RSS
czwartek, 31 sierpnia 2017
Byłam w salonie piękności!

Żeby nie było- to z psem.

Otwarto u nas salon dla zwierzaków- psów i kotów i uznaliśmy, że najwyższy czas upięknić naszego Haczyka, jako że jeździł futrem po trawach i krzakach i brudny był jak zaraza, kąpać go w swojej wannie nie miałam zamiaru a jednocześnie chciałam oszczędzić stresu mycia w zimnej wodzie przy pomocy szlauchu.

No i poszliśmy. Trzeba przyznać, że reklama na szybie jest zabawna i wabi oko.

W środku- też w porządku! Czyściutko, jasno, pani bardzo sympatyczna. Ponieważ decyzja zapadła wcześniej, to- do roboty!

Haczyk obowiązkowo winien być chwalony, bo zachowywał się nadzwyczaj dzielnie! Nie protestował i cierpliwie znosił suszarkę oraz wyczesywanie  i obcinanie kłaków. Muszę przyznać, że pani solidnie się przy nim napracowała!

Przyzwoitość nakazywałaby umieścić fotkę psa po kąpieli, ale... wstyd przyznać- ładniejszy był brudny!! ;))) Wszystkie firanki na brzuchu i przy dupencji zostały obcięte, toteż na urodzie znacznie stracił.

To nic, kudły mu odrosną a ważne, że wreszcie jest czysty! ;))) A do jego przystrzyżonej białej dupiny też się przecież przyzwyczaję! :))

14:16, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
wtorek, 29 sierpnia 2017
Jest!!!

Jest! Wreszcie się w pełni rozwinął. Prawda, że piękny?...

09:18, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
niedziela, 20 sierpnia 2017
Dawnych wspomnień czar

Na blogowisku jest mnóstwo blogów kulinarnych a i na tych nie tematycznych jakieś przepisy też się trafiają. W temacie gotowania jestem kompletną nogą, przepisy mnie nie interesują, bo pichcić nie lubię. Pichcę, gdy muszę. Ale kiedyś...

Spotkałyśmy się ze znajomą i rozmowa zeszła na kulinaria, ale nie obecne- dawne, za naszego dzieciństwa. Pogadałyśmy o takim jedzonku z bożej spiżarni.;)

Zaczęło się od morwy. Jaki to był kiedyś smakołyk. Była biała i czerwona. Biała była smaczniejsza.Tymi krzewami /bo to chyba nie drzewa były/ całe ogrodzenie było obsadzone. -No! A pamiętasz tę wielką gruszę, która obok rosła? Ulęgałka! Malutkie te gruszeczki były, ale niebo w gębie, gdy całe zbrązowiały. Zjadało się je w całości, jedynie bez ogonka i twardego czubeczka na górze.  Kto teraz pamięta jak ulęgałka wyglądała?...

Potem na tapetę poszła zielenina: szczaw, komosa i małe zielonawe "chlebki" rosnące przy samej ziemi, ale jaka roślina miała takie owocki- nie mam pojęcia.  No a nietypowe szczęśliwe kwiatki bzu? Trudno powiedzieć, żeby te nam smakowały, ale żadna nie odważyłaby się odrzucić znalezionego "szczęścia"...

A teraz?

Widział ktoś, żeby się schylać po mirabelki? Leżą i gniją, nie budząc niczyjego zainteresowania... ot, czasy!

Powiem, że o tych kulinariach z przyjemnością mi się ze znajomą rozmawiało! Może dlatego, że wszystko wtedy było takie fascynujące i dostarczało tylu fajnych wrażeń? Teraz jest tylko co powspominać...

17:48, babciabezmohera
Link Komentarze (25) »
czwartek, 17 sierpnia 2017
I zakwitnie jak nic!

Do dziś nie mogę zrozumieć, jak to się dzieje, że dbam o kwiaty /czytaj- podlewam!/, kiedy pamiętam a one nie dość, że dzielnie walczą o życie, to jeszcze kwitną na potęgę! Jakoś mnie polubiły czy coś?...

Dostałam storczyk z mnóstwem małych, białych kwiatów. Był nieco inny od tych najbardziej typowych i kwiaty dość szybko opadły. Niech sobie trochę postoi- zdecydowałam i opłaciło się stukrotnie, bo- co prawda- kolejny pęd jest nieco krzywy, ale kwiatów znowu na nim mrowie!

A ostatnio znajoma przeprowadzała się i rozdawała kwiaty. Sama roślina średnio wyględna, ale podobno pięknie kwitnie. Dobra, zobaczymy. Nawet długo nie czekałam- proszę popatrzeć: już po pączku widać, że kwiat będzie bardzo dekoracyjny.

Zapowiada się nieźle, prawda?

Kiedyś miałam królową jednej nocy, czy jakoś podobnie. Przepiękny, olbrzymi biały kwiat, ale tak sadził zepsutym mięsem, że trudno było w domu wytrzymać. Ale uroda nieprawdopodobna!

Dziwne te kwiaty! Wielkoduszne bardzo! A może im nie tyle właścicielka odpowiada co samo miejsce?... ;)))

15:42, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
piątek, 11 sierpnia 2017
Bagienny! Pomóż, proszę, jeśli dasz radę!

Z góry przepraszam za formę, ale:

1) pisanie do Admina nie przyniosło efektów,

2) wiem, że Bagienny czasem tu zagląda i ma pewien wzgląd dla moich "siwych włosów",

3) wiem, że miał lub ma nadal wiele wspólnego z administracją Bloxa,

4) wreszcie "po znajomości" to stosunkowo sprawdzona metoda a siedzę tu już ładnych parę lat i chociaż bezpośrednio jednak się nie poznaliśmy, to uznałam, że poprosić mogę.

Ad rem:

Proszę nie dla siebie. Na Bloxie zlikwidowany został blog @Skarlet.Albert-" Bałkany znane i nieznane".

Dla czytelników duża strata, bo blog bardzo wartościowy, przybliżający zabytki, krajobrazy, obyczajowość i kulturę Bałkanów. Dodam, że dla Autorki również duża strata i ogromna przykrość, bo zniszczono jej kilkuletni wysiłek tworzenia bloga, w ogóle jej o tym nie uprzedzając, stawiając ją wobec faktów dokonanych, nie dając minimum czasu na ewentualne skopiowanie własnych notek- TAK SIĘ NIE ROBI!!

Bagienny! Jeżeli masz jakiekolwiek możliwości, pomóż Skarlet  reaktywować zamknięty blog. Tyle śmiecia hula po blogosferze- i ma się dobrze a tu raptem zlikwidowano blog kobiety, która już kilka książek o Bałkanach wydała! To niesprawiedliwe!!

Dodam jeszcze tylko, że będę Ci bardzo wdzięczna /nie wątpię, że Skarlet również!/ i jeśli tylko zechcesz, to poświęcę Ci całą oddzielną notkę, sławiąc Cię pod niebiosa!:)) Z góry dziękuję za życzliwość. :) BBM

p.s. Kto czytał bloga Skarlet, poprzyjcie proszę mój apel o reaktywację.

14:36, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 07 sierpnia 2017
Matulu, chwalą nas!!

Ciekawe, dlaczego się jeszcze do tej pory nie pochwaliłam?

Pisałam test z angielskiego i dostałam...3+!!! Niech mi ktoś spróbuje powiedzieć, że to kiepska ocena! Dawno nie byłam taka szczęśliwa.

Ale piszę o tym tylko dla porządku. Kolejna frajda to ta, że po raz pierwszy samodzielnie odczytałam sens zdania po angielsku w internecie. No i jeszcze jedno- dziś pani od angielskiego stawiała nam pytania. Nieprawdopodobna operacja, kiedy najpierw musisz zorientować się , o co pyta, potem zastanowić się, jak odpowiedzieć, potem przełożyć to na obcy język, by wreszcie wydukać, nie zapominając przy okazji, o co pytali! ;)))

Odpowiedziałam względnie dobrze. No i co?!! Ewidentnie idę do przodu! BRAWO JA! ;)))

21:58, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
czwartek, 03 sierpnia 2017
Wyjątkowo dubel

Niemal identyczną notkę umieściłam na drugim blogu, bo chcę, żeby zasięg był większy.

Pojawiło mi się w kilku miejscach przed domem takie oto coś i nie wiem, czy chwast- i wyrywać z korzeniami, czy roślina szlachetna- i niech rośnie na zdrowie?

Będę wdzięczna za każdą informację!

16:14, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
wtorek, 01 sierpnia 2017
Duża przyjemność, małe przykrości.

Sobotę spędziliśmy "w gościach". Ale było super! Gospodarze nadzwyczaj gościnni, żarełko niebywale smaczne, atmosfera miła, rozmowy mocno emocjonalne mimo zgodności poglądów- wiadomo: polityka- spokojnie się nie da! ;)

Do tego- pogoda jak marzenie, wokół natura.

Popełniłam drobny błąd, bo nie ma skali porównawczej: grzyb był wielki a na zdjęciu wcale tego nie widać! A zaraz niedaleko kolejny- tak śliczny, że aż się oczy śmiały!

I żeby spotkanie z naturą było pełne, to jeszcze żabka. Zdjęcie co prawda nieostre, ale ambicji fotograficznych nie mam, więc...

 

Kochani! Dziękujemy za serdeczne przyjęcie, za wspaniały dzień! :))

***

A przykrości?

Następnego dnia Haczyk dał nura na wycieczkę. Wrócił dość szybko zziajany, bo gorąco, ale draka domowa z jego powodu- typu: kto winien, że uciekł- oczywiście się odbyła.;(

A druga przykrość? Krótki sprawdzian z liczebników i jednak trochę za dużo czerwonego koloru na kartce... a już mi się wydawało, że sporo umiem. ;(

Wczoraj test. No, wyobrażam sobie, ile tam będzie czerwieni! Ale czerwony to energetyczny kolor, prawda?... ;)))

12:40, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 24 lipca 2017
Ciężko jest!

Dzielnie uczestniczę w lekcjach angielskiego, prace domowe sumiennie odrabiam a zwoje mózgowe nagrzewają mi się do czerwoności. Co zapamiętam, to zapominam i ogólnie jest wesoło! Ale czego mam od siebie wymagać, skoro i polskie słowa uciekają mi z pamięci a w ogóle kilka prywatnych lekcji języka angielskiego miałam w poprzednim ćwierćwieczu?!...

Jeszcze się nie poddaję. Wytrwałam 11 lekcji a to już jest coś!

Na następnych zajęciach ma być sprawdzian z liczebników- horror w biały dzień! A na kolejnych test z tego, co do tej pory...

Jest tak, że łapię i zapamiętuję, ale jest i tak, że kompletnie tracę orientację i nagle znajduję się w środku całkowicie niezrozumiałego obcojęzycznego szumu. Chciałam tego doświadczenia, to je mam! Nie miała baba kłopotu...;)

15:01, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
sobota, 15 lipca 2017
Konsekwencje popołudniowej drzemki

Ostatni czas pełen jest takich napięć, że czuję się jak zużyty kapeć. Jestem zmęczona fizycznie i psychicznie.

Siedzę w fotelu. Oderwę się od rzeczywistości. Biorę do ręki gazetę- jest ciekawy artykuł. Naprawdę ciekawy a przecież w chwilę potem powieki mi opadają... budzi mnie szelest spadającej na podłogę gazety. Przecież to bez sensu. Bez sensu i niezdrowo- szczególnie dla kręgosłupa! Położę się tylko na chwilę, chociaż wiem doskonale, że zapłacę za to zarwaną nocą.

I rzeczywiście tak jest. Popołudniowa drzemka nie tyko nie daje mi upragnionego odpoczynku, ale owocuje poszatkowaną nocą- lekkim snem przeplatanym godzinami bezsenności.

Wielokrotnie już zarzekałam się, że nigdy, przenigdy nie położę się w środku dnia i na ogół daję radę, ale nie zawsze. Bywa, że senność jest silniejsza ode mnie i wtedy się poddaję- mam wrażenie, że godzina snu tu i teraz warta jest nieprzespanej nocy... co oczywiście prawdą nie jest! I tak się to toczy.

Zazdroszczę ludziom, którzy nie mają kłopotów ze snem...;(

10:59, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm