RSS
poniedziałek, 14 maja 2018
Panta rhei

Któregoś dnia przypadkowym kliknięciem otworzyłam jakiś wpis na swoim blogu. Wpis sprzed lat. Popatrzyłam po komentatorach. Zamyśliłam się. Jak wiele się pozmieniało... Od niektórych odeszłam ja, niektórzy odeszli ode mnie... Niektórzy na zawsze...

Dobrze jest czasem powspominać, otulić się ciepłem tamtych rozmów, wrócić do starych spraw i po raz kolejny przekonać się, że wszystko mija jak zły albo dobry sen.

Jest przy mnie wiele dobra, wielu życzliwych ludzi...

Wszystkim- tym, którzy są ze mną i tym, którzy kiedyś pojawili się w moim życiu- jestem bardzo wdzięczna i bardzo, bardzo dziękuję!

Uśmiechnęłam się teraz, bo zabrzmiało to jak "ostatnie pożegnanie". Nie!! Mam się całkiem dobrze i nie zamierzam ani opuszczać tego bloga, ani też odchodzić na zawsze. Ot, taka chwila nostalgii i potrzeba powiedzenia Wam, że jesteście dla mnie ważni.

Wszystko płynie i tak ma być, bo zawsze jest na co czekać, wyglądać nieznanego...

17:12, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
niedziela, 13 maja 2018
Ale było!!!

Z góry przepraszam za ewentualny chaos, bo zdjęć natrzepałam mnóstwo i z samym wyborem duży problem a już ustawienie w kolejności- szkoda gadać! Będą to raczej migawki z jednego z fajniejszych marszów, w których uczestniczyłam. :))

Atmosfera- super! Ludzie wyluzowani, uśmiechnięci, gromadzą się, gdzie się da. My z H. ulokowałyśmy się na chodniku, blisko czoła pochodu. W trakcie czekania zaliczamy znane twarze, jest także polowanie na "rysia" /Petru/. Nawet na którymś zdjęciu udało mi się go upolować, ale mało wyraźnie jednak! ;)  A wszystko to w tłumie przechodzących ludzi.

Wysforowałyśmy się nieco do przodu, żeby przywitać kolumnę.

Nie sposób wyłapać wszystkich ciekawych elementów i... rozrzewnił mnie pan z biała różą:

Ale do rzeczy.

Marsz rozpoczyna grupa policjantów.

Zaraz za nimi migająca policyjna nyska i wielki "samochód wolności" z banerami, flagami, balonikami.

Rusza MARSZ WOLNOŚCI!

Dołączamy do tłumu prawie zaraz za samochodem.

Idziemy swoim tempem. Jedni nas mijają, innych mijamy my. Kilka razy gubię H., bo zauważam coś, co koniecznie chciałabym uwiecznić na zdjęciu. Na szczęście szybko się odnajdujemy. Teoretycznie są komórki i można się porozumieć. Teoretycznie, bo w praktyce jest taki gwar, że telefonu nie słychać i jeśli wzrokiem nie namierzysz, to blada twarz!

Ale warto było gonić za tym panem??.... :))))

Po drodze mijamy inscenizowane rodzajowe scenki: np. Szydło w bokserskiej walce z UE i godnym wynikiem 27:1 albo otoczony zomowcami i wydzierający się "precz z komuną" przyboczny kaczego rządu prokurator Piotrowicz.

Zrobiłam zdjęcie pani Anders  z lampką wina:

Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie scenka z więzienia kobiet. Tu już nie było satyrycznych akcentów. Czuć było grozę!

Do Placu Zamkowego zostało nam już niewiele, ale nie doszłyśmy. Żadna z nas nie planowała uczestnictwa w koncercie a chciałam jeszcze zobaczyć nowy pomnik na Placu Piłsudskiego.

Cała trasa przemarszu udekorowana co pewien czas hasłem:

Bardzo mi się podobały, tym bardziej że jednocześnie zawierały w sobie napis 'wasza stolica wolności'. Pod spodem był satyryczny plakat kaczystanu, ale wykadrowałam, bo nie ma mojej zgody na kaczystan- szczególnie w Warszawie!

Powoli ruszyłyśmy w drogę powrotną. Zdążyłyśmy jeszcze wysłuchać i wyklaskać kilku utworów KOD-kapeli- taki mini koncert. Bardzo sympatycznie się tego słuchało!

Już miałyśmy skręcać w stronę Placu, gdy spojrzałyśmy jedna na drugą:- Żal odchodzić! - No, to usiadłyśmy na ławeczce a marsz szedł, szedł, szedł...

I nagle:- Cześć, dziewczyny!- zatrzymał się przy nas na rowerku Jerzy Fedorowicz. Pogawędziliśmy sympatycznie kilka minut, wymieniliśmy poglądy na temat dzisiejszego marszu, pojechał a my zostałyśmy w lekkim zadziwieniu.

Możliwości są dwie: albo nas z kimś pomylił, albo jest tak otwarty na ludzi, że z każdym- znajomym czy obcym- może spokojnie jakiś czas pogadać. Tak czy owak to był dodatkowy, sympatyczny, nieplanowany akcent tego marszu.

--------------------------------------------

Byłyśmy, widziałyśmy z bliska:

Bryła jak bryła- ciężki grzmot otoczony wybrudzonym pancernym szkłem. Wewnątrz:

Wewnątrz trochę piachu na głębokości 1i 1/2m, może 2m.

Pozwolę sobie pozostawić bez komentarza.

--------------------------------------------

Uff! To była chyba najdłuższa notka, na jaką zdobyłam się na tym blogu. ;)) Dobrego tygodnia wszystkim życzę! :)))

12:28, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
piątek, 11 maja 2018
Hej, hej! Duszki! Hop! Kieszonka czeka!

Długo trwało moje nieuczestnictwo w protestach. A było ich przecież całkiem sporo!

No, cóż. Odległość, mało przyjazne dla mnie godziny wieczorne a i lata swoje robią- i łazić, i stać jest coraz trudniej. Jutro jest moje. Godzina jak należy, trasa - do pokonania, cel szczytny. Będę!

Mówię o szczytnym celu? Przestałam już uwznioślać swoje wyjazdy na marsze- dla Polski, dla demokracji... A tak naprawdę: robię to dla siebie- żeby pokonać własny tumiwisizm, żeby móc spokojnie pomyśleć, że tyle ile dałam radę-zrobiłam, żeby pobyć trochę z przyjaznymi ludźmi, którzy podobnie myślą, żeby zaszczepić się mocną odtrutką na jad sączący się z każdej pisiarskiej wypowiedzi...

Plan na jutro mam dość rozbudowany. Nie wiem, co uda mi się zrealizować, w każdym razie- jakaś relacja będzie.

No to: ci, którzy chcą i mogą- do zobaczenia pod palmą a pozostałe chcące a niemogące duszki- hop do kieszonki! Zapraszam!! :)))

 

11:05, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
sobota, 05 maja 2018
Czas weekendowego grillowania

No po prostu cudne!!!

Jak bym widziała tradycyjną polską rodzinę! Zresztą nie tylko przy grillu. Kwintesencja naszej obyczajowości i zależności rodzinnych- szczęśliwie już chyba zanikających powoli...

10:52, babciabezmohera
Link Komentarze (15) »
czwartek, 03 maja 2018
Feminizm feminizmem-

- a są baby, których nie trawię!!

I nawet niekoniecznie wyłącznie te nasycone wulgarnością i arogancją jak, nie do zastąpienia przez nikogo, pani Pawłowicz czy zadufana w sobie tupeciara Kempa. Zresztą podobnych egzemplarzy jest całkiem sporo  i szkoda na ich omawianie mojego czasu i miejsca na tym blogu.

Ale jest jedna postać "ę" i "ą", i "fam-fa-ram-fam", która działa na mnie jak płachta na byka i doprowadza do białej gorączki. No! Zgaduj-zgadula! Podejrzewam, że większość już wie!

Tak! To pani Dudowa!

Najpierw zaprezentowała się jako ta, która się prezesa nie boi, po czym tak skutecznie nabrała wody w usta, że nie odzywała się publicznie pewnie z rok, mocno się kryła po kątach i sprawiała wrażenie "spróbujcie sobie wyobrazić, że mnie nie ma".

Nie mam pojęcia, co się stało, że teraz wszędzie pcha się na pierwszą linię- czy trzeba, czy nie trzeba. Wyraźnie spodobała jej się funkcja paprotki i możliwość zaprezentowania nowej garderoby, bo nadal na ważne tematy nic do powiedzenia nie ma lub mówić nie chce. Ale ją teraz widać- i to bardzo!

Co prawda nie znam się na protokole dyplomatycznym, ale jakoś sobie nie przypominam, żeby poprzednie pierwsze damy towarzyszyły mężom przy wręczaniu orderów czy nominacjach. Nie mogę wykluczyć, że moja niechęć wykoślawiła prawidłowy odbiór, ale tak to jakoś pamiętam. Pierwsze damy towarzyszyły prezydentom, ale nie wszędzie i nie zawsze.  Nie mówiąc już o tym, że zabierały głos w różnych, ważnych publicznie sprawach. Dudowej- nie słyszałam, nie czytałam wywiadu, nic! Cisza, studnia, mogiła.

............................................

Zdaję sobie sprawę, że moja notka jest niepoprawna politycznie, że pani prezydentowa, że my kobiety... i tak dalej, ale gdy zobaczyłam ją, jak wczoraj rozdzielała uśmiechy i chorągiewki, jak dzielnie kroczyła przy małżonku- konstytucyjnym niszczycielu, jak trzymali się za rączki, podchodzili do dzieci... zrobiło mi się niedobrze, przełączyłam kanał.

Ten typ patriotyzmu mnie brzydzi. Nie jest mój! NIE!!! :(((

19:50, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Jak łatwo znaleźć szczęście!

Oczywiście w kiściach bzu! ;)))

Tu widać doskonale!

Tu jeszcze bardziej wyraziste!

A jakby się uparł, to i tu z pewnością jakieś szczęście dałoby się wydłubać...

-----------------------------------

Miłego bzowego weekendu! :)))

21:37, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
sobota, 28 kwietnia 2018
Poziom abstrakcji negocjacyjnej

Zrealizowaliśmy postulaty...

I da się to w oczy powiedzieć ludziom, którzy za jedyną swoją formę obrony mają rozpaczliwe trwanie na zimnych sejmowych podłogach. Kłamstwo kłamstwem pogania. Oszustwa tak toporne, że nawet kilkuletnie dziecko nie dałoby się na nie nabrać.

Zastanawiam się, jakim trzeba być człowiekiem- nie politykiem, zwykłym człowiekiem- żeby z jednej strony krokodyle łzy wylewać nad chorym Alfim a z drugiej strony perfidnie śmiać się w oczy tym, którym autentycznie są władni pomóc. Zamiast materialnego wsparcia /chodzi o 500zł, które wcześniej rzucano na prawo i lewo bez zastanowienia- tym, którym były potrzebne i tym, którzy spokojnie bez tego dodatku mogli sobie poradzić!/ zaproponowano dostęp do lekarza bez kolejki, co i tak wcześniej gdzieś było zapisane a do wyegzekwowania niemal niemożliwe. Jakieś inne obietnice, o które nikt nie wnioskował...

Jakby tego było mało, usiłują zdyskredytować protestujących rodziców, insynuując, że bezlitośnie wykorzystują własne dzieci... Co za obłuda! I jaki tupet... tak stanąć przed tymi pokrzywdzonymi przez los ludźmi i udawać, że chce się im pomóc, gdy faktycznie nie daje się nic!

Może niech z kamienną twarzą zaproponują młodym dorosłym z niepełnosprawnościami, że będą mogli posiedzieć sobie na kamiennych ławkach grających patriotyczne pieśni albo... że będą się za nich modlić...

Tfu!!!

20:59, babciabezmohera
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Cholera! Cholera! Cholera!!!

Dawno nie byłam na siebie tak wściekła jak dziś. Nie miałam przez 3 dni internetu. Dlaczego? Otóż niechcący nogą wyłączyłam przycisk prądu. I nie załapałam, co się właściwie stało. Poszłam do syna sprawdzić, czy u niego jest internet, czy może to jakaś większa awaria. Też nie ma /zwykły zbieg okoliczności- chwilowa przerwa!/. To mnie upewniło, że nie tylko u mnie i cierpliwie czekałam aż włączą. Mogłabym tak czekać długo, dłuuuugo!!

Dziś straciłam cierpliwość i ponownie poszłam do syna. On oczywiście cały czas miał dostęp do internetu, no poza tą krótką chwilą przerwy, na którą akurat ja się wtedy musiałam napatoczyć! Oczywiście przyszedł sprawdzić, co się u mnie dzieje. Diagnoza była dla mnie druzgocąca. No, cóż! Chyba nigdy do końca nie wyzbędę się lęku przed techniką- w tej dziedzinie moja głąbowatość jest nieusuwalna, niestety. ;((

Ale internet znowu działa. I to jest najważniejsze!!! ;)

p.s.

Od razu przypomniała mi się niania moich dzieci i jej zegarek, który oddała do reklamacji, bo przestał chodzić. A wystarczyło go nakręcić... ;))) /kiedyś zegarki się nakręcało, nie były na baterie/.  Ot, i podobna historia i mnie dopadła - kto by pomyślał?!! ;(((

16:32, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
piątek, 20 kwietnia 2018
Już któryś kolejny dzień...

... uśmiecham się, patrząc na zdjęcie:

Biorę sobie owo WON! do serca i idę na powietrze, na słońce, między ludzi!

Cieszmy się piękną pogodą! Cieszmy się byciem ze sobą! :)))

11:45, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
czwartek, 19 kwietnia 2018
Nietoperz?...

Boże! Jak przygnębiająco wygląda ogolony pies- taki nagi, jakby smutny, jakby zawstydzony... I tylko te uszy sterczące jak u nietoperza...

Ja wiem, że czasem to jedyne rozwiązanie. Sama się zastanawiałam, czy Haczyka nie należałoby poddać operacji wygolenia kudłów, bo różne ogrodowe resztki na sierści przynosi, ale - nie. Psia szczotka musi dać radę.

Ja wiem, sierść odrośnie. Będzie piękna, błyszcząca i puszysta, ale...

10:18, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm