RSS
piątek, 10 lutego 2017
Przerzucona w inny świat...

Żeby nie było, że mam pretensje do bycia światowcem, powiem, że uważam się za dość skromną i niewiele oczekującą od życia osobę, toteż prezent, który otrzymałam, był dla mnie szokiem niemal kosmicznym.

Dla jasności: był to prezent dla mnie i dla męża od trojga naszych dzieci dla zaakcentowania wagi wydarzenia, tj. okrągłej i dość wyraźnej rocznicy ślubu. Nie powiem której, bo i tak wiadomo, że skoro babcia, to rocznica nie może być 15-ta ani nawet dwudziesta. ;)))

Otóż dzieci szarpnęły się niebagatelnie, bo zafundowały nam przejazd Pendolino do Krakowa na koncert Ennio Morricone, z noclegiem w przyzwoitym hotelu.

Dodam jeszcze tylko, że z racji zdrowotnych mój małżonek zrezygnował z wyjazdu na rzecz córci, co obie przyjęłyśmy bez szczególnego protestowania.;) I tyle byłoby tytułem wstępu. Dodam jeszcze tylko, że relację podzielę na 3 części: podróż i zakwaterowanie, koncert i krakowski MOCAK.

Zapraszam.

Pociągu z zewnątrz nie fotografowałam, bo sylwetka jest znana. Pierwsze wrażenie ze środka- trochę jak w samolocie, może tylko więcej udogodnień: rozkładane stoliczki do laptopa czy posiłków, lampka między fotelami, dająca światło z góry, nisko między fotelami gniazdka do ładowania telefonów czy laptopów. Na górnych monitorach powtarzające się informacje, reklamy.

Pociąg płynie. Jest tak cichy, że można nie zauważyć, kiedy rusza ze stacji. 2 godziny 17 minut i jesteśmy na miejscu. Już Kraków.

Niemal naprzeciwko stacji mamy hotel. Wygląda całkiem okazale.

Pokój mamy na V piętrze.

I tu po raz pierwszy doświadczyłam błogosławieństwa bycia z córką, która we współczesności czuje się jak ryba w wodzie! Ja, chociaż całkowicie niekumata nie jestem, najprawdopodobniej siadłabym na podłodze i rozpłakała się w głos! Bo - żadnych kluczy z drewnianą gruszką na kółku; karta magnetyczna, bez której jesteś bezradny jak niemowlak. Z nią pojedziesz windą, ona będzie kluczem szczęścia do wszystkiego.

I tak: otwierasz kartą drzwi pokoju i... zapala się światło! A ciąg dalszy już na tablecie. Dotknięcie takiej czy innej ikony powoduje, że zmieniasz rodzaj oświetlenia, włączasz telewizor /na pół ściany/ etc.

-Pukaj w tablet, bo woda nie leci!- wołam do córki. Okazało się, że pudło i tylko nie pod takim kątem ustawiłam kran. To nie jest hotel dla starych ludzi!- że pozwolę sobie strawestować tytuł filmu. ;) Ale lokum do spania- owszem, owszem!

Mimo pełnego komfortu nie najlepiej spałam. Nie masz to jednak jak we własnych domowych pieleszach.

Motyw na ścianie jest motywem przewodnim tego hotelu. Jest w restauracji, na wykładzinie dywanowej w pokojach i na korytarzach. Zmienna może być tylko kolorystyka, ale jest stonowana i przyjazna dla oczu. Powtarzający się motyw nie męczy a wręcz działa wyciszająco.

Jeszcze rzut oka na hotelową restaurację:

I hotelowy restauracyjny kącik z podusiami, chyba pozostałościami po minionych świętach. Ale psiaki - przesympatyczne!! :)

I tyle na dziś! :))

CDN.

13:23, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
niedziela, 05 lutego 2017
Judy

Punkt pierwszy kulturalnego planu zrealizowany!

Byłam na spektaklu "Judy". W gruncie rzeczy określiłabym go jako monodram, bo chociaż na scenie pojawiają się trzy osoby, to ostatecznie jest to monolog aktorki wcielającej się w postać Judy Garland. Zniszczona, pijana, przygotowuje się do występu i snuje opowieść o swoim tragicznym życiu, przerywając tę opowieść co jakiś czas  piosenką.

Niesamowity wstrząsający przekaz i piękne  sugestywnie śpiewane piosenki /druga osoba prowadzi akompaniament na pianinie/.

Trochę przeszkadzały mi śmiechy na sali w początkowej fazie dramatu, kiedy publiczność nie do końca załapała, że tak naprawdę nie ma się z czego śmiać... Generalnie- mocne wrażenie i bardzo udany wieczór.

21:12, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
czwartek, 02 lutego 2017
Ostre przyspieszenie

Luty zapowiada się dość atrakcyjnie. Zaraz na początku spektakl teatralny w DK na miejscu i wyjazd na koncert, potem spotkanie w klubie i film dokumentalny, w planach wyjazd do Warszawy, spotkanie z H. i film a pod koniec miesiąca znowu spektakl teatralny- tym razem w Warszawie.

Jak na jeden - w dodatku najkrótszy- miesiąc , to całkiem imponujące plany!

                                                    *

Na hortensji pojawiły się malutkie zielone zawiązki liści. Czyżby już wiosna?... No, nie mam nic przeciwko! ;)))

16:22, babciabezmohera
Link Komentarze (13) »
niedziela, 29 stycznia 2017
Jak to drzewiej...

Bardzo sympatyczne nieoczekiwane spotkanie.

Młodzi ludzie, w wieku naszych dzieci, a przecież świetnie nam się rozmawiało! Ich wspominki z lat dzieciństwa, nasze z lat późnej młodości... tyle wspólnych tematów. Aż wierzyć się nie chce, że różnica pokoleń ma znaczenie czysto umowne.

Super przyjemnie spędziliśmy czas! ;))

17:42, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
czwartek, 26 stycznia 2017
Może znajdę swoje miejsce...

Muszę powiedzieć, że trochę powiało optymizmem. Nowy klub dla starych aktywnych, choć pewnie nie tylko starych, wchodzi w fazę wstępnego rozruchu.

Dowiedziałam się, że dnia... o godzinie... ktoś tam będzie, więc postanowiłam sprawdzić, co tam się dzieje i jakie plany. Faktycznie było kilka osób. Potraktowano mnie z takim entuzjazmem, jakby spodziewano się, że nikt nigdy poza mną nie przyjdzie i że to już ostatnia deska ratunku. Nie powiem, było mi miło, ale trochę boję się układać peany, by nie zapeszyć. Piękne i obiecujące początki wcale nie muszą oznaczać atrakcyjnego rozwinięcia.

Pożyjemy, zobaczymy!

Miejsce jest a czy uda się to miejsce fajnie wykorzystać, to już będzie tylko od nas zależało. W każdym razie jestem dobrej myśli. :)

19:52, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
niedziela, 22 stycznia 2017
Jakoś bylo cicho...

15.I.2017r. zmarł ksiądz Mieczysław Maliński.

Dziś przeczytałam wspomnieniowy artykuł o księdzu, który w pewnym okresie czasu stał się dla mnie ogromnie ważną postacią. Ojcem? przyjacielem? powiernikiem? przewodnikiem  duchowym?... O tyle to dziwne, że nigdy Go nie spotkałam, nie słuchałam Jego kazań a relacje z Nim były jedynie poprzez napisane przez Niego książki.

Kupowałam je i czytałam zachłannie. Nie były łatwe, choć miał dar prostego pisania, były WAŻNE, bo trafiały w środek serca, w środek sumienia. Wierzyłam Mu bez zastrzeżeń. Bardzo chciałam kiedyś do Niego pojechać, poprosić o rozmowę... nigdy tego nie zrealizowałam.

Kiedy rozpętała się nagonka na Niego, boleśnie ją przeżyłam. Wysłałam wyrazy wsparcia. Czy doszły, czy złagodziły mu tamte oskarżenia, nie wiem. Dla mnie był kapłanem z prawdziwego zdarzenia, bez cienia minoderii, kapłanem z powołania. Usiłowano Go zniszczyć... Istoty dobra, miłości, współczucia, prawdy tak zwyczajnie, po prostu zniszczyć się nie da!

Dla mnie ksiądz Mieczysław Maliński zawsze będzie wzorem kapłaństwa takiego, za jakim tęskni się w tym rozpasanym i pełnym fałszu świecie.

[*] [*] [*]  NIECH ODPOCZYWA W POKOJU!

                                                   

15:07, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
czwartek, 19 stycznia 2017
Poczucie obcości

Wydawało mi się, że po założeniu nowego bloga na Blogspocie wszystko natychmiast stanie się cacuchowate. Nie stało się! Niby prowadzę jakoś tam tego bloga, ale nadal nie czuję się u siebie. Mam poczucie, jakbym wynajęła u kogoś mieszkanie a właściciel przyglądał mi się podejrzliwie z niemym pytaniem w oczach- kiedy się, do cholery, wreszcie wyprowadzę? ;(

Tu jestem wśród swoich i jeśli nawet czasem odwiedzi mnie ktoś, niekoniecznie z siatką dobrych życzeń, to nie zrobi to na mnie wielkiego wrażenia i wierzę, że dam radę się obronić. Tam - czuję się jak zbędny dodatek do zagospodarowanego już miejsca.  Chyba wiem, na czym to polega: tu jestem od lat i dobrze mi przez zasiedzenie, tam jestem od niedawna, wielu rzeczy nie znam, toteż nie czuję się swobodnie. Chyba mądrze zrobiłam, że nie trzasnęłam drzwiami, wnerwiona na Bloxa, musiałabym teraz wracać z podkulonym ogonem... ;(

Nie ma to jak u siebie! :))

Pierwotnym zamiarem było przenieść się tam a tu zaglądać od czasu do czasu. Wszystko wskazuje na to, że będzie odwrotnie! ;)

17:19, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
środa, 18 stycznia 2017
Dla odprężenia

Za oknem mrok rozjaśniony ulicznymi lampami. Telewizor gra, ale nie chcę oglądać... jest cisza. To tak dla relaksu- obrazek trochę jak z Dickensa albo może jedna z baśni Andersena... ale nie na smutno- bajecznie!

Miłego wieczornego odpoczynku! :))

17:16, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
niedziela, 15 stycznia 2017
Piękny jestem, co?

Dziś inny wpis to co najmniej nietakt! Dziś gra Orkiestra!! 25 raz!!! Ludzie! Toż to dla nas Srebrne Wesele! :))

Oczywiście, i ja tam byłam,  miód wino piłam, do puszki wrzuciłam- ale takiej okrągłej rocznicy nie uświetnić nie mogłam, toteż na wieczną rzeczy pamiątkę słonia dodatkowo kupiłam!

Piękny jest, prawda? ;)) Uchaty mocno, jak Disneyowski Dumbo, zastanawiam się jedynie po kim ma oczy?? ;))

Z certyfikatem- żeby nie było, że to byle co jakie...

No to skoro już Uchelca przedstawiłam, mogłam go spokojnie koło zegara umieścić, niech mojego szczęśliwego czasu pilnuje! Trąbę ma to góry, to łaski nie robi! :)))

***

Graj Orkiestro! Dziś i za rok! Do końca świata i jeden dzień dłużej! Jesteś WIELKA, jesteś POTRZEBNA, jesteś NASZA, jesteś WSPÓLNA!! :))

18:30, babciabezmohera
Link Komentarze (16) »
sobota, 14 stycznia 2017
Haruki Murakami

Ostatnio sporo na blogach opinii o różnych książkach, to i ja swoje trzy grosze dorzucę.

Coś czytałam tego autora, może nawet dwie lub trzy książki, ale na tyle nie zrobiły na mnie oszałamiającego wrażenia, że nawet nie zapamiętałam tytułów. I oto los spłatał mi figla /a po prawdzie sama go sobie spłatałam! ;)- nie było jakiegoś szaleńczego wyboru w tytułach/ i pod choinkę dostałam audiobooka "Kafka nad morzem" właśnie Murakamiego.

Podchodziłam do tego z dużą rezerwą, zważywszy na poprzednie czytelnicze doświadczenia, ale mini recenzja na okładce była dość zachęcająca.

I powiem, że wrażenie było duże. Baśń i nie baśń, moralitet, może nie, przypowieść filozoficzna- sama nie wiem, jak określić tę książkę. Przedziwna, pełna tajemnic, gry wyobraźni, zupełnie niezwykła.

Nie lubię współczesnej fantastyki typu Harry Potter. "Kafka" jest jakby baśnią z mojego dzieciństwa: mroczna- jak u braci Grimm- ale pełna uroku, niedopowiedzeń, zaklęć... Niewątpliwie będę do niej wracała.

16:27, babciabezmohera
Link Komentarze (12) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm