RSS
wtorek, 06 stycznia 2009
Pechowe zdjęcie
15:34, babciabezmohera
Link Komentarze (4) »
Domowe neologizmy

Mrozisko takie, że myśli zamarzają a stawy kolanowe skrzypią jak nienaoliwione ośki. Wydychana para mikro-kropelkami osiada na twarzy- no, nie da się ukryć- jest zimno! Ale właściwie to tylko dygresja, bo wcale nie o tym chciałam pisać.

Ostatnio doszło do drobnego zwarcia między mną i synem na temat nowych określeń, tworzonych przeze mnie na pniu, od ręki i wykorzystywaniu do barwniejszego przedstawienia sytuacji, czego on nie znosi i systematycznie tępi, choć efekt tego jest mizerny- po prostu ja już tak mam, to moja cecha osobowościowa jak upór czy punktualność.

Co mieści się w moich językowych zbiorach?  W gruncie rzeczy- nie wiem: część wyrażeń takich, które są ze mną od dzieciństwa, które lubię, mimo ich tępienia i wyśmiewania przez domowników, bo jakoś zrosły się ze mną. Czy tak trudno, w kontekście wypowiadanych zdań, domyślić się, że "wiejba" to wichura, która drzewa do ziemi przygina a "ukocmodruchać" to ubrudzić się do zupełnych granic możliwości, co jest domeną małych dzieci, szczególnie chłopców...

Są słowa, wyrażenia niegdyś zasłyszane a przyjęte za swoje, są wreszcie takie, które rodzą się na poczekaniu i znikają natychmiast po jednorazowym użyciu. W tworzeniu takich domowych neologizmów na użytek własny prym wiodą malutkie dzieci, uczące się dopiero języka dorosłych. Mój najmłodszy wnusio na wodę, napój mówił "szusza" /być może z suszą mu się kojarzyło, w każdym razie wszyscy wiedzieli, kiedy trzeba dać mu pić./. Mnie takie słowotwórstwo zostało do starości. No, nie to, żebym bleblała bez opamiętania, ale ubarwiacze językowe bardzo lubię od czas do czasu stosować. A co, nie wolno mi może?... I to właśnie synowi wyjaśniłam- że skoro przez taki szmat czasu nikomu nie udało się wyplenić tej manii, to teraz tym bardziej szkoda zachodu!

Spróbuję umieścić tu jedno zdjęcie. Zgodnie z założeniami sztuki fotograficznej zdjęcie jest po prostu nieudane, ale mnie się podoba, ma coś w sobie. Planowałam co innego, co innego wyszło- nie szkodzi, i tak jest intrygujące!

15:26, babciabezmohera
Link Komentarze (3) »
czwartek, 01 stycznia 2009
Marzenia są zawsze młode...

Telefon. E. z życzeniami. I nagle:- Pamiętaj, my już jesteśmy stare, ale-proszę- nigdy nie zapomnij marzyć!   -...bo marzenia zawsze są młode! One nie mają wieku!- weszłam jej w słowo. Ucieszyła się. I tak dostałam zgodę na marzenia- i poszłam po całości!

Wielka sala, półmrok, muzyka taka jak lubię. Jestem obłokiem, mgiełką- płynę...jestem młoda, zgrabna, gibka...szczęśliwa! Rozkoszuję się rytmem, tańcem, poczuciem spełnienia- to ja jestem tańcem i rytmem! Wieczór jest mój, parkiet jest mój, ŚWIAT JEST MÓJ!! Czuję zapach roztańczonej radości, euforii wirowania...

Dzwonek. Telefon? Nie, sms. Która to godzina? Zbliża się północ. Pierwsze noworoczne życzenia?...- Masz wiadomość od PLAYa: -doładuj kartę! do wykorzystania zostało ci 5,38... O, kurczę! Zapomniałam dokupić. Może mi te nędzne grosze starczą do piątku...

Z wyżyn sennych sylwestrowych marzeń zostałam brutalnie przywołana do twardej rzeczywistości. A tak na zgodę między realem a fantazją nalałam sobie kielisze wina:- Za ten NOWY ROK 2009! Oby znalazło się w nim miejsce na marzenia!

11:05, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
wtorek, 30 grudnia 2008
*******
11:30, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
Zapomniana

Pomyślałam, że przywrócona szczęśliwie pamięci druga zwrotka piosenki o Nowym Roku stanowi kwintesencję tych życzeń, które chcę złożyć Wam wszystkim- z serca- i oby się spełniły a 2009 rok był dla nas rokiem bezpiecznym i przyjaznym. Zdrowia, uśmiechu i życzliwości, zadowolenia z każdego mijającego dnia. Wszystkiego najlepszego!

 

Ile gwiazd w wieczornym mroku

na grudniowym niebie tkwi,

tyle przynieś Nowy Roku

jasnych chwil, szczęśliwych dni!

 

DOSIEGO!

11:28, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Powracający motyw.

Od kilku lat, w czasie sylwestrowo-noworocznym powraca do mnie dziecinna piosenka z czasów: zamierzchłej komuny? przełomu lat 60./70.? jeszcze późniejszego okresu?- nie bardzo potrafię sprecyzować. Nawet chyba czas nie jest tu do końca ważny- urzekła mnie prosta, wpadająca w ucho melodyjka i ciepłe, przyjazne, pełne energii i optymizmu słowa:

Przez śnieżyce, przez zamiecie,

poprzez wiele ziem i mórz

idzie Nowy Rok po świecie, 

do nas także przyszedł już! 

Idzie Nowy Rok po świecie, 

do nas także przyszedł już,

do nas także przyszedł już!

 

Nowy Roku, ty urodzaj

naszym polom, łąkom daj, 

by jak śnieżnobiała brzoza

rósł nasz ukochany kraj! /bis- jak wyżej/

 

A my tobie przyrzekamy,

Nowy Roku, druhu nasz,

że do wyższych klas egzamin

zda na piątkę każdy z nas! /bis- jak wyżej/

 

Nie jestem pewna, czy nie uciekła mi z pamięci druga zwrotka, może nie...

Piosenka dawno już straciła na aktualności, bo kto jeszcze pamięta śnieżyce i zamiecie, które kiedyś zimą były na porządku dziennym? Komu teraz przyszłoby do głowy życzyć Krajowi urodzaju, kiedy trudno się połapać, która klęska jest gorsza- urodzaju czy nieurodzaju? Dawno wyszły z mody zobowiązania noworoczne / czyżby to jednak były lata poststalinowskie?...aż tak dobrą pamięć mam?.../ i nikomu do głowy nie przyjdzie noworocznego zmiennika tytułować druhem. Piosenka nieaktualna, z kompletnie niesłusznych czasów a przyczepiła się do mnie i nie zamierza opuścić; mało tego- wzrusza w jakiś irracjonalny sposób, wbrew zdrowemu rozsądkowi- i na spacerze często ją nucę pod nosem...

10:01, babciabezmohera
Link Komentarze (5) »
niedziela, 28 grudnia 2008
Znalezione w starych zapasach.
12:15, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 grudnia 2008
Za kilka dni

Za kilka dni Nowy Rok. Metodą skrupulatnego buchaltera staram się minione wydarzenia posegregować i poumieszczać w pozycjach "winien" i "ma". Na początek- jak zawsze- najpierw pchają się te sprawy, które przysparzały problemów, stresu i bólu głowy. Nie chcę się im przyglądać: były i w następnym roku niewątpliwie też ich nie zabraknie, więc nie ma co ich dopieszczać jakąś szczególną uwagą, odsuwam je na bok jednym stanowczym ruchem ręki. Lepiej przyjrzeć się temu, co dobre i ważne.

Rodzina, mimo takich czy innych zawirowań, trzyma się pionu i trwa we względnej równowadze z prognozami bardziej in plus niż in minus, więc jest dobrze. Czasem, gdy słucham o problemach innych ludzi, myślę, że w kilku czepkach się urodziłam, choć moje życie bynajmniej różami usłane nie było a i nadal nie zanosi się na to, by te szlachetne kwiaty nagle zaczęły mi się przed stopami ścielić.

Na mój prywatny czas też nie narzekam- ciągle mam w perspektywie coś interesującego i nawet jeśli jakieś zainteresowanie usuwa się z pola widzenia, to na jego miejsce wchodzą nowe, równie ciekawe: UTW ze swoją ofertą kulturalną, fotografia- co z tego, że amatorska, skoro sprawia mi dużą przyjemność?- blogowanie i przekraczanie co pewien czas kolejnych progów trudności w pokonywaniu internetowych pułapek- duża frajda! A przecież zostaje jeszcze muzyka, dobra książka, ciekawy film...Życie starego człowieka wcale nie jest tak fatalne, jak się przywykło o tym myśleć. 

A poza tym - wokół mnie jest tylu życzliwych i przyjaznych mi ludzi- i to zarówno w realu jak i w przestrzeni internetowej, więc...czego można chcieć jeszcze?!

Z nadzieją i ostrożnym optymizmem wkroczę w Nowy Rok 2009- będzie dobry a w każdym razie ja ze swej strony takim go będę lepiła!

16:07, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 grudnia 2008
17:14, babciabezmohera
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 grudnia 2008
*******
07:56, babciabezmohera
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm