ja jestem drugi zawziętus, to dziś cały dzień buszowałam po komputerku, przestawiałam meble po swojemu, zwiedzałam różne zakamarki i ... pewną orientację w terenie chyba już mam! ;) Jasne, że zaniedbałam odwiedziny blogowe, ale postaram się to jutro nadrobić. ;)) Dziś jestem mocno zmęczona, ale i mocno zadowolona. Dziękuję Ci, Synku! :)

20:03, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 05 września 2011
Proszę o cierpliwość

Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. Na niektóre blogi nie mogę się dostać, bo nie wszystko zostało przeniesione ze starego komputera na nowy. Mam nadzieję, że w sobotę da się to dograć i wszystko wróci do normy. A jeśli pewne rzeczy wywiało, to też jakoś sobie poradzimy, ale sama nie dam rady! ;(

19:11, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
sobota, 03 września 2011
Ja to mam szczęście...

No więc mam taaaaaki komputer, że oczy bolą! Znowu będę musiała się z nim oswajać, bo trochę zmian jednak jest w porównaniu z poprzednim, ale co to dla mnie- w końcu albo jestem otwarta na zmiany, albo trzeba myśleć o jesionce. ;)

Po południu zadzwonił telefon :- Chcesz nowy komputer? Lepszy od twojego! - Pewnie! Chorego się pytają!

I wystarczyła moja deklaracja, bym już teraz stukała po nowościach- bo i klawiaturę też mam nową. :) Syn poprzenosił mi ze starego na nowy wiele rzeczy, dokończy jutro albo za kilka dni- w każdym razie już mogę się nim posługiwać. Przez jakiś czas zdjęć nie będzie, ale i na to przyjdzie pora!

Oj, dobrego mam syna! Wszystkie dzieci mam dobre! :)

A cieszę się, jakbym nową zabawkę dostała!!! :)))

18:51, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm