RSS
piątek, 31 października 2008
Jesień?...
15:19, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
czwartek, 30 października 2008
Dary losu

Odwiedziłam z córcią przed Zaduszkami groby najbliższych, nieco porozrzucane po Polsce. Jechałyśmy i gadałyśmy- a właściwie ja gadałam. Wzięło mnie na wspominki i zanurzyłam się w przeszłości po same uszy. Historie rodzinne poganiały jedna drugą, jedna od drugiej ciekawsza i bardziej powikłana. Pomyślałam, że w gruncie rzeczy każda rodzina ma w swoich dziejach niezwykłe opowieści, anegdoty i... mroczne tajemnice, które wcale nie pchają się na światło dzienne. Nie trzeba Bóg wie jakiej wyobraźni, żeby stworzyć świetną powieść czy film- wystarczy poszperać w zakamarkach ludzkiej pamięci i przenieść to, co się usłyszało, na papier czy kliszę filmową.

Nie wiem, jak długo jeszcze będę mogła odwiedzać te dalekie groby przed Świętem Zmarłych, mam jednak głębokie wewnetrzne przekonanie, że latami nie będą osamotnione- więź międzypokoleniowa wydaje mi się bardzo mocna a ja, prawie fizycznie, poczułam łączność między tymi, którzy odeszli a realnym światem tu i teraz i bardzo mi było dobrze z tą świadomością.

Oba wyjazdy na groby były dla mnie wspaniałym darem losu. Przeszłość odwiedziła teraźniejszość, ożyli w pamięci bliscy i ważni dla mnie ludzie, poprowadzili swoimi drogami. Dobrze, że jest takie święto- nie dopuszcza do spopielenia pamięci...

19:53, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 października 2008
Ostatnie jesienne porządki

Kupiłam kosiarkę, zwykłą pychówkę do niewielkich powierzchni. Po prostu przelała się szala goryczy- tyle lat pracowicie wycinam nożyczkami trawę przy grobach. Co, do diabła?! Czemu niby nie miałabym ułatwić sobie wreszcie pracy? Teraz przypłynęło do mnie pytanie: dlaczego dopiero teraz? W każdym razie zaraz następnego dnia /w dniu kupna padał deszcz!/ poszłam ją wypróbować. Przeżyłam rozczarowanie, które zresztą sama zaprogramowałam: choć nie padało, to trawa nie zdążyła wyschnąć i szło mi jak po grudzie. Skądinąd lekko to się pracuje językiem albo cudzymi rękami-  tę wiedzę zdobyłam już dawno. Ale zrobiłam porządek i jestem z siebie zadowolona, bo mimo wysiłku nie ma porównania między cięciem kosiarką a nożyczkami.

Dziś piękna pogoda, cały dzień słońce. Poszłam za ciosem i trochę popracowałam przed domem. Pościnałam zeschłe kwiatostany pnącej hortensji, okryłam korzenie winogron. Zostanie już tylko ostatnie grabienie liści, bo jeszcze ich kilka na drzewach zostało. Właściwie można już przymierzać się do zimy.

 

Dopiero teraz dotarło do mnie, że minął rok mojej pisaniny. Jak ten czas leci...

18:52, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
wtorek, 21 października 2008
Skok na głęboką wodę
No, to niech się dzieje!... tyle że nie umiem pływać... Jutro możemy być szczęśliwi.
11:12, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
sobota, 18 października 2008
Objawienie

Wczoraj cały długi wieczór przesiedziałam nad tekstem, który miał mi oczyścić wątrobę i sprawić, bym znów nabrała energii do życia. Rzecz naturalnie dotyczyła polityki, brukselskiego szczytu i interpretacji słów i zachowań naszych elit politycznych. Gdy już sobie poużywałam, ile wlezie, a pan prezydent zebrał jak ubogi w torbę, nagle tekst- wiuuuu!- i tyle go widzieli. Poooszedł gdzieś w kosmos! Zawzięłam się. Niedoczekanie, żebym nie ogłosiła wszem i wobec swoich przemyśleń i rozgoryczeń. Zaczęłam pisać po raz drugi, posiłkując się słynnym:- nic to! Ponieważ coś mnie oderwało od komputera, przezornie zapisałam rozpoczęty fragment tekstu jako szkic. Po powrocie rozpisałam się tak, że nie pamiętam, kiedy ostatnio stworzyłam takie długaśne wypracowanie. Ależ byłam z siebie zadowolona! Końcowa kropka, publikuj i -nic!! Coś powtórzyłam, coś przycisnęłam, po czym znalazłam się w punkcie wyjścia, czyli na pulpicie bez możliwości wejścia na swój blog. Co do diabła?! Zerknęłam na ikonkę skypa- szara jak mysz polna! No, tak! Chwilowa przerwa w dostępie do internetu /u mnie łączenie jest drogą radiową i czasem zdarzają się takie psikusy/, bym już po chwili mogła się naocznie przekonać, że po raz drugi zeżarło mój pracowicie wystukany tekst. Zostały jedynie dwa czy trzy pierwsze "zaszkicowane" zdania. Poddałam się! Nie to nie! Nie będzie tego wpisu!!

Dziś od samego rana zachodzę w głowę, dlaczego tak się stało, co mi ta sytuacja miała pokazać /bo, że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma jakiś swój ukryty sens, który tylko nie zawsze potrafię zrozumieć,wierzę już od dawna/..

Wierciło mnie to, wierciło i wreszcie... objawienie! Nasz świat jest jak pyłek we Wszechświecie, życie ludzkie takie krótkie a ty się, durna babo, polityką podniecasz?! Idź do lasu, grzybów nazbieraj, poszeleść butami po suchych liściach, nakarm ptaki nad wodą...tyle jest do zobaczenia, dotknięcia, poznania a ty skamieniałaś w polityce?! Na co ci to?! Będziesz miała jakiś realny wpływ /a za 2 lata będziesz!/, to wtedy się uaktywnisz; teraz szkoda zdrowia i zmarnowanego czasu!

 

Odetchnęłam z ulgą- idę na spacer!

17:21, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
środa, 08 października 2008
UTW

Życie nabrało przyspieszenia. Dziś byłam  na inauguracji "roku akademickiego" Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Przyznam, że mam nieco ambiwalentny stosunek do mojego kolejnego przedsięwzięcia: z jednej strony jest ciekawość i nadzieja na odrdzewienie mózgu, z drugiej pewna rezerwa przed zanurzeniem się w oceanie starych ludzi. Sama młódką nie jestem i choć zazwyczaj umiałam znależć swoje miejsce wśród różnych grup wiekowych, to chyba jednak lepiej się czułam między młodszymi od siebie. No, cóż... pożyjemy, zobaczymy!

Początek zapowiada się dość obiecująco: dyrektor Domu Kultury- uroczy pan, otwarty na kontakty z ludźmi, powiedziałabym- właściwy człowiek na właściwym miejscu; wykład inauguracyjny- może zbyt akademicki, najeżony dygresjami, cytatami i naukową nowomową ale przynajmniej poważnie /nie jestem pewna, czy nie nazbyt!/ traktujący sytuację i słuchaczy; wreszcie koncert muzyki poważnej w kapitalnym wykonaniu grupy młodzieży pod kierunkiem niewiele starszego dyrygenta. Słuchałam z dużą przyjemnością!

Program też zapowiada się dość ciekawie. 

To tylko pierwsze wrażenia. Co będzie dalej, czas pokaże. W końcu nie chodzi o to, by czekać na podaną na talerzu garść wiedzy, tylko samemu dokopać się do przybutwiałych nieco pokładów własnej kreatywności i wyciągnąć ją za uszy na światło dzienne. Wtedy i z odrdzewieniem mózgu szybciej będzie można sobie poradzić, co daj, Boże! Amen.

20:05, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm