RSS
niedziela, 25 lutego 2018
Bieg po zdrowie?!...

To- zdaje się- niedzielny obyczaj. Biegnie dwóch facetów. Jeden biegnie, bo biegnie; drugi biegnie, bo towarzyszy temu pierwszemu- z mikrofonem: przeprowadza wywiad. Obaj dyszą i sapią nieludzko, słowa się rwą...

To już nie można normalnie?... Zatrzymać się i porozmawiać?... Kompletnie tego nie kupuję. W moim pojęciu to nie jest propagowanie biegania czy ogólnie sprawności fizycznej - a ewidentny wyścig po chorobę...ale może jestem staroświecka w pojmowaniu zdrowia.

Biegi, ćwiczenia wysiłkowe, wegetarianizm, weganizm, ostatnio walka z laktozą, glutenem i piorun wie, czym jeszcze; sprawdzanie zawartości "cukru w cukrze"...

Życie w nieustającym reżimie nie wydaje mi się szczególnie atrakcyjne. ;)

10:36, babciabezmohera
Link Komentarze (10) »
sobota, 24 lutego 2018
To nie tak!

W gruncie rzeczy chyba każdy zauważa, ile zła zawiera w sobie mowa nienawiści, jak jest destrukcyjna, jak bardzo niszczy- także tę osobę która jej używa.

A ja chciałabym dziś powiedzieć, że również dokuczliwa i przykra jest postawa  nad-nauczyciela typu: ja zawsze wiem najlepiej. I nie tylko wiem, ale skoryguję, upomnę, poprawię, udzielę instrukcji, dam wytyczne etc. Nie wtedy, gdy mnie ktoś poprosi. Nie! Z własnej inicjatywy, żeby pokazać własną nieomylność i doskonałość.

Przyznam, że taka forma jest dla mnie trudna do zaakceptowania. Sama bardzo się pilnuję, by nie uwypuklać cudzych błędów, bo zdaję sobie sprawę jak nieprzyjemnie się to odbiera. /No chyba, że ktoś bardzo mocno wlezie mi na odcisk- wtedy się odwijam i robię to celowo, z pełną świadomością- w ramach samoobrony! ;)/. No i staram się unikać takich nad-nauczycieli. To tyle. Nikt nie jest idealny i każdemu zdarza się mniejszy lub większy błąd popełnić i i warto to mieć na względzie.

-------------------------------------------

A teraz - w podziękowaniu za miłe słowa:

E-urlik, to dla Ciebie.

Co prawda piwonia ma już swoje lata /nawet nie wiem, czy nie figuruje już na moim blogu/, ale aktualne zdjęcia zrobię dopiero w porze pełnego kwitnienia, o ile oczywiście krzaki nie wymarzną a ja nie zapomnę o obietnicy.;( Pamięć, w moim wieku, lubi płatać figle...

Bardzo się cieszę, bo odkryłam dla siebie kolejne interesujące blogi. I tak mi się fajnie zrobiło, że wokół nas jest tylu super inteligentnych, przyjaźnie nastawionych do innych, dowcipnych i mądrych ludzi. Dziękuję, że jesteście. Dobrego tygodnia, Kochani! :))

18:04, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
czwartek, 22 lutego 2018
A już chciałam podnieść wrzask!

Jestem zdecydowanie nademocjonalna! Czy lepiej tak, czy lepiej funkcjonować obojętnie- jak drewniany kołek- trudno wyrokować, w każdym razie po doświadczeniach ostatnich dwóch dni doszłam do wniosku, że w sytuacjach trudnych filozofia życiowa Scarlett O'Hara- pomyślę o tym jutro!- jest dość sensowna. Daje czas na zastanowienie, daje dystans, nie pozwala na natychmiastowe zrobienie głupstwa.

Wklepałam sobie kilka blogów na telefon, żeby z rana sprawdzać nowości.

Wczoraj czy przedwczoraj po zobaczeniu na swoim blogu /w komórce/ reklamy Vivusa, normalnie się zagotowałam. Nie cierpię nachalności w reklamach, więc odebrałam to jako bezpardonowe wkroczenie na mój teren i już przymierzałam się do ostrego protestu. Dodam, że sprawdziłam różne bloxowe blogi i wszędzie panoszyła się ta sama reklama. Następnego dnia na wszystkich blogach reklama była już inna, ale na wszystkich znowu jednakowa. Dziś siadłam do komputera i... okazało się, że wszystko jest o.k.- bez reklam. Czyli to nie Blox zarządził naszymi blogami a operator komórkowy czy jak się go tam inaczej nazywa, czyli : pisz, babciu, na Berdyczów!! Możesz się złościć a i tak nie ma na kogo nawrzeszczeć.;(

A swoją drogą, bardzo mi się takie traktowanie klientów nie podoba!!

11:25, babciabezmohera
Link Komentarze (19) »
niedziela, 18 lutego 2018
Co by tu jeszcze?...

Właściwie należałoby napisać- BEZ KOMENTARZA!!

Gdy patrzę na ten rysunek Sawki, natychmiast przypomina mi się niezwykle trafne określenie prof. Bartoszewskiego, podsumowujące działania polskich "dyplomatów". Zastanawia mnie tylko, czemu użył zdrobnienia... może na tamtą ekipę wystarczyło?...

Obyśmy po ostatecznym wstaniu z kolan  nie mieli podstaw do nakręcenia "Jak rozpętałem...", bo wesołe to nie jest i nigdy nie będzie.:(((

------------------------------

Rysunek sfotografowałam chyba z ostatniego numeru Newsweeka, stąd jego wyrazistość pozostawia wiele do życzenia.

14:32, babciabezmohera
Link Komentarze (14) »
sobota, 17 lutego 2018
Pochwała myszy!

Dziś Dzień Kota a ja o myszy!

No i dobrze. Kotom życzenia złożyłam a że koty myszami zazwyczaj są zainteresowane, to wszystko się zgadza. A w ogóle to notka będzie o myszy elektronicznej.

Wspominałam, że uczę się obsługiwać laptop. Dopóki trzymałam się wskazówek, co gdzie przycisnąć i jak turlać palcem po płytce do tego przeznaczonej, nauka szła mi jak krew z nosa, ale wystarczyło, żeby Córcia rzuciła uwagę:- Mamo! Ta płytka to jakby klawisze myszy!- żebym załapała, o co tak naprawdę chodzi.

Tak więc z podstawami sobie radzę, ale np. przesunąć czegoś po ekranie nie umiem. Nieważne. Ważne, że opanowałam najprostsze czynności.

Czemu mi tak bardzo zależało na umiejętności obsługi laptopa bez użycia myszy? Bo- dostałam mysz bezogoniastą i ta robiła, co chciała: działała albo nie i nie miałam na nią żadnej metody. Następna sprawa, że może zaistnieć sytuacja /tfu, tfu, choroba na przykład/, kiedy to mysz byłaby dodatkowym utrudnieniem.

Doszłam do wniosku, że starczy!

Kupiłam mysz najzwyklejszą, wtykaną, ogoniastą i mam pełnię szczęścia a mysz jest jakby uzupełnieniem ręki! I już niczego mi nie potrzeba.

p.s. A następnych operacji bezmyszowych też spróbuję się nauczyć, ale już bez napinania!

19:42, babciabezmohera
Link Komentarze (8) »
czwartek, 15 lutego 2018
Skolopendra czyli: czego można się dowiedzieć od prawie sześciolatka

W trakcie zabawy z wnusiem w którymś momencie usłyszałam:

- Kazio powiedział, że ma w domu skolopendrę! Kłamczuch, oszukuje tylko!

W panice zaczęłam grzebać w zasobach swojej wiedzy w poszukiwaniu skolopendry i nijak znaleźć nie mogłam. Sama nazwa wydała mi się mocno egzotyczna a że wnuczek cały czas jeszcze nie wyrósł z dinozaurów, to pomyślałam, że może to jakiś rodzaj prehistorycznego gada i trudno, żeby coś takiego było u Kazia w domu. Niemniej należało się upewnić.

- A co to takiego jest ta skolopendra?- spytałam wnuka.

- Wyszukaj w Googlach, to zobaczysz!- odpowiedział  bez zastanowienia mój przedszkolak.

No to poszukałam. Moja reakcja wywołała atak nieokiełznanej wesołości. Mój wnusio dawno nie miał takiej radochy- zaskoczył babcię całkowicie! Ale trudno było zareagować obojętnie na taki widok:

       

Ale, ale... żeby nie było, że tylko obrzydlistwo, to przy okazji wyczytałam, że to baaardzo przyjazne człowiekowi robaczki i jeśli się takiego w domu zobaczy, to broń Boże kapciem czy gazetą, bo z upodobaniem wyżerają wszystkie insekty- prusaki, pluskwy, karaluchy etc. , czyli skolopendra w domu, to dom wolny od niepożądanego robactwa.

No. I dzięki wnukowi wzbogaciłam się o nową wiedzę. ;)))

17:34, babciabezmohera
Link Komentarze (11) »
wtorek, 13 lutego 2018
Robiłam już Fantę z marchwi...

...ale kompot z mandarynek dopiero dziś po raz pierwszy!

Kupiłam mandarynki. Nie mam pojęcia, co to była za odmiana, ale kwas taki, że gębę nicowało na lewą stronę od samego patrzenia- normalnie ocet siedmiu złodziei, wedle powiedzonka Babci Karolci. Zjadłam jedną, drugą zaczęłam, ale nie dałam rady!

Coś z tym trzeba było zrobić, bo nie mam zwyczaju wyrzucać żadnego jedzenia /poza zepsutym oczywiście/. No to zalałam wodą, na gaz, dodałam cukru.

Wiecie, jakie to było dobre?? Super kompot!! ;)))             

20:22, babciabezmohera
Link Komentarze (9) »
niedziela, 11 lutego 2018
Uderz w stół

Siedzę na Bloxie ponad 10 lat, na Blogspocie pewnie ze 2 lata i tfu! tfu! jakoś do tej pory agresywne ataki ze strony internautów raczej mnie omijały. No, owszem, zdarzały się mniejsze czy większe złośliwostki, ale z nimi sobie radziłam nie bez pewnej nawet satysfakcji.

Wygląda na to, że ten złoty czas się skończył. A wszystkiemu- jak zawsze- winni Żydzi. Przepraszam!!! To był oczywiście głupi żart!!! ;(

----------------------------------------------------

A zaczęło się od tego, że zastanowiłam się, jak naprawdę jest u nas z antysemityzmem  i ogólnie trochę napsioczyłam na sejmowe i rządowe posunięcia. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odnalazł mnie jakiś młodzian, by uświadomić mi, że plotę bzdury. O dziwo, zupełnie mnie to nie dotknęło. Zaraz potem wypowiedziała się kobieta- co prawda bez konkretnego ubliżania, ale z wyraźnym przesłaniem wyprowadzenia mnie na dobrą drogę. No, zaczęło się!

Muszę się psychicznie przygotować do odpierania ataków i nie dać się wyprowadzić z równowagi, bo zachowanie spokoju to już połowa sukcesu.

A co do polskiego antysemityzmu- to nieodmiennie mnie on zadziwia. Co za różnica, czy ktoś jest Polakiem, Żydem czy Niemcem, jeżeli źle postępuje /chciałam napisać, jeżeli jest złym człowiekiem, ale podobno nie ma całkowicie złych ludzi/; co za różnica, czy ktoś jest Polakiem, Żydem czy Niemcem  jeśli jest szlachetnym człowiekiem...Pięknie na ten temat mówiła Agnieszka Holland w rozmowie z Konradem Piaseckim- o wartościach, o człowieczeństwie.

Dobrze się słucha odważnych, mądrych ludzi.

10:31, babciabezmohera
Link Komentarze (23) »
piątek, 09 lutego 2018
Intensywny luty

O ile styczeń był dla mnie ospały, to luty aż tryska energią: rodzinne wizyty, przedszkolne świętowanie Dnia Babci i Dziadka- przypuszczam, że opóźnienie związane było z feriami zimowymi. Wreszcie dwa spektakle teatralne- jeden w Warszawie, drugi w miejscowym Domu Kultury. O warszawskim wspomniałam na drugim bogu, więc nie będę się powtarzała; o drugim napiszę po obejrzeniu- gdzieś za tydzień.

W każdym razie cieszę się, że coś się dzieje. A dodatkowo i do domowych zajęć mam jakby więcej energii, więcej mi się chce- i z tego także jestem zadowolona, bo ten stan wewnętrznego rozmamłania był dla mnie dosyć uciążliwy.

Powtarzam sobie , że dzień jest dłuższy i wiosna za pasem. I jakoś działa.

------------------------------------------------

Zepsuł mi się suwak przy portmonetce. Wiadomo, że bez kieszonki na monety portmonetka jest prawie bezużyteczna, więc zaczęłam przeglądać swoje szuflady, czy nie znajdę czegoś zastępczego. Znalazłam. Nie jest to szczyt marzeń, ale na bezrybiu...

Za to znalazłam tam przed laty włożoną karteczkę z krótkim wierszykiem:

Prośba poranna

Ty, co lepisz obłoki, śmigłym ciskasz ptakiem,

Światłem prószysz na nasze zmęczone powieki,

I z ziemi wyprowadzasz zioła wielorakie,

Ziarna wody układasz w nieskończone rzeki...

 

-Wybaw mnie przed złą myślą, podaj dobre słowa

I ten dzień- jeszcze jeden- racz mi podarować...

                                             Mieczysław Czuma

Ten wiersz-modlitwa kiedyś bardzo mocno trafił do mojej wrażliwości.  I po latach, przypadkowo odkryty- nadal działa...

12:55, babciabezmohera
Link Komentarze (7) »
czwartek, 01 lutego 2018
Jestem ekonomistą wyłącznie na użytek domowy...

...ale nie wyobrażam sobie takiego planowania, jakie funkcjonuje w naszym kraju.

"Budżet 2018 r. Sejm przyjął plan wydatków Za przyjęciem planów wydatków państwa było 240 posłów. Przeciw głosowało 185, dwóch wstrzymało się od głosu. /.../ Za przyjęciem planów wydatków państwa było 240 posłów. Przeciw głosowało 185, dwóch wstrzymało się od głosu. Według projektu dochody państwa wyniosą 355,7 mld zł, a wydatki 397,2 mld zł. W projekcie założono deficyt sektora finansów publicznych w 2018 r. w wysokości 2,7 proc. PKB. Deficyt ma nie przekroczyć 41,5 mld zł" https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/budzet-2018-pkb-wydatki-panstwa-deficyt,201,0,2396105.html

Nasi kochani rządzący traktują budżet w nieco dziwny sposób. Widziałam gdzieś grafikę, na której koszt obsługi długu publicznego był przerażająco wysoki. Tylko KOSZT OBSŁUGI, nie wspominając samego długu!!

Żyjemy ina kredyt i nie byłoby w tym nic groźnego, gdyby pożyczane pieniądze były sensownie inwestowane a nie wydawane na głupoty albo zwyczajnie przejadane.

Miałam sąsiadkę, która z długów nie wyłaziła i ciągle była w potrzebie, tyle że nie była w stanie czegokolwiek zaplanować, mając w domu alkoholików- męża i syna.

I czasem mam wrażenie, że nasze państwo funkcjonuje trochę na wzór rodziny alkoholowej- jak jest to szelest! Co się będziemy o jutro martwić? Jutro to będzie futro a po nas choćby potop! Bo jak inaczej tłumaczyć ganianki po lesie w trampkach /obrona terytorialna/ czy finansowanie toruńskich źródeł termalnych??! A takich przykładów wyrzucania pieniędzy w błoto są setki, może tysiące.

Ja żyję w myśl zasady: tak krawiec kraje, jak mu materii staje! I żyję względnie spokojnie, nawet udaje mi się czasem coś przyoszczędzić. Może tak być, że wyjdę na tym jak Zabłocki na mydle, bo gdy przyjdzie duża inflacja albo nawet hiperinflacja /już to kiedyś przerabialiśmy/- na którą ja jako ja nie mam żadnego wpływu, to cały mój spokój szlag trafi!

 

 

 

18:47, babciabezmohera
Link Komentarze (17) »
Archiwum
Zakładki:
Ciekawostki internetowe
Http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl/Zlota%20kareta.htm